Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    27

    wiek


    prowadzi własny biznes

    ZAJĘCIE


    patrzy w Carney'a jak w obrazek

    UCZUCIA




      
    Sicily
       Marshall

      
    "Bésame, bésame, bésame. Así, así, Y yo te llevo a tu final feliz

      

      

      

      

      

      

    2020-08-20, 21:50


    #35
    outfit

    Piątek nadszedł szybciej niż Si się to wydawało. Jeszcze niedawno mówiła swoim chłopcom, że chyba jest w ciąży, a właśnie zapinała Noaha w pasy i zamykała tylne drzwi samochodu. Pewnie gdyby nie jechał z nimi maluch, to tą godzinę spędziliby w totalnej ciszy, bo Si non stop kłębiły się w głowie myśli "a co jeśli nie jestem w ciąży?". Pytała o to Cara w ciągu tych kilku dni i odpowiedź była zawsze ta sama, że będą się dalej starać. Mimo to nie chciała ich rozczarować. Jedyne czego jej brakowało to zawiedzionej miny synka i Cara.
    W klinice, do której przyjechali, już znali zarówno ją jak i małego szkraba drepczącego przed naszą parą. W końcu to tutaj przyjeżdżała na badania i tutaj rodziła. Nic dziwnego, że ominęły ją formularze do wypełnienia. Jedyne co, to musiał jakieś rubryczki wypełnić Car, jako że jest ojcem małej fasolki.
    -13, no ciekawy numer gabinetu nam się trafił - mruknęła siadając na wygodnym fotelu. Rozejrzała się po ścianach ozdobionych plakatami z ciężarnymi kobietami, albo małymi szkrabami i uśmiechnęła się lekko. Uciszyła jeszcze tylko synka, który wdrapywał się na fotele i na głos tłumaczył planszę z rozwojem płodu, zanim zostali w trójkę wezwani do gabinetu. Nie ma co się rozdrabniać nad wstępnym wywiadem i tym jak chętnie w odpowiedziach wyręczał ją Noah, byleby tylko pogonić dorosłych bo chce już zobaczyć siostrzyczkę. Poproszona, wygodnie rozciągnęła się na kozetce. Podciągnęła koszulkę i lekko zsunęła spodenki, by nie ubrudziły się żelem. Denerwowała się chyba bardziej niż przed egzaminem na prawko, bo naprawdę chciała usłyszeć serduszko maluszka i dowiedzieć się, czy wszystko w porządku. Atmosferę rozluźniał tylko zniecierpliwiony Noah, który pewnie oparł się o łóżko i zaczął gadać do brzuszka.
    -No, tylko się pokaż, dobra? Mam naklejki z księżniczkami przy sobie, to wybierzesz swoją ulubioną. Tato, a jak wybierze na przykła.... o jeju, kto słucha takiej dziwnej muzyki? - spytał na dźwięk wydobywający się z aparatury, na co Sicily tyko zaśmiała się głośno. To był dobry pomysł, by Nonek jechał z nimi na te badania. Przynajmniej ani Si, ani Car nie poryczeli się z tego wszystkiego. W zasadzie na chwilę przed rozpoczęciem badania Si złapała tylko Cara za rękę, zupełnie tak, jakby chciała się upewnić, że nie jest sama w gabinecie.
     
    imię / nick:Oset#5986
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    27

    wiek


    Se wychodzę, nie za nią

    ZAJĘCIE


    Po chodniku idę

    UCZUCIA




      
    Carney
       Woolvett

      
    "Piwo moje paliwo to ono sprawia że Nawet gdy chodzę krzywo kochanie nie złość się

      

      

      

      

      

      

    2020-08-20, 23:08


    [ klik ]

    Czas leciał bardzo szybko. Aż za szybko. Dni uciekały przez palce. Ale to dlatego że miał całą masę obowiązków. Kończył powoli pracę u Mari jako dostawca. Miał ostatnie jazdy na prawku do którego podchodził i co wieczór zagładał do Si I Noaha. Ważne jednak ze piątek miał wiele spraw zakończyć i wyjaśnić. Rano zakończył współpracę z Mari. Potem pojechał na egzamin i go zdał. Na sam koniec mial się jeszcze dowiedzieć czy z jego dzieckiem jest wszystko w porządku. To nie tak że nie dopuszczał do siebie myśli że Si może nie być w ciąży. Po prostu do samego wyjaśnienia sytuacji po prostu był dobrej myśli.
    Dobrze ze młody jechał z nimi, Car co prawda zaczynał się denerwować kiedy po raz piąty odpowiadał ze juz niedaleko. Ale no ważne że ostatecznie miał z nim pogadać, bo Si zbyt rozmowna dziś niestety nie była. Co jakiś czas pewnie łapał ja za dłoń albo na udo by obudzić ja do życia. Wiedział że ożyje z powrotem dopiero gdy wszystko się wyjaśni. Dlatego nie chciał naciskać.
    Na miejscu skierowali się pod wyznacozng pokój i Car na serio miał już dość marudzenia Noaha. To znaczy stres tak na niego działał. Normalnie przecież maluch w ogóle mu nie przeszkadzał. A już na pewno nie do tego stopnia. - na szczęście. - wzruszył ramionami, bo dla niego ta liczba niewiele znaczyla. Dziś pewnie jeździł tirem o numerze 13 i zdał. Więc i teraz wynik będzie pozytywny. Weszli do gabinetu gdy była ich kolej i wziął malca na ręce, by nie rozwalił połowy gabinetu. Jednak gdy przeszli do łóżka na którym Si się rozłożyła nie miał już tyle władzy nad chłopcem. Więc ten zagładał tam lekarzowi jakby chciał mu błędy wytknąć. Albo go pospieszyć. Trzymał dłoń Si i przeczesywał włosy Noaha patrząc uważnie na ekran. O ile dziecko im nie zaniemówiło. To Car przez chwilę słowa nie mógł nawet jednego wydusić. Lekarz zaczął pewnie im gratulować. A sam Car musiał cicho za kaszleć by cokolwiek powiedzieć. - To nie muzyka. Tak byle serce Noah. - rzucił kucając na chwilę by podnieść chłopca. A wtedy lekarz zaczął mu na ekranie pokazywać gdzie jest jego siostra czy brat. Wtedg Noah prawdziwie się zdenerwował. Bo jaki brat. Jak on ma w planie siostrę, a na dodatek to co tam lekarz mu pokazywał wcale jak dziecko nie wygląda. Ostatecznie rzucił naklejki i się rozryczał wielce niezadowolony z tego co widzi. - Porozmawiajcie, a my wyjdziemy. - rzucił do Si z przepraszającą mina i szybko ulotnił się z gabinetu ze zdenerowanym chłopcem. Musiał trochę mu wytłumaczyć i trochę go wytulic by ten ostatecznie przestał drzeć mordę jaki to świat jest niesprawiedliwy. Zerknął w stronę drzwi ale Si nadal nimi nie wychodziła. Lepiej byłoby pojechać już do tych kulek. Mów tam Noah się ogarnie.
     
    imię / nick:Becky#0259
    multi:Nana
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    27

    wiek


    prowadzi własny biznes

    ZAJĘCIE


    patrzy w Carney'a jak w obrazek

    UCZUCIA




      
    Sicily
       Marshall

      
    "Bésame, bésame, bésame. Así, así, Y yo te llevo a tu final feliz

      

      

      

      

      

      

    2020-08-22, 23:30


    Pewnie gdyby Si wiedziała o tych wszystkich zmianach w życiu Carney’a to byłaby o wiele żywsza. Zadawałaby pytania jak to jest kierować ciężarówką, czy zdanie egzaminu było trudne, czy ma już upatrzoną firmę. Zamiast tego pływała gdzieś w innej galaktyce, pusto patrząc przez szybkę i totalnie nie słuchając tego, co ich syn gada na tylnym siedzeniu. Od czasu do czasu wracała na ziemię, gdy Carney dotykał jej ciała. Za każdym razem pytała „co mówiłeś?” i uśmiechała się przepraszająco, by za kilka chwil znów odlecieć w kosmos. Dopiero po wyjściu z auta zdała sobie sprawę jak bardzo zmordowany trasą jest jej narzeczony i to na pewno nie przez naciskanie pedału gazu, a przez nieustanne dziamganie Noaha. W kogo to się w dało, to nie mogła określić jasno.
    Przeczesała włosy palcami, w tym nerwowym dla niej triku i spojrzała na Cara, gdy ten stwierdził, że 13 gabinet będzie szczęśliwy. Nie chciała gasić jego pozytywnego nastawienia swoimi nerwami. Sycylka była raczej tą wierzącą w zabobony i gdy widziała czarnego kota spluwała przez lewe ramię. Tak samo było z cyframi, bardzie ucieszyłaby się gdyby przyszło im siedzieć przed gabinetem numer 7 niż 13. Cóż, nic z tym nie zrobi i będzie musiała przebadać się w tym gabinecie. Szkoda tylko, że Noah tego nie ułatwiał i usilnie pchał się do aparatur, żeby wciskać wszystko co możliwe. Gdy lekarz trzeci raz dawał mu lizaka na odczepnego, zwyczajnie zaczynała kalkulować ile kosztuje ultrasonograf, bo chyba będzie musiała wyłożyć kasę, jak tak dalej pójdzie. Kalkulacje szybko odeszły na drugi plan, gdy zamiast dźwięku bicia serca usłyszała kaszlnięcia. Rozanielony wzrok z ekranu przeniosła na Cara i jego nieco zaczerwienione oczy. Nie ma co się dziwić. Poprzednie usg go ominęły, a i Si jakoś nie parła, by puścić zagrania z płytek. Uśmiechnęła się tak szeroko, jak tylko potrafiła. Była w ciąży. Naprawdę była w ciąży. I nie był to pierwszy miesiąc, a prawie czwarty. Szkoda, że tylko tyle zdołała się dowiedzieć zanim Noah podniósł krzyk, że to, co pokazuje lekarz, to wcale mu się nie podoba i on nie chce brata, a małe dzieci wyglądają inaczej na zdjęciach. To chyba można już nazwać efektem bezstresowego wychowania. Krzyk, ryk i rzucanie wszystkim, bo coś jest nie po myśli. Si już nawet nie próbowała zatrzymywać Cara, czy nawet tłumaczyć synkowi, że tak nie wolno. Po prostu przytaknęła i zajęła się rozmową z lekarzem.
    -Noah.- powiedziała ostrym tonem do zasmarkanego dziecka, gdy wyszła z gabinetu i kucnęła tak, by ich spojrzenia się spotkały na jednej linii. – Zachowałeś się okropnie. Pan doktor był taki miły, a ty zrobiłeś z siebie rozwydrzoną małpkę. Nie wiem, czy zasługujesz na to, by jechać się pobawić. Poza tym, zostawiłeś w gabinecie naklejki. Powinieneś po nie iść i przeprosić. – nie lubiła ganić synka, o ile takie coś można nazwać ganieniem, ale musiała to zrobić. I chociaż miękkie matczyne serce pękało, gdy patrzyła w te zapłakane oczka chłopca, to musiała być stanowcza. Zaprowadziła więc synka do gabinetu, by ten zabrał z podłogi naklejki i przeprosił za zachowanie.

    -Lekarz zrobił drobny wywiad po reakcji małego i nie chciał za wcześnie wyrokować, ale są duże szanse na to, że Noah będzie miał siostrę – powiedziała cicho, gdy siedzieli już w bawialni, a Noah pewnie wariował już dawno w basenie z kulkami. –Po jego wybuchu obiecałam sobie, że o płci się dowie dopiero po urodzeniu małej. – uśmiechnęła się do narzeczonego zadziornie i spojrzała na syna.
     
    imię / nick:Oset#5986
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: