Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    39 lat

    wiek


    król kręgli

    ZAJĘCIE


    poderwał wieśniaczke

    UCZUCIA




      
    Richard
       Dohemy

      
    "Ricz nie jest moim alfonsem szmato, jest co najwyżej moim sugar daddy

      

      

      

      

      

      

    2020-05-21, 16:16


    Nie było mu wcale do śmiechu. Do stania tutaj i czekania aż Harry poda mu dokumenty też mu nie było, ale musiał stanąć na wysokości zadania i zachowywać pozory. Nie było to jakieś łatwe, bo z sekundy na sekundę Harry podnosił mu ciśnienie. Widząc kabel telefonu stacjonarnego aż chciał go nim udusić, bo takiego głąba to nawet w kapuście by nie znalazł.
    Nie zauważałem, żeby wracał do domu pijany — Wysyczał przez zęby, choć na ustach nadal miał uśmiech, ten taki jadowity - miał nadzieje, że jakoś go otruje w ten sposób i zamknie jadaczkę na wieki. — Nie widzę sensu we wszczynaniu żadnego postępowania, bo z jakiego powodu? Że chłopak napił się na festynie? Może lepiej wszcząć postępowanie, kto mu ten alkohol sprzedał, a nie, że był pod wpływem. Nie zrobił nic złego, bo jeśli by tak było, to usłyszałbym o tym przez telefon albo na wstępie. — Dodał, wlepiając wkurwione spojrzenie w Harrego, który pierdolił tak od rzeczy, jakby chciał ukarać Dohemych za to, że nie mógł przespać się z Hanką bo była żoną jego przyjaciela. Obłęd — Owszem, od mojego syna jebie gorzałą, ale przynajmniej nie jeździł po pijaku narażając życie swoje i innych. A potem nie zamiatał sprawy pod dywan. — Dorzucił, bo naprawdę aż go łapy świerzbiły. Harry Jordan był ostatnią osobą na świecie, która miała prawo oceniać inne osoby pod względem picia alkoholu. Zwłaszcza młodych bawiących się na festynie ludzi.
    I na nic nie ma pan zgody. — Rzucił oschle, bo miarka się przebrała. — Daj pan ten mandat i się stąd zwijamy. — Że też nie wstyd było ciągać rodzinę zmarłego tragicznie burmistrza po komisariatach za jakieś drobne oblanie jego śmierci. Jordan wstydu nie miał i udowadniał to kolejny raz.
     
    imię / nick:wombat
    multi:freddy
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    beware of

    wiek


    anything

    ZAJĘCIE


    can happen

    UCZUCIA




      
    Mistrz
       Gry

      
    "https://www.deeplakes.pl/index.php

      

      

      

      

      

      

    2020-05-21, 16:48


    Harry Jordan
    Również nie pałał sympatią do rodziny Dohemy i wcale się z tym nie krył. Nie tylko Rick zwrócił uwagę na kabel od telefonu stacjonarnego, ale Harry nie dał po sobie tego poznać i wbił bezczelne spojrzenie w twarz Richarda. — Tym też się zajmiemy, osobami, które sprzedały mu alkohol na festynie. Prosze sie nie martwić. Nie wspomniałem jeszcze o bójce na parkingu, która skończyła się rozlewem krwi, to też pana zdaniem nic takiego? Nie wierzę, że była to zwykła przepychanka — Wspomniał o bójce, zerkając w stronę Eddiego, pod którego nosem były jeszcze ślady po krwawieniu. Oczywiście Harry nie wiedział kto zaczął, ale wpadł akurat w momencie, gdy Dohemy siedział na swoim koledze i obijał go pięściami, zdaniem szeryfa odpowiedź kto zaczął, była jasna. — No nie wiem, czy nie narażał życia swojego i innych, wdając się z bójkę z kolegą z boiska. W sprawie śmierci pana ojca wciąż nie mamy jasności, mamy sporo poszlak, które się ze sobą nie pokrywają. Może pan powinien sam rozpocząć śledztwo w tej sprawie, skoro twierdzi, że to takie proste? — Zapytał, posyłając mężczyźnie nieprzyjemny uśmiech. Harry przez tyle lat pracy w policji przywykł do tego, że nie wszystkim dało się dogodzić, a każda sprawa była inna. Podsunął mężczyźnie dokument potwierdzający odbiór nieletniego z komisariatu. — Dwieście dolarów kanadyjskich — Wypowiedział cenę mandatu, podsuwając Richardowi papierek.
     
    imię / nick:xxx
    multi:xxx
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    39 lat

    wiek


    król kręgli

    ZAJĘCIE


    poderwał wieśniaczke

    UCZUCIA




      
    Richard
       Dohemy

      
    "Ricz nie jest moim alfonsem szmato, jest co najwyżej moim sugar daddy

      

      

      

      

      

      

    2020-05-21, 17:04


    To dlaczego pan obu ich tutaj nie przyprowadził, tylko Edwarda? — Spytał Harrego, którego mózg najwyraźniej był przeżarty przez wszelkiego rodzaju alkohol i inne używki, bo kto wie co tam jeszcze sobie brał na tym komisariacie, skoro do wszystkiego miał dostęp. — Zamiast gadać mi tutaj to wszystko powinien się tym pan zająć już teraz, żeby straganów nie pozamykali. — Burknął jeszcze, mając nadzieje, że kiedyś tego całego Jordana zamkną w izolatce na psychiatrycznym, bo wygadywał takie głupoty i tak się mieszał, że nie wiadomo, kto go posadził na komendanta. Może równie wypity cymbał. Rysiek aż się czerwony zrobił słysząc o ojcu, którego pochowali zaledwie kilka miesięcy temu a dzisiaj mieli uczcić jego pamieć - czego on nie mógł zrobić, bo zamiast sięgnąć po kieliszek, musiał przyjechać tutaj. W dupie się wszystkim tutaj poprzewracało.
    Nawet nie poruszyłem sprawy mojego ojca —...jebany baranie — Panie Jordan, z całym szacunkiem, ale niech mi tu pan nie pierdoli o śledztwie, które jest tylko i wyłącznie sprawą policji. Nie interesuje mnie to, czy radzi sobie w nim pan czy nie - nie będę trzymał pana za rączkę. I szczerze radzę, by nie gadał pan o swoich porażkach ludziom. — Powiedział oschle, bo w tym momencie cała ta sytuacja osiągnęła martwy punkt. Miał wrażenie, że jako jedyny z tej trójki miał trochę oleju w głowie i go wykorzystywał.
    A te pieniądze to do pana kieszeni jak zwykle, czy dla miasta? — Dorzucił swoje trzy grosze i bez zastanowienia podpisał dokumenty. Dwieście dolarów to dla niego jak splunąć, ale kurwa niestety musiał wysłuchiwać tego gamonia przez całe dziesięć minut, więc jego zdrowie psychiczne na tym niesamowicie ucierpiało. Spotkanie zdecydowanie niewarte swojej ceny.
    Popukał Edka w ramie żeby się podniósł i poszedł z nim. Rysiek rozpoczął te spotkanie w wielkim stylu i w równie wielkim postanowił je zakończyć.

    zt x2
     
    imię / nick:wombat
    multi:freddy
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    27

    wiek


    pracuję w policji, wychowuję dzieci

    ZAJĘCIE


    i nie mam czasu żeby oglądać się wstecz

    UCZUCIA




      
    Electra
       Reeves

      
    "zbuduję ci dom, będziesz miała schron, taki szałas na hałas

      

      

      

      

      

      

    2020-06-22, 23:59


    I


    Kolejny piękny dzień jakże pasjonującego grzebania w papierkach. Wypełnianie raportów, przybijanie pieczątek, podpisywanie głupich druczków, spinanie spinaczami, zszywaczem, niedbałe kreślenie podpisów, picie kolejnej lurowatej kawy z ekspresu, w którym na pewno żyła pleśń. Gdy Electra decydowała, że zostanie policjantką, nie sądziła, że zacznie jeść tak nieprzyzwoite ilości ciastek i tak dużo siedzieć za biurkiem. W Prince George pracowało jej się choć odrobinę lepiej, tam więcej się działo, częściej jeździła na interwencje, w dodatku szef był normalniejszy i częściej wysyłał patrole, więc miała co robić. Tutaj każdego dnia umierała troszeczkę. Płaca też nie była szczególnie satysfakcjonująca i gdyby nie fakt, że Electra nie miała ciekawszych perspektyw (mogła ewentualnie znów spędzać nieprzyzwoitą ilość godzin w knajpie albo wpaść do klubu ze striptizem), już dawno rzuciłaby tę robotę i udawała, że nigdy jej tu nie było. Gdyby jeszcze chociaż musiała po prostu utrzymywać samą siebie - też by to rzuciła. Musiała jednak finansować jeszcze dwójkę dzieciaków, które pewnie zaraz zaczną fantazjować o studiach, własnych mieszkaniach, własnych samochodach, zagranicznych wycieczkach i innych rzeczach, na które ona zwyczajnie nie miała funduszy.
    Kolejny łyk paskudnej kawy utwierdził ją w przekonaniu, że to wszystko nie ma sensu i że praca dla idei w tym wykonaniu to bzdura. Wstała energicznie, cisnęła wszystkie teczki i segregatory w jeden róg biurka, rzuciła zdawkowo szefowi, że zaraz wraca (i tak miał zbyt dużego kaca, by się tym przejąć), zgarnęła kluczyki do jednego z radiowozów i pojechała. Wróciła po jakichś dwudziestu minutach, dzierżąc tekturową wytłoczkę z dwoma prawie półlitrowymi kubkami kawy i papierową torebkę, która leciutko lśniła w kilku miejscach od tłuszczu z pączków. Chyba zaczynała zamieniać się w Harry'ego Jordana. Ledwo weszła na komisariat i miała udać się na poszukiwania Jules, by namówić ją na przerwę i tuczenie bioder - i na Jules wpadła jeszcze zanim zaczęła szukać, bo w drodze do swojego biurka.
    - Słonko! Kawa i pączki i nie toleruję sprzeciwu, zatrzymuję cię w imieniu prawa - poinformowała, jak na profesjonalistkę przystało i, podtrzymując chwiejącą się wytłoczkę na przedramieniu, wręczyła Julii potężny, papierowy kubek. - Co powiesz na poprzewracanie archiwalnych wycinków z prasy o Dohemym? Chyba że mamy coś świeższego? Bo nie mam ochoty na roztrząsanie teraz sprawy małolata, który ukradł rower. Jordan mógłby się tym zająć, to na jego poziomie intelektualnym - zauważyła, zerkając w stronę biurka szefa. Chyba wszyscy na komisariacie wiedzieli, że Electra ma Harry'ego w głębokim poważaniu - i vice versa. Krzesło przy biurku było jednak puste. - Poszedł się nachlać, czy ruszył dupsko na tę interwencję pod monopolowym? Wiesz coś? - spytała, bo przez ich policyjne radyjko słyszała, że było wezwanie, ale nie była tym zainteresowana. O wiele bardziej ciekawiło ją to, jak długo szefa nie będzie i czy zdążyłaby pobuszować w jego biurku. Choć wątpiła, że znajdzie się w nim coś interesującego.
     
    imię / nick:moonie#9386
    multi:Grace, Aurora, Emerald
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    30

    wiek


    rozwiązuje kryminalne zagadki

    ZAJĘCIE


    idzie na randkę z Jasonem

    UCZUCIA




      
    Julia
       Bennett

      
    "I can't breathe. I can't be. I can't be what you want me to be.

      

      

      

      

      

      

    2020-06-23, 19:32


    Julia Bennett dawno temu straciła wiarę w sens własnej pracy - mniej więcej od momentu ponownego przyjazdu do Deep Lakes. Zapoznanie się z obyczajami panującymi na miejscowej komendzie było bardzo bolesnym spotkaniem z ziemią, które dosadnie pokazało blondynce, że nie wszędzie policja aspirowała do pracy godnej porównania ze szwajcarskimi zegarkami. To nie było Vancouver. Przeciwnie - Jules z każdym upływającym dniem rozumiała zależność, która sugerowała, że mniejsze, przyzwyczajone do względnego spokoju komendy ceniły sobie go na tyle mocno, by świadomie ignorować wszelkie oznaki niebezpiecznych zachowań oraz sygnały, które każdego normalnego, zaangażowanego w swój zawód policjanta powinny były zmuszać do działania.
    Znudzenie dosadnie malowało się na kobiecej twarzy, kiedy po raz kolejny przerzucała strony gazet, w których znalazło się miejsce dla obszernych artykułów ukazanych w prasie niedługo po śmierci burmistrza. Nagłówki - choć zachęcały do sięgnięcia po dane pisemko - nie miały nic wspólnego z banalną treścią. Ta nie dawała żadnych dokładnych czy budzących wątpliwości informacji, dlatego grymas niezadowolenia po raz kolejny sprawił, że mina Julii malowała się niemal jak ostrzegawczy znak: nie podchodź.
    Od ostatniej przerwy nie minęła godzina, a Julia znów podniosła się na równe nogi i wyruszyła na krótki spacer po krętych korytarzach komendy. Nie była zachwycona własnym nastawieniem. Właściwie czuła narastający wstyd za samą siebie. W Vancouver już dawno zmywałaby głowy swoim leniwym współpracownikom, zaś tutaj.. czuła się niepewnie. Była nowa - niemal obca - i nie czuła, by jej pozycja była na tyle silna, aby mogła samodzielnie podkopywać autorytet komendanta.
    Snuła się bez celu, będąc gotową sięgnąć nawet po obrzydliwą kawę z policyjnego automatu. Od nieszczęścia uchronił ją tylko znajomy głos.
    - Jeżeli będziesz zatrzymywać mnie tak często, niedługo przestanę mieścić się w swój fotel - zawyrokowała przekornie, ale jednocześnie z doskonale słyszalnym respektem, którego dosadniejszym dowodem były dłonie uniesione w geście kapitulacji. Nie zamierzała protestować, zwłaszcza że wszelkiej maści słodkości były jej największą słabością. - Zabawne, że to proponujesz. Akurat mam na biurku kilka gazet. Może tym razem zaszyjemy się u mnie? - zaproponowała, z wdzięcznością odbierając od ciemnowłosej policjantki kubek z gorącą, aromatyczną kawą; właśnie tak powinien był wyglądać i pachnieć ten konkretny napój.
    Julia zdawała sobie sprawę, że jej klitka dużo bardziej przypominała składzik na miotły niż prawdziwy gabinet, zaś bardziej niż policjanci i technicy pomieszczeniem tego typu zachwycony byłby sam Harry Potter, ale wystarczyła kobieca ręka, by pokój nabrał pogodniejszego, przytulnego wyrazu. I nie sięgał tam wzrok Jordana.
    - Nie mam pojęcia. Sama dopiero opuściłam swoją norę. Wiesz, chciałam rozprostować kości między jednymi a drugimi nic nie wnoszącymi do sprawy aktami - burknęła pod nosem, nie kryjąc zadowolenia związanego z nieobecnością komendanta.
     
    imię / nick:marteczka
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    27

    wiek


    pracuję w policji, wychowuję dzieci

    ZAJĘCIE


    i nie mam czasu żeby oglądać się wstecz

    UCZUCIA




      
    Electra
       Reeves

      
    "zbuduję ci dom, będziesz miała schron, taki szałas na hałas

      

      

      

      

      

      

    2020-06-25, 12:21


    Najchętniej wcale by tutaj nie wracała. Nie miała do Deep Lakes szczególnego sentymentu, nie wiązały się z nim wybitnie pozytywne wspomnienia, a w dodatku tutejsza komenda pewnie miała najniższą skuteczność w skali kraju. Gdy prosiła o przeniesienie, miała nadzieję, że trafi do jakiegoś większego miasta. To nie musiało być Toronto czy Ottawa, po prostu coś... ciekawszego, przynajmniej na poziomie Prince George, a najlepiej trochę wyższym. W myśl zasady, że źli ludzie źle kończą - musiała wylądować w Deep Lakes i tym samym kontynuować rodzinną tradycję. W czasach jej ojca urzędował tu jeszcze inny komendant i Electra pamiętała, że tata był pracą zafascynowany, że chodził do niej z przyjemnością i że zawsze miał co robić, nigdy się nie nudził, a gdy trzeba było zerwać się o świcie - zrywał się bez pomocy budzika. Nie rozumiała tego. Z perspektywy swojej pracy na policji - zupełnie tego nie rozumiała.
    Reeves była zdziwiona, że nikt nie reagował na brak kompetencji komendanta. Nie lubił go chyba żaden pracownik komisariatu, mało który mieszkaniec patrzył na niego z szacunkiem, facet nie miał szczególnie dobrych wyników - a jednak tu pracował. Sprawa burmistrza ciągnęła się od lutego i choćby to świadczyło przeciwko Harry'emu Jordanowi. Electra była pewna, że poważna komenda już dawno rozwiązałaby sprawę, zwłaszcza że nie chodziło o byle kogo, tylko o burmistrza miasteczka. Powinna chyba jednak przemyśleć sprawę tego striptizu.
    Była pewna, że jeszcze kilka tygodni pracy - i zacznie zbierać komitet strajkowy. Albo pisać list otwarty. Każdy ma przecież ograniczoną cierpliwość, a ona, jako młoda i (do niedawna) ambitna policjantka, niecierpliwiła się szybko. Już teraz zdarzało jej się nieco popyskować i zmierzyć szefa niepochlebnym spojrzeniem, on zresztą - odwdzięczał jej się za to i nie wstydził się rzucania kiepskich żartów i komentarzy, nie traktując nowej podwładnej poważnie. Ale czy on kogokolwiek, oprócz sprzedawczyni w monopolowym, traktował poważnie?
    - Żaden problem, weźmiesz fotel Jordana. Na nim zmieści się każde dupsko - orzekła z przekonaniem. Julia zresztą nie wyglądała na taką, której groził nadmiar kilogramów. Obie należały raczej do najatrakcyjniejszych kobiet na posterunku, albo i w całym mieście, więc mogły sobie pozwolić na umilanie czasu pączkami. Nerwy stracone w tej pracy i tak pozwolą im szybciej wszystko spalić. - Może być, przynajmniej nikt nas nie będzie podglądał. Może wtaszczymy tam mój wiatrak? - zaproponowała, bo należała do tych raczej chłodnolubnych, i to do tego stopnia, że zainwestowała w nieduży wentylator, który zawsze czuwał przy jej biurku i zapewniał jej względny komfort pracy. Na komendzie w Deep Lakes nikomu przecież nie mogło przyjść do głowy, żeby zamontować klimatyzację. Koszta. Z wyczyszczeniem albo wymianą ekspresu też się nikomu nie spieszyło.
    - Ja nudzę się tu do tego stopnia, że niedługo zacznę pracować na stojąco - wzruszyła bezradnie ramionami i ruszyła przodem do klitki Jules, ewentualnie wcześniej zgarniając pod ramię swój wiatrak, o ile Julia wyraziła zgodę na jego towarzystwo. Dotarły wreszcie do jej gabinetu, kawa i pączki znalazły swoje miejsce na stole, a Electra zajęła jakikolwiek fotel czy krzesło, albo podłogę, bo zawsze głośno wszystkim powtarzała, że na tym komisariacie można mieć pewność co do tego, że podłoga jest myta, ale meble ostatnio czystości zaznały na sklepowej witrynie. - Jordan dopuścił mnie do przesłuchiwania świadków. Prawie się udławiłam, jak mi o tym powiedział. Chyba oczekiwał, że z wdzięczności zadrę spódnicę - skrzywiła się i upiła łyk kawy, zerkając na gazety leżące na biurku Jules. Wszystkie nieco przestarzałe, ale z czegoś trzeba było czerpać wiedzę.
     
    imię / nick:moonie#9386
    multi:Grace, Aurora, Emerald
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    30

    wiek


    rozwiązuje kryminalne zagadki

    ZAJĘCIE


    idzie na randkę z Jasonem

    UCZUCIA




      
    Julia
       Bennett

      
    "I can't breathe. I can't be. I can't be what you want me to be.

      

      

      

      

      

      

    2020-06-26, 09:52


    Julia, choć niewiele starsza od panny Reeves, okres buntu prawdopodobnie miała już za sobą. Doskonale pamiętała początki swojej zawodowej kariery na jednej z mniejszych, nieco niżej ustawionych w hierarchii komend w Vancouver. Nawet tam sytuacja związana z formą prowadzenia śledztwa w najróżniejszych, często trudnych sprawach prezentowała się dużo lepiej niż w prowincjonalnym Deep Lakes, gdzie brak aktywności był komendantowi na rękę. Bennett miała wrażenie, że jej przełożony już nawet nie podejmował prób krycia się ze swoim lenistwem, słabością do kobiet i brakiem chęci odnalezienia mordercy burmistrza.
    Początkowo działało jej to na nerwy. Jakim cudem instytucja tak ściśle związana z wymiarem sprawiedliwości mogła działać w taki sposób? Z czasem zrozumiała, że miejscowej władzy było to chyba całkiem na rękę, zważywszy na fakt, że śledztwo nie ruszyło z miejsca nawet po objęciu stanowiska burmistrza przez nową-starą osobę. Bo czy Hannah Dohemy jawiła się w czyichkolwiek oczach jako powiew świeżości? Raczej jako przedstawicielka tej samej kliki, której zależało na tym, by przy władzy pozostało jedno i znane już nazwisko.
    Nie buntowała się jednak tak aktywnie i dosadnie jak miało to miejsce w przypadku młodszej koleżanki. Julia wielokrotnie podejmowała próby prowadzenia rozmów nie tylko z komendantem, ale i poszczególnymi gliniarzami. Ci, przyzwyczajeni do lenistwa i nadmiernej liczby pączków, nie sprawiali wrażenia zainteresowanych jakąkolwiek zmianą; zupełnie tak, jak gdyby perspektywa większej ilości pracy po prostu ich przerażała.
    - Jasne, chociaż atmosfera tutaj wcale nie jest wybitnie gorąca. Właściwie.. gdybym tu nie przebywała każdego dnia, pomyślałabym, że ta komenda już dawno wymarła - westchnęła przeciągle, kiedy równym, spokojnym krokiem ruszyły w kierunku gabinetu, który zajmowała Electra. Na szczęście urządzenie nie było duże, dzięki czemu jego przetransportowanie o kilka pokojów dalej nie stanowiło tak wielkiego problemu nawet dla obładowanych jedzeniem oraz piciem kobiet. Mężczyźni na tej komendzie byli zwyczajnie bezużyteczni.
    - Naprawdę? - rzuciła w zaskoczeniu, którego nie chciała i nie potrafiła ukrywać. Powinna była cieszyć się z sukcesu(?) koleżanki, jednak świadomość, że robotę dostawał każdy, poza nią, znacząco wpływała na nastawienie blondynki. - Zazdroszczę Wam. To znaczy.. mój brat dostał świadka do przesłuchania. Mason Kernighan dostał świadka, a ja.. przeglądam te cholerne gazety, z których nic nie wynika. Co zabawne - wcale nie robię tego z polecenia komendanta. On chyba zapomniał, że ja też tutaj pracuję - mruknęła w niezadowoleniu, kiedy w końcu usadowiły się na tyle wygodnie, by mieć łatwy dostęp do picia, jedzenia oraz poszczególnych czasopism, w których zebrane były różnorakie artykuły nie tylko o samej śmierci burmistrza, ale o jego osobie w ogóle.
    - I co? Dowiedziałaś się czegoś nowego? - słowo przełomowego byłoby bowiem sporym nadużyciem; w tej sprawie każda nowa poszlaka mogła liczyć na takie miano.
     
    imię / nick:marteczka
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    27

    wiek


    pracuję w policji, wychowuję dzieci

    ZAJĘCIE


    i nie mam czasu żeby oglądać się wstecz

    UCZUCIA




      
    Electra
       Reeves

      
    "zbuduję ci dom, będziesz miała schron, taki szałas na hałas

      

      

      

      

      

      

    2020-06-27, 12:10


    Po co Harry Jordan miał się kryć, skoro i tak był nietykalny? Na jego niekompetencję istniało całe mnóstwo dowodów, codziennie pojawiały się kolejne, ale i tak nikt z góry nie interesował się jakimś tam komendantem w prowincjonalnej komendzie na środku niczego, w miasteczku, które słynęło jedynie z tego, że jego włodarza zamordowano - a ta sława i tak nie trwała zbyt długo, bo w obliczu innych zbrodni popełnianych w kraju już dawno zapomniano o śmierci Dohemy'ego. W zasadzie Liam pozostawał już chyba jedynie w pamięci mieszkańców Deep Lakes i miejscowej policji, jednak okazywało się, że i ta pamięć niewiele znaczyła. Pozostawała wyrazem kultury i szacunku - z których nic a nic już nie wynikało.
    Electra była w szoku, że na burmistrza wybrano płaczliwą panią Dohemy, która jedynie bazowała na nazwisku, a tak naprawdę o rządzeniu nie miała żadnego pojęcia. Żaden z kandydatów nie był, co prawda, dobry, ale Reeves nawet przez myśl nie przemknęło, by zagłosować na wdowę po Liamie. Gdy już ją zaprzysiężono, Electra miała nadzieję, że przynajmniej rozwiązywanie kryminalnej zagadki miasteczka ruszy z kopyta - a tymczasem przyglądała się sprawie, czytała łzawe wywody pani Dohemy i coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że ta kobieta tylko przeszkodzi śledztwu - bo nie jest bez winy.
    Generalnie - Electra nie zdziwi się, gdy Hannah przyjedzie na komisariat z dziesięcioma kartonami pączków, tylko po to, by uśpić czujność rozleniwionych policjantów jeszcze bardziej. A jak nafaszeruje pączki banknotami, to już w ogóle nikomu nawet przez myśl nie przemknie, że pani burmistrz mogłaby mieć jakikolwiek udział w sprawie.
    - Kilka dni temu musiałam osobiście wymiatać pajęczyny z kątów w sali konferencyjnej. Mam wrażenie, że w tym miejscu naprawdę zostały już tylko duchy - westchnęła ciężko, obrzucając nieco pogardliwym spojrzeniem policyjne biurka. Nawet jeśli ktoś przy nich siedział, to albo wypełniał krzyżówki, albo dłubał w telefonie, albo pił tę zatęchłą kawę z automatu. Bardzo męskie i odpowiedzialne zajęcia. Dobrze, że za to płacą. W przeciwnym wypadku nie mogliby wykonywać swojej pracy z tak dużym zaangażowaniem.
    - Może ten buc się w końcu obudzi i dla ciebie też znajdzie jakąś robotę. Chociaż, powiem ci szczerze, nie jestem pewna, czy się z tego przesłuchania cieszę. Tak dawno nie przesłuchiwałam, że boję się coś spieprzyć, coś pominąć. Ostatnio rozmawiałam ze świadkiem pobicia pod kamienicą w Tiny Vancouver. I to było dobre dwa tygodnie temu, sprawa była świeża... to zupełnie co innego - pokręciła z rezygnacją głową. Przyciągnęła do siebie jedną z gazet, ułożyła ją sobie na kolanach, w jedną rękę złapała ołówek, a w drugą pączka, i przystąpiła do czytania. Na szczęście miała podzielną uwagę i równoczesna rozmowa czy jedzenie nie sprawiały jej szczególnego kłopotu.
    - Mam przesłuchanie dopiero jutro. Ale to jakiś młody chłopak. Mamy całą listę młodziutkich świadków, albo rzekomych świadków. Nie wiem, czy po prostu nie robią sobie jaj i nie chcą sobie znaleźć rozrywki w postaci przesłuchania policyjnego - wykrzywiła lekko usta i podkreśliła coś w gazecie, choć informacja nie wydawała się ani nowa, ani aż tak istotna - ale w tych gazetkach nie było nic istotnego.
     
    imię / nick:moonie#9386
    multi:Grace, Aurora, Emerald
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    30

    wiek


    rozwiązuje kryminalne zagadki

    ZAJĘCIE


    idzie na randkę z Jasonem

    UCZUCIA




      
    Julia
       Bennett

      
    "I can't breathe. I can't be. I can't be what you want me to be.

      

      

      

      

      

      

    2020-06-29, 09:45


    Julia Bennett wykazywała się nastawieniem zupełnie innym niż jej koleżanka po fachu. Była zmęczona lenistwem pracujących na komendzie gliniarzy, dlatego skrupulatnie i z premedytacją ignorowała rozgrywający się w budynku cyrk. Chociaż wciąż podejmowała minimalne próby odnalezienia jakiejkolwiek wskazówki, to jednak nie było w tym już takiego zaangażowania jak przed kilkoma tygodniami, kiedy miała po swojej stronie wsparcie Gardnera czy starszego brata. Z perspektywy czasu wiedziała, że angażowanie się w to nie miało sensu, zaś Jackson tracił czas na kolejny już obchód wokół jeziora, w którym teoretycznie zginął poprzedni burmistrz.
    - Uważaj, żeby to nadgorliwe sprzątanie nie skończyło się szorowaniem tutejszych toalet - westchnęła przeciągle, zerkając na znajomą z niemą prośbą o to, by nie biegała po całej komendzie jak wielozadaniowa wariatka.
    Julia podziwiała jej niestygnący zapał, ale jednocześnie nie rozumiała tego nadprogramowego udzielania się we wszystkich aspektach życia wiedzionego na komendzie. Blondynka sprawiała wrażenie całkowicie niezainteresowanej ani pajęczynami w sali konferencyjnej, ani bałaganem, jaki panował w tutejszych łazienkach. Owszem; pracowanie w czystym miejscu było przyjemne, jednak sama nie po to spędziła kilka lat na uniwersytecie, by obecnie sprzątać po komendancie i jego pachołkach. Electra powinna wyjść z podobnego założenia, nim Jordan nie zorientował się, jak bardzo ceniła sobie czystość.
    - Powiedzmy sobie szczerze - kto organizuje przesłuchania kilka miesięcy po fakcie? Gdyby Jordan nadał tej sprawie priorytet od razu, to kto wie; może morderca byłby już dawno schwytany? Mam wrażenie, że komuś bardzo zależy na opóźnieniu wszystkich naszych działań - lub Waszych? Julia przecież nie brała w tym czynnego udziału. Nie wiedziała, dlaczego sama nie dostała do zrobienia absolutnie niczego, ale nie czuła się na siłach, by jakkolwiek się z komendantem wykłócać. Była świadoma jego znajomości i powiązań z najzamożniejszymi rodzinami w mieście, toteż próba zrzucenia go ze stołka wydawała się być pobożnym życzeniem i ryzykiem, którego nie zamierzała podejmować. Przecież dopiero wróciła do normalności. - Trochę dziwi mnie to, że tyle osób kręciło się - lub teoretycznie się kręciło - przy jeziorze w ciągu tamtych kilku dni, a nikt nie widział tego, co konkretnie się wydarzyło - westchnęła, chwytając w dłoń jedną z leżących na wierzchu gazet.
     
    imię / nick:marteczka
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    27

    wiek


    pracuję w policji, wychowuję dzieci

    ZAJĘCIE


    i nie mam czasu żeby oglądać się wstecz

    UCZUCIA




      
    Electra
       Reeves

      
    "zbuduję ci dom, będziesz miała schron, taki szałas na hałas

      

      

      

      

      

      

    2020-06-29, 20:20


    Może nie tyle była nadgorliwa, co znudzona. Okropnie znudzona. W dodatku od siedmiu lat czuwała nad domem, zajmowała się dziećmi, sprzątała, gotowała, organizowała, dawała szlabany, pilnowała dyscypliny - i, gdy wreszcie los posłał ją, by szerzyła ewangelię w tak zdemoralizowanym i nieuporządkowanym domu, nie potrafiła znaleźć sobie miejsca. Przywykła do skrajnie innego stylu życia, w którym miała panowanie nad wszystkim, a nie tylko nad obszarem własnego biurka (i to wtedy, gdy nikt się wokół niego nie kręcił). Potrzebowała kontroli, a gdy widziała kolegów po fachu tak rozleniwionych i ignorujących swoje zawodowe obowiązki, miała ochotę wysłać ich do kąta i kazać tam robić przysiady, żeby przynajmniej spalili te pączki, zamiast paść tyłki za marną wypłatę.
    - Proszę, Jules, nie odbieraj mi resztek godności - parsknęła z rozbawieniem. Damska toaleta jeszcze jakoś wyglądała, ale gdy na początku swojej kariery w tej komendzie Electra trafiła do męskiej (ze zdrapaną naklejką z trójkątem), mało nie umarła. To było gorsze, niż najgorsze miejsca zbrodni. Takie z trupami z nagimi wnętrznościami i czerniejącymi plamami krwi na każdej ścianie. Dlaczego? A no dlatego, że nie było dziełem psychopatycznego umysłu, tylko normalnych, cywilizowanych, wykształconych ludzi, którzy powinni być zapoznani z działaniem spłuczki, papieru i szczotki do toalety.
    Milczała jakiś czas, przyswajając słowa Julii, kiwając głową i marząc jakiś rysunek na brzegu gazety. Zastanawiała się intensywnie, czy powiedzieć to, co jej chodzi po głowie, czy może jednak powinna przed Julią powstrzymywać się z osądami. Stwierdziła wreszcie, że wysnuwanie luźnych hipotez nie jest niczym złym, zwłaszcza że z Jules mają bardziej prywatną relację i nawet na tematy zawodowe mogły porozmawiać względnie normalnie.
    - Mam wrażenie, że pani burmistrz ma w tym swój udział. Nie wierzę, że żona pozwala na to, by kilka miesięcy zwlekano z poszukiwaniem mordercy jej męża. Nie wierzę też, że po ponad czterech miesiącach dalej zalewa się publicznie łzami. Zresztą, całe miasteczko trąbi, że w głównej mierze była z Liamem dla pieniędzy - zauważyła, zerkając znad gazety na Julię. Wgryzła się w pączka i gdy przełknęła kęs, postanowiła kontynuować. - Możemy się założyć, że w momencie, gdy tylko zaczniemy przeprowadzać przesłuchiwania podejrzanych, ona przyjedzie z kartonem pączków, nowym ekspresem do kawy i oświadczy, że przeprowadzi renowację komisariatu - dodała, a jej oczy błysnęły taką... pasją. Jak zawsze, gdy odzywał się w niej zew ambitnej policjantki.
     
    imię / nick:moonie#9386
    multi:Grace, Aurora, Emerald
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    30

    wiek


    rozwiązuje kryminalne zagadki

    ZAJĘCIE


    idzie na randkę z Jasonem

    UCZUCIA




      
    Julia
       Bennett

      
    "I can't breathe. I can't be. I can't be what you want me to be.

      

      

      

      

      

      

    2020-07-01, 18:57


    Chociaż Julia żywiła względem rodzinnego miasteczka naprawdę duży sentyment, to jednak z perspektywy czasu sama przekonała się o panującej w nim nudzie. Kiedy miała tych naście lat wszystko wydawało się.. łatwiejsze; bardziej fascynujące, oferujące wiele możliwości. Potem nadszedł okres studiów i życie w wielkim mieście. Bennett dopiero w Vancouver zrozumiała, co tak naprawdę oznaczało korzystanie z posiadanych okazji; kina, teatry, parki, koncerty, imprezy plenerowe - to wszystko urozmaicało każdy dzień, sprawiając, że na jego koniec padała do łóżka ze zmęczenia, ale jednak z sercem przepełnionym satysfakcją. Lubiła intensywne tempo, którego w Deep Lakes ewidentnie jej brakowało, jednak nie na tyle, by pokusiła się o porządki na komendzie.
    - Hej, to nic osobistego. Po prostu boję się, dokąd zaprowadzi Cię ten brak obowiązków - przyznała bez ogródek, posyłając znajomej wymowne spojrzenie. Sama nigdy nie zapuściła się we wspomniane rejony, jednak po samym wyglądzie biurek, na których zalegały setki kubków po wypitej kawie - zarówno tej z ekspresu, jak i automatu - mogła się domyślać, jak prezentowały się inne pomieszczenia.
    Julia wzrokiem śledziła kolejne linijki tekstu, jednocześnie raz za razem wgryzając się w ogromnego pączka z czekoladowym nadzieniem. Teoretycznie znała te artykuły na pamięć, jednak w praktyce była świadoma tego, że ludzkiemu oku wiele rzeczy mogło najzwyczajniej w świecie umknąć. Z zamyślenia wyrwał ją zatem dopiero dźwięk kobiecego głosu.
    - Prawda? - mruknęła, zadzierając głowę. Świadomie pozwoliła, by jej spojrzenie spotkało się z tym Electry. - Biorąc pod uwagę, że Hannah Dohemy ma hajsu jak lodu, wcale nie musiałaby polegać na miejscowej policji. Mogłaby wynająć nawet prywatnego detektywa, gdyby tylko zależało jej na rozwiązaniu tej sprawy tak bardzo, jak wspomina o tym podczas publicznych wystąpień - przyznała, nie mając na myśli niczego złego. Owszem; względem pracy miejscowych gliniarzy mogłaby znaleźć naprawdę sporo ale, jednak postępowanie wdowy po burmistrzu zdecydowanie dość mocno odbiegało od znanych blondynce standardów. - Pytanie brzmi tylko.. jaki ma w tym interes? Gdyby konta w banku mogły pękać, to ich już dawno byłoby roztrzaskane. W rodzinie wszyscy są ubezpieczeni, a ona wcale nie miała stuprocentowej pewności, że wygra wybory i przejmie stołek po mężu. To brzmi jak jakieś prywatne zatargi - mruknęła pod nosem, spojrzeniem powracając do strony w gazecie.
     
    imię / nick:marteczka
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    27

    wiek


    pracuję w policji, wychowuję dzieci

    ZAJĘCIE


    i nie mam czasu żeby oglądać się wstecz

    UCZUCIA




      
    Electra
       Reeves

      
    "zbuduję ci dom, będziesz miała schron, taki szałas na hałas

      

      

      

      

      

      

    2020-07-03, 12:41


    Nic się tu nie zmieniło. Te same jeziora, te same góry, te same nieco przepełnione śmietniki, ten sam park z tą samą niemodną altanką - i tak samo zasiedziali tu ludzie, którzy wielki świat znają tylko z telewizji. W zasadzie - Electra w jakimś stopniu też do nich należała. Trudno nazywać Prince George wielkim światem. Reeves starała się jednak aspirować do miana dziewczyny, która przerasta tę małomiasteczkowość i jest kimś ponad to. Wierzyła, że któregoś pięknego dnia, piękniejszego niż wszystkie dotychczasowe dni, wsiądzie w samochód i wyjedzie daleko stąd - może do Vancouver, może do Ottawy, gdziekolwiek - i tam pokaże, co tak naprawdę znaczy i ile potrafi. Zanim jednak ten dzień nadejdzie - przed nią jeszcze długa męczarnia w ciasnej komendzie w Deep Lakes. Tutaj tempo było odpowiednie dla staruszków i małych dzieci. A przecież - za kilka lat i ona się w staruszkę zamieni, i wcześniej może nawet nie zdąży wyjechać.
    - Spokojnie, do szczotki od toalety nie dam się zagnać - zażartowała tylko zdawkowo, machając na to wszystko ręką. Miała silne poczucie własnej godności i były rzeczy, do których nikt zmusić jej nie mógł - nawet Harry Jordan. A może zwłaszcza on, biorąc pod uwagę to, jak bardzo ignorowała jego autorytet.
    Zadziwiał ją brak polotu u miejscowych dziennikarzy. Taka tragedia, a oni, rozwodząc się nad wspaniałością burmistrza i ogromem straty jego rodziny - informacje na temat samej zbrodni podawali bardzo zdawkowo i w zasadzie w każdym jednym artykule prezentowały się tak samo. Nikt nie dociekał prawdy, nikt nie wysnuwał hipotez. Czy to właśnie urok małych miasteczek - że każdy boi się oskarżyć i być oskarżonym? W Deep Lakes nikt nie pozostawał anonimowy i może stąd ta zachowawczość. Gdyby jednak Electra była dziennikarką, pozwalałaby sobie na o wiele większą śmiałość. Choćby po to, żeby było ciekawiej.
    - Dokładnie. Ba, normalna żona, widząc, że policja nie działa, nawet nie mając tak dużych pieniędzy - starałaby się działać na własną rękę. Tymczasem Hannah tylko się przyglądała i aż do teraz, do wyborów czekała na nasz ruch. Trzy miesiące, czy to było nawet trochę ponad? Nieistotne, zbyt długo, by czekać z założonymi rękami - stwierdziła, lekko uderzając długopisem o gazetę, by sprowokować swój mózg do intensywniejszej pracy. Zastanowiła się chwilę, wciąż patrząc na Julię, ale jak przez mgłę - nie po to, by cokolwiek zobaczyć, ale po to, by po prostu skupić na jakimś obiekcie wzrok. - Myślisz, że to możliwe, że zażądał rozwodu? Nie wiem, czyli mieli rozdzielność majątkową, ale jeśli tak, to dużo by na tym straciła. A nie zdziwiłabym się, gdyby wreszcie jej mąż przestał być głuchy na te wszystkie plotki o zdradach - dodała wreszcie, rysując jakiś symbol na rogu gazety. - Wróciłabym do wszystkich jej wypowiedzi od śmierci męża i przeanalizowała je krok po kroku, wiesz? Może jakiś psycholog też miałby coś do powiedzenia... - zamyśliła się, oglądając zamieszczone w piśmie zdjęcie burmistrza z żoną.
     
    imię / nick:moonie#9386
    multi:Grace, Aurora, Emerald
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    30

    wiek


    rozwiązuje kryminalne zagadki

    ZAJĘCIE


    idzie na randkę z Jasonem

    UCZUCIA




      
    Julia
       Bennett

      
    "I can't breathe. I can't be. I can't be what you want me to be.

      

      

      

      

      

      

    2020-07-03, 13:58


    - Zuch dziewczyna - mruknęła z ewidentną aprobatą w głosie. Chociaż daleko jej było do typowo feministycznych ruchów oporu, to jednak męska dominacja na komendzie powoli zaczynała ją nużyć. Przebywanie wśród przygłupich, leniwych gliniarzy, których największą aspiracją było zdobycie kolejnego pączka z nadzieniem czekoladowym, męczyło chyba każdą przedstawicielkę płci pięknej - od policjantek, przez stronę techniczną aż po sporadycznie zjawiające się tam panie sprzątające.
    Jednocześnie jednak Julia nie mogła wyjść z podziwu, w jak perfidną intrygę próbowała uwikłać mieszkańców Deep Lakes Hannah Dohemy. Stawianie jej w roli głównej podejrzanej było ryzykowne - szczególnie po wygranych przez nią wyborach - ale jednocześnie w pełni uzasadnione. Blondynkę utwierdziła w tym przekonaniu kolejna wypowiedź koleżanki.
    - Prawda? Mnie, będąc na jej miejscu, chyba musieliby zamknąć za nękanie miejscowych policjantów - mruknęła pod nosem, by zaraz potem znów wgryźć się w miękkiego pączka. Spokojne, niemal zdystansowane nastawienie pani burmistrz do śledztwa dawało do myślenia. - Cóż, po mieście krążyło sporo plotek o tym, że odeszła z kochankiem. Tu aż nasuwa się pytanie, kto w tym mieście mógłby zainteresować przyzwyczajoną do luksusu Hannah? Chyba, że potencjalny kochanek był z poza Deep Lakes? - pytania, pytania i jeszcze więcej pytań. Pod ich naporem wszelkie odpowiedzi zdawały się być jedynie kroplą w morzu potrzeb. Wysnucie z tego jakichkolwiek sensownych wniosków niemal graniczyło z cudem, dlatego Julia - w ramach pocieszenia - ponownie poczuła nieopisaną potrzebę zapchania się słodkim pączkiem.
    - Byłaś na festynie? Ja byłam i osobiście słyszałam przemówienia kandydatów - zagaiła, kiedy odsunęła od siebie pierwszą z przejrzanych gazet i sięgnęła po kubek z kawą. Łyk ukochanego napoju podziałał na nią niesamowicie orzeźwiająco. - Wiedziałam, że jej kampania w dużej mierze będzie opierać się na osiągnięciach męża oraz jego tragicznej śmierci, ale ona zachowywała się nie jak wdowa po ukochanym małżonku. Odniosłam wrażenie, że próbowała zrobić z jego śmierci jakieś heroiczne poświęcenie, a sama niemal tryskała pozytywną energią. Ja wiem, że to był festyn i służył zabawie, ale.. - mruknęła, posyłając kobiecie wymowne spojrzenie.
     
    imię / nick:marteczka
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    27

    wiek


    pracuję w policji, wychowuję dzieci

    ZAJĘCIE


    i nie mam czasu żeby oglądać się wstecz

    UCZUCIA




      
    Electra
       Reeves

      
    "zbuduję ci dom, będziesz miała schron, taki szałas na hałas

      

      

      

      

      

      

    2020-07-04, 10:30


    Electra coraz częściej dochodziła do wniosku, że spędzi życie bez faceta u boku. Znalezienie kogoś porządnego graniczyło z cudem. W dodatku z jakiegoś powodu czuła, że jej życiowym przeznaczeniem jest kontynuacja rodzinnej tragedii i związek z policjantem - a ona nie zniosłaby przywiązanego do pączków lenia, który nie zna możliwości szczotki do toalety i rzuca seksistowskie żarty. Panowie tutaj nie robili szczególnie dobrego wrażenia. Może znalazłoby się kilka wyjątkowych jednostek, większość jednak - nadawała się jedynie do picia piwa po pracy. Jeżeli tak zachowywała się dominująca część mężczyzn - Electra nie widziała dla siebie nadziei. Lepiej jednak być starą panną, niż nieszczęśliwą i wstydzącą się za swoją drugą połówkę mężatką.
    - Wiesz, kto w tym mieście mógłby ją zainteresować? Marcus Wilson. Świetnie zarabia, żona jest dla niego tylko ozdóbką. Młodszy od Hannah. Ja na jej miejscu całkiem bym się zainteresowała, gdybym szukała kochanka. Choć, wiesz, tych kochanków mogło być naprawdę wielu - wywróciła oczami, bo kto wie, do czego zdolna była lokalna celebrytka? Kobiety o wiele słabiej ustawione sprowadzały sobie po kilku kochanków, często dużo młodszych, więc co stało na przeszkodzie pani burmistrzowej? Brzydka nie była. Electra jeszcze raz wgryzła się w pączka i odłożyła go na papierową torebkę, w którą pobieżnie wytarła palce, by sięgnąć po notes, który zawsze nosiła przy sobie, otworzyła go na pierwszej wolnej stronie i ołówkiem stworzyła pełną symboli, krótką notatkę. Zwykle używała drobnych obrazków, zamiast słów - to bardzo przyspieszało sprawę, a przy okazji - nikt nieupoważniony do czytania jej notatnika nie mógł domyślić się do końca, o co chodzi. Reeves wierzyła, że na wszystkie pytania da się wreszcie znaleźć odpowiedź. Nawet jeśli trochę to zajmie.
    - Byłam, chociaż akurat wylądowałam na obstawie festiwalu. Ale miałam okazję trochę jej posłuchać, i to dość uważnie - odparła, kiwając głową i zerkając na Julię znad notatnika. Upiła łyk kawy, żeby jeszcze trochę zmotywować się do intensywnego myślenia. - Ona zrobiła tam teatrzyk. Tak naprawdę nie powiedziała nic rzeczowego, jedynie bazowała na osiągnięciach męża. Nie przedstawiła żadnego programu. Wykorzystała tylko jego nazwisko, żeby zrobić show - skrzywiła się i lekko zagryzła wargi. - Wiesz, jaki stosunek ma do niej Jordan? - spytała ostrożnie.
     
    imię / nick:moonie#9386
    multi:Grace, Aurora, Emerald
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    30

    wiek


    rozwiązuje kryminalne zagadki

    ZAJĘCIE


    idzie na randkę z Jasonem

    UCZUCIA




      
    Julia
       Bennett

      
    "I can't breathe. I can't be. I can't be what you want me to be.

      

      

      

      

      

      

    2020-07-06, 10:45


    Julia nigdy nie przypuszczała, że jej zawodowa kariera mogłaby znaleźć się w punkcie podobnym do tego konkretnego, kiedy to siedziała na podłodze swojego gabinetu z koleżanką po fachu u boku, zajadając się pączkami, popijając kawunię i przeglądając gazety dotyczące życia zmarłego przed kilkoma miesiącami burmistrza. Co więcej - ich raczej negatywne nastawienie do wdowy po Dohemy'm dość mocno sugerowało, że na komendzie nie było przeprowadzane śledztwo, ale zwyczajnie towarzyskie spotkanie dwóch koleżanek, które musiały poplotkować o najważniejszych wydarzeniach ostatnich tygodni. To.. było komiczne. Ale w jakimś stopniu skuteczne - lista potencjalnych podejrzanych i ewentualnych scenariuszy nigdy nie była tak długa, nawet jeżeli każda z pozycji bazowała jedynie na domysłach i kobiecej intuicji.
    - Hm, to by znaczyło, że burmistrz albo coraz mocniej im zawadzał, albo zaczął coś podejrzewać? Lub może po prostu się dowiedział? - zasugerowała, unosząc brew. Nigdy nie była dobra w wymyślaniu zawiłych, romantycznych koligacji. Dużo większą frajdę sprawiało jej tworzenie i rozwiązywanie zagadek bazujących na morderstwach i innych przestępstwach. Gdyby chciała napisać książkę fabularną, z pewnością musiałaby dobrać sobie współautorkę, która zadbałaby o ten miłosny aspekt powieści. - To miałoby sens. Wilson i Dohemy trzęsą prawie całym miejscowym rynkiem. Może Wilson spanikował w obawie przed utratą wpływów? - mruknęła bardziej do siebie niż do Electry, wciąż jednak lawirując między domysłami, które równie dobrze mogłyby okazać się ślepym zaułkiem.
    - Ale jednak wygrała - cichy komentarz brzmiał dość neutralnie, jednak twarz Julii wyrażała zwyczajne niezrozumienie dla tego, czym kierowali się wyborcy z Deep Lakes. Najwidoczniej jednak znane i powszechnie lubiane nazwisko w połączeniu ze współczuciem oraz widmem niedawnej tragedii przysporzyły Hannah grono zwolenników. - Chyba całkiem pozytywny? On nic nie robi, ona go nie pogania. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że to bardzo wygodny dla nich układ. Może to nawet on jest tym szczęściarzem, który ląduje w jej łóżku? - zasugerowała szeptem, by mieć pewność, że ten konkretny pomysł dotarł jedynie do uszu koleżanki.
     
    imię / nick:marteczka
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: