Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    welcome

    wiek


    to

    ZAJĘCIE


    Deep Lakes

    UCZUCIA




      
    Deep
       Lakes

      
    "the land of the silver birch

      

      

      

      

      

      

    2020-05-01, 18:39


     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 0
     





    26

    wiek


    uciekła z vancouver

    ZAJĘCIE


    w poszukiwaniu miłości

    UCZUCIA




      
    teresa
       summerby

      
    "together we are so alone

      

      

      

      

      

      

    2020-05-16, 18:51


      dwa
    Bycie mieszczuchem jak ona miało swoje plusy jak i minusy. W przeciwieństwie do wielu osób, nigdy nie miała większych problemów z przemieszczaniem się po mieście i idealną orientacją w nim, odnajdując najbardziej skryte zakamarki bez większego problemu. Ze względu jednak na fakt, że matka nigdy nie była fanką wyjazdów, a po jej śmierci Teresa straciła szansę na jakiekolwiek wyskoki poza miasto, nie bardzo znała się na terenach, które nie były zabudowane na każdym kroku. Przyjazd do Deep Lakes był więc dla niej w pewnym sensie skokiem na głęboką wodę, z którym nie wiedziała, czy sobie poradzi. Bardzo chciała, w końcu pojawiła się tutaj nie bez powodu i miała misję do wykonania. Kiedy jednak kolejne dni nie przynosiły rezultatów poszukiwań, powoli zaczynała wątpić.
    Reset głowy był czymś, czego potrzebowała. Dlatego też, bez większego przygotowania czy zastanowienia ruszyła w kierunku jeziora, o którym słyszała od miejscowych już parę razy. Nie była to najprostsza trasa, a samochód pozostawić musiała kawałek drogi od miejsca docelowego, nie wiedząc tak naprawdę czy dobrze robi decydując się na samotną pieszą wycieczkę, ale nie potrafiła się powstrzymać. Powolnym krokiem, nie chcąc się przewrócić na jakimś pniu czy konarze zmierzała w kierunku prześwitu w drzewach, w końcu docierając do miejsca, które szczerze zaparło jej dech w piersiach. Z zachwytem, ale i też niedowierzaniem spoglądała na widok, który się przez nią malował, zastanawiając się jak wiele pięknych miejsc w życiu ją ominęło, skoro na wyciągnięcie ręki były takie jak to piękne wybrzeże. Oddychając głęboko zrobiła parę kroków w kierunku krańca skał, chcąc mieć szansę na lepsze przyjrzenie się wodzie znajdującej tuż pod nimi. Choć trzeba przyznać, że w głowie rozbrzmiewał jej niebezpieczny szept mówiący o sprawdzeniu tego, jak ciepła bądź zimna była teraz woda.
     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 0
     





    16

    wiek


    Uczeń

    ZAJĘCIE


    skomplikowane

    UCZUCIA




      
    Oscar
       Jones

      
    "Words are cheap. The biggest thing you can say is 'elephant'.

      

      

      

      

      

      

    2020-07-08, 13:30


    8.

    W poranek (czy tam czternastą, ale kto by to rozgraniczał) miał słaby, lub zwykły. Postanowił trochę posprzątać mieszkanie, choć robił to całkiem regularnie, jakoś coraz trudniej było doprowadzać je do jakkolwiek przyzwoitego stanu. Tak czy inaczej marudząc coś pod nosem polazł wynieść śmieci, kiedy zobaczył pod drzwiami paczkę muffinek. Spojrzał w lewo, spojrzał w prawo i no, nikogo nie było. Przeszedł się nawet po klatce schodowej (śmieci odstawił w kąt oczywiście), ale nikogo nie było, w końcu wziął babeczki i zabrał je do mieszkania.
    Nawet zrobił im zdjęcie na instagrama, bo wyglądały super i przez chwilę się zastanawiał, kto mógł to tu zostawić, choć realnie nie miał pojęcia. Przez krótką chwilę przyszło mu do głowy, że może to dla mamy, ale to tym bardziej wydawało mu się mało prawdopodobne. I co z nimi zrobić, pozostawało je zjeść.
    Nawet chętne towarzystwo się znalazło, więc zgarnął paczkę i ruszył, podjechał kawałek autobusem żeby szybciej dotrzeć. W sumie to głodny już był, tak go muffinkowa afera zajęła, że nawet o śniadaniu nie pomyślał.
    Dotarł w każdym razie na miejsce w jakieś dwadzieścia minut od ostatniego smsa, dochodziła może z szesnasta i rozglądał się i za Estelką i za dobrą miejscówką. I za jej psem oczywiście. W końcu siadł przy granicy jednej ze skałek, tak żeby było go jeszcze widać z przystanku, zrobił fotkę w kierunku tegoż właśnie i wysłał jej zdjęcie, żeby było go łatwo znaleźć, choć obstawiał że dziewczyna raczej dotrze tu pieszo z tej swojej super chatki.
    - No siemasz, piękna istoto! - zawołał, kiedy w końcu stanęła mu na widoku. Podniósł się z ziemi i kucnął zaraz, wyciągając ręce w kierunku czworonoga, licząc że ten a się przywitać. I wydrapać po brzuchu i w ogóle wszystko. - Hej, Estelle!
    Przywitał się także z dziewczyną.
    - Przyznaj się, to ty próbujesz mnie na babeczki podrywać? - odezwał się zaraz podejrzliwie, w sumie to bardzo był ciekaw kto to podrzucił, ale miał pod tym względem absolutną pustkę w głowie.
     
    imię / nick:Bertie #9056
    multi:Kuba
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    17

    wiek


    Mówią, że jestem szalona

    ZAJĘCIE


    Ale każdy artysta jest szalony

    UCZUCIA




      
    Estelle
       Wyatt

      
    "Symetria jest taka nudna

      

      

      

      

      

      

    2020-07-08, 14:50


    #4

    Nie mogła narzekać na ten dzień, w zasadzie rzadko narzekała na cokolwiek, musiała mieć katastroficzny czas, żeby marudzić. Nie przywiązywała uwagi do tego o której wstawała, ani do obowiązków które miała poza domem, ponieważ najzwyczajniej w świecie ich nie miała. Odkąd zaczęły się wakacje, żyła tak po prostu, z dnia na dzień i korzystała z uroków lata. Do Oscara napisała tuż po tym, jak zobaczyła post, który wrzucił na instagrama. Blondynka przewróciła się na plecy w oczekiwaniu na odpowiedź, a wiadomość bardzo ją ucieszyła. Nie potrafiła odmówić ciastek, zwłaszcza muffinek. Ostatnio wpadła na pomysł, że zacznie być fit, ale post który zobaczyła na tablicy Oscara okazał się zgubny, bo te piękne muffinki wyglądały bardzo smacznie. Po wymianie kilu wiadomości, w końcu udało im się ugadać. Wtedy też, Estelle wygramoliła się z łóżka i przygotowała na wyjście z domu. Akurat do Turtle miała dość spory kawałek do przejścia, dlatego najłatwiej było jej poprosić kogoś o podwózkę i wysadzić nieopodal umówionego miejsca. Z samochodu została wysadzona na przystanku z którego miała najbliżej do umówionego miejsca, wzięła oczywiście ze sobą psa, który miał ładną czarną smyczkę.
    Zerknęła ponownie w telefon, stojąc na przystanku i zastanawiając się którędy iść, żeby skrócić sobie drogę. Wybrała skrót przed leśną ścieżkę i wsunęła telefon do torebki, którą przerzuciła przez ramię. Od przystanku daleko nie miała, ale spacery z psami dość często się wydłużały, dlatego po jakichś dziesięciu minutach dotarła do wybrzeża. Puściła psa luzem, odpinając smycz od obroży i wsunęła ręce do kieszeni krótkich spodenek. Pies niemalże od razu zareagował pozytywnie na Oscara, prawdopodobnie rzucił się na niego, oczekując na dawkę miłości.
    Blondynka zaśmiała się melodyjnie i przysłoniła usta dłonią, widząc jak pies napastuje Oscara.
    — Myślałam, że te ładne słowa skierowałeś do mnie, a nie do psa — Zażartowała, kręcąc głową i usiadła na ziemi, zerkając na chłopaka i czworonoga.
    Zrobiła niewinną minę i rozłożyła ramiona, słysząc pytanie bruneta.
    — Oczywiście, przecież inaczej nie zwróciłbyś na mnie uwagi — Odparła po chwili ciszy, posyłając chłopakowi promienny uśmiech. Nie wysłała tych babeczek, gdyby miała ochotę upiec mu ciastka i przynieść, zrobiłaby to bez grama wstydu i skrępowania. Nie rozumiała, co autor pranku miał na myśli, a może to wcale nie był prank, tylko ciche wyznanie miłości?
     
    imię / nick:Hellheim
    multi:D,D,A
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    16

    wiek


    Uczeń

    ZAJĘCIE


    skomplikowane

    UCZUCIA




      
    Oscar
       Jones

      
    "Words are cheap. The biggest thing you can say is 'elephant'.

      

      

      

      

      

      

    2020-07-08, 15:14


    - No hej... no hej, co tam. Będziemy kumplami? - zaczął gadać do psa, kiedy ten do niego przybiegł. Pod naporem psich łap, Oscar stracił równowagę i z kucka wylądował na tyłku, co nie koniecznie mu przeszkadzało. Podobnie jak to że pies wlazł na niego zachęcony drapaniem za uszami, tarmoszeniem i głaskaniem. - Jak się nazywasz, pięknoto, co?
    Czy trzeba mówić, że ktoś tu cholernie kocha psy? W końcu jednak objął zwierzę mocno i przytulił usiłując utrzymać je przy sobie spokojnie, a potem puścił żeby mogło sobie teren dookoła pozwiedzać czy coś. A jeśli pies się nie odsuwał to zaczął go po prostu głaskać.
    - Tobie nie trzeba mówić, to są raczej oczywistości, jemu jeszcze nie miałem okazji tego powiedzieć. - objaśnił swój sposób rozumowania. Mieli w Deep Lakes mnóstwo przystojnych chłopaków i pięknych dziewczyn, ale akurat Estella jakoś zawsze wśród dziewczyn się wyróżniała pod tym względem, przynajmniej w oczach Oscara.
    Na jej słowa uśmiechnął się szerzej, choć raczej trudno było wziąć je na serio.
    - Tak szczerze to trochę się ich boję. W sensie nie wiem, raczej nie ma kogoś kto chciałby mi dać babeczki z karaluchem czy coś, ale też nie sądzę żeby był ktoś kto podsyła mi incognito zwykłe babeczki. Więc ryzyk fizyk trochę. Ale za fajnie wyglądają żeby dać im się zmarnować no. - na jego twarzy przez zaledwie chwilę przewinęło się wahanie, choć na poważnie analizował w drodze wszystkich swoich znajomych i ewentualne okazje lub powody do zemsty i nic nie wymyślił, ale raczej skłaniał się ku myśli, że nic złego w nich nie znajdzie.
    Wyjął zaraz pudełko z torby w której je przywiózł. I wyjął też termos z kawą, bo totalnie potrzebował się rozbudzić.
    - Tak czy inaczej umieram z głodu więc jeśli jest w nich jakaś dżdżownica to witaj białeczko. - uśmiechnął się szeroko, najpierw zgarniając ciastko z jednej z babeczek, a potem ładując ją sobie całą w usta. Do odważnych świat należy, nie?
     
    imię / nick:Bertie #9056
    multi:Kuba
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    17

    wiek


    Mówią, że jestem szalona

    ZAJĘCIE


    Ale każdy artysta jest szalony

    UCZUCIA




      
    Estelle
       Wyatt

      
    "Symetria jest taka nudna

      

      

      

      

      

      

    2020-07-08, 16:00


    Podparła dłońmi brodę, opierając łokcie na kolanach i obserwowała radośnie chłopaka bawiącego się z psem, który przyjeżdżając do Deep Lakes z kuzynką Estelki, znalazł nowy dom. Był adoptowany, miał za sobą ciężką przeszłość, ale nie zraził się do ludzi, co było po prostu piękne.
    — Nie wiem jeszcze jak mu dać na imię. Wcześniej nazywał się Patch, od tej łaty na grzbiecie, ale nie chcę żeby źle mu się kojarzyło — Podzieliła się swoim problemem. Wciąż nie wiedziała jakie nowe imię powinna nadać swojemu czworonogowi, chciała żeby do niego pasowało, a przy tym było po prostu ładne. Żadne Puszki, ani Łatusie po prostu nie wchodziły w grę. Zastanawiała się czy nie nazwać go Aster, od tych ślicznych kwiatków, ale co tak naprawdę wspólnego miał pies z kwiatkami prócz tego, że lubił się w nich tarzać? No właśnie, nic, dlatego dziewczyna miała problem.
    — No dobra, po prostu lubię raz na jakiś czas posłuchać miłych rzeczy — Zaśmiała się uroczo. Prawdę powiedziawszy, czuła się nieco dziwnie słysząc zbyt wiele komplementów na swój temat. Wiedziała, że wyróżniała się na tle kilku innych dziewczyn, ale wciąż nie uważała się za jakąś ogromnie atrakcyjną, albo seksowną. Gdyby miała się jakoś określić, nazwałaby się po prostu... Dziewczyną z sąsiedztwa. Można było z nią porozmawiać na każdy możliwy temat, miała skłonności do nostalgii, była samotniczką, ale z drugiej strony całkiem czarującą, inaczej nie miałaby znajomych, tak sobie tłumaczyła.
    — Pewny jesteś, że nikomu nie podpadłeś? Może z kimś się pokłóciłeś, a może ktoś był na Ciebie zły... — Zastanowiła się, siląc na poważny i podejrzliwy ton głosu. Zajrzała do pudełeczka, gdy chłopak je otworzył, a te babeczki naprawdę wyglądały smakowicie. Nie wiedziała, kto mógłby je zostawić w progu drzwi, ale również trochę by się wahała i obawiała. Nie tylko ona, bo nawet owczarek podniósł się z miejsca i zaczął wąchać opakowanie, jeśli był szkolony na psa policyjnego, to może jakieś dziwne substancje tam znajdzie.
    — Może to jakiś tajny szyfr, a nie było tam żadnej karteczki typu podobasz mi się? Tajemnicza sprawa — Skrzywiła się nieznacznie, gdy Oscar wspomniał o białku w formie dżdżownic, chociaż brzydliwa nie była, to zdecydowanie wolałaby uniknąć białka w takiej formie.
    — No trudno, biało też jest potrzebne — Wzruszyła ramionami, sięgając po muffinkę, którą najpierw dokładnie obejrzała, jakby szukając znaków szczególnych na tej babeczce. Niestety, nic szczególnego nie znalazła, więc ugryzła kawałek i doszła do wniosku, że nawet całkiem nieźle smakuje.
     
    imię / nick:Hellheim
    multi:D,D,A
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    16

    wiek


    Uczeń

    ZAJĘCIE


    skomplikowane

    UCZUCIA




      
    Oscar
       Jones

      
    "Words are cheap. The biggest thing you can say is 'elephant'.

      

      

      

      

      

      

    2020-07-09, 12:13


    - Hmm. Ale w sumie skoro to jego imię to jest do niego przyzwyczajony, jesteś pewna, że chcesz je zmieniać? Możesz mu pomóc nabrać nowych fajnych skojarzeń. - stwierdził, łapiąc za psi ogon żeby go trochę podrażnić, a zwierzę zaraz zaczęło tę jego rękę ze swoim ogonem gonić. Podrapał go jeszcze zaraz po grzbiecie i ułożył się na nim piersią, głaszcząc jego łapy. Strasznie lubił takie duże psy. Choć w sumie kochał wszystkie psy.
    - I czujesz się przeze mnie zaniedbana? - uśmiechnął się szeroko. - Niemożliwe, nie mówiłem ci w tym tygodniu, że masz najpiękniejsze oczy świata i w ogóle to powinnaś zostać jakąś mis australijskich surferek z tą swoją urodą? - tak mu się totalnie kojarzyła, idealnie też pasowała do tego swojego leśnego image'u z resztą. A mówiąc uśmiechał się szeroko, trochę prowokacyjnie gotów pleść dalej z pełną premedytacją, aż dziewczyna poczuje się absolutnie niezręcznie.
    - Wiesz, trzasnąłem ostatnio drzwiami wychodząc z mieszkania i sąsiadka mi marudziła że to nie wypada. Myślisz, że takie przewinienie może skutkować muffinkami z solą zamiast cukru? - spytał z uśmiechem na ustach, tonem ostentacyjnie podejrzliwym. No bo co on gorszego mógł zrobić? Niby notorycznie się ładował w kłopoty, niby lubił się napić, zdarzało mu się włamać na jakiś teren budowy dla zabawy, czy wpeźć po prostu gdzieś gdzie nie powinien, ale nie robił jakichś mocno szkodliwych rzeczy i na pewno życiowo nie szukał sobie wrogów. Był typem człowieka, który lubi ludzi i jeszcze się do tego przyznaje.
    Patrzył jak owczarek obwąchuje te ich muffinki, ale odciągnął jego łeb, żeby im ich jednak nie polizał.
    - No właśnie, kompletnie nic. - wzruszył ramionami. Ostatecznie ciasteczko smakowało jak zwykłe ciasteczko, a w muffince nawet jeśli coś było to tego zwyczajnie nie poczuł. Ale było mega smaczne, a on bardzo głodny.
    - Mmmmm... smakują jak szczęście. - mruknął jak udało mu się przełknąć pierwszą muffinkę. Też się przyglądał kiedy Eselka obgryzała swoją powoli, ale nic co mogłoby jeszcze niedawno żyć tam nie widział. Więc to chyba jednak miły gest.
    - Dobra to teraz będę się bawił w detektywa, muszę się dowiedzieć kto z moich znajomych potrafi piec. - stwierdził absolutnie poważnym tonem, choć pewnie już niebawem porzuci temat i stwierdzi, że w sumie to mu się nie chce. Złapał za to za drugą muffinkę, wolną dłonią znów drapiąc psa za uchem.
     
    imię / nick:Bertie #9056
    multi:Kuba
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    17

    wiek


    Mówią, że jestem szalona

    ZAJĘCIE


    Ale każdy artysta jest szalony

    UCZUCIA




      
    Estelle
       Wyatt

      
    "Symetria jest taka nudna

      

      

      

      

      

      

    2020-07-09, 15:37


    Duże psy były niesamowite, miały ten urok którego brakowało mniejszym. Zresztą, Estelle w ogóle była fanką nietypowych rzeczy. Miała w domu ptasznika, obok którego stało terrarium z wężem, dość nietypowe zwierzęta jak na dziewczynę, większość wolała słodkie kotki, pieski, szynszylki albo chomiczki, czyli zwierzęta które lubiła Estelle, ale nie chciałaby ich mieć. Na miejsce chomika, wolałaby skorpiona, ale cóż, to tylko Stelka.
    — W sumie masz rację... Może nie będę mu tego imienia zmieniać, przez trzy lata zdążył się przyzwyczaić. Oj tam, ze mną będzie mu dobrze — Nie mogło być inaczej, Estelle kochała wszystkie stworzenia i dbała o nie jak mogła.
    — Zaniedbana może nie... — Nawet nie miała podstaw, żeby czuć się zaniedbaną. Dość często mówił jej miłe rzeczy, a blondynce robiło się wtedy miło i dziwnie zarazem. Nic więc dziwnego, że kolejne słowa, które wyszły z ust chłopaka wywołały na policzkach dziewczyny delikatne rumieńce. Przez chwilę była śmiała, dopóki nie usłyszała tych wszystkich miłych słów. Zasadniczo powinna się do tego przyzwyczaić, może gdyby te miłe słowa wypowiadał ktoś inny, nie peszyłaby się aż tak bardzo, ale wypowiadał je Oscar, a ona go lubiła. Komplementy od osób które się lubi brzmią zupełnie inaczej niż te wypowiedziane przez obce osoby.
    — Nieśmieszne...— Mruknęła, odwracając wzrok od bruneta gdzieś w kierunku jeziora o przejechała speszona dłonią po długich włosach, poprawiając je. Taki drobny gest wyrażający niepewność dziewczyny.
    —O widzisz, masz już pierwszą podejrzaną. Musisz się tylko dowiedzieć, czy potrafi piec ciastka — Nawet by jej nie zdziwiło, gdyby osobą piekącą dziwne, podejrzane babeczki była jakaś sąsiadka. Ludzie byli dziwni, a kobiety jeszcze dziwniejsze. Mogła mieć gorsze dni i uznała, że zemści się na młodszym sąsiedzie piekąc muffinki z proszkiem przeczyszczającym.
    — Naprawdę smakują jak szczęście, może to przez tą czekoladę i lukier, nie wiem — Zastanowiła się. Szkoda tylko, że mówiąc szczęście trafiali w sedno, ale ciastka były tak idealnie upieczone, że niczego innego poza czekoladą dziewczyna nie czuła.
    — Nie wiem... Może Lottie, albo Maddie — Zastanowiła się na głos, zmieniając pozycję na leżącą. Mrówki straszne jej nie były! Co mogła zrobić taka mrówka? Ugryźć ją, i co dalej? Popiecze i przestanie, a słoneczko tak przyjemnie grzało, że siedzenie i przypiekanie samych pleców było marnotrawstwem. Leżąc na plecach, z delikatnie podwiniętą bluzką odsłaniającą płaski brzuch mogła liczyć na to, że opali coś więcej niż miejsca które odsłaniały spodenki.
    Sięgnęła po omacku do pudełeczka, zgarniając jedną z muffinek którą wsunęła do ust i powoli zaczęła jeść. Nawet nie przeszkadzał jej pies, który siadając obok przysłonił blondynce sporą ilość słońca.
     
    imię / nick:Hellheim
    multi:D,D,A
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    16

    wiek


    Uczeń

    ZAJĘCIE


    skomplikowane

    UCZUCIA




      
    Oscar
       Jones

      
    "Words are cheap. The biggest thing you can say is 'elephant'.

      

      

      

      

      

      

    2020-07-09, 17:12


    - Na bank. Byle micha była pełna i przyprowadzaj go do mnie na głaskanie, a będzie najszczęśliwszym psem tego świata. - stwierdził z pełnym przekonaniem. Ostatecznie takiej istocie za wiele do szczęścia nie potrzeba, byle mieć do jeść i z kim się bawić, nie mają przy tym jakichś dziwnych humorków jak to się ludziom zdarza. A nawet jeśli miewają to raczej na krótko, jeśli tylko są zadbane.
    Zaraz osiągnął swój cel. Nie nabijał się z niej i w serio mówił szczerze, ale jednocześnie reakcja dziewczyny trochę go bawiła. Dziwiło go, że jest tak niepewna tym bardziej, że nawet jeśli nie za bardzo interesował się urodą dziewczyn właściwie od zawsze to ona jakoś jego uwagę zwróciła.
    - Prawdziwe. - stwierdził tylko wesoło, nie rozwijając już tematu, bo miał wrażenie, że zaraz się do reszty zaczerwieni i w buraka obróci. Całkiem uroczego buraka, ale co tam.
    - Mhmm. - mruknął. Ale już jednej spróbował i tyle wiedział że na pewno w środku był cukier, a nie sól. Na szczęście. - Ale to jednak chyba nie zemsta. Chyba, że zaraz któreś z nas zemdleje albo źle się poczuje.
    Stwierdził dojadając swoją babeczkę do końca. Podejrzana sąsiadka znikała powoli z jego myśli i lista znów pozostawała całkowicie pusta.
    - Czekoladaaaaa. - mruknął zadowolony. Czy istnieje doskonalsze, bardziej perfekcyjne dzieło? No, może poza pistacjami, które były zdecydowanie najlepszą rzeczą pod słońcem.
    - Niee. Raczej nie one. - stwierdził, też kładąc się obok, choć raczej z rozleniwienia, niż jakiejś szczególnej potrzeby opalania. Usadowił się tak, żeby oprzeć głowę o cielsko psa, tak było zdecudowanie najwygodniej. Sięgnął przy tym po kolejną muffinkę.
    - Jakbyś miała komuś podrzucić taką paczuchę to kto by to był? - spytał zaraz ciekawsko, odchodząc trochę od swojego tematu, bo czuł że raczej nic sensownego i tak nie wymyśli.
     
    imię / nick:Bertie #9056
    multi:Kuba
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    17

    wiek


    Mówią, że jestem szalona

    ZAJĘCIE


    Ale każdy artysta jest szalony

    UCZUCIA




      
    Estelle
       Wyatt

      
    "Symetria jest taka nudna

      

      

      

      

      

      

    2020-07-11, 09:40


    Zaśmiała się na słowa dotyczące miski, ale była to słuszna uwaga, bo zarówno psy jak i koty kochały ludzi, którzy dawali jedzenie. Dlatego dziewczyna nie musiała się o nic obawiać, psu będzie jak w niebie.
    — Oczywiście, kiedy tylko będziesz chciał. Wiesz, wystarczy telefon, messenger, albo esemes i będziemy się dogadywać. Wiesz, jednego dnia głaskanie u mnie, a drugiego u Ciebie — Zaproponowała z szerokim uśmiechem na ustach i przekręciła się na brzuch, sięgając dłonią do owczarka którego pogłaskała po grzbiecie, wpatrzona w niego jak w obrazek. Chciała mieć psa, właśnie adopcyjnego, to było takie jej małe marzenie które w końcu udało się spełnić.
    Estelle miała ten problem, że łatwo było ją onieśmielić. Może na taką nie wyglądała, a iskierki w błękitnych oczach dziewczyny wprowadzały w błąd, tak naprawdę równie łatwo było ją zawstydzić, co zasmucić i nawet nie próbowała udawać, że jest inaczej. Była po prostu sobą i to było najważniejsze, bo biorąc pod uwagę to, że wiele osób w jej wieku po prostu gubiło swoją osobowość, Estelle była na swój sposób wyjątkowa.
    — Chyba zaczął boleć mnie brzuch i jest mi niedobrze — Westchnęła, przykładając teatralnie rękę do czoła, jak w agonii. Czuła się świetnie, ale dodanie odrobiny dramaturgii nie było żadnym wykroczeniem.
    Właściwie przyłapała się na tym, że zachciało jej się śmiać, chociaż sama nie bardzo wiedziała dlaczego, może to przez te ciastka, bo totalnie nie potrafiła pojąć takiego bezsensownego działania, po co podrzucać komuś ciastka bez żadnej karteczki, albo dedykacji? Bezsensu.
    Zastanowiła się nad pytaniem chłopaka. Przychodziła jej do głowy tylko jedna osoba, ale sama nie wiedziała czy chciałaby się tym podzielić z Oscarem, bo w sumie... Osoba, której wysłałaby taką paczkę, nosiła imię greckiej bogini.
    — Jakbym miała wysłać Tobie, dałabym karteczkę, ale... Jakbym wysłała Temi, to już bez karteczki, żeby nie wiedziała, że to ode mnie — Odparła po chwili zastanowienia, Artemis byłaby raczej zadowolona z takich ciasteczek, a Stella byłaby szczęśliwa, bo w pewnym sensie przekazałaby dziewczynie, że się jej podoba.
     
    imię / nick:Hellheim
    multi:D,D,A
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    16

    wiek


    Uczeń

    ZAJĘCIE


    skomplikowane

    UCZUCIA




      
    Oscar
       Jones

      
    "Words are cheap. The biggest thing you can say is 'elephant'.

      

      

      

      

      

      

    2020-07-12, 00:51


    - Okej. To odbieram go w ranki po karmieniu, wybieguję, wygłaskuję i oddanę na... nie. - zatrzymał zaraz swój plan, bo już zaczyna się deklarować, a nie wziął pod uwagę, że kurcze on inaczej rozumie słowo rano, tym bardziej w wakacje. - no, odbieram koło piętnastej i oddaję nocą. - poprawił się zaraz. No, mógłby oddawać rankami w sumie, jak kto woli. Jakby na poważnie mieli się tym psem zacząć dzielić, co oczywiście nie było zbyt realne. Ale narazie zaczął go sobie znowu głaskać po łbie.
    Zaśmiał się pod nosem, kiedy Wyatt zaczęła udawać agonię i pokręcił głową.
    - W takim razie ciężki nasz los. Dopiero dzieliliśmy się psem, a już go opuszczamy. - zabiadolił, wtulając twarz w sierść. - Ej, a może to Patcha sprawka wszystko? On przygotował muffinki, on je otruł, on podrzucił? I teraz siedzi tu jak takie niewiniątko i czeka, aż zemrzemy.
    Stwierdził, drapiąc psa za uchem. Ten zaczął z zadowoleniem merdać ogonem, oczywiście w odpowiedzi na pieszczotę, nie na jego teorie. Choć tak na prawdę to kto wie, psie głowy kryją różne niezbadane sekrety.
    Sam robił się znacznie bardziej rozleniwiony niż o tej pory i jakoś tak wesoło i dobrze mu było. Uśmiechał się jak głupek, zerkając na dziewczynę.
    - Czemu jej bez karteczki? - spytał ciekawsko, zainteresowany dziewczyną o której wspomniała Estelle, bo w sumie to nie załapał w jakim charakterze dałaby jej te babeczki. A może po prostu nie zastanawiał się nad tym jakoś głębiej. Złapał po prostu kolejną, bo wcale się jakoś szczególnie nie najadał.
     
    imię / nick:Bertie #9056
    multi:Kuba
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    17

    wiek


    Mówią, że jestem szalona

    ZAJĘCIE


    Ale każdy artysta jest szalony

    UCZUCIA




      
    Estelle
       Wyatt

      
    "Symetria jest taka nudna

      

      

      

      

      

      

    2020-07-14, 14:09


    Zastanowiła się poważnie nad ofertą chłopaka, wyciągając ręce do słonka by przytulić więcej ciepłych promyków. Przekręciła się na brzuch, zupełnie ignorując fakt, że trawa, łaskotała ją po skórze. Gdyby przejmowała się takimi drobnostkami, nie mogłaby się nazywać leśnym człowiekiem.
    — Czyli u mnie byłby od rana do południa... No dobra, ale o dwudziestej trzeciej maksymalnie ma być odstawiony. Wiesz, jak mu tata na Ciebie zerka gdy zostajesz później — Wywróciła teatralnie oczami na wzmiankę o ojcu, bo chociaż bardzo go kochała, miał jakieś dziwne uprzedzenia gdy tylko chłopak zostawał dłużej, no ale cóż, na ojca jakoś sposób w razie czego znajdzie! Prawda była taka, że nie mięli jak się biedną psiną podzielić i jedyne co mogli, to sobie snuć nierealne plany, bo czy Oscarowi albo jej chciałoby się codziennie wpadać tylko po odbiór, bądź odstawienie psa? No chyba nie bardzo, było to nierealne.
    — Możliwe. Nam się wydaje, że pies to tylko pies, albo kot to tylko kot, a może tak naprawdę knują jak zniszczyć ludzkość, a muffinki to idealna podstawka — Zastanowiła się głębiej i machnęła dłonią, siadając i przysuwając się do psa i Oscara, żeby oczywiście swojego nowego zwierzaka przytulić! Musiała się nim w końcu nacieszyć, chociaż... Cieszyć to i tak się będzie, bo w końcu ma wymarzonego psa.
    Trochę się speszyła, słysząc pytanie chłopaka. Z twarzy Estelle łatwo było wyczytać emocje. Przejechała dłonią po długich włosach, łapiąc kosmyk w palce i zaczęła go obracać.
    — A bo... Lubie ją, jest bardzo fajna, przyjazna. Wiesz, chciałabym być jak Temi — Westchnęła, przenosząc wzrok ze swoich włosów na twarz kolegi. Prawda była taka, że Artemis jej się podobała, tak po prostu, a głupio było mówić jej o tym otwarcie, to wciąż była świeża sprawa. Nie miała nawet pewności czy naprawdę podobały jej się dziewczyny, czy to było tylko chwilowe zauroczenie. Życie siedemnastolatek było naprawdę trudne. Wciąż poznawała siebie, nie mogła jasno powiedzieć co lubiła, a czego nie... Nie była tego wszystkiego pewna, tak po prostu, dlatego wywołało to u niej lekkie zmieszanie mimo tego, że sama zaczęła temat.
     
    imię / nick:Hellheim
    multi:D,D,A
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    16

    wiek


    Uczeń

    ZAJĘCIE


    skomplikowane

    UCZUCIA




      
    Oscar
       Jones

      
    "Words are cheap. The biggest thing you can say is 'elephant'.

      

      

      

      

      

      

    2020-07-14, 22:17


    - Czy właśnie dorobiliśmy się jakby-dziecka jak rodzice po rozwodzie mimo, że nawet nigdy ze sobą nie byliśmy? - podsumował te postanowienia. Pewnie kilka razy faktycznie porwie jej psa, choć bardzo prawdopodobne, że Estelle porwie przy tej okazji także i tyle wyjdzie z tego podziału i misternie ułożonego planu.
    - Cieszę się, że tylko zerka. Następnym razem złapię cię za rękę. A kolejnego dnia zobaczysz plakaty z moją twarzą i napisem "ZAGINĄŁ, OSTATNI RAZ WIDZIANY W LESIE". - zapewnił zaraz poważnym tonem, bo w sumie to dobrze się bawił tymi podejrzeniami pana Wyatt'a, ale jednocześnie go ten człowiek przerażał. Wystarczyło spojrzeć na jego posturę i człowiek w sumie z marszu jakoś nabierał respektu.
    Poważny ton zaraz jednak zmieszał się z charakterystycznym wesołym uśmiechem, jaki zazwyczaj malował się na twarzy chłopaka, który w sumie to prawie wszystko w swoim życiu mówił raczej pół żartem pół serio.
    - Mhm, totalnie. To taka próba generalna przed prawdziwą napaścią. - westchnął, mimo wszystko drapiąc czworonoga za uchem. Najwidoczniej jego miłość do tych stworzeń pozostawała bezwarunkowa. Nawet, jeśli ów zwierz zamierzał ich pozabijać i kiedyś zapewnić swojej rasie władzę nad światem. - Albo jesteśmy królikami doświadczalnymi. W sensie na nas sprawdza czy trutka działa. Nie jest raczej mistrzem trucia. - dodał, bo dziwna wesołość jaka go ogarniała, znacznie większa niż te żarty by zasługiwały dość łatwo sugerowała mu, co im podano. - Ale będzie próbował i kiedyś wszystkie czworonogi podadzą swoim właścicielom taką trutkę, może taką co sprawi, że zawładną naszymi umysłami i jakoś tak zrobią, że role się odwrócą. Choć to by było bez sensu, ja totalnie bym się zgodził na bycie karmionym, głaskanym i utrzymywanym w wygodnym posłanku wyłącznie za bycie uroczym i merdanie ogonem. - dodał, bo w sumie bezsens całej tej akcji dramatycznie go uderzył. Uniósł lekko głowę, przyglądając się psiemu pyskowi. - Patch, jesteś pewien, że tego chcesz? Myśleć o tym, co będzie i co złożysz do miski swojemu człowiekowi jeśli źle wymyślisz swoją przyszłość? Zastanów no się, stary. - poklepał go lekko nad górną łapą (że niby po barku) i ułożył się znów wygodnie.
    Te psy to jednak nie są mądre stworzenia.
    Zaraz jednak jego uwaga zeszła z głupich teorii w kierunku widocznie speszonej Stelli.
    - Być jak ona? - dopytał zaraz, trochę łapiąc za słówko. - Czy być obok?
    Nie spodziewał się, że Wyatt może interesować się inną dziewczyną. Była jego kumpelą, więc z kim by miałaby być lub kim by się miała interesować było mu obojętne, byle było jej fajnie. Ale pierwszy raz w sumie rozmawiał z kimkolwiek o tych sprawach w tym kontekście.
    O dziwo, sam się trochę speszył, choć to przecież temat od niego odległy.
     
    imię / nick:Bertie #9056
    multi:Kuba
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    17

    wiek


    Mówią, że jestem szalona

    ZAJĘCIE


    Ale każdy artysta jest szalony

    UCZUCIA




      
    Estelle
       Wyatt

      
    "Symetria jest taka nudna

      

      

      

      

      

      

    2020-07-14, 22:42


    Rola nastoletniej matki jakoś mocno jej nie przekonywała, ale jeśli miała być matką takiego słodkiego psiaka, to czemu by nie ? Na szczęście nie musieli opiekować się normalnym dzieckiem, tylko takim na czterech łapkach, o wiele łatwiejsze w obsłudze niż takie zwykłe, ludzkie dzieci, a uczyły tego samego — odpowiedzialności.
    — Właściwie... To chyba tak, dorobiliśmy się dziecka i jest słodkie, kudłate co prawda, ale urocze. Mamy wstępne szkolenie pod tytułem ,,jak zostać rodzicem w mniej niż pięć minut”. Jak to jest być ojcem dziecka z którego matką nie jest się w związku? — Zupełnie, jakby normalnie zajmowało to więcej czasu, a przecież wcale tak nie było, wystarczyła chwila i dziewięć miesięcy z głowy. Niestety, nawet jakby się chciało, biologii oszukać się nie da, dlatego adoptowane dzieci, albo te z czterema łapkami były po prostu lepsze. Zwłaszcza takie, które miało już trzy lata, potrafiło chodzić i samemu jeść, tylko trzeba do miski nałożyć, a dalej sobie radzi.
    Zaśmiała się. Teraz to było zabawne, ale Oscar zdążył już poznać jej ojca i wiedział, że potrafił wzbudzić respekt samą postawą, nie wspominając już o spojrzeniu którym potrafił obdarzać ludzi.
    — Weź, powie, że odprowadzi Cię do domu a tak naprawdę zostawi w lesie. Cholera, chcesz zaryzykować i narazić się na gniew ,,teścia”? Bo ja bym chyba się bała — Zażartowała. Nie mogła narzekać na ojca, wiedziała, że w ogień by za nią skoczył, ale z drugiej strony serio trochę by się obawiała, gdyby miała chłopaka. Wystarczyło jak zerkał na Oscara, a przecież nawet jej chłopakiem nie był, tylko przyjacielem!
    — Oglądałeś ten film ,,psy i koty”? Może w tym wszystkim tak naprawdę chodzi o to, że my już jesteśmy takimi pionkami, a nasze zwierzaki prowadzą drugie życie, są na przykład agentami jak Pepe Pan Dziobak... O cholera, Oscar! A jeśli rzeczywistość wygląda tak, że my uważamy, że psy i koty to nasze pupile, a tak naprawdę to my jesteśmy ich pupilami? Przecież to brzmi jak jakaś zbrodnia doskonała, idealny plan przejęcia świata. Może jak przeszukamy Patcha to znajdziemy jakieś rozkazy albo chip czy coś — Zastanowiła się dość poważnie, chociaż śmiać jej się chciało. Poczuła dziwną euforię po tych ciastkach, ale czuła się naprawdę dobrze. Może trochę ciężko zrobiło jej się na głowie, ale... Bawiła się świetnie, nie do końca poznając przyczynę swojego dziwnego zachowania, bo tak jak humor miała często dobry, tak teraz był wyśmienity, a całą swoją uwagę skupiała na Oscarze i Patchu, faktycznie sięgnęła nawet palcami do futra psa, szukając czegoś co mogłoby ich zbliżyć do rozwiązania zagadki tego świata.
    Przerwała na moment czynność, gdy Oscar zadał tak podchwytliwe pytanie.
    — No... Chyba jak. Bo obok niej to już w sumie wiele razy stałam, ale wiesz. Jest ładna — Odpowiedziała, zastanawiając się nad głębią swojej odpowiedzi, przez chwilę poczuła się tak jakby zapomniała języka w ustach, ale w ostateczności to co powiedziała, miało sens.
     
    imię / nick:Hellheim
    multi:D,D,A
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    16

    wiek


    Uczeń

    ZAJĘCIE


    skomplikowane

    UCZUCIA




      
    Oscar
       Jones

      
    "Words are cheap. The biggest thing you can say is 'elephant'.

      

      

      

      

      

      

    2020-07-15, 15:33


    - Chyba w porządku. Bardzo podoba mi się podział obowiązków jaki ustaliliśmy i to że ja jestem tym od zabawy, a ona tym od całej reszty. - stwierdził na poważnie, jakby właśnie udzielał wywiadu, bo oczywiście pisał się na długie spacery z czworonogiem, a nie na ciąganie go po weterynarzach czy kupowanie mu jedzenia. Jak się ustawiać to tylko w ten sposób, nie? Człowiek z marszu dostaje pozycję tego lepszego rodzica.
    - Obawiam się, że modliłbym się do wszystkich bogów żeby zostawił mnie w tym lesie, a nie postanowił testować jakichś wojskowych technik przesłuchań. - pokręcił głową ze zgrozą i przerażeniem i w ogóle. - Ale ja to wiele instynktu samozachowawczego nigdy nie miałem, więc się kiedyś pewnie przekonam. - przyznał jeszcze. Trochę taka prawda, wcale nie był wybitnie odważnym człowiekiem, ale był człowiekiem któremu zdarza się myśleć po fakcie. Za często się zdarza i różnie się to dla niego kończy, więc kto wie czy któregoś razu nie postanowią przetestować cierpliwości pana Wyatta trochę bardziej. Albo czy po prostu nie porwie jej na jakąś zakazaną imprezkę. Choć czy nie wychodzi na to samo?
    Zaraz siadł i się wyprostował z tych emocji, bo wszystko zaczęło się układać w (powiedzmy, że) logiczną całość. Entuzjazm malował się na jego twarzy, dłonie zaczęły się poruszać jak zawsze, kiedy się nakręcił trochę zbyt żywo, prawiąc własną historię obok tego, co on mówił jakby miały tłumaczyć głuchemu, co właśnie się dzieje.
    - O matko, TAK! Rozszyfrowaliśmy to, słuchaj. One ustawiają ten świat w taki sposób żebyśmy musieli robić to co robimy, bo bez tego czulibyśmy się źle, pewnie nas obserwują i część z nas to ich szczury laboratoryjne, sprawdzają nasze psychiki, reakcje, zachowania i w ogóle. I pewnie Łajka to mit, w sensie my to tak widzieliśmy, a prawda jest taka że psy od dawna podbijają kosmos. - wyrzucił z siebie ciąg myśli zgodny z tym, co przed chwilą usłyszał. - I chronią nas przed obcymi, bo mimo tego że panują nad naszą planetą to pewnie też nas cenią i mają swoje ruchy, PETA i inne takie to pewnie psie organizacje na rzecz laboratoryjnych ludzi. Albo to taka policja, że jak ludzie coś strasznego odwalą to zwierzęta to naprawiają.
    Jego dłonie w jednej chwili opadły, a spojrzenie przeniosło się na psa, który wylegiwał się, spokojnie ignorując wszystko o czym rozmawiali. Powoli przesunął dłonią po jego brzuchu i boku.
    - Pewnie ma jakiś podsłuch. Albo po prostu słucha i przekaże informacje swoim. Wiesz, że odkryliśmy prawdę. Nie jestem pewien czy to rozsądne, żebyś zostawała z nim sama. Ewidentnie muszę cię porwać jeszcze potem. - lekko zmarszczył nos, spoglądając na psa podejrzliwie. Przesunął palcami za psimi uszami, lekko je drapiąc. No, podlizać się trochę trzeba, nie? Złapał też za ostatnią już babeczkę, wcale się nimi nie najadł, ale co zrobić, pyszne były. A jedząc słuchał kolejnych Estelkowych słów.
    - Hmmmm. W sensie że ci się podoba? Czy że ci imponuje? - spytał dla jasności, bo trochę za głupi był, albo nie łapał rzeczy. Możliwe, że mózg mu zwolnił, w czerwcu dawał z siebie wszystko żeby klasę skończyć, to teraz trzeba mu lekko odpuścić, nie? - Może zapytaj Patcha o przepis. Na te babeczki totalnie możnaby człowieka wyrwać. - dodał zaraz.
     
    imię / nick:Bertie #9056
    multi:Kuba
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: