Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    18

    wiek


    uczeń/kapitan drużyny szkolnej

    ZAJĘCIE


    kawaler do wzięcia

    UCZUCIA




      
    Johnny
       Johnson

      
    "if you wanna go to heaven you should fuck me tonight

      

      

      

      

      

      

    2020-07-07, 19:50


    Zaraz po zakońćzeniu szkoły była taka mało miła atomsfera pomiędzy Johnnym i resztą składu, więc nic dziwnego, że nie szykował się do ich typowego powitania lata. Olał imprezkę na rzecz leżenia w domu i nawet Nancy się zorientowała, że chyba coś tutaj jest nie tak. Przyszła do jego pokoju, chciała pogadać i nagle jej się wymsknęło, żeby Johnny pojechał z nimi i Walshami do kabiny w lesie za miastem. Johnny zgodził się mało ochoczo, raczej jakby miał wyjebane na to cosię z nim będzie działo i kilka dni później jechał z tyłu auta. Fakt, że jechał nie był po drodze Bobowi i Gideonowi, ani nawet tej nowej dziewczynie Gideona. To miał być romantyczny wyjazd dwóch parek no i bez dzieci, a wyszło... no wyszło tak, że Bob poprosił Gideona, żeby wziął Gigi i tym samym kiedy dojechali na miejsce, a Johnny siedział w kuchni i przeglądał Intsagrama, to zobaczył ją jak szła przez ogród i się prawie mu telefon wypadł. Obejrzał się na matkę.
    - To ona też tu jest? - a mama wcale mu nie odpowiedziała, tylko leci się przywitać z Gigi. Johnny powoli się podnosi z kanapy i tak do niej podchodzi niezręcznie jakby nie wiedział jak ma się przywitać. No bo jak ma się przywitać, skoro dopiero co był prom, dopiero go całowała na dowidzenia, dopiero co przestali się do siebie odzywac po tym, jak powiedzieli sobie, że wcale się nie nienawidzą dalej i dopiero co zastanawiał się czy nie powinien do niej nic napisać? No jasne, że powinien, ale potem był koniec szkoły i wybory uczelniane i...
    - Hej - przywitał się i resztę wieczorku spędzili w sumie nie rozmawiając bezpośrednio, bo po prostu mieli obiad rodzinny, później jakieś rodzinne zabawy, kalambury i takie tam. Właściwie to było nawet miło, ale i tak sie cieszyl, ze nie był z nią w drużynie, tylko że zamienili się dziećmi i wyladaował z Gideonem.
    Dopiero drugiego dnia, kiedy po lunchu rodzice wyszli na spacer w góry i oznajmili, że nie wiedzą, czy wrócą na noc... no to przyszedł w końcu czas na to, żeby porozmawiać. Bo to nie tak, że nic nic nic a nic się do niej nie odzywał. Właściwie to napisał jej smska, coś na korytarzu zagadał, ale nie było w tym nic "poważnego". A teraz? Teraz wyszedł na taras i patrzy na Gigi, która ksiązke czyta albo nwm co.
    - Zajęta jesteś? - uznał, że będzie jej przeszkadzał, bo nie wytrzyma jak się jeszcze przez kolejną godzinę będzie patrzył na nią jak ta siedzi jak ta królewna na zewnątrz i nie raczy do niego do salonu przejść. - Może coś porobimy?
     
    imię / nick:jbj
    multi:NIE
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    19

    wiek


    skończyłam wreszcie szkołę

    ZAJĘCIE


    a na promie byłam z Johnnym

    UCZUCIA




      
    Gigi
       Walsh

      
    "jest to guczi

      

      

      

      

      

      

    2020-07-07, 20:36


    ale bez tej torebki, nie? chociaż po Gigi można by się takiego outfitu nawet w lesie spodziewać

    Tym razem udało się Gigi normalnie skończyć szkołę, więc głupia sądziła, że normalnie spędzi też wakacje, w odróżnieniu od tych ostatnich, które spędziła w większości we własnym łóżku oglądając jakieś mało wartościowe programy. Mówiąc normalnie nie miała oczywiście na myśli żadnego wyjazdu gdzieś, gdzie prawie nie było zasięgu, w dodatku w towarzystwie Gideona, Boba i Nancy, nawet jeśli całą trójkę lubiła (Gideona to nawet kochała, żeby nie było!) i chętnie dawała wciągać się w jakieś pogawędki podczas każdego spotkania rodzinnego. A już tym bardziej nie miała na myśli wyjazdu, na którym będzie też Johnny i podczas którego dalej nie będą ze sobą rozmawiać tak, jak nie rozmawiali ostatnie tygodnie od balu. Nie powstrzymało jej to jednak przed normalnym, przynajmniej na tyle na ile była w stanie, zachowaniem względem niego, darując sobie wszelkie uszczypliwości jakimi zwykła rzucać kiedyś. No właśnie, kiedyś. Czyli... kiedy tak dokładnie?
    Chociaż doskonale wiedziała, że to jej urodziny były tym momentem kiedy coś zaczęło się zmieniać, dalej mimo wszystko nie przyznała tego ani przed samą sobą, ani przed nikim innym, skrzętnie ukrywając prawdziwe uczucia gdzieś w głębi, tak jakby ich nieokazywanie i niemówienie o nich miało sprawić, że niedługo znikną. Kiedy więc została w domku sama z Johnsonem, wyciągnęła z torby książkę której nie wyciągała prawie nigdy i tak naprawdę zabierała ją na każdy wyjazd tylko dlatego, że a może kiedyś wreszcie przeczytam, tym razem celowo zasłaniając się wielką chęcią przejrzenia kilku stron. W rzeczywistości już dobre pół godziny cały czas spoglądała na tą samą co na początku, wzrok odrywając od niej dopiero, kiedy usłyszała znajomy głos. – Umm.. – nie chciała rzucać tego typowego, chamskiego a nie widać?, więc nieco zmieszana pomachała jedynie książką w powietrzu, sugerując, że no tak, jestem, nawet jeśli tak naprawdę marzyła, żeby porobić wreszcie coś ciekawego. – A co chcesz? – nieco więc ożyła, słysząc propozycję pozostawiającą dosyć duże pole do popisu w tej mało oferującej dziurze, w jakiej utknęli. Serio, po co tu w ogóle przyjechali? Żeby i tak siedzieć w domu, bo ich starsi postanowili pójść na wycieczkę? – Ale nic durnego, jasne? Bo nawet nie chcę wiedzieć co ci w głowie siedzi – i jako, że poniekąd i tak już się zgodziła, zapominając chyba o tych niezręcznych kilku tygodniach ciszy kiedy sama też walczyła ze sobą raz chcąc, a raz nie chcąc do Johnny'ego napisać, zamknęła wreszcie książkę i poprawiła krótkie spodenki, w których siedziała ostatnie pół godziny na dworze. I w których niesamowicie marzła, bo to jednak Kanada, nawet jeśli w środku lata.
     
    imię / nick:hiacynta
    multi:garcia
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    18

    wiek


    uczeń/kapitan drużyny szkolnej

    ZAJĘCIE


    kawaler do wzięcia

    UCZUCIA




      
    Johnny
       Johnson

      
    "if you wanna go to heaven you should fuck me tonight

      

      

      

      

      

      

    2020-07-07, 20:50


    No to moze powinien jej nawet pogralutować tego, że zdała w tym roku? Znaczy ok, skoro pisał jej smsmki czasami, to na pewno dostała jeszcze w przeddzień rozdania świadectw od niego smska o treści: "jutro kończysz z nami szkołę, czy znów to samo?", co miało być zabawne, ale trochę wyszło na niemiłe i może dlatego nie dostał odpowiedzi?
    A może dostał odpowiedź, tylko jej nie zdązył przeczytać w feworze odbbierania świadectw.
    Wsadził ręce do kieszeni spodni (on miał długie szare dresiki) i za kołysał się. Co może chcieć robić nastolatek i nastolatka jak nie ma rodziców? No on miał przynajmniej trzy takie pomysły, które gdyby Gigi usłyszała, toby go wyśmiała a potem powiedziała, że jest obleśny i że ma spadać.
    - No nie wiem, a ty? - spytał jakby mieli po 10 lat i jak wtedy, kiedy przyszła do niego po raz pierwszy i siedzieli tak naprzeciwko siebie i się siebie pytali: no co chcesz robić? no to co ty, a ty co? no ja to co ty. I tak w koło macieju. Tym razem jednak za tym głupim pytaniem poszedł kciuk wskazujący na wnętrze domu.
    - Może zwędzimy rodzicom coś do picia, najebiemy się i posłuchamy muzyki? - no przecież to świetny pomysł na wieczór, no nie? Gorzej gdyby rodzicom coś się stało i żadne z nich nie miałoby w sobie tyle trzeźwości, żeby jechać po pomoc.
    - No chyba że wolisz nie wiem, ugotować coś albo... fort zbudować albooo - no nie miał już pomysłów innych, bo o ogladaniu filmu nie było mowy. Bo wtedy nie będą rozmiawiać, a przecież torchę mu zależało, żeby z nią pogadać.
     
    imię / nick:jbj
    multi:NIE
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    19

    wiek


    skończyłam wreszcie szkołę

    ZAJĘCIE


    a na promie byłam z Johnnym

    UCZUCIA




      
    Gigi
       Walsh

      
    "jest to guczi

      

      

      

      

      

      

    2020-07-07, 21:21


    Mimowolnie wywróciła oczami, rzucając Johnsonowi typowe dla siebie spojrzenie pełne pretensji, zupełnie tak, jakby właśnie pomyślała o tym samym i przywoływała na myśl wspomnienia z tego ich pierwszego, jeszcze niezręcznego spotkania. Każde kolejne różniło się od tego konkretnego tym, że nie było już tak niekomfortowe i nie wymagało tych błahych pytań typu co lubisz robić w wolnym czasie, jaki kolor lubisz, wolisz psy czy koty?, na które zdążyli sobie odpowiedzieć wcześniej, zanim zaczęli się przegadywać, że ja chcę robić to co ty. I tak dalej, nie? Dobrze, że chociaż teraz tego uniknęli, a Johnny odezwał się po raz drugi zanim w ogóle Gigi cokolwiek odpowiedziała. – Mówiłam nic durnego – ale tym razem pośpieszyła już z odpowiedzią, gromiąc chłopaka wzrokiem, jakby jego propozycja była naprawdę najgorszym pomysłem na tym świecie. Chwila, a czy nie w podobny sposób spędzali czas na jej urodzinach i to z jej inicjatywy? O tym jednak zdawała się nie pamiętać, więc dalej zgrywała tą mądrzejszą z ich dwójki, która zganiła Johnsona za ten pomysł między innymi dlatego, że właśnie myślała o ich rodzicach i ewentualnej pomocy, którą musieliby im udzielić. Bullshit, nawet jej to przez myśl nie przeszło. – Boże Johnson, chcesz żebym ten domek razem z nami spaliła? – trochę się już nawet zaśmiała, bo chyba to właśnie gotowanie, czy raczej w tym przypadku nieumiejętność gotowania było jedyną rzeczą z jakiej nawet sama Gigi potrafiła drwić. I wcale się nie obrażała, kiedy ktoś robił to samo. – Dobra, jebać, chodź zobaczyć czy coś mają. Ale jak zauważą potem, to zgonię od razu na ciebie – i zupełnie tak, jakby sama to przed chwilą zaproponowała, wyrwała już do przodu zostawiając książkę na zewnątrz i z niemałą ulgą wchodząc do cieplejszego pomieszczenia. Na tą nagłą zmianę temperatur lekko zadrżała, ale nie chcąc nic po sobie poznać, że na dworze było jej już zimno a ta propozycja wspólnie spędzanego czasu okazała się zbawienna, nic nie mówiąc szybkim krokiem przeszła do jednej z sypiali, którą akurat tym razem zajmował Gideon. A już kilka minut później wyszła z niej, przybierając zwycięski uśmiech, jakby co najmniej dostała się na wymarzone studia a nie właśnie znalazła butelkę cudzego alkoholu. – Proszę, otwieraj.
     
    imię / nick:hiacynta
    multi:garcia
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    18

    wiek


    uczeń/kapitan drużyny szkolnej

    ZAJĘCIE


    kawaler do wzięcia

    UCZUCIA




      
    Johnny
       Johnson

      
    "if you wanna go to heaven you should fuck me tonight

      

      

      

      

      

      

    2020-07-13, 16:07


    - No co Gigi, nie mów mi, że taka słaba z ciebie kuchareczka wciąż? - przypomniał sobie jej glutowatego omleta, którego kiedyś ojcu zaserwowała i się rozpłakała, że nie chciał spróbować - a nic dziwnego, że nie chciał, jak ona to na świeczce smażyła i praktycznie nie był ścięty. - Ja już się nauczyłem kilku super potraw - przechwala się, dotykając ręką swojej piersi, bo on to lubi tak sie pomacać na widoku lasi zawsze, żeby sobie ta wyobrazała, że sama go maca. Znaczy ok, on tego tak nie przemyśla, po prostu sie maca i nie wie co laski na to, ale one prawie zawsze wtedy gubią się w zeznaniach. - To mógłbym nam zrobić coś do zjedzenia - tak se zaproponował, mając już w głowie pomysł na jakąś pastę z boczusiem. Trochę do tego winka i jakiś swieczek... jezu co on znów wymyśla. Aż się przeraził swoich myśli, bo goraco mu się zrobiło, kiedy pomyślał o tym, jak miałby spędzić wieczór z Gigi. Nie tak jak zawsze: na dojebywaniu się nawzajem do siebie.
    Parsknął pod nosem i idzie za nią, czasami zerkając na tyłek, no ale nie przyzna się przecież że tak się na niego gapił, wiec szybko ucieka spojrzeniem gdzieś po korytarzu.
    - No nie zdziwiłbym sie wcale, ale jak myślisz, komu bardziej uwierzą? Mi, który jestem królem boiska i królem po prostu szkoły, czy tobie, która kiblowała rok dłużej w liceum? - zastanawia się na głos, ok, może jednak chce jej trochę dojebać. Kiedy zniknęła w pokoju poczuł się trochę winny, ze tak pierdoli o tym, że jest najlepszy, a wcale nie jest, bo nie zaliczył biologii.
    - Winko? - wzruszył ramionami, bo faktycznie winko to był lepszy wybór chyba niż jakiś mocny alkohol, a juz na pewno nie było najlepszym wyborem znów whisky. Wziął butelkę i idzie z Gigi spowrotem do kuchni, przez chwilę się zawachał, bo chciał ją nawet objąć odruchowo. Jednak nie zrobił tego.
    - No a szczerze, to muszę się przyznać, że też nienajelpiej u mnie ze szkoła, ujebałem biologię i będę miał jakieś dodatkowe ćwiczenia teraz cały tydzień. Podasz szklanki? - pyta i zajmuje się (nieudolnie) wyciąganiem korka z winka. Nawet jeżeli zaproponowała mu pomoc, to by się zawziął i powiedział: wypad, w końcu on sam chce to otworzyć, taki z niego męski mężczyzna.
     
    imię / nick:jbj
    multi:NIE
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    19

    wiek


    skończyłam wreszcie szkołę

    ZAJĘCIE


    a na promie byłam z Johnnym

    UCZUCIA




      
    Gigi
       Walsh

      
    "jest to guczi

      

      

      

      

      

      

    2020-07-13, 16:55


    Normalnie to by właśnie na niego fuknęła, obróciła się na pięcie i resztę wieczora spędziła w swoim pokoju, który jakimś cudem dostała tym razem na własność, nie dzieląc go z nikim. Ani z Ginny, której przecież tu nie było, ani tym bardziej z Johnsonem, czego chyba by nie przeżyła i to nie przez tę ogromną nienawiść jaką zwykli do siebie pałać, ani z nikim innym, kto tutaj z nimi przyjechał. No właśnie, normalnie. – Ty mógłbyś zrobić nam coś do jedzenia? – zamiast tego odpowiedziała dopiero trochę później, na dosyć niecodzienną propozycję Johnny'ego, która z jego ust brzmiała co najmniej tak dziwnie, jak słowa uwielbiam cię Gigi. Z tą różnicą, że tych jeszcze nigdy wcześniej do niej nie powiedział. – Ale to nie będzie żadna kolacja ze świeczkami? – nawet uniosła do góry brewkę, nie podejrzewając ani trochę że myślą właśnie o tym samym i te wypieki na twarzy Johnny'ego to nie efekt chłodnego powietrza, a naprawdę wypieki. – Deal. Ale tylko jeśli sam nic nie spalisz – i jeśli J. próbował, to nawet nie dała mu możliwości cofnięcia tej propozycji, bo już pognała do środka, po schodach na górę, a potem prosto do pokoju Gideona i... – Oh boy.. – nie zwiastowało to nic miłego, nie? Johnson powinien już to wiedzieć. – Ta korona to ci już z głowy chyba spadła i czeka na kogoś z młodszych klas, aż ją przejmie. Ale no offence, co nie? – dorzuciła na szybko, zaraz zajmując się szukaniem tego po co w ogóle tu przyszła zamiast dalszym dogryzaniem Johnny'emu. Nawet jeśli to on wyjątkowo tym razem zaczął, podczas gdy Gigi próbowała trzymać język za zębami i zachowywać się w miarę przyzwoicie, wystarczyła jej jedynie ta krótka i niezbyt przyjemna odpowiedź na jego tekst, żeby poczuć się już usatysfakcjonowanym. No i to wino, znalezione gdzieś pośród ubrań Gideona.
    A co, wolałbyś whisky? – nie ukryła nawet tego rozbawienia, kiedy na myśl przywołała swoje urodziny i sytuację z kuchni, ale nie każąc mu czekać, od razu oddała też butelkę i przeszła do... kuchni. Dziwny zbieg okoliczności, nie? – U, serio? Trochę słabo – odparła takim współczującym głosem, trochę rozumiejąc sytuację Johnny'ego i w myślach od razu przywołując tą, w jakiej sama była rok wcześniej. – Ale wiesz, że ja tym razem zdałam? Więc nawet jeśli próbowałeś jeszcze rok zostać ze mną w jednej klasie, to niestety – i w udawanym geście bezradności rozłożyła ręce, wcześniej wdrapując się na stołek barowy, z którego trochę wpatrzona jak w obrazek przyglądała się chłopakowi próbującemu otworzyć wino. Sama oczywiście milczała, chyba podświadomie dając mu się popisać.
     
    imię / nick:hiacynta
    multi:garcia
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    18

    wiek


    uczeń/kapitan drużyny szkolnej

    ZAJĘCIE


    kawaler do wzięcia

    UCZUCIA




      
    Johnny
       Johnson

      
    "if you wanna go to heaven you should fuck me tonight

      

      

      

      

      

      

    2020-07-14, 18:37


    - Ze świeczkami? - powtórzył i tak odwrócił skonsternowany wzrok, przez ułamek sekundy zastanawiając się, czy ona mu w myślach czyta czy co -Z tobą to ze świeczkami bym nawet nie jadł, jakby prąd odłączyli - odparł więc w stylu ich wcześniejszych przekomarzań. Ale kiedy już wrócili do kuchni, no to zajął się przygotowywaniem jakiś pysznych zapieks, z grzybkiem, żółtym serkiem, boczusiem, mniam mniam. Odpalił piecyk i układa te wszystkie składniki, jej dał do pokrojenia bułki.
    - Mi ta korona nigdy nie spadnie, bo Bycie królem jest 4 life, kochaniutka - uświadomił jej, bo chyba nie zczaiła na czym świat polega. - Nawet myślałem, żeby sobie jebnąć tatuaż, o tu: - przejechał dwoma palcami po jednym ze swoich mięśni piersiowych, bliżej obojczyka - Deep Lakes King of 2020 - a później uśmiecha się do niej czarująco - Co o tym myślisz?
    Winko było okej. Czasami u TIllsleyów pił winko. Raz się nawet za bardzo nim upił i zrobił sobie przypał, został na noc na kanapie Marii Carlotty. Ale whisky... z whisky juz zawsze będzie mu się kojarzył ten pierwszy pocałunek z Gigi Walsh, więc jeżeli za 30 lat zamówi sobie whisky na lodzie, no to na pewno o niej pomyśli. Bez wątpienia.
    - A ty byś nie wolała...? - goni ją z tym pytaniem, jednak będąc juz w kuchni przy przygotowywaniu zapiekanek, czuł że zaraz będzie moment w którym będą mogli w końcu rozmawiać o tym i o tym kolejnym pocałunku.
    - No przyznam, że to dość słabe, ale nie matw się skarbie, nie dla ciebie chciałem zostać dłużej. Po prostu po tym co się wydarzyło na balu jakoś nie mogłem się skupić na wkuwaniu biolki i... no oblałem ostatni test - przechodzi smooth (według niego) do tematu, po czym wyjął zapieksy i narysował na obu uśmiechnięte buzie. Podsunął talerz Gigi i przez moment tak nad nią stał bez słowa, ale z uśmiechem czającym się na ustach. Pewnie przez to się zestresowała i wypije cały kieliszek, jaki jej nalał w końcu.
    - Może zagramy w nigdy nie?
     
    imię / nick:jbj
    multi:NIE
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    19

    wiek


    skończyłam wreszcie szkołę

    ZAJĘCIE


    a na promie byłam z Johnnym

    UCZUCIA




      
    Gigi
       Walsh

      
    "jest to guczi

      

      

      

      

      

      

    2020-07-16, 18:10


    Na dupie sobie taki tatuaż zrób. Przynajmniej nie wszyscy będą musieli go oglądać – wyrzuciła z siebie nagle, wcześniejsze słowa ignorując tak, jakby wcale ich nie usłyszała, i już skupiając się na krojeniu tych cholernych bułek. Nie czuła się w tej sytuacji ani trochę sobą, bo choć pokusiła się o kolejny mało przyjemny komentarz, nie odpyskowała przecież nic na temat kolacji przy świecach. Kolacji, do której według Johnsona miało nigdy, przenigdy nie dojść, a na którą Gigi... liczyła? Nie, nie mogła czegoś takiego tak po prostu chcieć. Nie z Johnnym. – Co? – trochę skonsternowana spojrzała na chłopaka, bo kiedy on pytał ją o tą whisky, ona próbowała wyrzucić z głowy obraz, który nigdy w rzeczywistości nie zaistnieje. Bo nie zaistnieje, prawda? Jego słowa nie były tylko żartem? – No w sumie wolałabym. Szybciej bym się upiła i łatwiej byłoby znieść twoje towarzystwo – wypaliła w końcu, kiedy już Johnny powtórzył swoje pytanie, będące tak naprawdę pytaniem takim samym, jakie zadała mu chwilę wcześniej. Nie uzyskała jednak odpowiedzi, ale teraz nawet już jej nie chciała, kiedy skupiona siedziała i wpatrywała się jak przygotowuje im te zapiekanki, a potem siłuje z butelką wina. – Nawet jestem skłonna w to uwierzyć, wiesz? Pewnie do dziś przeżywasz to, że wygrałeś jakimś cudem tytuł króla balu – i chociaż doskonale wiedziała, że nie (tylko) to Johnson miał na myśli, tak samo zwinnie miała nadzieję, że udało jej się ominąć temat wymuszonego przez szantaże Peach pocałunku. Nie uśmiechało jej się rozmawiać o tym przynajmniej do momentu, w którym błogi spokój poczuje tylko i wyłącznie z powodu wypitego alkoholu, a tego... dalej nie miała w swoim kieliszku. – O jezu Johnson, nalewaj i nie gadaj – rzuciła jeszcze, trochę poganiając go z tym winem, które chwilę później znalazło się w przezroczystym naczyniu i którego mogła wreszcie się napić.
    I kiedy myślała, że teraz da jej w końcu chwilę spokoju i nie będzie prowadził do jakiegoś niezręcznego i niechcianego tematu, Johnny wyskoczył z tą propozycją gry. Z początku uniosła jedynie do góry brew, dopiero po dłuższej chwili podłapując jego pomysł i... – Nigdy nie... – zaczęła, łapiąc za kieliszek tak, jakby już wiedziała, że zaraz będzie musiała się z niego napić. – ... chciałam potwórzyć tego pocałunku – i powiedziała to, myśląc, że jeśli weźmie duży łyk wina, a po chwili zapcha swoją buzię pierwszym kęsem zapiekanki, to Johnny po prostu doda coś od siebie a ona znowu się napije lub zrobi krótką przerwę. Och, jakże mogła się pomylić.
     
    imię / nick:hiacynta
    multi:garcia
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    18

    wiek


    uczeń/kapitan drużyny szkolnej

    ZAJĘCIE


    kawaler do wzięcia

    UCZUCIA




      
    Johnny
       Johnson

      
    "if you wanna go to heaven you should fuck me tonight

      

      

      

      

      

      

    2020-07-16, 19:13


    - No na pewno zatroszczę się o to, żeby ci go pokazać - odpowiedział uśmiechem, na to jej przekonanie, że jak na dupie sobie zrobi, to jej nie pokaże. - Nudeska ci wyśle specjalnie, zebyś sobie mogła na tapetę ustawić - no dobra, ale jakby był dobrze zrobiony ten nudesek, to może by mógł to jakoś sprzedać w szkole, to by się nieźle obłowił? No musi o tym pomyśleć. Tylko czy ktoś z jego znajomych robi tego rodzaju zdjęcia? Edka nie poprosi chyba o robienia zdjęcia swojej dupy, chociaż z drugiej strony... przynajmniej się odpłaci za tę przysługę O KTÓREJ NIE ROZMAWIAMY.
    Już nie skomentował tego, że pewnie chciałaby whisky bardziej niż winko, bo szybciej by się na niego mogła rzucić z pocałunkami. Uśmiecha się tylko pod nosem, rysując te uśmieszki też na kanapeczkach.
    - Trzeci tytuł - poprawił Gigi i stanął tuż obok niej, żeby wyjąć wino z jej rąk i otworzyć jakby robił to codziennie w barze polewając drineczki. Tak nie było, wcale nie miał wprawy z alkoholem dla siebie, ale dla mamy otwierał bardzo często butelki. No i kiedy pracował u Tillsleyów w zeszłe lato, to nauczyli go jak się otwiera dobrze po włosku wino. Po pierwsze silny uścisk butelki. Po drugie zdecydowane, ale delikatne ruchy korkiem. Po trzecie koniecznie trzeba patrzeć w oczy osobie dla której wino się otwiera. Więc patrzył na Gigi, a jeżeli i ona spojrzenie uniosła, to przez chwilę mieli ten moment, kiedy patrzeli się na siebie oboje. Zainteresowani. Rozbawieni. Może ciekawi co to wszystko przyniesie. Ale ona chyba była jeszcze niepewna, albo przestraszona, bo ciągle wywracała oczami i broniła się słowami.
    A więc nie chciała, czy chciała powtórzyć pocałunek? Uniosła kieliszek do ust i on zrobił to samo. Uśmiecha się pod nosem, bo w końcu dostał od niej jakąś odpowiedź apropo tamtego pocałunku. A więc jednak ona też nie chciała, albo nie mogła o nim zapomnieć. Skoro oboje chcieli go powtórzyć, Johnny czuł, że wcale nie będzie chciał tego tym raz m robić nietrzeźwy, więc postanowił powiedzieć prawdziwe nigdy. - No to ja nigdy nie... - zastanowił się i odstawia kieliszek na stół. - deptałem ci stóp specjalnie
    Ona zaczeła grubo, a on odwdzięczył się czymś takim delikatnym, bo wspomnienie ich dziecięco nastoletnich tańców, było przecież delikatn, więc pewnie zaraz zostanie skrzyczany za granie niefair. Ale co go to interesowało, skoro napawał się tym odkryciem, że to co mu się wydawało, ze czuł kiedy Gigi go całowała, to że to może być prawdziwe.
     
    imię / nick:jbj
    multi:NIE
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: