Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    21

    wiek


    Barman

    ZAJĘCIE


    a co to takiego?

    UCZUCIA




      
    Nathan
       Whitfield

      
    "„Wolę być samotnym wilkiem, niż płaszczącym się psem”

      

      

      

      

      

      

    2020-07-01, 21:31


    Ostatnio, kiedy Nathan wyjątkowo się nudził, zaczął oglądać tatuaże na swoich rękach. Z jednych był bardziej zadowolony, z innych mniej. Właściwie to nawet nie pamiętał, dlaczego zdecydował się na niektóre z istniejących na jego skórze wzorów. Były takie, które mogły mieć dla niego jakieś znaczenie albo nadal rozumiał, czemu je wybrał, ale nieliczne były jakimś dziwnym i nieuzasadnionym pomysłem i nic więcej. Mógłby powiedzieć jedynie, że wydają mu się "fajne" i dlatego dał sobie je wytatuować. Gdy tak oglądał ciemne linie wtopione w skórę, dostrzegł, że w jednym miejscu luka między nimi wydaje się zbyt duża, przez co ręka wydaje się jakby niekompletna. Bez zwłoki odpalił w telefonie Pinteresta i zaczął przeglądać różne wzory, którymi mógłby ten brak jakoś skorygować. Stracił przy tym więcej czasu niż się spodziewał, więc wyłączył stronę i zaczął sprawdzać salony tatuażu, które były w pobliżu. Niespecjalnie ufał tym małomiasteczkowym ludziom w kwestii zdobienia jego ciała, więc zdecydował, że wybierze się kawałek dalej i pójdzie do kogoś u kogo był większy przemiał ludzi i będzie mógł chociaż wzorować się na jakiejś opinii z internetu.
    W ten sposób znalazł się w Prince George. W pobliżu Deep Lakes były prawie same wiochy, więc uznał, że będzie warto przejechać się ten kawałek, by sprezentować sobie nową ozdobę. Trochę mu zajęło, zanim znalazł salon tatuażu, ale mobilna mapa okazała się jakże pomocna i doprowadziła go w odpowiednie miejsce. Wszedł do środku i od razu poczuł ten klimat. Byli tacy ludzie, którzy potrafili zasnąć, kiedy robiono im ogromny tatuaż, a inni za to przeżywali po kilku ukłuciach igły. Ten salon nie różnił się jednak aż tak bardzo o tego, który odwiedzał tyle razy w Vancouver. Usiadł na wygodnej sofie i zaczął przeglądać katalog z proponowanymi wzorami, czekając aż któryś z tatuatorów znajdzie dla niego chwilę, by go obsłużyć.
     
    imię / nick:#donkey
    multi:Corinne
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    19

    wiek


    znasz ten żart o inżynierze?

    ZAJĘCIE


    nie no, ja też nie

    UCZUCIA




      
    artemis
       carvallo

      
    "I don't see what she sees But maybe it's 'cause I'm wearing your cologne

      

      

      

      

      

      

    2020-07-02, 18:26


      [ 1 ]
    Nie wiem co we mnie wstąpiło. Znaczy... wiem doskonale, bo przecież tatuaż planowałam od dawna, jeśli dobrze pamiętam to może i nawet od tego piętnastego czy szesnastego roku życia, ale nigdy nie sądziłam, że któregoś dnia naprawdę uda mi się dopiąć swego. Do pewnego momentu nie widziałam raczej nic kłopotliwego w wizji tatuowania sobie czegokolwiek, ale to było jeszcze zanim zmuszona byłam kilkukrotnie przekonać się o tym, że igły chyba jednak wcale nie były moją ulubiona rzeczą na świecie – po tym, jak trzy razy z rzędu prawie uciekłam pielęgniarkom z fotela podczas próby pobrania krwi gotowa byłam na straty spisać ciche marzenie o tatuażu. Ale ostatnio coraz częściej myślałam o tym, że to trochę nudne z mojej strony, że nie umiem zdobyć się na nic spontanicznego, więc... skorzystałam z okazji. I tak musiałam dopełnić jakieś formalności na uniwersytecie, więc wyjazd do Prince George był nieunikniony – a skoro tak bardzo męczyło mnie to, że jestem nudna i przewidywalna, to totalnie impulsywnie umówiłam się na ten tatuaż, myśląc, że koniec końców nie będzie to znów aż tak straszna rzecz. Umówiona na konkretną godzinę, dzięki wczorajszej wizycie w studiu dogadana z wybranym tatuatorem na konkretny, upatrzony już wieki temu wzór i z popołudniowym grafikiem wyczyszczonym z jakichkolwiek zajęć i towarzyskich spotkań, dotarłam na miejsce. Wszystko było dograne i gotowe – no, wszystko oprócz mnie, bo sekunda w której moja noga przekroczyła próg studia, a w głowie zadudnił bas rockowej piosenki płynącej z głośników, była jednocześnie sekundą w której stwierdziłam, że nie ma opcji. Obróciłabym się na pięcie i uciekłabym, ale... ale zaraz przywitał mnie tatuator, którego poznałam wczoraj, zaprosił do środka i poprosił o chwilę cierpliwości, sadzając na jednej z kanap po to, żeby samemu przygotować stanowisko. Znów bardzo mnie kusiło, żeby bezceremonialnie dać z tego studia nogę, bo naprawdę zrobiło mi się totalnie słabo na myśl o tej nieszczęsnej igle. Dłonie trzęsły mi się bardziej niż york sąsiadki, a w głowie niby mi się jeszcze nie kręciło, ale oddychać też zaczęłam jakoś dziwnie, nieregularnie, bo chyba zaczęłam sobie wymyślać jakieś niestworzone problemy.
    - Rzeczywiście boli tak bardzo jak mówią...? – zagadałam głupio siedzącego obok chłopaka, wskazując głową na tatuaże na jego rękach z zainteresowaniem i... podziwem? Nie wiem po co, bo raczej nie miałam w zwyczaju zaczepiać nieznajomych, możliwe, że po prostu desperacko potrzebowałam chociaż na moment oderwać się od tych negatywnych myśli. Zaraz z resztą zacisnęłam usta w niezręcznym uśmiechu, trochę jakby przepraszającym, bo zrobiło mi się odrobinkę głupio, że być może przeszkadzam mu w wyborze tatuażu... no, a to przecież chyba ważna chwila, nie?
     
    imię / nick:nie znam jej
    multi:atlasior
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    21

    wiek


    Barman

    ZAJĘCIE


    a co to takiego?

    UCZUCIA




      
    Nathan
       Whitfield

      
    "„Wolę być samotnym wilkiem, niż płaszczącym się psem”

      

      

      

      

      

      

    2020-07-03, 17:15


    Trudno stwierdzić, czy dla osoby, której prawie całe ręce są pokryte tatuażami, wybieranie kolejnego jest ważną chwilą. Uczucie, które obecnie towarzyszyło Nathanowi przypominało raczej to, które odczuwa się podczas zwykłego shoppingu- niby fajnie, ale to przecież nic wielkiego, no może trochę droższego. Sam należał do grona ludzi, dla których uczucie wbijanych igiełek było bardziej relaksujące niż bolesne. Może z początku bywało nieprzyjemne, ale po chwili przyzwyczajenia się mógł zamknął spokojnie oczy i czekać na efekt.
    Przeglądał strony, na których widniały różne zdjęcia i rysunki, ale kompletnie nie skupiał się nad tym co widział. Zupełnie jakby odruchowo kartkował katalog, a jego zawartość była mało interesująca. Jemu najzwyczajniej nie chciało się zbyt wiele teraz myśleć i chyba wolał zdać się na łaskę tatuażysty, który wybierze za niego, dobierając taki wzór, jaki będzie jego zdaniem pasować do pozostałych. Po chwili jego uwagę zwróciła na siebie dziewczyna, która się do niego odezwała. Zamrugał kilka razy, jakby zastanawiał się czy na pewno to było do niego.
    - A nawet bardziej. Ciekawe czy ktoś kiedyś policzył liczbę ukłuć igły podczas robienia tatuażu..- odpowiedział jej wreszcie z mikro nutą sarkazmu. Od razu spostrzegł, że dziewczyna jest wystraszona procesem tatuowania, a nie byłby sobą, gdyby jej po prostu powiedział "nieee, przestań, będzie fajnie". Dał nieznajomej parę sekund na przeanalizowanie jego słów, po czym prychnął, a kącik jego ust minimalnie drgnął ku górze w cwaniackim uśmieszki.
    - Jezu, uspokój się.- westchnął i oparł się plecami o tył kanapy. - Szczękanie twoich zębów słychać w całym studiu.- dodał i zaśmiał się. Takich jak ona mnóstwo przychodziło do salonów. Kiedyś widział nawet jak ktoś nie dał sobie do końca zrobić tatuażu, bo po kilku ukłuciach się wystraszył. Jemu samemu wydawało się, że tych ludzi przerażało bardziej wyobrażenie tego uczucia niżeli samo ukłucie.
     
    imię / nick:#donkey
    multi:Corinne
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    19

    wiek


    znasz ten żart o inżynierze?

    ZAJĘCIE


    nie no, ja też nie

    UCZUCIA




      
    artemis
       carvallo

      
    "I don't see what she sees But maybe it's 'cause I'm wearing your cologne

      

      

      

      

      

      

    2020-07-03, 22:11


    Strasznie chciałabym umieć zagrać twardzielkę i nie dać po sobie poznać, że wszystko we mnie aż krzyczało ze stresu przed zbliżającą się wielkimi krokami dziarką, ale zawsze byłam jak otwarta księga, zwłaszcza jeśli chodziło o intensywne emocje takie jak radość, złość czy strach właśnie. Nic więc dziwnego, że nawet chcąc jakoś zachować twarz i trochę powstrzymać całe to swoje roztrzęsienie, dałam po sobie poznać jak bardzo paraliżująca jest dla mnie wizja bycia tatuowaną. I właśnie dlatego nie zdziwiła mnie ta nuta ironii czy rozbawienia, którą wyłapałam w tonie nieznajomego, bo prawda była taka, że ja sama chyba zaśmiałabym się spotkawszy kogoś tak spanikowanego w miejscu takim jak to. W końcu to niezły paradoks, że telepałam się tu jak chihuahua, a przecież siłą mnie tu nikt nie trzymał, nie? Wręcz przeciwnie, to ja płaciłam tym ludziom za to, żeby być tutaj dobrze i profesjonalnie ugoszczona, no więc rzeczywiście było to całkiem śmieszne, że aż tak targały mną emocje. Zwłaszcza, że szybko zdałam sobie sprawę z tego, że chłopak jest tym bardziej uprawniony do rozbawienia, skoro sam wysiedział aż tyle tatuaży.
    - Chcesz mi powiedzieć że Ty nie liczyłeś za każdym razem? – odbiłam piłeczkę, chcąc całą sytuację obrócić w żart, starając się przy tym zignorować jeszcze większy ferment i strach, jaki zasiał we mnie ten komentarz. Z drugiej strony, może to i lepiej, że trafiłam na kogoś, kto nie próbował się nade mną użalać – bo, tak na dobrą sprawę, co by mi dało usłyszenie zapewnienia, że nie boli wcale? Przecież wiedziałam, że to nieprawda i że boleć będzie okropnie, zwłaszcza przy moim progu bólu, bez sensu byłoby sobie robić złudne nadzieje i nastawiać się na to, że te kilkadziesiąt minut na fotelu będzie czystą przyjemnością.
    - No... sorka – zaoferowałam swoje niezobowiązujące przeprosiny, uśmiechając się do nieznajomego słabo. Wcale nie uznałam jego słów za niemiłe czy kąśliwe. Nie miałam w zwyczaju doszukiwać się problemu tam, gdzie ewidentnie go nie było. – A słychać też moje myśli? Bo jeśli tak, to może masz coś pokrzepiającego do powiedzenia w odpowiedzi na moje wątpliwości? Jakieś, no nie wiem, na pewno będzie warto? – zaśmiałam się cicho, na moment zerkając na własne dłonie i w nerwowym odruchu próbując wygładzić mój kolorowy t-shirt, który podczas podróży pomięłam ugniatając w próbach przywołania się do porządku.
     
    imię / nick:nie znam jej
    multi:atlasior
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    21

    wiek


    Barman

    ZAJĘCIE


    a co to takiego?

    UCZUCIA




      
    Nathan
       Whitfield

      
    "„Wolę być samotnym wilkiem, niż płaszczącym się psem”

      

      

      

      

      

      

    2020-07-04, 08:14


    Na twarzy młodego Whitfielda pojawiło się nikłe uznanie, gdy dziewczyna pomimo jego słów nie uciekła albo chociaż się nie obraziła. Często ludzie zniechęcają się do niego i odchodzą rozgniewani już po kilku wymienionych zdaniach lub po samym spojrzeniu. Nathan nawet lubił tą swoją magiczną moc i niejednokrotnie używał jej z premedytacją do odstraszania tych, których towarzystwo w jakiś sposób mogło działać mu na nerwy. Nigdy nie zależało mu na cudzej aprobacie i, choć to sprzeczne z ludzką naturą, nawet lubił wprawiać inne osoby w zakłopotanie lub niesmak.
    - Nie umiem do tylu liczyć.- odpowiedział jej bez zastanowienia, co miało być chyba żartem z jego strony. Dowodem tego było jak prychnął przez nos lekko rozbawiony. Przyzwyczaił się do tego, że ludzie biorą go za głupka i sam swój intelekt próbował traktować z dystansem. Fakt, nie skończył szkoły średniej, ale to nie miało nawet nic wspólnego z jego nauką. Wyleciał, bo sam się o to prosił, opuszczając lekcje, handlowaniem trawką i wandalizmem. Gdyby mu się chciało, wszystko potoczyłoby się inaczej, a może nawet poszedłby na studia. Chociaż, nie. Nie byłoby go stać na takie rarytasy. To właśnie zadawanie się z nieodpowiednimi ludźmi i handlowanie nieodpowiednimi środkami pozwoliło mu uciec od rozpijaczonej matki, dzięki czemu dopiero teraz może próbować znormalnieć.
    - Nawet nie chcę się domyślać, o czym teraz myślisz.- odpowiedział i zlustrował ją z góry na dół. Poprawił swoje cztery litery na sofie, a swoją rękę położył wzdłuż oparcia, zupełnie nie przejmując się tym, że może jakoś w ten sposób naruszyć przestrzeń nieznajomej.- A czy będzie warto, to nie wiem. Jak to dla ciebie takie ważne to wytatuuj sobie datę urodzenia swojej st..matki albo podobiznę twojego chomika. Przynajmniej będziesz wiedziała, że coś ten tatuaż symbolizuje.- zaproponował, ubierając to wszystko oczywiście w żart. Nathan miał skłonność do ironizowania w taki sposób, że niekiedy trudno było to w ogóle wyłapać. Choć absurdalność tego co powiedział raczej wskazywała na to, że mimo wszystko trudno byłoby potraktować to na poważnie.
    - Albo wybierz coś babskiego, jakiegoś kwiatka czy serduszko.- dodał i posłał jej perskie oczko. Jemu jakoś nigdy nie zależało na tym, żeby jego tatuaże miały jakieś szczególne znaczenie. Być może chwilami tego żałował, bo tusz był już wpuszczony w jego skórę, a prawdopodobnie mógłby wymyślić coś lepszego na miejsce niektórych dziar. Szkoda jednak mu było fatygi, by nad tym rozmyślać.
     
    imię / nick:#donkey
    multi:Corinne
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    19

    wiek


    znasz ten żart o inżynierze?

    ZAJĘCIE


    nie no, ja też nie

    UCZUCIA




      
    artemis
       carvallo

      
    "I don't see what she sees But maybe it's 'cause I'm wearing your cologne

      

      

      

      

      

      

    2020-07-05, 20:18


    Prawdą było to, że nie zniechęcałam się łatwo i trzeba było naprawdę się postarać, żeby zapracować sobie na mój brak sympatii. Naprawdę niewielu ludzi nie lubiłam, w większości nie dlatego, że byli dla mnie opryskliwi, niemili czy kąśliwi, a przez to, jak zachowywali się wobec innych – po mnie raczej spływały negatywne komentarze czy jakieś zbędne złośliwości, zwłaszcza w sytuacjach, w których nie czułam się niczemu winna. Tak jak teraz, no bo hej, miałam do strachu pełne prawo, tak? Nawet jeśli było to odrobinkę głupie. Chłopak może i nie zrobił na mnie jakiegoś fantastycznego pierwszego wrażenia, ale wcale nie musiał, bo i bez tego pozostawałam całkiem pozytywnie nastawiona. Uśmiechnęłam się lekko w odpowiedzi na jego żart, doceniając, że potrafił się na niego zdobyć, bo nie każdemu starczało na to dystansu. Nie przejęłam się też jego ręką na oparciu, chyba całkiem na podobne rzeczy uodporniona – tak samo jak ciężko było mnie doprowadzić do złości czy zwykłej niechęci, tak ciężko było wprawić mnie w jakiś większy dyskomfort wynikający z naruszenia przestrzeni osobistej.
    I tak szczerze to już ostatkami sił powstrzymałam się przed powiedzeniem czegoś totalnie idiotycznego typu "sam jesteś babski kwiatek", tak naprawdę tylko dlatego, że był to serio słaby roast. – Aha, to mam nadzieję, że Ty dziarasz coś iście męskiego? Młotek? Nie, szafę wniesioną na ósme piętro? – wywróciłam oczami, bo nic nie poradzę, ale akurat takiego generalizowania to za bardzo nie lubiłam, nawet jeśli było rzucane tylko w ramach żartu. No i nie mogłam przegapić okazji na zakpienia z tej legendarnej szafy, którą jako argument słyszałam chyba od każdego typka, który z jakiejś przyczyny decydował się podważać moje feministyczne poglądy. Ale nie próbowałam być niemiła ani kąśliwa, więc szybko sobie odpuściłam, wzruszając lekko ramionami. – Nie no, wzór mam akurat jeden, upatrzony. Chyba przemyślany – podzieliłam się, nie widząc w takim zwierzeniu nic złego, zwłaszcza, że chyba nie zakrawało ono na zwierzenie. Chyba bardziej chciałam podtrzymać konwersację, choć nie byłam do końca pewna, czy nieznajomy jest nią zainteresowany. Uznałam, że w najgorszym wypadku po prostu znajdzie sposób na to, żeby jakoś mnie zbyć – w końcu lubiłam rozmawiać i poznawać nowych ludzi, ale absolutnie nie byłam natarczywa i wcale nie zamierzałam się komukolwiek napraszać, ani dziś, ani kiedykolwiek indziej. – Jakbym nie wiedziała co sobie chcę tatuować, to przysięgam, już dawno by mnie tu nie było – zaśmiałam się cicho, chyba bardziej do siebie. Prawda była taka, że wybrana przeze mnie dziarka rzeczywiście miała dla mnie dość duże osobiste znaczenie, choć nie było to nic głupiego – żadnego imienia ukochanych, podobizn matek, chomików w sumie też nie. Wybrałam wzór, który był subtelny, estetycznie przyjemny, ale kojarzył mi się z rzeczami dla mnie ważnymi.
     
    imię / nick:nie znam jej
    multi:atlasior
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    21

    wiek


    Barman

    ZAJĘCIE


    a co to takiego?

    UCZUCIA




      
    Nathan
       Whitfield

      
    "„Wolę być samotnym wilkiem, niż płaszczącym się psem”

      

      

      

      

      

      

    2020-07-06, 18:18


    Nathan uniósł lekko brwi, co było jego pierwszą reakcją na słowa dziewczyny. Nie spodziewał się, że nieznajoma tak sprytnie odbije piłeczkę, wyśmiewając tym samym jego kwestię i "babskim tatuażu". Właściwie to nawet odrobinę mu to zaimponowało, no, może do tego stopnia, że jego wargi zdążyły lekko się rozchylić jakby chciał coś odpowiedzieć, ale ostatecznie go zatkało i musiał się nad tym zastanowić.
    - Kiedyś myślałem nad pralką albo lodówką, bo są cięższe od szafy, ale ostatecznie wyszłoby na to, że ludzie kojarzyliby mnie z bardziej kobiecymi aspektami. W końcu, lodówka jest w kuchni, a tam jest też miejsce kobiety, więc...sama rozumiesz.- odpowiedział jej wreszcie z udawaną powagą. Już kiedy to mówił, spodziewał się natychmiastowego ataku lub chociażby zwrócenia przez dziewczynę uwagi na jego seksistowskie podejście. Możliwe, że nawet tego oczekiwał, a nie tylko spodziewał się, dlatego mogło to brzmieć jakby było powiedziane z czystą premedytacją.
    - Jako osoba, która na ogół nie wie co robi, dzisiaj też przyszedłem nie wiedząc jeszcze po co.- odparł luźno i wzruszył ramionami. Jego pierwsze tatuaże może były lepiej przemyślane, z późniejszymi zdawał się na swojego tatuażystę. Dziary na jego rękach to w większości wynik jego szczeniackiego podejścia do życia, więc nie warto się nawet nad nimi rozwodzić.
    - Pozwoliłabyś sobie wytatuować coś bez zobaczenia wcześniej wzoru?- zapytał i momentalnie zainteresował się bardziej rozmową z nieznajomą.
     
    imię / nick:#donkey
    multi:Corinne
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    19

    wiek


    znasz ten żart o inżynierze?

    ZAJĘCIE


    nie no, ja też nie

    UCZUCIA




      
    artemis
       carvallo

      
    "I don't see what she sees But maybe it's 'cause I'm wearing your cologne

      

      

      

      

      

      

    2020-07-06, 21:50


    - No przecież bardzo byśmy nie chcieli, żeby ktoś Cię skojarzył z umiejętnością wypełniania podstawowych obowiązków domowych, straszna hańba dla chłopa sobie radzić w życiu – pokiwałam głową, już nawet nie ironizując, a teatralnie przybierając śmiertelnie poważny ton. Mnie tam żarty z bab w kuchni nie bawiły, tak samo jak to, że tylko z tytułu zamiłowania do kosza, inżynierii i męskich polówek wiecznie uchodziłam za chłopczycę, ale nie byłam aż tak naiwna, w pojedynkę świata nie zmienię, nie? Moją najlepszą bronią mógł być teraz dowcip, może nie cięty i może nie górnolotny, bo nie wiem do końca kogo bawiłaby moja nienaganna gra aktorska. – Wiesz, ja to cenię w człowieku, że nie tworzy dookoła siebie jakichkolwiek iluzji. Dobrze, że się potrafisz zdać na otwartość w sprawie swojej życiowej bezradności – rzuciłam jeszcze, ale aż się we mnie zatelepało, bo Jezu, chyba trochę przegięłam. Z reguły to jednak nie miałam w zwyczaju z taką grobową miną dogadywać nieznajomych, ale faktem było to, że od razu zeszliśmy na jakiś szaleńczo wrażliwy temat, sama nawet nie wiem kiedy, bo hej, przecież byłam na ten komentarz o babskim wzorze całkiem przymknąć oko, nie? Z drugiej strony, jakby sobie nieznajomy aż tak ten żart (no bo przecież nie miałam tego na myśli, tak musiałam mu po babsku dopiec w rewanżu) wziął do serca, to chyba byłby jasny sygnał dla mnie, że bez sensu z nim rozmawiać. Jakoś nie miałam w zwyczaju sobie strzępić języka na takich, co to im dystansu do siebie brakowało.
    Pokiwałam głową ze zrozumieniem na jego kolejne słowa, a zatkało mnie dopiero wraz z kolejnym pytaniem, bo... co to w zasadzie miało znaczyć? Nie od razu załapałam, że mógł mieć na myśli wzór wybrany przez kogoś innego, ale gdy to już do mnie dotarło, miałam momentalnie zapierać się rękami i nogami. Ale potem przypomniałam sobie, że miałam być trochę bardziej spontaniczna i nie chodziło o to, że chciałam komukolwiek coś udowodnić, ale o to, że coraz częściej czułam ostatnio potrzebę czerpania z życia w sposób trochę mniej składny i zaplanowany, bo ostatnie kilka lat, poświęcone w większej mierze na nauce, troszkę mi na tej umiejętności mówienia "tak" ujęły.
    - Chyba bym pozwoliła – oceniłam w końcu po momencie namysłu, choć wątpliwości w sumie nie opuściły mnie w stu procentach. Nawet w siedemdziesięciu nie, ale póki pytanie było hipotetyczne, to chyba mogłam przymknąć na tą lekką dysproporcję oko. – No a Ty? – zrewanżowałam się, przechylając lekko głowę z zaciekawieniem i lustrując chłopaka uważnie, choć spodziewałam się, że odpowiedź będzie twierdząca.
     
    imię / nick:nie znam jej
    multi:atlasior
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    21

    wiek


    Barman

    ZAJĘCIE


    a co to takiego?

    UCZUCIA




      
    Nathan
       Whitfield

      
    "„Wolę być samotnym wilkiem, niż płaszczącym się psem”

      

      

      

      

      

      

    2020-07-08, 14:30


    Nathan nie dał się zwieść temu poważnemu tonowi dziewczyny, aczkolwiek domyślał się, że w jej głowie pewnie roi się teraz od feministycznych myśli. Nie musiała być nawet wybitną obrończynią praw kobiet, a on nie musiał umieć czytać w myślach, żeby nasunęły mu się takie, a nie inne podejrzenia. Jako osoba z seksistowskimi predyspozycjami wiedział, że większość damskiej populacji poczułaby się choć odrobinę dotknięta po takich lub podobnych słowach do tych, których przed chwilą użył. To wystarczało mu, by używać takich tekstów z premedytacją, dla uzyskania dziwnej satysfakcji i niczego poza tym.
    - Cieszę się, że mnie rozumiesz.- odparł na jej pouczające słowa, po czym posłał jej sztucznie przesłodzony uśmieszek. Jemu na ogół nie była potrzebna cudza aprobata czy też jakakolwiek opinia do wybrania ścieżki, którą miałby podążać. Tak czy siak, nie było po nim widać ani krzty urazy, bo w gruncie rzeczy takowej nie było. Był gotów na słowny kontratak, bo w końcu celowo go sprowokował. Bywało, że takie potyczki sprawiały mu nawet ubaw, a dystans, z jakim i tak jego rozmówczyni podeszła był nawet godny pogratulowania, czego on oczywiście nie zrobi, bo byłoby to sprzecznie z jego naturą.
    Przyglądał się twarzy nieznajomej, doszukując się w niej jakiejś konsternacji, kiedy zastanawiała się nad odpowiedzią na zadanie przez niego pytanie. Faktycznie, mogło wydawać się dość niespodziewane. Mimo wszystko, Nate był ciekawy jak daleko dziewczyna potrafiłaby się posunąć. Był to jej pierwszy tatuaż i prawdopodobnie strach był wywołany między innymi tym, że nie wiedziała czego się spodziewać. Sam przy swoim rozdziewiczającym tatuażu nie miał kompletnego pojęcia, jakie to będzie uczucie. Różniło ich to, że on czuł wtedy ekscytację zamiast strachu.
    - A to jak "chyba", to szkoda.- prychnął rozbawiony, jednocześnie zastanawiając się co przeważałoby nad ostateczną decyzją.- Zależy kto zaprojektowałby ten tatuaż.- odpowiedział jej i wzruszył lekko ramionami. Sam nie zastanawiał się wcześniej nad tym co sam by odpowiedział, bo za bardzo skupił się na swojej rozmówczyni.
    - A kojarzysz taki amerykański program "Dziara za dziarę?", czy coś w ten deseń?- spytał i uniósł jedną brew. Nim jednak dziewczyna odpowiedziała, postanowił ją uprzedzić i podzielić się z nią swoją wiedzą.- Chodzi w nim o to, że do programu przychodzi jakaś para. Może być to rodzeństwo, przyjaciele, chłopak z dziewczyną, ktokolwiek. Obie osoby z pomocą tatuażysty projektują tatuaż dla osoby, z którą przychodzą do programu. Potem te tatuaże są wykonywane i każdy z nich może zobaczyć swój dopiero na sam koniec programu.- wytłumaczył i uśmiechnął się szeroko, a może nawet odrobinę podejrzanie. On sam widział może dwa odcinki, bo nie rajcowały go tego typu programy, ale doskonale pamiętał przypadki ludzi, którzy tam przychodzili. Na ogół takie tatuaże okazywały się porażką i życiowym rozgoryczeniem.
     
    imię / nick:#donkey
    multi:Corinne
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    19

    wiek


    znasz ten żart o inżynierze?

    ZAJĘCIE


    nie no, ja też nie

    UCZUCIA




      
    artemis
       carvallo

      
    "I don't see what she sees But maybe it's 'cause I'm wearing your cologne

      

      

      

      

      

      

    2020-07-12, 01:53


    Mogłabym w sumie teraz zastanawiać się, czy nie powiedziałam o jedno słowo za dużo i jakoś nie uraziłam mojego rozmówcy, zwłaszcza, gdy posłał mi ten odrobinę zbywający komentarz i ironiczny uśmiech, ale w sumie to... w sumie to co za różnica? Byłam praktycznie pewna, że nigdy więcej gościa nie zobaczę na własne oczy, więc chyba bez sensu było aż tak to roztrząsać jeśli nasze drogi miały lada moment się rozejść. Lada moment, bo przecież za chwilę mieli mnie też na ten fotel czy inną leżankę zabrać i naprawdę wydziarać, o czym w ciągu ostatnich kilku minutach tej intensywnej rozmowy zdążyłam jakoś zapomnieć. O dziwo, trochę mi te słowne potyczki pomogły. To znaczy ze strachem przed tatuażem, bo myślami to jeszcze nadal byłam przy tych swoich komentarzach, nie opuszczało mnie przeświadczenie, że troszkę przegięłam, ale znów, ciągle się przekonywałam, że już bez przesady, bo nic obraźliwego nie powiedziałam. I w końcu się udało, bo odpuściłam sobie te intensywne rozważania i całkiem puściłam tą wymianę zdań w niepamięć, tak może za wyjątkiem tych odrobinę bardziej zabawnych szczegółów, bo w odnotowaniu ich w myślach nie widziałam już akurat żadnego kłopotu.
    - "Zależy" to trochę taki alternatywny sposób na powiedzenie "chyba", no ale niech CI będzie – odpowiedziałam mu spokojnie. I ja byłam teraz lekko rozbawiona, bo gość sprawiał wrażenie trochę urwanego z choinki z tymi swoimi prychnięciami i trochę zgryźliwymi, a trochę śmiesznymi komentarzami. Dla mnie to nie było obraźliwe, tylko tak najzwyczajniej w świecie i po ludzku zabawne. Trochę sceptycznie uniosłam brew wtedy, gdy zdążył wejść mi w słowo jeszcze zanim ja zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, a tylko otworzyć usta żeby potwierdzić że owszem, o tym zgoła głupawym programie miałam wątpliwą przyjemność już usłyszeć. Ale ja przerywać mu nie zamierzałam, zamiast tego wysłuchując jego wyjaśnień, które tak czy tak przydały mi się do odświeżenia treści programu. No ale tego na głos bym mu nie przyznała, bo chyba oboje bawiliśmy się w udawanie, że nie robi na nas wrażenia nic, co mogłoby potencjalnie zrobić to drugie.
    - No toooo... – zaczęłam, wzdychając cicho w wyrazie zastanowienia. Byłam rozdarta pomiędzy uleganiem tchórzostwu a porywaniem się na coś całkowicie nierozsądnego i jakby przerażającego. – No to zróbmy tak – zaproponowałam, poprawiając się trochę na miękkiej sofie i łapiąc kontakt wzrokowy z chłopakiem, tak żeby zrozumiał, że wcale sobie teraz nie żartowałam. Miałam ochotę sama na siebie krzyknąć i najlepiej od razu puknąć potężnie w głowę, tak żeby raz a dobrze sobie podobne głupoty z głowy wybić, bo to już była w moim postrzeganiu lekka przesada. Nie miałam pojęcia jak chłopak ma na imię, nie wiedziałam o nim nic, ledwo skończyłam dyskutować z nim o dowcipach z kobiet i teraz proponowałam mu, żeby zaprojektował mi tatuaż. Tatuaż, który miał zostać na moim ciele do końca życia... No ale teraz to już nie było mowy, żebym się z tego pomysłu wycofała.
     
    imię / nick:nie znam jej
    multi:atlasior
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    21

    wiek


    Barman

    ZAJĘCIE


    a co to takiego?

    UCZUCIA




      
    Nathan
       Whitfield

      
    "„Wolę być samotnym wilkiem, niż płaszczącym się psem”

      

      

      

      

      

      

    2020-07-12, 18:09


    W przeciwieństwie do swojej rozmówczyni, Nathan nie myślał zbyt dużo o skutkach jego wypowiedzi. Zapewne nie przejmowałby się tym, że w jakiś sposób uraził całkiem obcą mu dziewczynę, której prawdopodobnie już nigdy nie spotka. Właściwie to nawet gdyby wiedział, że spotka, to także miałby to gdzieś. Nigdy nie uchodził za przyjemniaczka i nie miał w planach tego na siłę zmieniać. Wolał, kiedy ludzie mieli go za dupka, bo jednocześnie ich oczekiwania względem niego drastycznie spadały. Gdyby zawsze starał się dogodzić innym, każdy by pamiętał o jego choćby najmniejszej wpadce. Lepiej mu było, gdy inni spodziewali się po nim najgorszego. Wtedy trudno ich rozczarować jeszcze bardziej.
    - Straszny z ciebie zarozumialec, wiesz?- stwierdził bardzo rzeczowo. W jego tonie nie kryła się przyczajona złośliwość, a jedynie najprawdziwsza szczerość. Nawet nie oceniał dziewczyny, mówiąc te słowa. Jedynie stwierdził fakt, który właśnie został przez niego dostrzeżony i z niewiadomych przyczyn postanowił się nim najzwyczajniej podzielić, ot co.
    Uniósł znacznie brwi, gdy dziewczyna zdecydowała się podjąć takiego wyzwania, jakim było zrobienie sobie zagadkowej dziary. W tej chwili nie umiał ukryć zaskoczenia, ponieważ z góry uznał, że jego rozmówczyni się nie zgodzi. Spodziewał się raczej kolejnego zarozumiałego komentarza o tym, że taki program to istny debilizm i protestu jeszcze zanim otwarcie zaproponowałby jej takie wyzwanie. Nie musiał nawet wprost jej o to pytać, bo dopiero gdy rozgrzewał się w podpuszczaniu, ona zgodziła się i zrujnowała jego plan na kolejną ciekawą wymianę zmian.
    - No dobra.- powiedział w końcu nadal jakby nie dowierzając, że właśnie zrobi sobie "dziarę za dziarę" z kimś zupełnie obcym. Właściwie to nie zastanowił się wcześniej nad tym czy na pewno on sam tego chce, ale teraz już nie było odwrotu. Przecież ośmieszyłby się, gdyby teraz chciał się wycofać. Musiał podjąć się tej gry, o której sam zaczął mówić. Instynkt nakazał mu zgrywać dalej twardziela i dziwaka w jednym.- To czekamy na twojego tatuażystę i zmieniamy plan na pierwszą dziarę.- oznajmił stanowczo. O dziwo, zaczął nawet czuć pewnego rodzaju ekscytację. Nie z powodu swojego nowego tatuażu, ale dlatego, że chciał widzieć reakcje dziewczyny po tym jak zobaczy swój tatuaż.- Pozwolę ci nawet wybrać miejsce, bo nie chcesz wiedzieć, jakie ja bym ci wybrał.- dodał tonem, jakby właśnie robił jej przysługę.
     
    imię / nick:#donkey
    multi:Corinne
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    19

    wiek


    znasz ten żart o inżynierze?

    ZAJĘCIE


    nie no, ja też nie

    UCZUCIA




      
    artemis
       carvallo

      
    "I don't see what she sees But maybe it's 'cause I'm wearing your cologne

      

      

      

      

      

      

    2020-07-12, 19:11


    - Nie wiem. Ale skoro tak, to wygląda na to że dobrze się dobraliśmy – odpowiedziałam, znów odruchowo wzruszając lekko ramionami. Niespecjalnie przeszkadzał mi podobny komentarz pod moim adresem, bo i raczej nie miałam w zwyczaju specjalnie mocno przejmować się opinią nieznajomych. Zwłaszcza nieznajomych mężczyzn, którzy dosłownie chwilę temu błyszczeli lekką ignorancją wobec tematów, które dla mnie były raczej dość ważne. Z resztą, ton chłopaka też nie wskazywał na to, żeby tą obserwacją starał się jakoś mierzyć w moje uczucia – a nawet jeśli, to chyba tak czy tak nie znalazłabym teraz czasu ani energii na to, żeby jakoś długo to roztrząsać. O tym, co ja mówiłam innym potrafiłam myśleć godzinami, ale o komentarzach innych pod moim adresem – nie bardzo. Więc puściłam to w niepamięć w zasadzie z chwilą, w którą odpowiedziałam.
    Nie ukrywam, że poczułam się trochę zadowolona w związku z tym, że przez twarz chłopaka przemknęło teraz zaskoczenie. Nadal wątpiłam w słuszność mojej decyzji i miałam całe mnóstwo obaw dotyczące tego, co mógłby chcieć zaproponować mi jako potencjalny tatuaż, ale... wcale nie zamierzałam się wycofać. Nie chodziło też o głupotę udowadniania czegokolwiek, bo jeśli cokolwiek chciałam komukolwiek udowodnić, to tylko sobie samej, wciąż starając się wreszcie zrobić coś w zgodzie z założeniem życia z odrobinę większą ilością spontaniczności.
    - No dobra – powtórzyłam za nim z przekornym uśmiechem, choć dość ewidentne było to, że nie próbowałam być złośliwa. Bardziej uprzejma, jeśli już. Nie wiem czym sobie na tą uprzejmość zasłużył, ale taka już byłam. Nienachalnie pozytywna. Nie zamierzałam go uśmiechami i pełnymi szczęścia maksymami katować co trzecią minutę, ale i udawać całkiem obojętnej też nie potrafiłam, nie z wzięciem pod uwagę faktu, że właśnie mieliśmy wymienić się tatuażami, tak? – Okej. Ramię – odparłam bez choćby chwili zastanowienia, unosząc rękę i palcem wskazując dokładne miejsce, tył swojego lewego ramienia. Szykowałam się na to, że usłyszę jakiś komentarz o tym, że to niezbyt odważne miejsce, ale w sumie było mi wszystko jedno. No i znów aż tak nieodważne nie było, bo nie poszłam w kostkę ani wewnętrzną stronę nadgarstka, tylko fragment skóry, który przy t-shircie z krótkim rękawkiem był bez dwóch zdań widoczny dla absolutnie każdego. – A Ty? – zapytałam, przechylając głowę, bo oczywiście założyłam że miejsce wybieram tylko dla siebie. Wychodziłam w końcu z założenia, że gramy sprawiedliwie, więc jeśli ja miałam swobodę tego wyboru, chłopak również powinien ją mieć.
    - A tak w ogóle jestem Artemis – przedstawiłam się nagle, bo uznałam, że nie ujmie to raczej na ekscytacji wynikającej z projektowania tatuażu całkiem obcej osobie. Imię i tak niewiele mówiło, nie? A ja trochę chciałam poznać jego, wyłącznie po to, żeby we własnym zakresie spróbować skompletować i nazwać moje pierwsze wrażenie na jego temat. Więcej nic już nie powiedziałam, bo za chwilę kątem oka dostrzegłam mojego tatuażystę, w stronę którego natychmiast zwróciłam twarz, biorąc głęboki oddech i zaczynając wyjaśniać, co właśnie razem z nieznajomym wymyśliliśmy. Od początku do końca, czasem tylko zerkając na chłopaka, jakby z pytaniem, czy do moich skrzętnych wyjaśnień i planów miałby ochotę coś dodać.
     
    imię / nick:nie znam jej
    multi:atlasior
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    21

    wiek


    Barman

    ZAJĘCIE


    a co to takiego?

    UCZUCIA




      
    Nathan
       Whitfield

      
    "„Wolę być samotnym wilkiem, niż płaszczącym się psem”

      

      

      

      

      

      

    2020-07-13, 12:34


    Gdy Nathan usłyszał odpowiedź jego rozmówczyni, uśmiechnął się szeroko, aż wreszcie niepowstrzymanie parsknął śmiechem. W końcu kto by się spodziewał, że obce sobie osoby, mimo tylu dostrzegalnych różnic, znalazły jednak coś wspólnego. Młody Whitfield chyba i to uznał za żart, ale nie w wykonaniu nieznajomej, ale losu, który przyprowadził ich oboje do właśnie tego studia tatuażu, właśnie tego samego dnia.
    - Boję się pomyśleć co to może oznaczać.- stwierdził i wzruszył podobnie ramionami jak dziewczyna, z którą tu siedział i czekał. Szczerze, Nathan podejrzewał, że nim skończy się ten dzień przestanie myśleć o czasie spędzonym na tej kanapie. Ludzie w takich miejscach mieli skłonności to rozmawiania z obcymi sobie osobami, ponieważ tak najłatwiej było zabić czas. Potem wszyscy się rozchodzili i zapominali. Dopiero ich późniejsza umowa dowiodła tego, że jednak znajdzie się coś co będzie im o sobie przypominać.
    Jego wzrok odruchowo powędrował na ramię dziewczyny, a umysł zaczął kierować wizję tatuażu, który najchętniej by tam umieścił. Podejmowanie się tego wyzwania szło jak z płatka, czego absolutnie się nie spodziewał. Śmiałość i odwaga dziewczyny były godne podziwu i oznaczały, że bała się ona raczej procesu robienia tatuażu, a nie samego efektu. Tak przynajmniej mu się wydawało.
    Gdy pozwoliła i jemu wybrać sobie miejsce, zaczął wykręcać dziwnie swoją lewą rękę, by znaleźć na niej ten pusty kawałek skóry, którego nie udało mu się jeszcze zakolorować. Od samego początku planował uzupełnić jakoś tą lukę. Znajdowała się ona na po wewnętrznej stronie ramienia. Nate wskazał palcem puste miejsce i spojrzał na dziewczynę.
    - Niech będzie tutaj.- powiedział na wypadek, gdyby samo pokazanie palcem było niewystarczające. Właściwie to ciekawe jak ludzie nadużywają słów, kiedy nie są one potrzebne. Jednak zbyt długi czas milczenia sprawiał wrażenie, jakby sytuacja była niekompletna.
    - Artemis?- powtórzył lekko rozbawiony.- Jak ta bogini? Nie no, czuje się zaszczycony.- dodał i zaśmiał się. W jego intencjach i tym razem nie było chęci obrażenia swojego rozmówcy, a jedyne otwarte i bezpośrednie wyrażanie swoich myśli. Nie dało się ukryć, że w pewnych momentach chłopak był nazbyt szczery do bólu.
    - Nathan.- powiedział krótko, by sprawiedliwości stało się za dość. Po chwili w ich kierunku zaczął zmierzać tatuażysta, z którym jak się okazało była umówiona Artemis. Przyglądał i przysłuchiwał się ich wymianie zdań, wyraźnie zadowolony z pomysłu, który podkradł z jakiegoś durnego tv show.
    - Podpisuję się pod wszystkim co powiedziała ta boska Pani.- powiedział, oczywiście z naciskiem na "boska", gdy tylko tatuażysta spojrzał na niego, jakby oczekiwał jakiegoś potwierdzenia.
     
    imię / nick:#donkey
    multi:Corinne
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    19

    wiek


    znasz ten żart o inżynierze?

    ZAJĘCIE


    nie no, ja też nie

    UCZUCIA




      
    artemis
       carvallo

      
    "I don't see what she sees But maybe it's 'cause I'm wearing your cologne

      

      

      

      

      

      

    2020-07-15, 01:07


    Z uwagą obserwowałam, jak znajomy wykręca rękę, bez skrępowania ale i zbędnej nachalności korzystając z tej okazji na to, aby nieco uważniejszym spojrzeniem obrzucić również jego dotychczasowe tatuaże. Pusty, pozbawiony jakichkolwiek wykłutych tuszem ozdób fragment skóry wprost prosił się o coś tak samo subtelnego jak i silnego. Oczywiście, mogłabym nie brać pod uwagę wszystkiego tego, co działo się na jego rękach w kontekście już wykonanych tatuaży, ale nic nie potrafiłam poradzić na to, że w to niewielkie, puste miejsce mój umysł chciał wpasować coś, co jednocześnie pozwoliłoby mi na odrobinę inwencji twórczej, a chłopakowi na to, aby zachować względną estetykę rękawa. Pokiwałam więc głową w wyrazie zrozumienia, w rzeczywistości już jednak zastanawiając się nad tym, co we współpracy z niczego jeszcze nieświadomym tatuażystą umieściłabym na skórze nieznajomego. Miałam już kilka pomysłów, ale nie byłam jeszcze przekonana, czy którykolwiek rzeczywiście będzie stosowny. Nie chcąc jednak, aby całą tą wymianę pewnych i odważnych zapewnień i zgód na wzięcie udziału w tej współdzielonej impulsywności podsumowała cisza, za chwilę rzuciłam jakieś entuzjastyczne „okej!”, przy okazji racząc chłopaka krótkim uśmiechem.
    - Zgadza się – potwierdziłam, a uśmiech nie znikał z mojej twarzy, choć nie wiedziałam czy nie powinnam spodziewać się teraz kolejnego żartu z mojego imienia. Ale nie, na szczęście! Zaśmiałam się razem z nim, kiwając lekko głową, choć w sumie niczego tym odruchowym gestem przecież nie potwierdzałam. – Nathan – powtórzyłam, ale już bez rozbawienia, chyba bardziej po to aby sprawdzić, jak brzmiało jego imię na moim języku. – Okej – powtórzyłam, jakby chcąc całkiem oficjalnie i przyzwoicie zatwierdzić wymianę personaliów. Chętnie zapytałabym o coś jeszcze, wyłącznie po to, aby podtrzymać konwersacje, która nagle znów zaczęła sprawiać mi sporą przyjemność i skutecznie odwracać moją uwagę od myśli od rychłego bycia tatuowaną, ale pojawienie się tatuażysty i wyjaśnienie mu wszystkiego pochłonęło sto procent mojej uwagi.
    Nie szczędziłam jakichkolwiek szczegółów, bardzo precyzyjnie wyjaśniając zasady, przy okazji od razu informując tatuażystę o tym, jakie miejsca wybraliśmy sobie nawzajem. Tu i tu, pokazywałam palcem, mając potrzebę wtajemniczenia mężczyzny w absolutnie każdy detal naszych ustaleń, również po to, aby jasno dać Nathanowi do zrozumienia że byłam w moich obietnicach i zarzekaniach śmiertelnie poważna! Otrzymując potwierdzenie od chłopaka, znów uśmiechnęłam się do niego szeroko. Fakt, że byliśmy w to wspólnie zaangażowani jakby odrobinę dodawał mi otuchy, bo wcale nie czułam się już tym wszystkim tak przerażona.
    - To kto pierwszy projektuje? Rozumiem, że robimy to z daleka od drugiej osoby, bez jej wiedzy? – zapytał zaraz tatuażysta, na co momentalnie zwróciłam wzrok w jego kierunku.
    - Tak! I ja – zadecydowałam z nieustępującym uśmiechem i ekscytacją, nawet nie pytając się Nathana o zgodę. W towarzystwie mężczyzny przenieśliśmy się do innego pokoju, tak, aby nasze ustalenia pozostały dla zostawionego na sofie chłopaka tajemnicą. Od razu zaczęłam opisywać tatuażyście wszystkie swoje dotychczasowe wizje, jako tą szczególnie ulubioną proponując poprowadzony zgoła abstrakcyjną kreską tatuaż dwóch twarzy. W mojej głowie fajnie odnosiło się do konwersacji, którą odbyliśmy –najpierw do tej odbytej pół-żartem, pół-serio pogadanki na temat kobiet, a zaraz potem na wniosku, że łączyła nas zarozumiałość. Tatuażyście całkiem ten pomysł przypadł do gustu – a gdy na kartce wysmarował wszystkie swoje propozycje, wybrałam dokładnie tą raczej subtelną, ale najtrafniej wpasowującą się pomiędzy pozostałe tatuaże Nathana. Poza tym, ten jeden, konkretny projekt, zdawał mi się jakoś najlepiej odzwierciedlać jego charakter, choć tak naprawdę tego określić chyba nie mogłam, bo przecież nie znaliśmy się prawie wcale, nie?
    Tak czy tak, po wszystkich dokonanych z tatuażystą ustaleniach opuściłam pokój, wracając do poczekalni w której chwilę temu zostawiłam swojego towarzysza. Po twarzy wciąż błądził mi delikatny uśmiech, a ja lada moment zajęłam swoje poprzednie miejsce.
    - No dawaj – zachęciłam go przekornie.
     
    imię / nick:nie znam jej
    multi:atlasior
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    21

    wiek


    Barman

    ZAJĘCIE


    a co to takiego?

    UCZUCIA




      
    Nathan
       Whitfield

      
    "„Wolę być samotnym wilkiem, niż płaszczącym się psem”

      

      

      

      

      

      

    2020-07-15, 11:15


    Jego wiedza nie była jednak tak uboga, jak innym mogłoby się zdawać. Sporo pamiętał ze szkoły i wielu rzeczy nauczył się gdzieś przy okazji. Czasami nie miał pojęcia skąd coś wie. Ogólnie nigdy nie miał specjalnie niskich stopni i radził sobie z nauką. Co innego jeśli chodzi o frekwencję i nie wpadanie w tarapaty. Wyrzucili go ze szkoły z innych przyczyn. W każdym razie, wiedział tyle co trzeba, żeby powiązać imię dziewczyny z odpowiednią boginią i nawet zdołał sobie wyobrazić jej rzeźbę, którą kiedyś gdzieś widział.
    Jego uśmiech stawał się coraz szerszy, gdy dziewczyna tłumaczyła tatuażyście pomysł, który chcieli oboje zrealizować. W pewnym momencie na jego twarzy było już widoczne rozbawienie, ponieważ nie wiedział kiedy nadejdzie koniec tej opisówki. Sam pewnie tak szczegółowo by o tym nie opowiedział, ale nie zamierzał przerywać Artemis. Jemu nawet nie chciałoby się tyle produkować, więc rozmowę z tatuażystą zostawił właśnie jej.
    - Proszę bardzo.- westchnął jedynie, wyrażając w ten sposób zgodę na to, by Artemis poszła pierwsza. Westchnął ciężko, zastanawiając się jak w ogóle do tego doszło. Znaczy, wiedział jak, ponieważ to był jego wspaniałomyślny pomysł, prawda? Na początku nie sądził, że Artemis się w ogóle na to zgodzi. Pozostawało mu tylko czekać.
    W pewnym momencie zaczęło go niepokoić, że projektowanie jego tatuażu aż tyle trwało. Nie wiedział czego się spodziewać po dziewczynie. Zastanawiało go, czy wymyśli coś bardzo kreatywnego, ambitnego czy może pójdzie po najniższej linii oporu i będzie chciała mu zrobić żart. Właściwie to jemu samemu przeszło przez myśl, żeby wytatuować jej coś śmiesznego.
    Gdy Artemis wyszła z pokoju, Nathan zdał sobie sprawę, że nie zdążył się zastanowić nad własnym projektem. Tak rozmyślał o tym, co dziewczyna wymyśli, że sam jeszcze nic nie wymyślił. Spontaniczne działanie zazwyczaj działało na jego korzyść, więc aż tak sie tym nie przejął. Zlustrował Artemis z góry na dół podejrzliwym wzrokiem, aż wreszcie wstał z kanapy.
    - Jeszcze nie wiesz co cię czeka.- oznajmił odrobinę tajemniczo i ruszył za tatuażystą do pokoju, gdzie będzie planował tatuaż dla nowej znajomej. Wszedł do środka i zaczął od opowiadania facetowi o tym, co zdążył sie dowiedzieć o Artemis. Mówił wszystko chaotycznie, przeplatając to z pomysłami na tatuaż. Oczywiście również zaznaczył w rozmowie, że mają tu do czynienia z zarozumialcem i można to wykorzystać. W tym momencie mężczyzna uśmiechnął się dziwnie, jakby rozbawiony, ale Nathan postanowił to zignorować. Potem zaczął mówić mu nawet o kwiatkach i serduszkach, bo wytatuowanie takie prymitywnego wzoru jak z Painta było bardzo kuszące. Wspomniał jeszcze o paru rzeczach i dyskutował z tatuażystą o efekcie końcowym. W końcu wyszedł z pokoju, oparł ręce na biodrach i spojrzał na Artemis.
    - Chciałaś pierwsza, to proszę. Fotel już czeka.- wskazał dziewczynie odpowiednie miejsce i uśmiechnął się szyderczo.
     
    imię / nick:#donkey
    multi:Corinne
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: