Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    welcome

    wiek


    to

    ZAJĘCIE


    Deep Lakes

    UCZUCIA




      
    Deep
       Lakes

      
    "the land of the silver birch

      

      

      

      

      

      

    2020-04-10, 17:41


     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 0
     





    26

    wiek


    przejęła po mężu klub ze striptizem

    ZAJĘCIE


    w którym nie wszystko jest legalne

    UCZUCIA




      
    Arleene
       Roessler-Hale

      
    "What life? This isn't my life. This is his life

      

      

      

      

      

      

    2020-05-11, 13:41


    V + outfit


    Dostała wezwanie na policję. Wiedziała, że w końcu ten dzień nastąpi, ale postanowiła nie panikować. Nie powiedziała nic Megan, żeby siostra zawału nie dostała albo nie daj Boże nie straciła dziecka – to troszkę zbyt dużo emocji jak na ciężarną kobietę, prawda? Jednakże, druga opcja była taka, że mogłoby chodzić o Michaela, więc starała się nie panikować. Ubrała się w elegancką, białą sukienkę i zarzuciła na plecy marynarkę. Wyprostowała włosy, zrobiła delikatny makijaż i pojechała na komisariat swoim samochodem, który pewnie kupiła jakiś miesiąc temu. Widzę ją w jakimś suvie, może lexus albo bmw? Czarne bmw pasuje idealnie do całej sytuacji :lol: Jasne, teoretycznie była oazą spokoju i dalej zajmowała się swoimi sprawami. W praktyce jednak, coś w niej zaczynało świrować. Dzień przed słuchaniem pewnie jeszcze raz szorowała miejsca, które miały styczność z krwią. Bała się o to, że zostawi Megan samą, że zrani rodziców... tylko trochę o siebie. Chyba najmniej.
    Dotarłszy na miejsce, weszła na komisariat z wysoko uniesioną głową, próbując zachowywać się jak gdyby nigdy nic. Wprowadzili ją pewnie do pokoju przesłuchań, gdzie sobie grzecznie usiadła na krzesełku.
    Dostanę jakąś kawę? — zawołała, choć oczywiście nie było nikogo w pokoju, ale miała świadomość, że na pewno ktoś ją ogląda przez szybę. Westchnęła jednak ciężko, opierając się łokciem o blat stolika, gdy nagle drzwi do pomieszczenia się otworzyły i stanął w nich Harding.
    Serio? — zapytała, nieco nie oczekując odpowiedzi nawet. To było pojebane, że i dziś miał ją przesłuchiwać. Zmówili się na nią, czy jak?
     
    imię / nick:-
    multi:xxx
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    32

    wiek


    policjant

    ZAJĘCIE


    wziął rozwód kilka lat temu

    UCZUCIA




      
    Zachary
       Harding

      
    "Fear? There is no such thing.

      

      

      

      

      

      

    2020-05-11, 14:36


    po ostatnim

    Wiadomo, że Zachary musiał ją wezwać. Nie było to dla niego ani łatwe, ani przyjemne, bo jednak mężczyzna obstawiał, że Arleene nie powie mu nic nowego, ale jednak był służbistą, a i zawód wymagał od niego po prostu przesłuchania kobiety, bo ostatni raz James przebywał w domu, w którym mieszkała i ona. Tak czy siak, kiedy kobieta weszła na komisariat i któryś z kumpli dał mu znać, że na niego czeka w Sali, zebrał dokumenty, pewnie jakąś teczkę ze zdjęciami samochodu i zeznaniami Megan odnośnie całego zaginięcia i wszedł do pomieszczenia.
    – Nie polecam kawy z komisariatu, jest ohydna – powiedział z nutą rozbawienia, zerkając na Roessler. – Mogę za to przynieść ci szklankę wody – oświadczył spokojnie, nie spuszczając wzroku z blondynki, bo jednak wiadomo, ciepło było ostatnio, to mogła się poczuć spragniona. Tak czy siak, wzruszył ramionami i usiadł przed nią.
    – Prowadzę tę sprawę, więc jesteś na mnie trochę skazana – wzruszył ramionami, zerkając na blondynkę. Odetchnął ciężko, by spojrzeć jej w oczy. – Jesteś tutaj w charakterze świadka, mam po prostu kilka pytań. Służbowych pytań. Mieszkasz teraz ze swoją siostrą, Megan Roessler, prawda? Byłaś w domu, kiedy przyjechał tam James Dawson? – spytał spokojnie, patrząc uważnie na Arleene. Oczywiście, domyślał się jej odpowiedzi, ale wszystko musieli zaprotokołować, bo sprawa była już oficjalnie zaginięciem.
     
    imię / nick:xx
    multi:xx
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    26

    wiek


    przejęła po mężu klub ze striptizem

    ZAJĘCIE


    w którym nie wszystko jest legalne

    UCZUCIA




      
    Arleene
       Roessler-Hale

      
    "What life? This isn't my life. This is his life

      

      

      

      

      

      

    2020-05-12, 09:25


    Cóż, szkoda że był takim służbistą, bo chociaż Arleene obiecała Meg że się do niego zbliży, to nie miała na to najmniejszej ochoty przez jego podejście do pracy. Właściwie to jak już weszła na komisariat to stwierdziła, że przecież ma tu policjanta, który robił kiedyś z Michaelem interesy i zawsze mogła na niego liczyć, więc po co jej Zach? Wywoływał w niej tylko poczucie winy wobec życia, jakie prowadziła. I że została laską bez ambicji, żyjącą życiem zmarłego już męża.
    Poproszę. Tylko zimną. I najlepiej z cytryną i lodem. I wódką — posłała mu uroczy uśmiech, zaraz wzdychając i dodając: — Chociaż poza wodą pewnie nic z tego nie macie, więc w sumie to jednak dziękuję. — bardziej zabrzmiała teraz sarkastycznie niż miło, ale co zrobić? Była wściekła, że jest tu po raz kolejny, a słysząc jego słowa, że jest na niego skazana, wywróciła oczami. Zaczynała mieć wrażenie, że ktoś naprawdę robi to wszystko celowo, żeby tylko musiała się z nim spotykać – bo jakkolwiek Zach był spoko człowiekiem do brania ślubu, płodzenia dzieci, tak... nie dla Arleene. Już nie.
    Tak, mieszkam z Megan od prawie roku. Ale tamtego dnia spędzałam czas z moim asystentem, Josephem — uśmiechnęła się, mówiąc jednocześnie bardzo delikatnie, płynnie i bardzo naturalnie. — Gdy wróciłam do domu, Megan była zapłakana i cała w nowych siniakach. James sobie poszedł obrażony i tyle jakby wiem — wzruszyła ramionami. Całą wersję miała ustaloną z Megan, Josephem i Gabrielem. Wszystko było doprecyzowane pod linijkę i miała nadzieję, że to wystarczy.
     
    imię / nick:-
    multi:xxx
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    32

    wiek


    policjant

    ZAJĘCIE


    wziął rozwód kilka lat temu

    UCZUCIA




      
    Zachary
       Harding

      
    "Fear? There is no such thing.

      

      

      

      

      

      

    2020-05-12, 09:54


    On po prostu starał się jak najlepiej wykonywać swoją prace i nie było w tym niczego dziwnego. Jako osoba, której ojciec pracował na komendzie, musiał spełnić nie tylko swoje własne oczekiwania, ale także tych, którzy znali i szanowali mężczyznę. Stary Harding na bank był niezwykle szanowany w lokalnej społeczności, Zach chciał zapracować na podobny szacunek.
    – Wódki tutaj nie dostaniesz, wybacz – wzruszył ramionami, spoglądając na nią z nutą rozbawienia. – Jak wolisz – zajął miejsce naprzeciw niej i spojrzał w niebieskie oczy kobiety. Owszem, była na niego skazana, ale on sam wolałby się z nią nie widywać. Nie mógł nic poradzić, że przydzielono go do sprawy Michaela i teraz Jamesa. Nie było mu to na rękę, ale musiał jakoś się pogodzić i profesjonalnie do tego podejść. Pokiwał głową spokojnie.
    – Gdzie byliście? – uniósł brwi, bo to jednak było dość ważne. – Megan była pobita? To był pierwszy raz, kiedy James podniósł na nią rękę? – spytał nieco zaskoczony. Owszem, Meg pewnie wspominała, że jej partner się zdenerwował, ale nie mówiła o biciu. Jak klasyczna ofiara przemocy domowej, pewnie wolała o tym nie mówić. Pokiwał głową. – Kiedy wróciłaś do domu, nie było już samochodu Jamesa, tak? O której mniej więcej to było? – spytał spokojnie, zerkając na blondynkę.
     
    imię / nick:xx
    multi:xx
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    26

    wiek


    przejęła po mężu klub ze striptizem

    ZAJĘCIE


    w którym nie wszystko jest legalne

    UCZUCIA




      
    Arleene
       Roessler-Hale

      
    "What life? This isn't my life. This is his life

      

      

      

      

      

      

    2020-05-12, 11:58


    Cóż, Hale może nie rozumiała tego ze względu na brak własnych ambicji. Jakkolwiek to okrutnie brzmiało, to Arleene swoje ambicje zaprzepaściła lata temu, pozwalając na degradacje swojej osoby do roli sunshine barbie. Teraz trochę mniej sunshine bardziej dark ale mimo wszystko metka blondynki do niej przytknęła już chyba na stałe. Co z tego, że naturalnie miała tylko tyci jasniejsze włosy niż Megan? Sama chyba zdążyła o tym zapomnieć. Rozłożyła ręce na jego słowa. Bez wódki to spotkanie mogło być naprawdę ciężkie. Zaczynała mieć dość tego wszystkiego. Może powinny wyjechac na jakieś Bahamy albo inne Bora-Bora?
    W klubie. Załatwialiśmy sprawy papierkowe. Ale jak wspominałam wam już wcześniej, kamery są ustawione tak, że po tygodniu stare zapisy się usuwają robiąc miejsce nowym — przygryzła delikatnie wargę, patrząc na niego, ale nie bezczelnie prosto w jego oczy, bo to też byłoby zbyt podejrzane prawdopodobnie. Nikt zbyt długo nie utrzymuje kontaktu wzrokowego. Skinęła głową. — Bił ją od dłuższego czasu. Nikt o tym co prawda nie wiedział, bo nie chciała się przyznać. A to spadła ze schodów, a to uderzyła się o szafkę. Rozumie Pan, o co mi chodzie, Panie Harding? — uśmiechnęła się do niego, zakładając nogę na nogę i przekrzywiając lekko na bok głowę. — 20? 20;30? Jakoś tak — odgarnęła dłonią włosy w tył i westchnęła ciężko. — James zawsze był dziwny, nie zdziwiła mnie jego reakcja na ciążę. Te jego wyjazdu służbowe zawsze wydawały mi się strasznie naciągane. Mówiłam już, moim zdaniem kogoś miał. — dodała, teraz patrząc Hardingowi prosto w oczy. Specjalnie poruszyła temat bicia. Zrobienie z Megan zastraszonej partnerki było najlepszym rozwiązaniem – zastraszonej na tyle, by nawet w momencie zaginięcia nie powiedzieć o ciągłej przemocy.
     
    imię / nick:-
    multi:xxx
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    32

    wiek


    policjant

    ZAJĘCIE


    wziął rozwód kilka lat temu

    UCZUCIA




      
    Zachary
       Harding

      
    "Fear? There is no such thing.

      

      

      

      

      

      

    2020-05-12, 12:08


    Zach zawsze był w sumie tym pracowitym typem, który chciał do wszystkiego dotrzeć sam, bez rodzinnych koneksji. Oczywiście tutaj było niemożliwością nie być porównywanym do ojca, który był w tym samym zawodzie. Dlatego właśnie tak bardzo się starał udowodnić – i komendantowi i wszystkim pozostałym, że potrafi wszystko ogarnąć i że jest w stanie godnie zastąpić swojego rodziciela. Jego skromnym zdaniem pewnie Arleene się marnowała przy Michaelu, ale starał się zbytnio nie interesować jej życiem z prostego powodu: to trochę bolało, a on nie chciał sobie przysparzać cierpień, szczególnie po tym jak jego żona sobie w pizdu pojechała.
    – W porządku, rozumiem. Mogą to potwierdzić osoby z klubu? – uniósł brwi, oczywiście trochę jej podsuwając, żeby na wszelki wypadek uprzedziła tancerki, by potwierdziły jej wersję, o ile oczywiście nie była prawdziwa. Jak na razie nie miał najmniejszych powodów ku temu, by jej nie wierzyć. Pokiwał głową ze zrozumieniem.
    – To częste zjawisko. Ofiary przemocy domowej rzadko mówią o tym, co zrobili im oprawcy – westchnął mimowolnie, bo sprawa zaczynała się komplikować. Zdarzało się też przecież, że ofiary przemocy zadźgały swoich oprawców bo już nie wytrzymywały, ale nie sądził, że Megan by do nich należała, to kompletnie nie pasowało do jej profilu. – Zgodnie z zapisem kamer samochód Jamesa odjechał około godziny 21, więc chyba musiałaś się na niego natknąć? – uniósł brwi. Może kłamał, może nie kłamał, nie wiadomo! Może trochę chciał ją też podpuścić. Wyjął zdjęcia z kamer przemysłowych, które nie miały jednak godziny. – To samochód Dawsona, zgadza się? – uniósł brwi, wzdychając mimowolnie, bo pewnie w protokole już odnotowali możliwość z kochanką, z tym, że jeśli ją miał, to doskonale się ukrywał.
     
    imię / nick:xx
    multi:xx
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    26

    wiek


    przejęła po mężu klub ze striptizem

    ZAJĘCIE


    w którym nie wszystko jest legalne

    UCZUCIA




      
    Arleene
       Roessler-Hale

      
    "What life? This isn't my life. This is his life

      

      

      

      

      

      

    2020-05-12, 12:33


    Z tymi kamerami oczywiście troszkę ściemniała, bo nie do końca tak było. Były kamery powszechnie dostępne, takie, które można by użyć na policji, czyli usuwające zapisy po tygodniu. Ale mieli też swoje typowo kamery, których działalność to już zupełnie inna bajka.
    Mogę wysłać emailem grafik osób pracujących tamtego dnia. Ewentualnie poprosić mojego pomocnika o dostarczenie go osobiście. — wyczuła aluzję. Cały lokal został postawiony na nogi i poinformowany jak ma odpowiadać. Za złą odpowiedź, był brak wypłaty. Bardzo dobrze rozegrane, prawda? A że jej pracownicy mieli sporo do stracenia, wszyscy byli grzeczni. — Też bym się nie chwaliła, gdyby mój narzeczony regularnie prał mnie za każdy najmniejszy błąd, a nawet i za brak błędów. — stwierdziła, jednocześnie wiedząc, że do takiej sytuacji by nie doszło. Ona była zbyt urocza, by ją bić. Nie stawiała oporu, nie pytała – a przynajmniej póki Michael żył. Jej uśmiech momentalnie się poszerzył na jego słowa. Pokręciła z rozbawieniem głową.
    Wątpię. O 20:40 była premiera nowego sezonu mojego serialu. I oglądałam od początku. Dead to me. Znasz? — uniosła lekko brew w górę — To nie możliwe, żeby wyjechał po tej godzinie. — dodała, wzruszając delikatnie ramionami. Była pewna siebie, cholernie mocno, bo wszystko przygotowała odpowiednio wcześniej. Ale nie mogła powiedzieć, gdyby była bardziej zestresowana, Zach by mógł ją nagiąć! Wychyliła się nad blatem, żeby móc spojrzeć na zdjęcia. Pewnie specjalnie założyła tą sukienkę, bo w momencie nachylenia z pewnością Harding mógł zobaczyć jej cycki :lol:Tak, to ten samochód. Kupili go w zeszłym miesiącu, sama pomagałam. — przeniosła wzrok na mężczyznę, nie przestając się uśmiechać. — Macie jakieś przypuszczenia co się mogło stać? — zapytała, robiąc minę typowo ciekawskiej kobiety.
     
    imię / nick:-
    multi:xxx
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    32

    wiek


    policjant

    ZAJĘCIE


    wziął rozwód kilka lat temu

    UCZUCIA




      
    Zachary
       Harding

      
    "Fear? There is no such thing.

      

      

      

      

      

      

    2020-05-12, 15:37


    – Bardzo by nam to pomogło. James często chyba się widywał z twoim współpracownikiem, Josephem? – uniósł brwi, bo pewnie nie było tajemnicą, że Joseph i James się kumplowali i razem robili interesy. Oczywiście był zobowiązany o to zapytać, ale Arleene niczego nie musiała w sumie w tym temacie wiedzieć, prawda? W każdym razie, pokiwał głową ze zrozumieniem, bo chyba dla nikogo nie był to szczególny powód do chwalenia się.
    – Rozumiem. Mówisz, że długo to trwało? – uniósł brwi, spoglądając na kobietę trochę zatroskany. Nie wyobrażał sobie podnieść ręki na kobietę, a tym bardziej nienawidził damskich bokserów. Uważał, że takim należało się dożywocie i kastracja, ale no wiadomo, głośno tego powiedzieć tutaj za bardzo nie mógł. Westchnął cicho i pokiwał głową.
    - W porządku, jeszcze to sprawdzimy – uśmiechnął się kącikiem ust, gdzieś tam w duchu oddychając z ulgą, że jednak nie udało się mu jakoś podejść Hale, bo naprawdę nie chciał, żeby miała z tą sprawą cokolwiek wspólnego. Spojrzał na blondynkę i pokiwał głową powoli.
    – Mamy, ale nie mogę zdradzać szczegółów. Póki co pojazd wygląda na porzucony, ale dużo spraw się nie zgadza, więc możliwe, że ktoś go zabił. Niedługo będziemy przeszukiwać las – celowo rzucił tą informacją, oczywiście chcąc sprawdzić reakcję Arleene. Gdyby James zamierzał uciec, raczej nie utopiłby nowego samochodu i wypłaciłby hajs z banku, a żadnej z tych rzeczy nie zrobił.
     
    imię / nick:xx
    multi:xx
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    26

    wiek


    przejęła po mężu klub ze striptizem

    ZAJĘCIE


    w którym nie wszystko jest legalne

    UCZUCIA




      
    Arleene
       Roessler-Hale

      
    "What life? This isn't my life. This is his life

      

      

      

      

      

      

    2020-05-12, 16:20


    Joseph jest ogólnie jak rodzina. Każdy z nas się z nim często widywał i był w dobrych kontaktach. — powiedziała, przewracając oczami. Akurat nie skłamała, bo każdy w ich gronie miał świetny kontakt z Jossem bo nie dało się inaczej. Był świetnym pracownikiem i cholernie oddanym przyjacielem – przynajmniej wobec Arleene. Ale to co łączyło ją z przyjacielem martwego męża... to temat na dłuższą historię. Jedyne co, to piekły ją zawsze policzki ilekroć go widziała, a od czasów Zacha bardzo rzadko jej się to zdarzało!
    Wiem tylko tyle, że od paru miesięcy. Ten ostatni raz był tak mocno dotkliwy, wcześniej nie było widać śladów, więc... — na pewno w jej oczach było widać ból, gdy o tym mówiła. Na pewno była tam również nuta złości, tląca się z każdym dniem coraz mocniej. Nienawidziła Jamesa za to, że skrzywdził jej siostrę. Pewnie dlatego nie miała aktualnie żadnych wyrzutów sumienia w związku z dobiciem partnera siostry. Skinęła głową gdy powiedział, że to sprawdzi. Dopiero jego następne słowa sprawiły, że przyjrzała się mu nieco uważniej, lekko mrużąc oczy. — Naprawdę sądzisz, że ktoś porzucił samochód tak blisko miejsca w którym mógłby zakopać ciało? — zapytała, nieco niepewnie, ale żeby nie było podejrzanie, postanowiła kontynuować. — Jeśli by tak zrobił, to pewnie amator. Nawet w filmach nikt nie robi takich głupot, a biorąc pod uwagę podejrzane delegacje Jamesa... myślę, że oni robili coś złego z Michaelem. Zawsze tak myślałam. — zrobiła minę skruszonego dziecka, rysując palcem na blacie stołu jakieś niezidentyfikowany ślad. Podniosła jednak po chwili wzrok na Isaaca i westchnęła ciężko.
    Mogę już sobie iść, panie policjancie? Mam jeszcze trochę pracy. — posłała mu uroczy uśmiech, poprawiając sobie sukienkę.
     
    imię / nick:-
    multi:xxx
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    32

    wiek


    policjant

    ZAJĘCIE


    wziął rozwód kilka lat temu

    UCZUCIA




      
    Zachary
       Harding

      
    "Fear? There is no such thing.

      

      

      

      

      

      

    2020-05-12, 16:29


    – W porządku, rozumiem – pokiwał głową, chociaż w sumie przez myśl mu przeszło, że jeśli wiedział, że James okłada Meg, to jednak troche chujowy z niego przyjaciel. Inna sprawa, że osoby które faktycznie biły swoje partnerki, najczęściej się niestety fantastycznie kryły i nie było zupełnie innego wyjścia, jak tylko zgłosić sprawę na policję i czekać na rozwój wydarzeń. Pokiwał powoli głową.
    – Nadal ma ślady? Mogłaby iść na obdukcje, James by odpowiedział, gdy już go znajdziemy. Zasugeruj to siostrze – powiedział spokojnie, bo właściwie nic poza chłodnym profesjonalizmem mu nie pozostawało. Oczywiście też niczego na siłę nie mogli zrobić. Westchnął ciężko i pokiwał powoli głową.
    – Szczerze mówiąc, to nie wygląda na robotę profesjonalisty. Szukamy jak na razie człowieka, nie ciała, a skoro porzucił samochód, to może gdzieś znajdziemy jego ubrania albo cokolwiek, co jeszcze porzucił, bo w aucie nie było żadnej walizki ani niczego takiego – wzruszył ramionami. Dziwne było też to, że w samochodzie nie było telefonu, a jednak pozostawał wyłączony. Czy nie prościej byłoby wyrzucić wszystko razem. – Niczego nigdy nie udowodniliśmy Michaelowi, ale nie wykluczamy, że miał powiązania z niezbyt przejrzystymi interesami – wzruszył ramionami i zerknął na Arleene. Uśmiechnął się blado i pokiwał głową.
    – Tak, jesteś wolna. W razie potrzeby będziemy cię wzywać – wzruszył ramionami, a potem wrócił do pracy przy biurku, próbując to wszystko połączyć w całość.

    /zt
     
    imię / nick:xx
    multi:xx
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    27

    wiek


    prowadzi własny biznes

    ZAJĘCIE


    patrzy w Carney'a jak w obrazek

    UCZUCIA




      
    Sicily
       Marshall

      
    "Bésame, bésame, bésame. Así, así, Y yo te llevo a tu final feliz

      

      

      

      

      

      

    2020-07-10, 13:01


    #24
    ciuch

    Sycylka święta nie była nigdy i zdawała sobie sprawę, że prędzej czy później wszystko to się jej odbije. Nie myliła się, bo problemy zaczęły się w sumie z dniem przyjazdu jej byłego do miasteczka. O ile do ciągłego robienia jej pod górkę przez los w sprawach z Carem zdążyła przywyknąć, to jeszcze okazało się, że ktoś zaciera ręce na jej drugie dziecko, czyli salę bankietową. Za dużo serca włożyła w to miejsce, by machnąć na to ręką i powiedzieć „w razie co to jest ubezpieczona”. Napięty grafik był kolejną rzeczą, która zabraniała jej zlać całą tą sytuację. Zwyczajnie nie byłaby poważna, gdyby dopuściła do odwołania którejś z uroczystości. Jej czujność została postawiona na równe nogi, gdy nagrania z monitoringu już pierwszej nocy pokazały, że ktoś dziwnie kręci się przy sali. Już wtedy zaczęła żałować, że nie zainwestowała w jakiegoś dozorcę, który by doglądał terenu. Druga noc – to samo. Przy trzeciej już Sycylii się ulało. Oczywiście nie dopuszczała do siebie myśli, że może być to ktoś poza złodziejem, któremu ewidentnie za bardzo spodobały się krzesła na sali, albo wizja posiadania srebrnych sztućców była zbyt kusząca, by przejść zwyczajnie obok.
    Jeszcze tego samego dnia, po obejrzeniu trzeciego nagrania, zgarnęła laptopa i ruszyła prosto na komisariat. Na własną rękę nic nie zdziała. Ewentualnie zabezpieczy siebie w gaz pieprzowy, bo z bronią brata strach jej chodzić. Prawdę mówiąc na komisariacie była pierwszy raz, a z policją ostatnio miała styczność jak trzeba było wytłumaczyć się i zapłacić za przekroczenie prędkości. Wpisała się w jakieś dziwne tabelki, odebrała plakietkę, którą zamiast przypiąć do koszulki, nerwowo obracała w dłoniach. Gdy przyszła po nią Electra jakoś kamień spadł jej z serca. Coś jej dało do zrozumienia, że potraktuje ją poważniej niż ktoś jej obcy. Szła za siostrą od innej matki nie patrząc pod nogi, a na wszystkie strony świata. Zupełnie jakby przyszła tutaj na zwiedzanie, a nie w swojej sprawie.
    -Wiesz, że nie jestem histeryczką – zaczęła gdy już weszły do sali, a Si wyciągnęła małego laptopa z torebki, by pokazać przyjaciółce nagrania – ale zaniepokoił mnie fakt, że trzecią noc z rzędu jakiś typ kręci się przy sali – odwróciła laptopa z odpalonym folderem nagrań do policjantki i podała daty wtargnięć. Podparła podbródek o dłoń i ze ściągniętymi brwiami patrzyła jak Elka przegląda nagrania.
     
    imię / nick:Oset#5986
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    27

    wiek


    pracuję w policji, wychowuję dzieci

    ZAJĘCIE


    i nie mam czasu żeby oglądać się wstecz

    UCZUCIA




      
    Electra
       Reeves

      
    "zbuduję ci dom, będziesz miała schron, taki szałas na hałas

      

      

      

      

      

      

    2020-07-10, 15:22


    VII


    I jeszcze jeden, nie wiadomo już, który, piękny dzień w Deep Lakes. Electra nie zrobiła dziś zupełnie nic produktywnego – jedynie wypiła dwie kawy i naprawiła spłuczkę w damskim kiblu, bo Harry Jordan stanowczo protestował przeciwko sprowadzeniu fachowca – pewnie dlatego, że kobiety na komendzie stanowiły mniejszość, a toaleta, do której on nie chodził, nie miała dla niego żadnego znaczenia. Reeves naprawdę zaczynała rozważać przekwalifikowanie się. Jako hydraulik miałaby o wiele więcej roboty, i pewnie o wiele ciekawszej. Na komendzie mogła najwyżej przewracać papiery. Rzucona dzień wcześniej przez Jordana huczna zapowiedź ruszenia ze śledztwem chwilowo pozostawała jedynie zapowiedzią i Electra nawet przywykła do myśli, że ten dzień znów nie wniesie nic do jej życia. W którymś momencie jednak została poinformowana przez administrację, że jakaś kobieta chce złożyć zawiadomienie. Reeves początkowo wywróciła oczami, przekonana, że to znów jakaś staruszka chce zgłosić, że ktoś nakrzyczał na nią za to, że Pimpek sra w cudzym ogródku, ale mus to mus.
    Zdziwiła się nieco, widząc Sicily. Jeśli zdecydowała się przyjść na komendę, to sprawa była poważna. Czyżby jej brat coś nafikał, czy ojca chcieli wypuścić warunkowo? Mina Marshall sugerowała jednak, że nie są to żadne słodko-gorzkie wiadomości. Electra przywitała ją na tyle profesjonalnie, na ile przywitać można przyjaciółkę ze szkolnej ławki, i poprowadziła do swojego biurka. Zdecydowanie było najczystszym biurkiem w okolicy i leżały na nim jedynie potrzebne rzeczy. Nie było nawet kubka z kawą, nie wspominając już o jakichś brudnych torebkach po pączkach.
    Pokiwała tylko głową i przysunęła sobie laptopa. Oglądała nagrania uważnie, każde dwa razy, lekko mrużąc powieki. Mężczyzna, na co wskazywała w zasadzie jedynie jego budowa, kręcił się wokół sali. W zasadzie nie rozglądał się szczególnie, nie wyglądał też, jakby kogoś, czy czegoś, szukał. Kamera ani razu nie uchwyciła twarzy, zasłoniętej częściowo wysoko postawionym szalikiem, a częściowo kapeluszem z niedużym rondem. Dziwny strój jak na lato.
    - Wygląda na to, że nie był u ciebie przypadkiem. Żadnych podobnych momentów na dziennych nagraniach? Nic w poprzednich dniach, tylko trzy ostatnie? – upewniła się, z szuflady biurka wydobywając czystą płytkę i zaraz przyłączając stację dysków do laptopa Sicily. - Nie masz ochrony? – dopytywała, przystępując do zgrywania plików. To mógł być każdy i choć nagrania były pewnym dowodem, Electra obawiała się, że szanse na odnalezienie mężczyzny w tym momencie są nikłe.
     
    imię / nick:moonie#9386
    multi:Grace, Aurora, Emerald
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    27

    wiek


    prowadzi własny biznes

    ZAJĘCIE


    patrzy w Carney'a jak w obrazek

    UCZUCIA




      
    Sicily
       Marshall

      
    "Bésame, bésame, bésame. Así, así, Y yo te llevo a tu final feliz

      

      

      

      

      

      

    2020-07-11, 20:47


    Prawda jest taka, że Sicily nie pojawiłaby się na komisariacie jako donosiciel na starszego brata. Jedyne co, jeśli Drake potrzebowałby pomocy, to zagadałaby z Electrą na prywatnie, a nie na komisariacie. Matka pierwsze co, to poleciała na komendę i ojciec skończył z cięższym wyrokiem, bo zakręcili nią do tego stopnia, że wyśpiewała wszystko jak leciało. Z Si mogłoby być podobnie, a tego nie chciała. Spojrzała na niemalże lśniące czystością biurko, które ewidentnie należało do Reeves. Nawyki ze szkolnej ławki nie ustąpiły. W tym duecie, to Si zawsze miała bałagan na swojej części. Blat ozdabiała rysunkami (najczęściej pewnie serduszkami, albo jakimiś gwizdami), nie mogło zabraknąć skórek po mandarynce, czy kubka termicznego. Jak na typową laleczkę przystało na pewno piętnaście razy w ciągu jednych zajęć bawiła się błyszczykiem, a z piórnika uciekały piórka, które wypadały z pomponika przyczepionego do długopisu. Oba te przypadki są dowodem na to, że przeciwności faktycznie się przyciągają.
    - Nie zauważyłam, by ktoś się kręcił. Z resztą w dzień jest nas dużo na sali, bo ja z matką, młody i obsługa. Z resztą teraz jest ten moment, że po południu zaczynają się imprezy, jeśli nie pracownicy, to goście by zwrócili uwagę. – odpowiedziała i wzruszyła ramionami. Na chwilę też zawiesiła się, by pomyśleć, czy faktycznie nie miała dziwnych sygnałów od kogokolwiek. Wydęła usta i pokręciła głową upewniając się, że nic takiego nie miało miejsca. Skrzywiła się lekko, gdy padło pytanie o ochronę. To nie tak, że oszczędza na sali, a zwyczajnie nie sądziła, że ktoś może być tak głupi i planować napad na jej interes. – Z początku terenu pilnowały Wenus i Apollo, ale cierpiał na tym trawnik, bo niemiłosiernie kopały w nim z nudów. A nie zatrudniałam nikogo, bo Deep Lakes wydaje się zbyt spokojne na jakiekolwiek napady. Stwierdziłam, że monitoring wystarczy. – wyjaśniła. Zaczesała kosmyk włosów za ucho i strzeliła palcami w stawach. – Mieliście już wcześniej podobne zgłoszenia? – zapytała zainteresowana. Jeśli to nie pierwsze, to gdzieś tam może byłoby to światełko w tunelu, a jeśli jednak pierwsze to pies pogrzebany.
     
    imię / nick:Oset#5986
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    27

    wiek


    pracuję w policji, wychowuję dzieci

    ZAJĘCIE


    i nie mam czasu żeby oglądać się wstecz

    UCZUCIA




      
    Electra
       Reeves

      
    "zbuduję ci dom, będziesz miała schron, taki szałas na hałas

      

      

      

      

      

      

    2020-07-13, 19:19


    Reeves, odkąd tylko zaczęła pracować w Deep Lakes, miała wewnętrzne poczucie, że nie powinna majstrować wokół Marshallów. Dla dobra Sicily. Pamiętała doskonale sprawę jej ojca i intuicja podpowiadała jej, że Drake może skończyć podobnie – zwłaszcza od momentu, gdy Hannah poinformowała ją, że u niego mieszka. Ten typ nie mógł być normalny, ale Electra nawet by się nie spodziewała, że Si przyszła tu, by na niego donieść w jakiejkolwiek sprawie – bo rodzina Marshall zawsze była tą, która załatwiała wszystko między sobą. Podobnie zresztą było z Reevesami, a przynajmniej do momentu, gdy do ich rodziny należał ktoś więcej, niż Electra i bliźniaki. Od liceum niewiele się zmieniło – może oprócz tego, że nasza pani policjant była jeszcze bardziej porządna, zorganizowana, poukładana, pracowita i odpowiedzialna. Od momentu, gdy przejęła na siebie opiekę nad dziećmi, nie miała wyboru – i z etapu czystej ławki i fiu-bździu w głowie musiała przejść do etapu czystego biurka i czystej głowy. I, choć z Sicily tak diametralnie się od siebie różniły – nadal ją lubiła, choć przyjaźń nie była tak silna, jak lata temu. Czas potrafi osłabić każdą relację – zwłaszcza wtedy, gdy nie ma się głowy do pielęgnowania jej. A Electra akurat do tego głowy nie miała.
    Kiwała głową, równocześnie otwierając notes, zapisany już niemal do połowy, i zaczęła zapisywać, głównie z pomocą dziwnych symboli, o czym mówiła Sicily. Zawsze jej notatki pełne były obrazków i skrótów zamiast słów – to wiele przyspieszało i ułatwiało. A przynajmniej – jej ułatwiało, bo ktoś postronny miałby spory problem z rozszyfrowaniem jej bazgrołów. Nadałaby się na wojnę z tymi swoimi zdolnościami kodowania informacji. Może powinna robić karierę w wojsku?
    - Cóż, w tym wypadku całe szczęście, że ten monitoring jest, ale pamiętaj, że kamera, albo i dziesięć kamer, to nie jest coś, co kogokolwiek odstraszy. Tak prywatnie ci powiem, że mieliśmy kiedyś w Prince George sprawę człowieka, który włamywał się do lokali w kostiumie klauna. I przez to dość długo nie mogliśmy wpaść na konkretny trop, rozumiesz, jakieś tam nagrania z kamer o niczym nie świadczyły – wyjaśniła, tak ku przestrodze. - Widzę, że godziny tych nagrań mniej-więcej się pokrywają, więc myślę, że będzie możliwe wysłanie tam dziś patrolu o podobnej porze – zasugerowała, wyjmując zgraną płytkę ze stacji. - Nie wydaje mi się. Ale to nie znaczy, że faceta nie było w innych miejscach. To trzy dni – póki nie ma szkód, ktoś mógł się nie zorientować. Spróbujemy popytać w okolicznych interesach – dodała, opisując płytkę i zaraz wsuwając ją do koperty. - Dla bezpieczeństwa, Si, nie kręć się tam w nocy, okej? Nie podejrzewam cię o prywatne śledztwo, ale martwię się – przyznała, patrząc na nią łagodnie, matczynym, zatroskanym wzrokiem.
     
    imię / nick:moonie#9386
    multi:Grace, Aurora, Emerald
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: