Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    welcome

    wiek


    to

    ZAJĘCIE


    Deep Lakes

    UCZUCIA




      
    Deep
       Lakes

      
    "the land of the silver birch

      

      

      

      

      

      

    2020-05-01, 18:42


     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 0
     





    25

    wiek


    kelnerka, malarka

    ZAJĘCIE


    męża szuka, miłości szuka

    UCZUCIA




      
    Gloria
       Sullivan

      
    "kinda classy, kinda hood

      

      

      

      

      

      

    2020-07-21, 12:11


    2

    Glorce chyba zaczynała doskwierać samotność, a może to tylko jej kobiece potrzeby, które wołały o pomstę do nieba i dawały o sobie znać w wiecznym wkurwieniu. Nigdy nie sądziła, że posunie się do tak drastycznych kroków, żeby znaleźć sobie faceta, ale chyba jednak trzeba chwytać się wszystkich możliwych sposobów by wskoczyć w końcu na tego rozpędzonego byczka miłości. Jej koleżanki zachwalały, podobno 1 na 10 to nie psychole z zaburzeniami. W dobie Tindera, Glorka za namową swoich koleżanek wbiła się na jakiś czat randkowy, bo tam podobno można było spotkać normalnych kolesi. I czekała na cud, jakiś znak z niebios, cokolwiek, co w końcu by ją ze szponów tej samotności wyrwało. Czuła się jak stara panna, ale internetowe randki też, a to ci niespodzianka, nie były takie łatwe jak mogłoby się wydawać.
    Pierwszy koleś z którym się umówiła okazał się totalnym maminsynkiem i zaprosił ją na romantyczną kolację w domu, gdzie towarzyszyła im jego matka, umorusana mąką od stóp do głów i cały czas biadoliła Glorce, że powinna trochę mniej jeść, bo jej syn przecież umawiał się do tej pory z samymi modelkami. Glorka też była modelką, Victoria’s Secret, tyle że to taki sekret był, że nawet Victoria tego nie wiedziała. Ale nie załamywała się i chociaż zjadła dobre spaghetti.
    Kolejny, Josh, przez całą randkę mówił tylko o swoich mięśniach, o tym jakie partyjki będzie robił na siłowni i jak dużo mu się udało wycisnąć na klatę.
    Jeszcze chwila a poddałaby się całkiem, kiedy spadł jej z nieba jakiś Philip. A może raczej wyskoczył jak Filip z Konopii. Wydawał się najnormalniejszym facetem jakiego do tej pory spotkała i zaprosił ją na imprezkę, a jej natura naprawdę nie mogła nie przystać na tą propozycję. Zabrała ze sobą koleżanki i odwaliła się jak stróż w Boże ciało.
    Okazało się, że uber nie dojeżdżał nad jezioro, więc musiały wysiąść wcześniej i kupić wódę w jakimś przydrożnym sklepiku. Zanim dotarły do celu to już były napierdolone, ale Gloria wcale się tym nie przejmowała i wyluzowała się tak, że prawie zapomniała, że ma randkę. Jessica po drodze zgonowała gdzieś w krzakach więc do domku dotarły grubo spóźnione. Wszyscy wyglądali już na powyginanych, a jej dopiero cukierek wchodził.
    Rozejrzała się wokół, na tyle na ile mogła, bo oczy jej drżały i chwiejnym krokiem próg przekroczyła pisząc do swojego amanta, że spadająca gwiazda już się zjawiła. I tyle było z jej randki, bo później nawet nie sięgała po telefon tylko z każdym rozmawiała. Wszystkich kochała i nie miała czasu na jedną miłość.
    Ojcu Mateuszowi nawet wystukała jakąś pijacką wiadomość, jemu chyba też miłość wyznała i to taką wielką miłość, bo ostatnio był jej przecież najbliższy choć nie wiedziała nawet kim jest. Jutro będzie żałować, bo kocham cię to przecież takie wielkie słowo, ale to jutro.
    Wyszła na papieroska, wsadziła go między palce, ale nie miała zapalniczki, więc rozgląda się jak taka zbłąkana owieczka dookoła i aż jej ten papieros prawie wypadł. Chyba pierwszy raz nie poczuła żadnej złości na jego widok. Uśmiechnęła się tylko i podeszła do Matiasa, opierając się o jego ramię tak jakby byli najlepszymi kumplami.
    -Anderson, masz ognia? - brew uniosła i takim niewinnym wzorkiem się w niego wpatruje.
     
    imię / nick:G
    multi:Nie
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    25

    wiek


    niedługo będzie uczył wuefu

    ZAJĘCIE


    ma mieszane

    UCZUCIA




      
    Matias
       Anderson

      
    "Guess who? You miss me?

      

      

      

      

      

      

    2020-07-22, 07:41


    3

    Pogoda nie zachęcała do jakiejkolwiek aktywności, ale kiedy w powietrzu unosił się zapach melanżu, Matias prędko stawał na równe nogi. Czy to mu się kiedyś znudzi? Wątpliwe. Czy zdrowie jest najważniejsze? Oczywiście. Dlatego jeszcze w mieszkaniu na start skręcił z namaszczeniem dwa blanty, a resztę tej małej fabryki schował do kieszeni. Na czarną godzinę.
    Swoją drogą, dobrze, że dawna kontuzja nie odezwała się przed zakończeniem roku szkolnego, bo w takim stanie na pewno nie biegałby z licealistami po boisku, a wizja przedłużenia praktyk przez jakieś zwolnienia lekarskie niespecjalnie mu się podobała. Chciałby to wszystko mieć już za sobą.
    Z Filipem z Konopi Matias poznał się jeszcze w szkole średniej, kiedy grali razem w drużynie. Od tamtego czasu wiele się zmieniło, ale na pewno nie zmieniły się organizowane przez niego imprezy, po których zawsze ktoś kończył w więzieniu albo na oddziale intensywnej terapii. Tym razem jednak niech n i e będzie to Matias, błagam. Kto w ogóle wpadł na ten pomysł? Libacje nad wodą zawsze muszą skończyć się jakąś mniejszą lub większą katastrofą. Teraz jednak nikomu nie chciało wychylać się poza domek. Cały ten dziki tłum kisił się więc w środku. Ktoś wpadł na niego z kubkiem jakiegoś alkoholu.
    - Matias, mordo! Kopę lat!
    Nie znam cię, ale siema. Pijane ramię objęło jego barki, padła propozycja jakiejś wspólnej gry, powrotu do korzeni. Jakoś sprytnie się z tego wywinął.
    Chyba nie miał ochoty przebywać w tym dusznym pomieszczeniu, pełnym ludzi o mocnych gębach i zdecydowanie za słabej głowie do picia. Tak, zabawnie brzmi. To wszystko przez przeszywający go ból, który promieniował od tej nieszczęsnej prawej stopy. Mógłby chociaż raz zachować jakąś honorową, asertywną postawę i powiedzieć coś w stylu – sorry, ale dziś odpuszczę, bo nie czuję się najlepiej. Tylko jak to brzmiało, w ogóle? Jakby był jakąś pizdą. Żałosne.
    Wyszedł na taras z kubkiem, który wciśnięto mu w ręce kilkanaście minut temu. Upił kilka łyków, ale zdecydowanie nie był to drink, tylko jakaś podła, tania i w dodatku ciepła wódka zmieszana z sokiem pomarańczowym. Grzechem byłoby porównać to do drinków Matta. No, w dupie już się poprzewracało, ale nic na to nie poradzisz. Czas odłożyć w końcu ten alkohol i się znieczulić.
    Postawił kubek na stoliku. W tym samym momencie odezwał się jego telefon. Tamara420 widocznie wesoło spędzała wieczór, bo zrobiła się jakoś bardziej wylewna, niż zazwyczaj. Uśmiechnął się mimowolnie pod nosem i trzymając niezapalonego blanta między wargami, odpisał jej coś w stylu: tylko nie mieszaj, bo będziesz zigoł. Głupie. Powinien w końcu zaprosić ją na randkę. Na razie jedyne co widział, to jej cycki. Może nawet nie były jej, może to jakiś catfish i Mati jest właśnie subtelnie robiony w chuja. Dojrzali ludzie załatwiają takie rzeczy w nieco inny sposób, nie?
    Poczuł delikatny ciężar na ramieniu i zaraz do jego uszu dotarł znajomy głos. Gloria. Jeszcze jej tu brakowało. Zawsze zjawiała się w porę. Odruchowo zablokował ekran telefonu, przełożył blanta z ust za ucho i sięgnął do kieszeni po zapalniczkę. – Jak impreza? – przyjrzał się dziewczynie, kiedy ta zaciągała się papierosem. Bladożółte światło wiszącej nad nimi, starej lampy, odsłoniło przed nim jej lekko rozszerzone źrenice. Mimowolny uśmiech pojawił się na jego twarzy. Typowo. Chyba już znał odpowiedź. Zaraz jednak znów się skrzywił, a trzymany za uchem blant powędrował między wargi. W końcu po to tu przyszedł. Jeżeli zioło nie załagodzi bólu nawet na chwilę, Mati dokona amputacji nogi na tym tarasie, przy naćpanej Glorce.
    Brzmi jak plan.
     
    imię / nick:mań
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    25

    wiek


    kelnerka, malarka

    ZAJĘCIE


    męża szuka, miłości szuka

    UCZUCIA




      
    Gloria
       Sullivan

      
    "kinda classy, kinda hood

      

      

      

      

      

      

    2020-07-22, 08:59


    Gloria tylko wzruszyła ramionami, zaciągając się papieroskiem i powoli wypuszczając siwy dym. Siwy dym to będzie dopiero jak jej pijana buzia w końcu się otworzy i wyleje na Matiego wiadro żali. Może do tego czasu ta piguła zmiecie ją z planszy i zaśnie na pomoście, otulona tą swoją wyjątkową miłością do wszystkich, nawet do Mateusza.
    Zachwiała się delikatnie ale raczej się tym zbytnio nie przejęła, bo zaraz jakieś wygibasy zaczęła uskuteczniać i buty ściągać, po czym usiadła sobie na krawędzi pomostu, mocząc nogi w lodowatej wodzie. Co z tego, że pizgało jakby było co najmniej -30? Ta miłość która w niej była przez pigułę chyba ją tak rozgrzewała, że w ogóle nic nie czuła. Próbowała skupić wzrok na pięknych widokach, jeziorku, w którym odbijało się światło księżyca i Mati stojący obok, wpatrujący się w nią jak w wariatkę jakąś, jednak oczy jej latały z góry na dół i chyba nic tak naprawdę nie widziała, a chciała. Podciągnęła spodnie, żeby się nie moczyły i dalej tak siedziała, rozkoszując się tą chwilą, dopóki jej faza nie zejdzie i stópki nie zaczną marznąć. W końcu jej wzrok powędrował znów na Matiego, a pet wylądował w zimnej wodzie. Gloria była eko świrem ale jakoś na chwilę o tym zapomniała. Zresztą, lepiej zaśmiecić jezioro niż spalić las?
    - Może być. Jakiś koleś zaprosił mnie w sumie tu na randkę ale chyba poszedł ruchać jakieś małolaty, norma - wzruszyła ramionami, bo przecież nie miała za grosz szczęścia w miłości i Mati sam doskonale o tym wiedział, bo był jej pierwszym chłopakiem, można tak powiedzieć i zostawił ją na pastwę losu żeby się migdalić z Harriet. -Przyzwyczaiłam się już do odrzucenia - zaśmiała się tylko histerycznie, wzruszając znów ramionami, bo nie miała pojęcia co było z nią nie tak. Nie nakładała na siebie tony tapety, wyglądała normalnie, nie była zazdrosną psychopatką. Może to te cycki? Chyba powinnam zoperować sobie cycki, zaraz po tym jak zoperuje sobie serce. Ojciec Mateusz też wylewny nie był w uczuciach, a myślała że ją lubi. Co prawda nie była do końca pewna co jej napisał, bo nic nie widziała, ale z pewnością to nie były żadne wyznania miłosne, tylko jakiś słaby tekst na odpierdol się. Uroki Glorki były takie, że nawet jak próbowała być miła to gdzieś tam podświadomie Matiemu dopierdalała. Może i nie mówiła Ty palancie, jak zawsze, ale to co mówiła mogło mu chyba wbić szpilę jeśli popsuł to wszystko co kiedyś między nimi było. Glorka już się szykowała na ślubny kobierzec, a on ją porzucił, choć paliła z nim blanty w wannie i naprawdę mu dała wszystko co mogła. Serce swoje i całą siebie. Zazwyczaj o tym nie myślała, nie myślała o nim nawet jak szła na ten pomost zasrany ale jak już wyrósł przed nią to fala wspomnień ją zalała i nagle chciało jej się mówić. - Wiesz Mati, ja cię naprawdę kochałam, tak mocno jak tylko umiałam, może nie umiałam wystarczająco mocno ale chciałam. Możesz żałować, bo nigdy nie zjesz lepszego spaghetti - i wyskoczyła z tym spaghetti jak Filip z Konopi, ale tyle myśli jej teraz w głowie krążyło, że nie nadążała zbijać ich w jedną sensowną całość i paplała co jej ślina na język przyniosła.
    - Czemu ty wybrałeś Harriet co? Możesz mi powiedzieć, nie będę się gniewać -
    cały czas się gniewała więc chyba żadnej różnicy by to nie uczyniło gdyby naprawdę to w końcu wiedziała. - Chce tylko wiedzieć co jest ze mną nie tak? - uniosła brew i tak na niego spogląda tymi oczami dużymi jak pięć złotych, które przypominały bardziej oczy kosmity niż oczy Glorki. Wyglądała na zaciekawioną, to na pewno. -Mam za małe cycki, jestem mniej inteligentna, wal- chyba go trochę przytłoczyła tymi pytaniami, na pewno, ale chyba też miała trochę na to wyjebane i jak gdyby nigdy nic machała nogami w tej lodowatej wodzie. Jej mózg zawiesił się chyba gdzieś między tą całą radością, a jedną wielką niewiadomą i może Mati już teraz powinien się poddać i zostawić ją samą, bo po co się użerać.
     
    imię / nick:G
    multi:Nie
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    25

    wiek


    niedługo będzie uczył wuefu

    ZAJĘCIE


    ma mieszane

    UCZUCIA




      
    Matias
       Anderson

      
    "Guess who? You miss me?

      

      

      

      

      

      

    2020-07-22, 21:13


    Dobrze, że nie wiadro pomyj. Chociaż noc jeszcze młoda, mówią. Mimo egipskich ciemności, nieśmiało przełamywanych przez światło wiszącej gdzieś lampy, Matias zdążył zauważyć jak Gloria ściąga buty i pakuje stopy do wody. Niedobrze, byczku. Zaraz pomyślał o tych wszystkich przypadkach śmierci w wyniku wychłodzenia, a po pigule było to z pewnością jeszcze prostsze. Zresztą, czegokolwiek tam Gloria nie wzięła, podsuwało jej to do głowy same dziwaczne pomysły. Czyli to robią trzeźwi ludzie na imprezach? Gapią się na ludzi i proszą jakieś wyższe siły, by nic im się nie stało? Nie wiedział, czy darzy jeszcze Glorkę jakąś szczególną sympatią, ale na pewno nie chciał, żeby zginęła właśnie w tym momencie. Z jakiej planety się urwałaś, Gloria? Była na swój sposób ujmująca z tą swoją wolnością i lekkością ducha, jakby przyszło się jej urodzić w złym dziesięcioleciu. Pewnie w poprzednim wcieleniu jarała blanty i wciągała koks z Janis Joplin albo była kochanką Elvisa Presleya. Albo to i to. Robiła rzeczy. Rzeczy, które czasem nawet jego potrafiły wprowadzić w lekką konsternację. Na przykład wkładała gołe stopy do lodowatej wody i machała nimi sobie, jakby siedziała w zupie. Pojebana. Była pojebana. Nie wiedział, czy to w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie. Pozytywne, negatywne. Po prostu odklejona od rzeczywistości. Szczególnie w tym momencie. Jednak z jakiegoś powodu wcale nie miał zamiaru wracać do środka. Zapalił skręta, którego wciąż trzymał między wargami.
    - Pewnie tak jest, biega tutaj dużo małolat. Ciekawe ile z nich jest w ogóle legalna – usiadł obok niej na pomoście, ale bez zamiaru wsadzania czegokolwiek do wody. Nadal nie podobało mu się to, że dziewczyna trzyma te nogi, no nie ma chuja, żeby nie było jej zimno. Ewidentnie prosiła się o wychłodzenie. Już chciał zwrócić jej uwagę, że to mało rozsądne, ale wtrąciła się pierwsza. Zaciągnął się, długo nie wypuszczając powietrza. Nawet nie wiedział, jak ma to skomentować i do czego w sumie biła ta wypowiedź, co miał oznaczać ten dziwny śmiech. Skrzywił się delikatnie.
    Nie miał teraz ochoty spowiadać się ze wszystkiego, co zrobił i czego nie zrobił w czasach, kiedy działał w jakimś dzikim psychodelicznym zapętleniu. W stanach trzeźwości myślał tylko o tym, kiedy znów będzie mógł spotkać się z Harriet i robić z nią te wszystkie rzeczy, na których wspomnienie na jego twarzy pojawiał się uśmiech. Mieszanina nostalgii i drobnego zażenowania. Ten związek był mokrym snem fana filmów niskobudżetowych. W jego oczach był oczywiście czymś więcej, niż tylko pięknymi kadrami, w których jego dziewczyna zawsze wybijała się na pierwszy plan i mówiła do niego po francusku. Kurwa, po francusku, rozumiecie. On nie rozumiał. I to nie tak, że wybrał Harriet, bo jej cycki urosły szybciej. Dlaczego w ogóle teraz o tym myślał i zaczynał czuć się źle? Wcale nie żałował swoje decyzji, ale po co miałby mówić to teraz na głos? Gloria mówiła więcej i dłużej, wyrzucała z siebie słowa, jakby była pozytywką, którą ktoś właśnie nakręcił. Jej słowa wcale nie sprawiały, że atmosfera robiła się lżejsza. Wziął kolejnego bucha. – To nie ma żadnego znaczenia, Gloria. Nie jesteśmy razem już od ponad trzech lat. Po do drążysz – mówił nieco zirytowany jej monologiem, wypuszczając dym. Tak bardzo chciała wiedzieć rzeczy, suszyła mu głowę pytaniami, a on sam nie znał na nie odpowiedzi. Głupie. – Wszystko bierzesz tak do siebie? – zaryzykował i podał jej blanta, trochę zmęczony tą dziwną rozmową. Faktycznie, była przytłaczająca. Przecież nie powie jej prawdy. Nie, kiedy była w takim stanie. Wiele rzeczy wpłynęło na to, że przestali palić razem w wannie. Zresztą, nie będzie robił z siebie pajaca. Wystarczy, że ona radzi sobie świetnie w tej roli. – W ogóle to nie jest kurwa pora na kąpiele. Wychodź – prychnął rozbawiony, wstał i wyciągnął dłoń w jej stronę.
     
    imię / nick:mań
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    25

    wiek


    kelnerka, malarka

    ZAJĘCIE


    męża szuka, miłości szuka

    UCZUCIA




      
    Gloria
       Sullivan

      
    "kinda classy, kinda hood

      

      

      

      

      

      

    2020-07-23, 08:08


    Gloria żadnego wiadra pomyj na niego nie wylała, ale on na nią już tak i to bez skrupułów. Zerknęła na niego tylko przelotnie, kiedy koło niej usiadł, bo nie chciała gapić się na niego jak psychopatka.
    Nie była psychopatką, nie była nawet troszkę oderwana od rzeczywistości, po prostu całą tablicę Mendelejewa w siebie wpychała, żeby nie myśleć tyle o swojej samotności. Była wrażliwa, potrzebowała miłości i to jej ryło banie tak, że właśnie tu i teraz się postanowiła przed Matim upokarzać, chyba najbardziej w swoim życiu. Elvis z pewnością był jej kochankiem w poprzednim wcieleniu, pewnie zranił ją tak jak Mati i utopiła się w wannie jak Whitney. Uśmiechnęła się tylko pod nosem i wzięła od niego blanta, bo przecież nigdy nie odmawiała, nawet kiedy stała wkurwiona przed jego drzwiami, żeby ściszył muzykę, bo jest kurwa środek nocy. Wzięła bucha i wyciągnęła rękę do Matiego, żeby sobie go wziął, bo chyba już miała dość. Świat nagle zawirował i aż musiała odkaszlnąć. Pokręciła głową i nadal na niego nie patrzy, bo trochę jej było przykro, trochę ją uraziły jego słowa ale nie dała tego po sobie poznać. Może to głupie, że tak się tym przejęła, bo przecież już tak długo nie palili blantów w wannie, ale jej stan chyba potęgował cały ten smutek i nic nie mogła na to poradzić nawet jeśli Mati w ogóle jej nie rozumiał. Westchnęła i chyba odpuściła.
    -No chyba masz rację, że to nie ma znaczenia, nigdy nie miało - w końcu na niego spojrzała i uśmiechnęła się delikatnie, ale chyba bardziej chciała siebie pocieszyć, a Mati nagle wstaje i robi jej jakiś wywód jakby jej mamą był. Gloria patrzy to na jego dłoń wyciągnięta, to na niego i brew tylko unosi.
    - Nic nie biorę do siebie, to ty jesteś takim chujem i myślisz, że skoro dla ciebie to nic nie znaczyło to dla mnie pewnie też nie i tak po prostu się z tym pogodzę, bo ty nie musisz mi się z niczego tłumaczyć, a ja nie mogę nic drążyć, bo ciebie to wkurwia. Ale to nie ma znaczenia już - wymamrotała i dłoń jego odtrąciła sprzed nosa, żeby się podnieść sama, bo przecież nie potrzebowała żadnej niańki, nie potrzebowała Matiego. Nie była pijana, była tylko w stanie wskazującym i świetnie sobie radę dawała. Mogła nawet jaskółkę mu zrobić, żeby ją zostawił jednak w spokoju, bo przecież woda była taka przyjemna, a Mati zawsze psuł zabawę tak jak popsuł całą resztę. Związkiem Glorka już tego nie nazwie, bo to nie miało znaczenia. Podniosła się z pomostu, ale jej bose stópki nie dały rady udźwignąć jej wiotkiego ciała i zachwiała się mocno, za mocno, bo już równowagi nie utrzymała i z miną przerażoną wpadła do tej przyjemnej, lodowatej wody. Nie zdążyła nawet z siebie nic wydusić i pewnie gdyby była sama to utonęłaby koło tej chatki jak Whitney w tej wannie. Może skoro w poprzednim życiu utopiła się wannie to w tym też już jej los został przypieczętowany i Mati wcale jej nie uratuje. Po co miałby ją ratować, przecież mógłby sobie w końcu słuchać Slim szejdiego w spokoju, bo już więcej by nie wbiła w tym szlafroku i nie tupała laczkiem, żeby ściszył.
    To nie tak, że się poddała całkiem i spadała jak ta nimfa w dół tylko, czekając na koniec swój. Machała rękami, ale to że naćpana jak meserszmit była to wcale jej ratowania się nie ułatwiało. Obraz nie był ani trochę wyraźny i czuła się jakby z tej wody jeziorowej teleportowała się do jakiegoś oceanu bez dna z którego nie można już wypłynąć. Chyba spanikowała, serce miało jej zaraz wyskoczyć z klatki piersiowej, a resztki powietrza, które zdążyła nabrać do ust wyleciały z bąbelkami, unosząc się w górę.
     
    imię / nick:G
    multi:Nie
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    25

    wiek


    niedługo będzie uczył wuefu

    ZAJĘCIE


    ma mieszane

    UCZUCIA




      
    Matias
       Anderson

      
    "Guess who? You miss me?

      

      

      

      

      

      

    2020-07-23, 13:43


    W jego głowie każde słowo brzmiało inaczej, nie tak bezpośrednio, jakoś rozsądniej. Znowu to robisz, Matias. Ty i te twoje widzi mi się.
    To mylące przeświadczenie, że jesteśmy w stanie poznać człowieka na wylot. Egoistyczna nieomylność. Naiwne myślenie, że świat jest prosty i nieskomplikowany, a ludzie, których poznajemy, są przezroczyści, jak kalka. Szczególnie, kiedy pozwolą nam się zbliżyć, zajrzeć do ich środka, przeczytać kilka stron, przynajmniej raz, dokładnie. Czytanie nigdy nie było jego ulubionym zajęciem. Był nieuważny, roztrzepany, niedbały.
    Zgubili się gdzieś pomiędzy wspólnym ćpaniem, a szukaniem swoich spojrzeń na szkolnych korytarzach. Nie miał ochoty do tego wracać i był pewien, że Gloria również już dawno sobie odpuściła. Ale w tym stanie jej rozplątany język wypowiedział już wystarczająco dużo słów, a on tylko ją podburzył. Wystarczyło, że powiedział o jedno zdanie za dużo i pchnął to dalej, nawet nie przypuszczając, że sprowokuje pierdoloną lawinę. To nie ma znaczenia. Nie był jebanym filozofem, żeby teraz rozwodzić się nad tym, jaki sens miała jego decyzja. Przecież nie przyzna się przed nią teraz, że zawsze odkładał dla niej ostatniego papierosa, żeby móc spędzić z nią długą przerwę. Że wtedy, w tej łazience, kiedy jej oczy zrobiły się głębsze i ciemniejsze, dotknęło go jakieś pojebane uczucie niesprawiedliwości. Bo nigdy nie będzie dobrze. Jakkolwiek by nie postąpił, kogoś zawsze musiał zranić.
    Gdyby nie palił tego blanta, pewnie łatwiej byłoby go zirytować. Teraz jednak gotował się nieco wolniej. Cała ta sytuacja robiła się coraz bardziej absurdalna, śmieszna i nawet nieco niebezpieczna. Miał właśnie przed sobą naćpaną i niestabilną Glorię. Emocjonalnie i fizycznie. Na trzeźwo potrafiła zaskoczyć, a teraz Matias wolał nawet nie wyobrażać sobie żadnych scen, nie tworzyć scenariuszy, nie zgadywać.
    - To co chcesz teraz ode mnie usłyszeć? – skrzywił się. – Gdybym zaczął cię przepraszać, też zwyzywałabyś mnie od chujów? Nawet nie słuchasz mnie ze zrozumieniem. Nie powiedziałem, że to nic dla mnie nie znaczyło – mógłbyś się już zamknąć. Gloria była teraz jak małe dziecko. Trzy razy powtarzasz, żeby nie oglądało się za siebie, a koniec końców i tak wpierdoli się na słup. Z rozpędu.
    Żyła teraz w swoim świecie. Może gdyby na chwilę z niego wyszła, wychyliła głowę, kurwa, na pięć sekund chociaż, zobaczyłaby, że on też nigdy się z tym do końca nie pogodził. Ale to nie był czas ani miejsce na takie rozmowy. Tym bardziej, że cała ich trójka przez te wszystkie lata, wlała w siebie już tyle obcych ciał, zabetonowała nimi przeszłość, więc niech Gloria schowa ten swój młot pneumatyczny i przestanie rozpierdalać nim wszystko dookoła.
    Odtrąciła jego dłoń. W tym momencie już zagotowało się w nim totalnie, ale stał, obserwując, jak Gloria niezdarnie podnosi się z pomostu i jak jej ciało chwieje się przy tym niebezpiecznie. Co wtedy myślał? Że pomoże jej utrzymać równowagę siłą umysłu? Kurwa. Gest, który Matias odruchowo wykonał, żeby odciągnąć Glorię od brzegu pomostu, sprawił, że oboje znaleźli się w lodowatej wodzie. Z tego wszystkiego zapomniał nawet o bólu tej pierdolonej stopy, bo całe jego ciało złapał potworny skurcz, a płuca nie pozwalały wziąć swobodnego, głębokiego wdechu. Chwycił się drewnianej deski, ale mokre dłonie wyślizgiwały się z uścisku. W dodatku wierzgająca w wodzie Gloria trzasnęła go łokciem w nos, kiedy próbował ją do siebie przysunąć. Po tej nierównej, trwającej kilkadziesiąt sekund walce, w końcu udało mu się zgarnąć słabnącą już pewnie Glorię i odnaleźć grunt pod stopami. Całe szczęście, nie było tu głęboko. Podsadził ją na pomost, po czym sam, ostatkiem sił, podciągnął się i opadł na deski obok niej. Zerknął na nią kątem oka, chociaż jedyne co widział, to jej zamgloną, mokrą sylwetkę. Ruszała się, oddychała, kaszlała – żyła.
    - Kurwa! Mówiłem, żeby trzymać się z daleka od wody! Dajcie jakieś ręczniki!
    Za plecami usłyszał czyiś zirytowany głos. Zrobiło się zamieszanie, którego już nienawidził, ale sam wciąż dyszał ciężko, wykrztuszając z siebie wodę. Nie miał siły wydusić z siebie żadnego zdania. Poza tym dzwoniło mu w uszach. I ten metaliczny smak w ustach.
     
    imię / nick:mań
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    25

    wiek


    kelnerka, malarka

    ZAJĘCIE


    męża szuka, miłości szuka

    UCZUCIA




      
    Gloria
       Sullivan

      
    "kinda classy, kinda hood

      

      

      

      

      

      

    2020-07-30, 11:08


    Całe życie przeleciało jej przed oczami, kiedy tak w tej toni czarnej dryfowała. Nie odczuwała tego wcale tak, jakby minęła zaledwie chwila, miała wrażenie, że minęła już cała wieczność i może już dawno umarła, a to że była taką suczką do wszyskich prawie sprawiło, że wcale po nią żadne aniołki nie zeszły i nie zabrały jej do nieba tylko tak będzie całą resztę wieczności swojej pływać i straszyć imprezowiczów. W końcu jednak poczuła dłoń Matiasa, która owijała się wokół jej pasa i znów mogła odetchnąć. Nabrała powietrza do płuc i padła na te deski, ledwo żywa, kasłając ciężko. Wypluła całą jeziorówę na mokre deski i jakby odruchowo dłoń Matiego chwyciła, ściskając ją lekko.
    Miała łzy w oczach, pełno ludzi wokół, ktoś ją podniósł, ktoś przykrył ją całą ręcznikami, kiedy tak siedziała cała drżącą, a ona szukała tylko wzrokiem Matiasa. Miał krew na twarzy, a Glorka miała wyrzuty sumienia. Nieme dziękuje rysuje się na jej sinych z zimna ustach, choć nic więcej nie potrafiła wykrztusić.
    Wiedziała, że wszystko to co się stało to tylko i wyłącznie jej wina. Niczyja inna. Nie Matiasa, nie dupeczek, które kręciły się teraz wokół niego i jedna przez drugą go próbowały tymi ręcznikami opatulać, żeby tylko dotknąć choć skrawka jego mięśnia albo żeby mogły być jego atomówkami jak z jakiegoś porno. To wszystko było jej i tylko jej pierdoloną winą. Gdyby nie zachowywała się jak skończona idiotka to może siedziałaby sobie i paliła blancika na super imprezie, nie rzucając się nikomu w oczy. A tymczasem leżała mokra na pomoście i była w centrum zainteresowania, bo prawie zabiła siebie i Matiego.
    Nie docierały do niej zupełnie żadne słowa, które padały w jej kierunku, chyba była nadal w szoku albo uszy jej zamarzły i niczego już się słyszały. Jakiś mięśniak chwycił ją na ręce i cała taką trzęsąca się jak osika zaniósł do środka i posadził przy kominku. Ciepło, miło. Schowała głowę w ręcznik, cały już przemoczony, a kiedy ją znów podniosła to naprzeciwko niej siedział jej bohater.
    Nigdy się nie spodziewała, że Mati będzie jej hero jak w piosence Enrique Iglesiasa. Mógł być jej sąsiadem pacanem, mógł być jej byłym, który zostawił ją na pastwę losu żeby się przez te wszystkie łzy wylane za nim odwodniła, ale nigdy nie przypuszczała, że właśnie on uratuje jej kiedyś życie.
    Całe szczęście, że nigdy go z tej chęci mordu na prawdę nie zabiła przez te hałasowanie, bo komu by teraz zawdzięczała życie. Wyciągnęła rękę do jego twarzy i kawałkiem swojego ręcznika wytarła mu tą krew z twarzy. Krew wylaną z jej głupoty.
    Nie wiedziała co powiedzieć. - Przepraszam- to chyba jedyne co jej przeszło przez usta. Nie chciała mówić nic więcej bo spodziewała się jaka może być jego reakcja. Nie musiał nic mówić, widziała to w jego oczach, a nasłuchała się już wcześniej. Teraz już była pewna, że była w jego oczach spalona. Z jakiegoś powodu był przekonana, że tak właśnie jest i zalewała ją fala smutku, bo przecież chciała dobrze, chciała tylko wiedzieć co jest z nią nie tak. Teraz chyba już wiedziała, że absolutnie wszystko, ale jedyne o czym myślała to to jak cieplutko jej się robiło.
     
    imię / nick:G
    multi:Nie
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    25

    wiek


    niedługo będzie uczył wuefu

    ZAJĘCIE


    ma mieszane

    UCZUCIA




      
    Matias
       Anderson

      
    "Guess who? You miss me?

      

      

      

      

      

      

    2020-07-31, 13:18


    Była suczką złą dla niego, ale nie pozwoliłby jej przecież utonąć w takich okolicznościach, jeszcze by go ze sobą na dno pociągnęła i straszyliby tu razem.
    Po chwili refleksji stwierdzam, że nawet ciekawy pomysł.
    Ale jemu nie spieszyło się wybierać na tamten świat, dlatego robił wszystko co w swojej mocy, by tylko wydostać się z tej lodowatej wody, chociaż ani nie pomagała mu Gloria, ani niefortunny skurcz w nodze i chyba tylko naprawdę silna wola przetrwania uratowała ich przed katastrofą. Potem już było mu po prostu zimno. Oczy zaszły mgłą, płuca pozbywały się wody, jednocześnie domagając się powietrza, które przez różnicę temperatur wydawało się ciepłe, szorstkie, nieprzyjemne. Złapała go za dłoń. Odruch bezwarunkowy nakazał mu zamknąć ją w swojej, wzmocnić uścisk. Jestem tu. Dźwięki docierały do niego nieco przytłumione, głosy zlewały się ze sobą, a głowa zrobiła się cięższa, niezdolna do wykonania jakiegokolwiek ruchu. Matias zdążył tylko poczuć delikatne drgania wywołane ciężarem czyiś dudniących, zbliżających się kroków. Potem zrobiło się całkiem ciemno i głucho.
    - Dzwonić po karetkę?
    - Nie, oddycha przecież, wszystko jest w porządku nigdzie nie dzwonimy, widzisz? Już się budzi
    - Powoli!

    Poderwał się z suchego, ciepłego parkietu, ale dwie ręce przytrzymały go w półleżącej pozycji. Zdenerwował się, chciał je od siebie odepchnąć. Wciąż był jeszcze cały mokry, ale już nie było mu zimno. Po prostu chujowo się czuł. I bolała go stopa. Obraz zaczął robić się wyraźniejszy. Docierało do niego powoli, gdzie jest i który mamy rok. Ktoś chyba nawet ściszył muzykę, zrobiło się jakoś spokojniej. Straciłeś przytomność, nie wstawaj tak gwałtownie, usłyszał. – Gdzie jest Gloria? – pierwsza myśl. Ludzie chyba nie spodziewali się tego pytania. Jaka Gloria? Kim jest Gloria? Kto zna Glorię? Ktoś w końcu zrozumiał, o co mu chodzi i wskazał na dziewczynę siedzącą w ręczniku pod kominkiem. Podniósł się powoli. Tępy, pulsujący ból, roznoszący się na skronie. – Trzymaj, trochę spuchło – znajomy podał mu worek z lodem. Odburknął jakieś dziękuję i usiadł ostrożnie przed dziewczyną. – To musiał być jakiś jebany wodospad – zażartował. Ktoś wytarł mu krew z twarzy, ale widocznie niedokładnie. Wiadomo, pewnie mieli tutaj tylko jakiś stary, szary papier toaletowy, który kruszy się przy zwilżeniu wodą. Uśmiechnął się do dziewczyny niemrawo. Teraz miała jego krew na swoim ręczniku.
    Widzisz, jesteśmy tacy sami. Wyjątkowo beznadziejni.
    Muzyka znów zadudniła głośniej, ludzie wrócili do gry w beer ponga, ktoś zapalił blanta, jakaś para kontynuowała obściskiwanie się na kanapie. Skoro nie było ofiar, to można bawić się dalej. I dobrze, w końcu cała uwaga przestała się skupiać wyłącznie na ich dwójce. Przepraszam. Zabrzmiało tak głupio. Opuścił wzrok. – Przestań - przyłożył sobie ten worek z lodem do nosa i prychnął rozbawiony. Sam nie wiedział, co powiedzieć. Nie był na nią zły, a ona świeciła oczami, jakby miała się zaraz rozpłakać. Najważniejsze, że nic im nie jest, nie? – Miałaś rację. Jestem chujem, należało mi się – dodał po chwili niezręcznej ciszy. Halo, dzwońcie po pogotowie. To jednak niedotlenienie. Albo jakiś opóźniony wstrząs krwotoczny. On majaczy.
     
    imię / nick:mań
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: