Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    30

    wiek


    Managerka Come a Casa

    ZAJĘCIE


    Kochać... jak to łatwo powiedzieć

    UCZUCIA




      
    Carlotta Mari
       Tillsley

      
    "A strong woman is one who is able to smile this morning like she wasn't crying last night...

      

      

      

      

      

      

    2020-06-18, 15:26


    Ukryta Wiadomo��:
    Je�li jeste� *zarejestrowanym u�ytkownikiem* musisz odpowiedzie� w tym temacie �eby zobaczy� t� wiadomo��
    --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

    - Znowu wystygła nam kawa – zaśmiała się, leniwie przesuwając się na balkonowej kanapie by przytulić się do jego nagiego torsu. Uwielbiała obserwować jego zrelaksowane ciało po seksie, uwielbiała tę błogość w oczach i ten zawadiacki uśmiech, który nie schodził z jego twarzy. Trącając nosem jego szyję uśmiechnęła się uroczo i przyciągnęła go do siebie by złożyć pocałunek na jego ustach. – Nie ruszajmy się stąd dzisiaj. Pieprzyć wycieczki po okolicy i kolację na mieście. Polubiłam tę kanapę – kolejny raz zaśmiała się, bo pomimo chłodnego wieczora nie chciała się stąd ruszać. Nachylając się w stronę oparcia, sięgnęła jedynie koc by okryć ich nagie ciała. Nie chodziło o wstyd, w końcu kto miał ich tutaj podglądać? Z każdą chwilą powietrze było chłodniejsze a bryza znad oceanu mogła doprowadzić do tego, że któreś z nich po prostu się przeziębi. – Widziałam, że moja mama spakowała Ci jakiś prowiant. Mogę je odgrzać, jest tutaj chyba jakaś kuchenka? – mieli dla siebie cały domek, więc nie powinno być problemu z odgrzaniem posiłku. Była jednak zbyt leniwa by się w ten chwili ruszyć, przymknęła na chwilę oczy, cały czas policzkiem opierając się o jego spokojnie unoszący się tors. Czy jednak aby na pewno była głodna? Jedyne o czym mogła teraz myśleć to coraz cięższe powieki i dopadające ją zmęczenie. Kilku godzinna droga samochodem, potem lot samolotem i ten cudowny, ale wykańczający ją do końca seks. Po prostu ponownie zaczęła odpływać, tym razem w krainę snów.

     
    imię / nick:stokrotka
    multi:nie
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    32

    wiek


    morderstwo to ciekawy motyw literacki

    ZAJĘCIE


    ale w realnym życiu lepiej kochać niż umierać

    UCZUCIA




      
    Jeremiah
       Dohemy

      
    "towers of gold are still too little, these hands could hold the world but it'll never be enough

      

      

      

      

      

      

    2020-06-18, 22:50


    Komu wystygła, temu wystygła, on swoją wypił. A to, że zostawił filiżankę w łazience - idealnym miejscu dla filiżanek - to już inna kwestia. Rozumiał jednak, co Mari miała na myśli. Jeszcze z jeden taki wyskok i będą mogli nazwać to swoją własną tradycją. Uśmiechnął się. Myślami zdecydowanie wybiegał za bardzo w przyszłość - nierealną. Tutaj mógł sobie marzyć. A najbardziej chciał cieszyć się jej bliskością. Bezpośrednią, pośrednią, każdą.
    - Kobieto wieczystych mąk piekielnych warta, przestań tyle gadać - mruknął rozleniwiony przytulając ją do siebie bardziej ramieniem. Odchylił głowę patrząc w ciemne niebo, na którym nieśmiało pojawiały się co jaśniejsze gwiazdy przebijające się przez łunę świateł miasta. W Deep Lakes było ich więcej. W bezchmurne noce czasem dało zobaczyć się Drogę Mleczną. Ale to wszystko było bez znaczenia, bo to właśnie w tym miejscu Jeremiah mógł bez żadnych konsekwencji skupić się na sobie i swoich pragnieniach. Mógł skupić się na Mari.
    Chciał wstać, ale właśnie wtedy zorientował się, że kobieta zasnęła. Nie mógł jej tu przecież tak zostawić po ostatnich narzekaniach na bóle w kręgosłupie. Gdyby miał serce ją obudzić, ze złośliwym uśmieszkiem przypomniałby jej, że “starość nie radość”; ale wyglądała zbyt uroczo na takie występki. Wsunął ostrożnie jedną rękę pod jej kolana, drugą pod plecy i dość chwiejnie się wyprostował, aby - tym razem - przenieść się do łóżka. Przykrył ją kołdrą, a sam jeszcze jakiś czas ogarniał przestrzeń dookoła, doprowadzając domek do porządku.
    Spadek adrenaliny przyniósł rozmyślania. Nie chciał rozmyślać. Przywiózł w torbie wino, którego nie mieli okazji napocząć z wiadomych przyczyn, ale postanowił sobie nie żałować. Siedział, pił i patrzył. Położyć się koło niej… Zasnąć i obudzić się. Abstrakcja na wyciągnięcie ręki. Alkohol zadziałał, bo kiedy kładł się na łóżku obok Mari, był względnie spokojny i wyluzowany. Tylko w głowie do samego zaśnięcia tłukł się fragment piosenki, której nie dało się nijak pozbyć, niczym natrętna mucha wracająca do pozostawionej nieosłoniętej słodkości.
    And I found the end of the world, of course,
    but it's not the end of the world, of course.
    It's just a Vancouver divorce.
    It's just a Vancouver divorce.

    Cholera by cię wzięła, Gordonie Downie, którego Hannah Dohemy tak namiętnie słuchała godzinami, katując swoje dzieci od świtu do zmierzchu.

    Reszta weekendu - oprócz warsztatów Mari i nieszczęsnego spotkania Jeremy’ego z zarządem - minęła równie przyjemnie, nie tylko w sypialni. Okazało się, że oprócz rozkmin z podtekstami, ta dwójka potrafi rozmawiać zupełnie normalnie, na różne tematy, jednocześnie nie poruszając tych newralgicznych. Kilka spotkań, jeden weekend, a Jeremiah odnosił wrażenie, że zna tę kobietę całe życie. Co się tutaj zadziało? Nie wiedział.
    Ale kiedy po powrocie do Deep Lakes jej sylwetka zniknęła za drzwiami restauracji, poprzedzona ostatnim uśmiechem i pomachaniem ręką, Dohemy poczuł dziwną pustkę, której znaczenia nie chciał do siebie dopuścić, a która wdzierała się nieproszona, bez pytania, w każdy element jego szarej codzienności.

    /ztx2
     
    imię / nick:A.
    multi:w życiu!
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: