Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    welcome

    wiek


    to

    ZAJĘCIE


    Deep Lakes

    UCZUCIA




      
    Deep
       Lakes

      
    "the land of the silver birch

      

      

      

      

      

      

    2020-05-01, 18:44


     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 0
     





    18

    wiek


    między nami nic nie było

    ZAJĘCIE


    parę nocy, trochę wina

    UCZUCIA




      
    Sky
       Kahan

      
    "dead

      

      

      

      

      

      

    2020-05-15, 23:31


    Sky nadal nie mogła uwierzyć w to, że jest z Ernestem. Nie wyleczyła się jeszcze z miłości do JBJ, ale chciała o nim zapomnieć i zaczęła brać się za Kavinsky. Dobrze, że chłopak odwzajemniał jej uczucia bo inaczej by się zbłaźniła. Dlatego pewnego dnia chłopak napisał do niej z propozycją randki i oczywiście się zgodziła. Nigdy nie była na typowej randce, więc to była nowość. Chłopaka znała od dzieciaka to było jej łatwiej, a przynajmniej się nie zbłaźni. Wyszykowała się ładnie i napisała mu, że zaraz będzie. Ubrała zapewne krótki top, spodnie z wysokim stanem i jakieś trampki. Kurtkę od niego później pożyczy jak będzie jej zimno. Zobaczyła chłopaka stojącego przy ławce i przytuliła się do niego bardzo, bardzo mocno. Za chwile go pocałowała, ale szybko dostała powiadomienie na komórce. Wkurzyła się, bo ekipa pisała rzeczy, w stylu, co tu się odwaliło i tak dalej. Nie chciało jej się czytać tej grupki, więc po prostu ją wyłączyła czy wyciszyła.
    — Co tam, skarbie? — siada na ławce, bo nie wie o czym gada się na tych wszystkich randkach.
     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    19

    wiek


    choć czasem bywam draniem to cię naprawdę lubię

    ZAJĘCIE


    dobrze się z tobą bawię i cię dziś potrzebuję

    UCZUCIA




      
    Ernest
       Kavinsky

      
    "oczy mówią mi to, czego nie powiedzą usta

      

      

      

      

      

      

    2020-05-16, 00:29


    6.

    Nie wiem, jak powinna wyglądać taka typowa randka dwójki zakochanych w sobie osób, bo w sumie w ciągu dziewiętnastu lat życia na takiej nie byłem. Owszem, zabierałem czasem różne panny w różne miejsca, jednak te spotkania nie były jakoś super wyszukane, bo też aż tak mi na tych relacjach nie zależało. Laski poznane na imprezach raczej nie były odpowiednim materiałem na dziewczynę, nie? Zresztą, ja już w sumie miałem dziewczynę, na którą właśnie czekałem w umówionym miejscu. Kupiłem jej nawet różę, jedną, czerwoną, której nie zdążyłem jej wręczyć, bo dziewczyna od razu po przyjściu się we mnie wtuliła. Potem odwzajemniłem jej pocałunek i nawet posłałem jej delikatny uśmiech. -To dla ciebie- wręczyłem jej tę różę, nawet nie zwracając uwagi na wibrujący telefon w kieszeni. Ekipa znów kręciła aferę, jedną z wielu oczywiście, a ja po prostu cichalem miło spędzić czas ze swoją dziewczyną. Było nam łatwiej się jakoś skumać, bo przecież znaliśmy się praktycznie od zawsze. No, poza tym, to Sky była całkiem ładną dziewczyną, kiedyś może na którymś etapie życia mi się podobała, ale dawniej to wiadomo, że jako dzieci to inne priorytety mieliśmy. A teraz proszę, jeszcze bardziej wypiękniała i na dodatek była moją dziewczyną, hehe. -Co tam robiłaś przez cały dzień? Nie nudziło ci się beze mnie?- spytałem, obejmując ją przez ten cały czas. Trochę mi brakowało czułości i miałem nadzieję, że Sky za moment tę pustkę wypełni.
     
    imię / nick:michałowa
    multi:.
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    18

    wiek


    między nami nic nie było

    ZAJĘCIE


    parę nocy, trochę wina

    UCZUCIA




      
    Sky
       Kahan

      
    "dead

      

      

      

      

      

      

    2020-05-19, 13:20


    Wzięła od Ernesta różyczkę, która była piękna i ładnie pachniała. Postarał się chłopak i Sky to doceniała, nawet bardzo. Dziewczyna nie chciała komentować tej wymiany zdań na grupie ich ekipy, bo była po prostu śmieszna. Zdążyła się pokłócić już z większością osób i wcale nie miała zamiaru ich przepraszać. Uważała, że większość wyolbrzymia pewne sprawy i powinna się cieszyć zamiast wciskać swoje pięć groszy, które ktoś ma, w dupie. Ernie to podobał jej się też za czasów dzieciaka, gdzie uczył ją tych polskich słówek i wulgaryzmów. Niektóre słówka przekręcała jak to ona, ale mimo wszystko lubiła polski język i pierogi mamy Erniego.
    — Spałam, później się ogarnęłam i czytałam tą gównoburze na grupie. Nie chce mi się o tym gadać i nie psujmy sobie humoru. Cholernie, a ty tęskniłeś panie Kavinsky? — mówi i nie czekając na odpowiedź całuje chłopaka. Chciał czułości to będzie ją miał, bo Sky też musi się nim nacieszyć skoro się kilka dni nie widzieli.
     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    19

    wiek


    choć czasem bywam draniem to cię naprawdę lubię

    ZAJĘCIE


    dobrze się z tobą bawię i cię dziś potrzebuję

    UCZUCIA




      
    Ernest
       Kavinsky

      
    "oczy mówią mi to, czego nie powiedzą usta

      

      

      

      

      

      

    2020-05-19, 18:42


    Starałem się przecież, bo mi zależało na związku ze Sky, nie? Może jedna róża nie była jakimś czymś super wyjątkowym, jednak mimo wszystko wydawało mi się, że był to miły gest, a dziewczyny zwracały uwagę na takie detale. Nie byłem typowym romantykiem, chociaż w sumie... dobra, jednak byłem, ale na co dzień się z tym wielce nie obnosiłem. Ale dla Sky chciałem wszystko to, co najlepsze. -Nooo, nie gadajmy o nich, bo to nie ma sensu w ogóle - nie chciałem skupiać się na tych wszystkich wiadomościach podczas spotkania z dziewczyną, moją dziewczyną, bo było przecież tyyyle różnych ciekawszych rzeczy do robienia tylko we dwoje, niż skupianie się na wiadomościach, które pisali na dzbanach.
    Od razu odwzajemniłem pocałunek, którym zaszczyciła moje usta i objąłem ją w tym czasie w pasie i nawet uniosłem nieco w górę, żeby jej było wygodniej. Przecież była ode mnie o wiele niższa, a mi jakoś wcale problemu i wielkiego wysiłku nie sprawiło to, by po prostu oderwać jej stopy od ziemi. -Tęskniłem. Bardzo. Cholernie. O wiele bardziej niż ty - po każdym z tych słów składałem pocałunek na jej ustach, po czym uśmiechnąłem się do niej szeroko. -To co byś chciała robić ze mną? Spacer, kino, jakieś nie wiem co, a może jeszcze coś innego?
     
    imię / nick:michałowa
    multi:.
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    18

    wiek


    między nami nic nie było

    ZAJĘCIE


    parę nocy, trochę wina

    UCZUCIA




      
    Sky
       Kahan

      
    "dead

      

      

      

      

      

      

    2020-05-20, 17:25


    Jej też zależało na związku z Ernim i to tak bardzo, że razem z Makylą wymyślały już imiona dla ich przyszłych dzieci. Zależy o czym myślał chłopak i dobrze, że żadnej żywej duszy nie było, w parku. Inaczej jakaś babcia, by dostała zawału widząc dwójkę nastolatków obściskujących się.
    Oplotła nogi wokół jego pasa i było jej tak wygodniej. Wreszcie miała lepszy widok na buźkę swojego faceta i dosięgała do jego ust, bo przy Ernim to była małym kurduplem. Zaczerwieniła się od tych buziaków, bo to nadmiar słodyczy tak na nią podziałał. Później zrobiło jej się trochę gorąco, ale to chyba przez pogodę, bo na dworze było ciepło. Z tego wszystkiego aż ściągnęła bluzę, czy w czym ona przyszła i została, w krótkim topie. Poprawiła go, bo zaczął jej zjeżdżać i pokazywać cycki, a nie chciała tu się przed nim rozbierać.
    — W kinie nie grają nic ciekawego tak mi się wydaje. Może spacer? — pyta się. Wizja przebywania kilku godzin, w kinie była dla Sky katorgą i była za ładna pogoda, by siedzieć w ciemnym pomieszczeniu. Randka, w kinie to chyba nienajlepszy pomysł. Łapie go szybko za rękę, bo wcześniej już z niego zeszła i tak sobie chodzą ścieżką. — Może wpadniemy później do ciebie, co? Tam coś sobie obejrzymy i zamówimy. Twoi rodzice i Fallon są, w domu? Bo tak byśmy mieli wieczór tylko sam na sam. Jeśli tak to możemy iść do mnie, bo Atlasa nie ma i moja mama poszła do koleżanki, chyba — mówi.
     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    19

    wiek


    choć czasem bywam draniem to cię naprawdę lubię

    ZAJĘCIE


    dobrze się z tobą bawię i cię dziś potrzebuję

    UCZUCIA




      
    Ernest
       Kavinsky

      
    "oczy mówią mi to, czego nie powiedzą usta

      

      

      

      

      

      

    2020-05-23, 02:19


    Czasami na serio nie rozumiałem dziewczyn i tego ich obmyślania przyszłości. Serio, po co w tym wieku wymyślać imiona dla dzieci? Przecież nie wiadomo, co jeszcze będzie za parę lat. Chyba faktycznie kobiety pochodziły z zupełnie innej planety niż faceci, coś w tym jednak musiało być
    Bliskość Sky była dla mnie zbawienna, bo tak bardzo tęskniłem za jej dotykiem, że teraz zdawało mi się, jakby nie wiem, jakiś anioł mnie dotykał. Była taka lekka w tym wszystkim, a z drugiej strony też taka stanowcza, że z każdą chwilą kręciła mnie coraz bardziej. Pokiwałem głową, kiedy zaproponowała, że możemy pójść na spacer. Faktycznie, pogoda była cudowna dzisiaj i szkoda tego marnować na siedzeniu w sali kinowej. Chwyciłem ją za rękę No i zaczęliśmy to nasze wielkie spacerowanie. Przez ten cały czas nie mogłem oderwać od niej wzroku, jeszcze jak wcześniej zdjęła tę bluzę, pozostając w samej koszulce, to już całkowicie działało to na moje zmysły. -U mnie chyba będą rodzice, tak mi się coś wydaje- podrapałem się drugą ręką po głowie, przypominając sobie, jak to ojciec mówił, że dzisiejszego wieczora nigdzie nie wychodzą, dlatego tez westchnąłem głośno. -Lepiej będzie, jak pójdziemy do ciebie w takim razie. i tam zamówimy coś i obejrzymy- scisnąłem mocniej jej dłoń. -A tak to co będziemy robić?-spytałem, falując porozumiewawczo brwiami, bo ja znałem takie jedno zajęcie, podczas którego na pewno nie będziemy się nudzić dzisiaj, oj nie.
    No i tak spacerowaliśmy sobie, a później to poszliśmy do Sky, hehe.

    /zt.x2
     
    imię / nick:michałowa
    multi:.
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    17

    wiek


    wodzi oscara na pokuszenie

    ZAJĘCIE


    próbuje zaimponować hailey

    UCZUCIA




      
    Alfred
       Howard

      
    "this town don't got much to do and you and I haven't got much to lose

      

      

      

      

      

      

    2020-06-23, 04:16



    Rzadko kiedy sięgał po rower, bo deska zdecydowanie plasowała się na pierwszy miejscu jego ulubionych środków transportu, a jeśli czekała do dłuższa trasa, to naturalnym było wybranie samochodu. Kiedy jednak chodziło o wycieczkę nad jezioro, to podłoże nie sprzyjało już jego ukochanej desce, a samochodem to tak... no nie wiedział sam, ale głupio. Chodziło w końcu o tę całą podróż, co nie? Z resztą, chciał w po drodze kupić szampana, a po pijaku nie zamierzał prowadzić. Ostatecznie zjawił się więc pod domem Benka na rowerze. Przywitał go irytującym dzwonkiem i szerokim uśmiechem, narzucając mu cel podróży i pojazd. Ten na szczęście nie miał jednak z tym problemu i po kilku minutach zaczęli jechać niespiesznie w kierunku Turtle Lake. W po drodze zatrzymali się jeszcze na stacji benzynowej, bo musieli skołować przecież skądś alkohol. Znał już trochę pracownicę, bo nie pierwszy raz robił do niej ładne oczy w zamian za złamanie prawa, więc i tym razem zdobył to czego potrzebował. Mieli szczęście, że kamery na tutejszej stacji były żartem, bo inaczej musieliby bardziej kombinować. Cała przeprawa przez miasteczko zajęła im około godziny, ale w końcu mogli oprzeć rowery o drzewa i zasiąść na ławce przy jeziorze. Howard usiadł na oparciu, nogi kładąc na tej części, która była przeznaczona do siedzenia, ale tak lubił i nie zamierzał zmieniać starych zwyczajów. Wyciągnął z plecaka butelkę szampana i zaczął powoli go otwierać. - Myślisz, że jak tak jechałem, to go wzburzyłem i wyjebie? - zapytał, patrząc na niego z lekkim zmartwieniem. - Może Ty to zrobisz, co? Jak wystrzeli, to tam spijesz od razu - wyszczerzył się i wyciągnął w jego stronę rękę z butelką. Nie żeby się bał, ale no... nigdy nie przepadał za takimi głośnymi dźwiękami wystrzałów. Balony to już w ogóle dramat.


    I DON'T KNOW WHAT I WANT, IF I'M COMPLETELY HONEST
    I GUESS I COULD START A WAR, I GUESS I COULD SLEEP ON IT
     
    imię / nick:alf
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    17

    wiek


    uczeń/korepetytor

    ZAJĘCIE


    czy to jest przyjaźń czy kochanie?

    UCZUCIA




      
    Benjamin
       Brinley

      
    "NIE ORIENTUJESZ SIĘ MOŻE, CO ŁĄCZY GAWRONA I SEKRETARZYK?

      

      

      

      

      

      

    2020-06-23, 15:38


    Kiedy Alfred podjechał pod dom Brinleya ten już na niego czekał. Wybór pojazdu zmusił go do wyciągnięcia z garażu roweru, którego nie użytkował od dłuższego czasu. Należało więc dokonać kilku operacji technicznych przed ruszeniem w podróż. Kończył dopompowywać powietrze w kołach, kiedy usłyszał natarczywy, poganiający dźwięk dzwonka, którym uraczył go Alf. Z przekory rzucił w niego piłką od kosza, ale nie przyłożył się do rzutu, więc pocisk minął cel o kilkanaście centymetrów i zawieruszył się w wysokiej trawie po drugiej stronie ulicy. Ben nie przejął się tym faktem - odnotował tylko w pamięci, że będzie musiał poszukać piłki następnego dnia w zaroślach - i ruszył za przyjacielem na rowerze, który w końcu zdołał doprowadzić do stanu użyteczności.
    Podczas krótkiego przystanku na stacji benzynowej zdołali się zaopatrzyć w butelkę szampana, którym mieli wznieść toast za zdaną chemię Howarda. Brinley nie omieszkał zauważyć, że pracownica wyżej wspomnianego przybytku śmiała się stanowczo zbyt głośno z żartów przyjaciela. Umówmy się, Alfred potrafił być zabawny, ale nie pokazał szczytowej formy podczas ubijania interesu.
    Kiedy dojechali na miejsce Ben ostrożnie położył rower na ziemi, bo nóżka uległa tajemniczemu wypadkowi. Mógł założyć się, że była to sprawka jego rodzeństwa, ale żadne nie przyznało się do winy.
    - Upiję? Chyba żartujesz, opryskam Cię nim jak Kubica na podium. - W końcu mu się należało, prawda? Zdanie chemii było sporym sukcesem, który zasługiwał na odpowiednią oprawę. Przyjął butelkę do ręki i na wszelki wypadek odsunął się od kumpla na bezpieczną odległość. Szampan faktycznie mógł być wstrząśnięty i Benjamin wolałby, aby żadne z nich nie doznało jakiegoś uszczerbku na zdrowiu podczas jego napoczynania. Sprawnie rozerwał etykietę, a następnie delikatnie podważył korek, który po chwili wystrzelił jak z procy i zanurkował w jeziorze wzburzając spokojną taflę. Zgodnie z oczekiwaniami biała piana opryskała rękę Brinleya, ławkę, a nawet kawałek buta Alfreda. Benjamin pociągnął spory łyk i przekazał butelkę.
    - To za tę zdaną chemię, chłopie. - Mruknął kiedy odsunął od ust zaciśniętą pięść. Ten łyk wzburzonego szampana gilał go w przełyku i nosie. - Zaraz wolność. Zostało Ci coś jeszcze do zdania? -
     
    imię / nick:andrzej
    multi:nie kuś
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    17

    wiek


    wodzi oscara na pokuszenie

    ZAJĘCIE


    próbuje zaimponować hailey

    UCZUCIA




      
    Alfred
       Howard

      
    "this town don't got much to do and you and I haven't got much to lose

      

      

      

      

      

      

    2020-06-23, 16:45


    - No weź, szkoda szampana - zaśmiał się, chociaż gdyby Benji faktycznie go opryskał, to pewnie tylko by się śmiał. Normalny człowiek wolałby pozostać suchy, ale jemu to tam obojętnie. Jeśli okazja była dobra, to nie miał problemu z pobrudzeniem się. Ostatecznie obyło się jednak bez takich zagrań, a odrobina alkoholu uraczyła jedynie jego buta. Były to jego gorsze buty, które rozklejały się na czubku, więc nawet nie zwrócił na to większej uwagi. - Eyyyyyy, kto jest mądry, no kto? Ja - zawiwatował sobie i uniósł ręce aby nimi radośnie pomachać, a następnie przejął butelkę i pociągnął tak dużego łyka, że aż mu nosem poszło. Zakaszlał chwilę i wypluł przez ramię nadmiar cieczy, aby następnie znów się roześmiać. - Kur..wa - wydukał z trudem. Nierzadki widok w wykonaniu Howarda, bo on był strasznie łapczywy i często mu na przykład pepsi szło nosem w podobny sposób. Przetarł twarz, odchrząknął jeszcze parę razy i zrobił drugie podejście, tym razem o wiele spokojniejsze i udało mu się przełknąć to co w siebie wlał, gratulacje dla Alfreda. - Już wszycho, więc wakacje czas zacząć. A potem jeszcze jeden rok i koniec - momentami czuł się tak, jakby miał właśnie skończyć całe liceum, ale potem przypominało mu się, że przecież czekał go jeszcze rok. Absolutnie nie miał z tym problemu, bo był chyba jedną z nielicznych osób, które lubiły swoje życie i nie pragnęły za wszelką cenę stąd uciec albo odseparować od rodziców. - Zaprosiłbym Clemens na świętowanie, ale ona to by pewnie tego szampana wyrzuciła do kosza - chciał jej podziękować, bo nawet jeśli jej zapłacił za tamte korki, to był człowiekiem który lubił okazywać wdzięczności. Niestety nie wymyślił jeszcze jak to zrobić.


    I DON'T KNOW WHAT I WANT, IF I'M COMPLETELY HONEST
    I GUESS I COULD START A WAR, I GUESS I COULD SLEEP ON IT
     
    imię / nick:alf
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    17

    wiek


    uczeń/korepetytor

    ZAJĘCIE


    czy to jest przyjaźń czy kochanie?

    UCZUCIA




      
    Benjamin
       Brinley

      
    "NIE ORIENTUJESZ SIĘ MOŻE, CO ŁĄCZY GAWRONA I SEKRETARZYK?

      

      

      

      

      

      

    2020-06-23, 20:57


    Benjamin zaśmiał się krótko, ale szczerze, kiedy zobaczył jak kolega smarka szampanem. Nie był to może najpiękniejszy widok na świecie, ale z pewnością bardzo znajomy. Niejednokrotnie podobne sytuacje miały miejsce w szkole, kiedy pazerność Howarda brała nad nim górę.
    - Ale jesteśmy żenujący - stwierdził Brinley nie wydając się zakłopotany sytuacją. - Dławimy się jakimś najtańszym, ruskiem szpanem sprzedanym spod lady. - Usiadł na ławce, w podobny sposób jak Alf, nie chcąc uwalić sobie spodni sikaczem, którego ulał podczas otwierania.
    - Tia, jeszcze rok - mruknął wpatrując się w taflę jeziora. Był naprawdę ładny dzień więc musiał mrużyć oczy, bo słońce załamywało się na wodzie nieco go oślepiając. Trochę odpłynął myślami, bo ta banalna, krótka wymiana zdań wprawiła go w egzystencjonalny nastrój. Nie wiedział co dokładnie chciał zrobić ze swoim życiem po liceum, ale był pewien, że studia nie wchodziły w grę. Otrząsnął się jednak szybko potrząsając głową. Kto w tym wieku wiedział czego chciał? - Masz w planach jakieś wyjazdy? -
    Uśmiechnął się szeroko na myśl, że Hailey mogłaby siedzieć z nimi na ławce i popijać jakieś siarczany. Zdecydowanie podobne zachowanie nie leżało w jej naturze.
    - Oooo, kolega to tak z dobroci serca chce się odwdzięczyć czy coś innego przez niego przemawia? - Zainteresował się podnosząc brew do góry. Clemens była świetną dziewczyną więc wcale by się nie zdziwił gdyby wpadła w oko Alfiemu. Miała iskrę. - Będziesz musiał się jakoś postarać, bo wiesz… ona to chyba wymagająca się wydaje, a na dodatek ma dość surowych rodziców. - Zmarszczył brwi w zamyśleniu, a po chwili jego twarz rozjaśnił szalony uśmiech, który zwiastował jakiś głupi pomysł. - A może, jak sobie oczywiście skończymy już tego szampana, podjedziemy pod jej dom i jej coś zaśpiewasz? Ona uwielbia Beyonce, więc któryś z jej numerów wszedłby jak złoto. - Co prawda wątpił, aby dziewczyna była wniebowzięta, ale z pewnością Howard zwróciłby na siebie jej uwagę.
     
    imię / nick:andrzej
    multi:nie kuś
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    17

    wiek


    wodzi oscara na pokuszenie

    ZAJĘCIE


    próbuje zaimponować hailey

    UCZUCIA




      
    Alfred
       Howard

      
    "this town don't got much to do and you and I haven't got much to lose

      

      

      

      

      

      

    2020-06-24, 03:09


    - Oj tam zaraz żenujący - zawtórował mu śmiechem, upijając jeszcze jedno łyka, a następnie odkładając butelkę na ławkę. Na szczęście nie była pochyła, więc szkło się nie zsunęło, a on nie doprowadził do kolejnego wypadku. Tym razem mu się poszczęściło. - Młodzi, szaleni i głupi, yolo - wytknął język i wydał z siebie jakiś krótki dźwięk, który brzmiał jak przytłumiony krzyk. - Jeszcze przyjdzie czas, że będziemy pić piwa kraftowe w barach, a potem whiskey w naszych apartamentach - zakładając, że obaj osiągną w życiu sukces i że ich znajomość przetrwa próbę czasu. Alfred był pod tym względem mocno naiwny, bo wierzył w głębi duszy, że jego grono bliskich nie zmieni się zbytnio na przestrzeni kolejnych lat.
    Wyczuł, że towarzysz nieco odpłynął myślami, więc szturchnął go lekko ramieniem. - Ej, Benji, co jest? - zmarszczył brwi i przyjrzał mu się uważnie, ale nie trwało to zbyt długo. Zakładał, że przyjdą tutaj się wygłupiać i gadać o głupotach, a nie wpadać w melancholię, więc lepiej niech się Brinley ogarnie. - Na pewno pojadę do Ellie, bo mnie zaprasza tam do siebie - siostra studiowała w Prince George, tak samo jak większość lokalnej młodzieży, a Alfie nie miał jeszcze okazji się tam wybrać, więc był ciekaw jej studenckiego świata. - No i myślałem też o jakimś biwaku ze znajomymi, tylko nie wiem kogo wziąć, żeby było spokojnie i lekko, bez żadnych niepotrzebnych dram - zamyślił się na moment, próbując znaleźć w głowie kombinację idealną. - Ty oczywiście jesteś już w domyśle, co nie - zaśmiał się, bo nie chciał żeby brzmiało to tak, jakby nie brał go pod uwagę. Benjamin był zdecydowanie jedną z najmniej problematycznych osób jakie znał i chyba za to go sobie głównie cenił. - A Ty planujesz coś większego? - odbił piłeczkę, bo jako podróżnik na bank musiał sobie już coś wymyślić na zbliżające się wakacje.
    Zmarszczył brwi i spojrzał na niego z uśmiechem pełnym politowania, jakby właśnie usłyszał jakieś straszne głupoty z jego ust. - No za korki chcę podziękować, bo ja serio się nie spodziewałem, że umiem na trzy z chemii napisać, a ona cudu dokonała - wyjaśnił się w miarę przekonująco. Tak naprawdę to niekoniecznie kłamał, bo choć Hailey należała do prześlicznych dziewczyn, to jednak nigdy dotąd nie postrzegał ją w tych kategoriach. Co on niby miał jej do zaoferowania? - No jej mamy to się boję, ona chyba też - nieładnie było się śmiać z nieobecnych w towarzystwie, ale przypomniało mu się jaka była zszokowana kiedy jej oznajmił, że wyprosi swoich rodziców z pokoju jeśli będzie taka potrzeba.
    Roześmiał się głośno, bo pomysł bruneta był naprawdę idiotyczny, a co za tym idzie, totalnie w jego guście! - Lecz się Brinley... ale jak Ty też będziesz śpiewać, to jazda - Alfie lubił robić durne rzeczy i czasami niestety zdarzało mu się wykręcać innym jakieś numery, ale nigdy nie miał złych zamiarów. Po prostu lubił się śmiać i przynosić radość innym, a robienie z siebie głupka przeważnie załatwiało sprawę. - Nie znam nic Beyonce chyba - zauważył zaraz, bo on to niestety nieco innej muzyki słuchał i chwilowo żadnego tytułu nie potrafił przytoczyć.


    I DON'T KNOW WHAT I WANT, IF I'M COMPLETELY HONEST
    I GUESS I COULD START A WAR, I GUESS I COULD SLEEP ON IT
     
    imię / nick:alf
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    17

    wiek


    uczeń/korepetytor

    ZAJĘCIE


    czy to jest przyjaźń czy kochanie?

    UCZUCIA




      
    Benjamin
       Brinley

      
    "NIE ORIENTUJESZ SIĘ MOŻE, CO ŁĄCZY GAWRONA I SEKRETARZYK?

      

      

      

      

      

      

    2020-06-24, 23:19


    - Stary, obawiam się, że nas nie będzie stać na takie dobrodziejstwa. - Benjamin być może również był naiwny w tej kwestii, ale liczył, że większość jego znajomości przetrwa próbę czasu. Angażował się w związki z innymi, nie wchodził w jakieś toksyczne bądź z góry skazane na niepowodzenie relacje. Dlatego też sądził, że to nie towarzystwo, a warunki bytowe mogłyby zmienić wizję Howarda.
    - Nic, nic - zapewnił go szybko, bo dziwny nastrój, który nagle go zaskoczył szybko się ulotnił nie pozostawiając śladu. Sięgnął po butelkę, aby nieco nawilżyć usta.
    - To całkiem miłe z jej strony, że się Ciebie nie wstydzi. - Na jego twarzy pojawił się złośliwy uśmieszek, który nie miał za wiele wspólnego z prawdą. Alf był świetnym kumplem i Ben czuł się zaszczycony mogąc mieć go u swojego boku. - Dobrze się jej tam wiedzie? - Nie nawiązał nigdy jakoś szczególnie mocnej więzi z siostrą kumpla, ale znał ją od dawna. Nieraz działali jej na nerwy swoimi głupimi pomysłami albo zbyt głośnym stylem bycia kiedy potrzebowała chwili dla siebie, ale mimo to zawsze serdecznie zwracała się w stosunku do Benjamina.
    - No ja myślę. - Mruknął z przekąsem. W końcu był nie tylko bez konfliktowy, ale i niezwykle przydatny na łonie dzikiej natury! Potrafił rozpalić ognisko bez używania zapałek, rozłożyć namiot, zawiązać dobre więzły. Nigdy nie był skautem, ale pewnie niejednego przewyższał swoimi survivalowymi umiejętnościami. - W sumie to chciałbym wyjechać na miesięczną podróż stopem po Stanach, ale nie wiem co z tego będzie. Bo wiesz… w sumie to wymyśliłem sobie to rok temu, zacząłem odkładać pieniądze, ale jesteś pierwszą osobą, którą o tym informuję, więc… No, moi starzy jeszcze nic nie wiedzą, a im bliżej realizacji tym bardziej wątpię, że się na to zgodzą. - Czasem brakowało mu wglądu w sytuację. Kiedy wszystko sobie planował i ciężko pracował, aby zdobyć fundusze na cel, kompletnie nie myślał o reakcji rodziców. Pomimo dość liberalnego stosunku do wychowywania swoich dzieci państwo Brinley z pewnością mieliby obiekcje do puszczenia swojego niepełnoletniego syna w samotną podróż za granicę.
    Ben ze zrozumieniem pokiwał głową. Za każdym razem kiedy widział panią Clemens odczuwał respekt, który nakazywał mu trzymanie na wodzy swoich szczeniackich zachowań. Nie chciał obgadywać czy wyśmiewać z żaden sposób koleżanki, ale nie dziwił się, że wydawała się tak poważna na swój wiek. - Tia, mam podobnie. -
    Roześmiał się na propozycję wspólnego śpiewania, ale tylko dlatego, że pomysł mu się spodobał. A skoro tak się stało był gotów wcielić go w życie. - Okej, mogę być Twoim wsparciem. - Wyciągnął z kieszeni telefon i włączył internet, aby móc poszukać jakiegoś kawałka wspominanej wokalistki. - Daj spokój, każdy kto choćby raz w życiu słuchał radia więcej niż przez dziesięć minut musiał poznać Queen B. - Łącze działało nieco woniej z racji tego, że znajdowali się po środku niczego, ale po jakiejś chwili z głośnika rozbrzmiał jeden z najpopularniejszych numerów zatytułowany Singel Ladies. - Możemy też zaprezentować Crazy in Love. - Zasugerował z wcale nie tak niewinnym uśmieszkiem, bo choć Howard zapewnił go, że nie miał nieczystych intencji w stosunku do Hailey to Brinley swoje wiedział.
     
    imię / nick:andrzej
    multi:nie kuś
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    17

    wiek


    wodzi oscara na pokuszenie

    ZAJĘCIE


    próbuje zaimponować hailey

    UCZUCIA




      
    Alfred
       Howard

      
    "this town don't got much to do and you and I haven't got much to lose

      

      

      

      

      

      

    2020-06-25, 15:48


    Uniósł brwi i spiorunował go wzrokiem. - No weź! Co to za pesymizm. Zobaczysz, że będziemy człowiekami... to znaczy, ludźmi - przerwał sobie na moment, aby zaśmiać się z własnej głupoty. No ciężko będzie z tym wykształceniem, skoro nawet prosta mowa go przerastała. - ludźmi sukcesu - dokończył, ale chyba obaj mieli co do tego sceptyczne nastawienie.
    - O Ty mendo - pacnął go lekko w głowę i znów się zaśmiał. Alfie to w sumie cały czas się śmiał w towarzystwie znajomych, bo uwielbiał się wygłupiać, a jak wpadał w ogromne rozbawienie, to ludzie go czasami nagrywali, bo rzęził wtedy jak pralka. Ktoś powinien założyć Tik Toka i wstawiać jego złote momenty. - Tak, ja nie wiem jak ona to robi, że gdziekolwiek się nie ruszy, to ludzie ją uwielbiają, no ale niech robi mi reklamę, niech robi - wyszczerzył się. Oboje posiadali tę umiejętność, ale Alfred sobie nie do końca zdawał z tego sprawy i zakładał, że to jednak Ellie była największym promyczkiem wśród Howardów (choć doświadczył jej mroczniejszych momentów i wcale nie była taka kochana i idealna!). - Tylko jak nie ma Ciebie, to już nie wie do kogo wzdychać z ukrycia - nie wiedział czy Benji zdawał sobie z tego sprawę, ale Elspeth miała dość sporego crusha na niego. Odkąd fizycznie wydoroślał i zaczął dbać o swoje włosy, to sporo dziewczyn zaczęło się za nim obracać. Jego siostra udawała rzecz jasna, że zainteresowana nie jest, ale już on swoje wiedział. - Nie wiedziałeś pewnie, co? No ale nie chciałbym żebyś z nią był, to by było dziwne - Alfie nie chciał żadnego chłopa u jej boku, bo wtedy przestałby być jej ulubionym, a na to sobie pozwolić nie mógł!
    - Oh wow, brzmi super, zazdroszczę - miał predyspozycje do takiego czegoś, bo nie bał się ludzi i potrafił wiele załatwić na słodkie oczy krzywy ryj. Gorzej ze zorganizowaniem, bo na bank pogubiły wszystko w czasie takiej podróży. - Muszą się zgodzić, come on, a jak nie to nie wiem... ucieknij - wiedział, że taka opcja raczej nie wchodziła w grę, ale szkoda byłoby takich planów. Alfredo trzymał za niego mocno kciuki.
    - Zrobimy tam high school musical, zobaczysz. Ja będę Troyem - no bo kto nie znał tej kultowej produkcji? Alfie strasznie długo tkwił w fazie HSM i chciał być taki jak Bolton, ale na szczęście w końcu wyrósł i wszedł w fazę deskorolki. W po drodze była jeszcze obsesja na punkcie Igrzysk Śmierci i parkouru. Tą ostatnią wspominał wyjątkowo źle. Nawet na desce się tyle razy nie obtarł, jak podczas udawania Altaira z Assassin's Creed. - Ty masz włosy jak Gabriella, just saying - roześmiał się bardzo głośno, bo wizja ich duetu w konwencji tego filmu wydawała mu się idiotyczna. - Aaaa, dobra, to znam. Ło o o, ło o o, the ladies... single ladies - tekstu nie znał, ale coś kojarzył. W ogóle to przekomicznie śpiewał piosenki, bo zawsze tylko ostatnie słowo albo wybrane wyrazy z danego wersu, jak małe dziecko. Spiorunował go wzrokiem na tę sugestię, bo już on wiedział do czego Benji pił. - Dobra, ale w po drodze jeszcze wstąpimy do Olivii - posłał mu złośliwy uśmiech, bo jeśli myślał, że Howard był za głupi na dostrzeganie pewnych rzeczy i wyciągania wniosków, to się grubo mylił! Prawda była taka, że w ich szkole każdy z każdym każdego swatał i plotek było mnóstwo. W tym przypadku było mu o tyle łatwiej, że po prostu Benka znał i potrafił wyczuć które dziewczyny lubił troszkę mocniej. Niestety działało to w obie strony.


    I DON'T KNOW WHAT I WANT, IF I'M COMPLETELY HONEST
    I GUESS I COULD START A WAR, I GUESS I COULD SLEEP ON IT
     
    imię / nick:alf
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    17

    wiek


    uczeń/korepetytor

    ZAJĘCIE


    czy to jest przyjaźń czy kochanie?

    UCZUCIA




      
    Benjamin
       Brinley

      
    "NIE ORIENTUJESZ SIĘ MOŻE, CO ŁĄCZY GAWRONA I SEKRETARZYK?

      

      

      

      

      

      

    2020-06-29, 23:55


    Benjamin z niedowierzeniem wytrzeszczył oczy na przyjaciela, kiedy usłyszał ploteczkę. Po pierwszym zaskoczeniu przyszedł czas na niedowierzenie. Potrząsnął głową, bo nie dawał wiary we wszystko co mówił Alf. Nie posądzał go o kłamstwo, ale o nadinterpretację i zbyt śmiały osąd. Ellie zawsze była dla niego uprzejma, ale był przekonany, że to z powodu ogólnej sympatii czy też dobrego wychowania, które rodzeństwo Howard otrzymało od swoich rodziców. - Bujasz mnie, draniu. - Powiedział kręcąc głową. Poczuł się nieco skrępowany, bo jakiś cichy, nieśmiały głosik w głowie zapytał a może to prawda? więc pospiesznie go uciszył. - Pewnie nic do mnie ma, a Ty dorobiłeś sobie jakąś historyjkę. - Dodał lekko się rumieniąc.
    - Ej, a może im wmówię, że mieszkam u Ciebie przez ten miesiąc? - Rzucił tym sucharem w przypływie wątpliwego olśnienia. Pomysł może i by wypalił pod warunkiem, że podróż trwałaby tydzień, a nie miesiąc. - No chyba, że będę miał towarzystwo… Może wtedy będą patrzeć na to przychylniejszym okiem - zastanowił się przez chwilę przeczesując w myślach listę znajomych, którzy byliby gotowi na taką zabawę.
    Brinley nie lubił rozczarowywać ludzi. Zwłaszcza w momentach, w których ewidentnie unosili się na fali jakiegoś podniecenia, którego on nie rozumiał. Jego mina jednak wyrażała więcej niż tysiąc słów. Zacisnął usta i podniósł do góry brwi w ramach niemego pytania. Co? Jaki Troy? Nigdy w życiu nie widział słynnej trylogii i nie ubolewał zanadto z tego powodu, bo nie lubił się niepotrzebnie katować. Nie przepadał za takimi produkcjami, bez żalu odpuścił też Camp Rock i Hannhę Montanę. - Wiesz stary, nie mam pojęcia o czym ty pierdolisz, także… - pokiwał głową z wargą wysuniętą do przodu.
    - No pewnie, że znasz. Każdy zna! Ale weź się poducz trochę tekstu, bo to ja mam być Twoim wsparciem, a nie Ty moim - dodał, kiedy usłyszał dźwięki wydobywające się z ust Howarda.
    W chłopaku wezbrał nerwowy śmiech, a policzki gwałtownie się zaczerwieniły. - No cóż… - mruknął starając się zapanować nad swoją głupią reakcją i aby sobie pomóc, upił wielkiego łyka z butelki. Oparł łokcie na kolanach, a następnie głowę na pięściach i utkwił wzrok w jeziorze, aby nie patrzeć na przyjaciela. - Tak prawdę mówiąc to Liv wie o tym, że jestem taki crazy in love w stosunku do niej. - Alf był pierwszą osobą, nie licząc wspomnianej Olivii, której przyznał się do tego. Przez cały czas uparcie zaprzeczał – na początku zgodnie z prawdą – swoim uczuciom względem dziewczyny, a później robił to, aby nie zniszczyć ich przyjaźni. Typowe.
    - Także jedną pannę mamy z głowy, teraz musimy się zająć drugą, więc zeruj tego szampana, bo nas świt tutaj zastanie. - Zażartował wywracając oczami, bo tempo ich picia nieco spadło.
     
    imię / nick:andrzej
    multi:nie kuś
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: