Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    welcome

    wiek


    to

    ZAJĘCIE


    Deep Lakes

    UCZUCIA




      
    Deep
       Lakes

      
    "the land of the silver birch

      

      

      

      

      

      

    2020-05-01, 18:47


     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 0
     





    18

    wiek


    pizza boy

    ZAJĘCIE


    started with a little bit, now dunno how to quit

    UCZUCIA




      
    Elio
       Tillsley

      
    "eat the spaghetti to forgetti your regretti

      

      

      

      

      

      

    2020-05-13, 21:27


      #5

    Johnny to chyba naprawdę, naprawdę wczuł się w całe to planowanie przyszłości, rozwijanie kariery hokeisty i walkę o stypendium sportowe. Po ostatniej rozmowie w mieszkaniu Mari, Elio w końcu wiedział, dlaczego co niektórzy hokeiści tak bardzo spinali się przed ostatnimi kilkoma meczami w sezonie. Jasne, rywalizacji i chęć zwycięstwa napędzała ich wszystkich, ale tym razem było zupełnie inaczej, a Elio przekonany był, że wpływ na to miała zapowiedziana obecność na jednym ze spotkań trenera Hashimoto, czy kogoś, z Japonii, o którym wspominał Johnny. Tillsley nie do końca wiedział, czy wiązał swoją przyszłość z hokejem na lodzie. Może mógłby pograć do tego dwudziestego pierwszego roku życia w kanadyjskiej lidze, ale żeby tak zajmować się tym profesjonalnie? Czasami widział to w jaskrawych barwach - zwłaszcza, kiedy uświadamiał sobie ile pieniędzy zarabiali tacy hokeiści - a innym razem nie chciało mu się nawet iść po zajęciach na trening, więc chyba nie miał predyspozycji, czy czegoś?
    Tak czy inaczej, nie był już nawet zaskoczony, kiedy Johnny zamiast zaproponować jakieś kulturalne spotkanie w centrum Deep Lakes, stwierdził, że najlepszym co mogli zrobić było zebranie chłopaków, wyjechanie za miasto i bieganie w krótkich spodenkach po lesie. W krótkich spodenkach oraz na gołe klaty, bo wtedy ponoć hartowało się organizm, czy coś. Jak więc kapitan tej łajby, zwanej szkolną drużyną hokeja, chciał, tak jego majtkowie zrobili. Biegali jak młode jelenie po leśnych ścieżkach cholera wie jak długo. - Przerwa, chłopaki, zatrzymajcie się, kurwa. - wrzasnął, a może raczej wysapał, kiedy wbiegł na kolejny już stromy pagórek, których w okolicy nie brakowało. Może reszta chłopaków miała kondycje jak pieprzone konie, ale Elio stał na bramce, halko! Nie mogli wymagać od niego zbyt wiele w kwestii biegania. Miał dobry refleks, przegląd pola i pewnie wiele innych cech idealnego bramkarza, ale jednak za dużo nie poruszał się po tym boisku.
     
    imię / nick:Maddi
    multi:nah
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    18

    wiek


    będę milczał

    ZAJĘCIE


    i tak jestem martwy

    UCZUCIA




      
    atlas
       kahan

      
    "you're so art deco, out on the floor

      

      

      

      

      

      

    2020-05-13, 22:25


      [ 8 ]
    Normalnie Atlas pozostawał raczej neutralny wobec intensywnych planów treningowych Johnnego, ustosunkowując się do nich bez entuzjazmu, ale zadziwiająco karnie, ale dzisiejsza propozycja biegania zdawała się nie do końca przypaść mu do gustu. Kłopotem nie był sam fakt truchtania, bo i z tym szło się pogodzić, ani nawet nie ściągane bez żadnej konkretnej przyczyny koszulki, ale o całą tą treningową wizytację, którą pan kapitan – czy może raczej jego rodzice – traktował chyba odrobinę zbyt poważnie, co zwyczajnie nie było zwiastunem niczego przyjemnego. Atlas nie miał jednak wielkiego wyboru – przykra prawda była taka, że choć hokej nie był jego największą pasją (z drugiej strony, nic nie było), to dobre wyniki na lodzie były jedyną szansą na kontynuowanie edukacji. O kręceniu nosem na te wszystkie wspólne joggingi i dodatkowe treningi nie było więc mowy, nawet jeśli Atlas potrafił w raptem kilkanaście sekund wyliczyć co najmniej dziesięć dużo ciekawszych rzeczy którymi zająć można się po skończonych lekcjach. Na pewno gdzieś po drodze niejednokrotnie dał do zrozumienia co sądzi o tym pomyśle, ale koniec końców nawet nie znalazł energii na to, aby burzyć Johnsonowi plany treningowe, które z kołczem i ojcem układali pewnie z trzytygodniowym wyprzedzeniem, co najmniej jakby trenowali najjaśniejsze gwiazdy sportu a nie sporą bandę bardzo przeciętnie błyskotliwych nastolatków.
    W przeciwieństwie do Elio, Atlas swojego zmęczenia nie miał ochoty komunikować werbalnie, ale w duchu głęboko podziękował mu za ten błagalny apel do reszty, nie zastanawiając się dwa razy zanim zwolnił. Rzeczywista kondycja fizyczna może i pozwalała mu na jeszcze dobrą chwilę takiego biegu, ale miał już ciężko dosyć – nie zamierzał się więc chwili przerwy sprzeciwiać. – Johnny, no czekaj – jak na dobrego kumpla przystało zawołał jeszcze na bezdechu za JBJem, który jako jedyny nie zdążył jeszcze wyhamować. Zastanawiające było to, czy błagalne prośby Tillsleya postanowił ignorować, czy może na przykład biegiem był pochłonięty odrobinę za bardzo, żeby w ogóle je usłyszeć.
     
    imię / nick:żuczek
    multi:temi
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    18

    wiek


    tracę sen

    ZAJĘCIE


    i ciebie też

    UCZUCIA




      
    Eddie
       Dohemy

      
    "panie władzo, ja tu tylko tańczę

      

      

      

      

      

      

    2020-05-14, 09:15


    6.

    Mogłoby się wydawać, że dzięki swojemu nazwisku młody Dohemy wcale nie musiał być ani tu, na tym szlaku, ani w drużynie, ani w ogóle nigdzie, bo cała chwała i wszelkie błogosławieństwa spływały na niego kaskadą jak wodospad w Niagarę. Prawda była jednak taka, że żadne pieniądze nie miały mocy sprawczej, by z (wbrew pozorom) bystrego, ale średnio zmotywowanego Eddiego zrobić szkolnego prymusa. Jego podanie na studia, z dołączonymi do niego dość przyzwoitymi, ale bardzo przeciętnymi wynikami za naukę, potrzebowało sukcesów sportowych, niczym nieciekawie blady tort kolorowych dekoracji. Poza tym, to też nie tak, że był tu za karę, bo przecież całkiem tego hokeja lubił. Treningi z chłopakami pomagały nadać tygodniom jakiś rytm, a jemu odrobinę dyscypliny, bez których pewnie spędzałby wszystkie popołudnia śpiąc albo upalając się. No i gdzie indziej powodowane brakiem autokontroli napierdalanki przechodziłyby mu płazem tak bardzo, jak na lodzie?
    Truchtał więc przez ten park w narzuconym przez kapitana dress codzie (Eddie miał wiele kompleksów, ale bycie SKINNY LEGEND nie było jednym z nich) (no chyba że w parku spotkaliby jakieś ładne panie, to wtedy już tak), nie przemęczając się przy tym tak jak Johnny, ale też nie zostając w tyle tak bardzo, jakby się można było tego spodziewać po kimś jego postury. Wdzięczny był jednak za tą nieplanowaną przerwę zarządzoną przez Elio, który – obstawiając bramkę - nie nawykł do robienia tylu kilometrów na nogach. Domagające się solidnego legs day łydki i zbyt często forsowane ciężkim dymem płuca zaczynały palić bardziej niż to komfortowe i upominać się o odpoczynek. Przystanął obok chłopców i oparł dłonie o kolana, żeby trochę uspokoić oddech.
    - Tillsley, jeśli ty pedałujesz tak jak biegasz, to pewnie całe Deep Lakes zimną pickę opierdala!!! - zadrwił Edson, co chyba bardzo musiało nie spodobać się italiańskiej Bozi, bo kiedy próbował zanieść się śmiechem, ta momentalnie pokarała go napadem suchotniczego kaszlu. - To NIE od palenia, przeziębiony jestem - podkreślił JASNO I WYRAŹNIE, żeby nawet rozpędzony jak łoś na lodzie Johnny usłyszał i przypadkiem nie zaczął robić mu wykładu o tym, jak nie wszystko co zielone musi automatycznie być zdrowe.
     
    imię / nick:edzia
    multi:charlie
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    18

    wiek


    uczeń/kapitan drużyny szkolnej

    ZAJĘCIE


    kawaler do wzięcia

    UCZUCIA




      
    Johnny
       Johnson

      
    "if you wanna go to heaven you should fuck me tonight

      

      

      

      

      

      

    2020-05-14, 14:02


    Fakt, że te ostanie kilka gier mogło na dobre zmienić ich życie, motywował go na maksa. Miał tyle energii, która chciał podzielić się z chłopakami, że nie zatrzymywał się nawet na chwile. Ktoś mówił, że mają test z biolki i nie mogą iść na trening? Podjeżdżał pod ich dom, wchodził do chaty, brał za chabety i do wozu. I tak trzy razy, aż cała Fab Four była już na treningu. Gdyby miał większy samochód to by całą drużynę tak ze sobą przytargał. Niestety, napsiał reszcie tylko smski i oni mogli albo nie mogli wpaść. Kary dostaną na kolejnym treningu, 50 pompek na poczatek.
    Oczywiście nie od niego, tylko od trenera. Przecież Johnny to jest kapitan, a kapitanowie są od trzymania zespołu gotowego na wygraną. No i to właśnie robił.
    Zostawili koszulki w aucie i zaczeli przebieżkę leśną. Johnny to jak widział swoje ziomki tak biegające, to odrazu też się cieszył. Widać było, że chociaż na bramce, to Elio przypakował nieźle i ma już dobrą klate. Atlas chociaż chudy był silny na maksa, a już nie wspominając o wielkim Edzie. Kiedy tak biegali, to właśnie z Edem chciał się równać, bo każdy jego krok to półtora ktoku innych, więc łatwiej mu się szybko poruszać. No i nie miał tej masy mięśniowej co chłopaki.
    No w każdym razie słyszy nagle, że nawet Ed za nim nie truchta to się obejrzał i uśmiecha do ziomków.
    - No dobra to rozciągamy się - i stanął w miejscu i zaczyna sobie stopy do bioder przyciągać.
    - Wszystko ok? Zajebiście się biega nie? - on to wgle w innym świecie żył. Ale dla niego bieganie było tym zajęciem, podczas którego mógł sobie trochę głowę oczyścić. Dlatego już wie na pewno, że musi powiedzieć typom o tym, że się pokłócił z Fallon. A, no i że chce się z nią pogodzić.
    - Macie jakieś pomysły jak tym razem przeprosić wściekłą Kavinską?
     
    imię / nick:jbj
    multi:NIE
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    18

    wiek


    pizza boy

    ZAJĘCIE


    started with a little bit, now dunno how to quit

    UCZUCIA




      
    Elio
       Tillsley

      
    "eat the spaghetti to forgetti your regretti

      

      

      

      

      

      

    2020-05-14, 18:00


    Wysokie drzewa osłaniały leśne ścieżki zarówno od słońca, jak i wiatru, który nad miejscowymi jeziorami wzbierał na sile bardziej niż w środku miasta. Rzeczywiście, bieganie na świeżym powietrzu było przyjemne. Ptaszki śpiewały, drzewa szumiały, a tupot czterech par stóp nastoletnich chłopców akompaniował dźwiękom natury. Uciecha i satysfakcja z ruchu w leśnym otoczeniu wraz z pokonywaniem kolejnych kilometrów zaczęła ustępować jednak zniechęceniu, zmęczeniu i rezygancji. Elio zaczynał łapać zadyszkę, a kolejny dość stromy podbiegł sprawił, że miał serdecznie dość. Dźwigał nieco większa masę męśni niż duet Atlas - Eddie, którzy spokojnie ze swoimi sylwetkami mogliby rywalizować w wyścigach długodystansowców, a poza tym nie był tak ambitny jak Johnny. Zatrzymał się więc na szczycie wzniesienia, wołając za chłopakami, aby zaczekali na niego. Z dłońmi opartymi tuż nad kolanami, próbował wyregulować oddech, kiedy Eddie postanowił z niego zażartować. - W mieście nie ma pierdolonych górek. - wysapał z grymasem zmęczenia wypisanym na twarzy, podnosząc jednocześnie wzrok na blondyna. Zaraz potem jednak zaśmiał się pod nosem. - Karma. - mruknął, kiedy Eddie zaczął dusić się kaszlem palacza.
    To, że Johnny zorientował się w sytuacji z delikatnym opóźnieniem wcale nie było zaskakujące. W końcu jednak zawrócił do nich, dając wyraz swojemu zadowoleniu z sesji joggingu. - Zajebiście, J. - mruknął, prostując się dopiero teraz, aby nie stać zgięty w pół jak ten lamus. Mogli iść na siłownie. Tam Elio radził sobie ostatnimi czasy zdecydowanie lepiej niż na leśnych ścieżkach. - Wyjaśnisz mi po jaką cholerę zapierdalamy po tych górkach jak lodowisko jest płaskie? - nie rozumiał, po prostu nie rozumiał jaki cel Johnny miał w tym zajeżdżaniu się. Nawet nie udawał, że rozciąga się zgodnie z przykładem, który dawał im kapitan drużyny. Stał po prostu z dłońmi opartymi na biodrach, oddychając lżej niż jeszcze przed momentem. - To zależy co odjebałeś. - zauważył błyskotliwie, kiedy Johnny spytał o to, jak tym razem powinien udobruchać swoją obrażoną dziewczynę. Elio nie był specjalistą, ale chętnie rzuciłby jakimś idiotycznym pomysłem. Musiał tylko wiedzieć, co odwalił jego przyjaciel, że Fallon była wściekła.
     
    imię / nick:Maddi
    multi:nah
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    18

    wiek


    szkoła, lol

    ZAJĘCIE


    gdzie jesteś Julio??

    UCZUCIA




      
    Romeo
       Garcia

      
    "ale było, minęło, nie przewija się do tyłu video

      

      

      

      

      

      

    2020-05-14, 19:09


    7.

    Jak już Johnny zarządził jakiś dodatkowy trening po lekcjach, to od razu wiedziałem, że odmówić nie mogę. To nie tak, że się JBJ'a bałem (może trochę) że potem ryknie na mnie na normalnym treningu na lodowisku i przez to wszystko kołcz każe mi robić dodatkowe pompki których nienawidziłem, tylko po prostu chciałem się przyłożyć skoro niektórym zależało na tych wszystkich wygranych bardziej niż mnie. Lub może nie tyle co wygranych, a sportowym stypendium, jakie mieli już za niedługo nam przyznawać. Gdybym tylko zamiast skarpetkowego biznesu miał w głowie studia, to może też bym chciał je dostać, ale tak to... no bądźmy ze sobą szczerzy, na chuj mi to było?
    Ale żeby postarać się dzisiaj bardziej to Consueli podjebałem nawet jakąś gumkę do włosów i teraz biegałem po jakichś kurwa lasach, w kiteczce jak panienka, bez koszulki, zmarznięty i zmęczony, bo ja to przecież byłem w tej drużynie tylko po to, żeby mieć dobre podanie na studia na które oczywiście nie chciałem iść (ale starsi jeszcze tego nie wiedzą) a nie żeby se formę wyrobić przed latem na przykład. Sam nie chciałem nic mówić, bo zdecydowanie za często zarządzałem już przerwę na normalnych treningach, ale Elio to uratował tyłek nie tylko sobie, bo mi przede wszystkim. Po minach chłopaków nawet stwierdziłbym, że w sumie to wszystkim, oprócz samego JBJ'a. – No, trzeba częściej – rzuciłem od niechcenia i całkiem ironicznie, ale po chwili złapałem się na takiej myśli, że teraz to Johnny jak na złość właśnie będzie chciał nas tu wyciągać regularnie, skoro pochwaliłem jego pomysł. – Ale treningi w szkole lepsze są, wiesz, tak sobie pojeździmy, pouderzamy kijkiem, bieganie mało nam się przyda – no chyba całkiem dobrze wybrnąłem, nie? Spojrzałem jeszcze to na Edka, to na Atlasa i Elio, czekając aż może mnie poprą zanim J. uzna, że FAKTYCZNIE TRZEBA CZĘŚCIEJ i będziemy zdychać nie raz na jakiś czas, a może jeszcze kilka razy w tygodniu, jeśli tak zarządzi. – Ty, no właśnie, co odjebałeś? – już się zainteresowałem tematem Fallon, bo skoro ona taka chętna do zwierzeń te kilka dni temu nie była, to może chociaż Johnny wszystko powie. – Bo ostatnio jak jej musiałem pomagać, to chciała żebym ci na naszej fotce drużynowej z zeszłego roku dopisał nad głową PALANT. Chyba że po prostu złe czekoladki jej kupiłeś i miała focha, no to przeproś kupując te dobre. No, czekoladki to chyba najlepszy pomysł – ale mnie to się słuchać raczej nie powinien, skoro sam jak się laska obraziła, obrażałem się jeszcze bardziej.
     
    imię / nick:hiacynta
    multi:heh
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    18

    wiek


    będę milczał

    ZAJĘCIE


    i tak jestem martwy

    UCZUCIA




      
    atlas
       kahan

      
    "you're so art deco, out on the floor

      

      

      

      

      

      

    2020-05-14, 22:20


    Podobne biegi po lesie miały potencjał do bycia przyjemnym zajęciem, ale nie w aktualnych warunkach – nie, kiedy dookoła Atlasa dudniły kroki kolegów z drużyny, popołudniowy chłód szczypał bezsensownie nagie torsy (nadal bardzo niejasne było dla niego zjawisko pościąganych koszulek, ale ani myślał o tym komukolwiek wspominać), no i kiedy wszyscy byli na dobrej drodze do wykasłania płuc, bo jasne, wszyscy kondycję mieli niezłą, już nawet biedny Elio, który tyle czasu przecież dzielnie dotrzymywał im kroku, ale Johnny zachowywał się zupełnie tak, jakby przygotowywał ich co najmniej do maratonu, a nie do godzinnej rozgrywki hokeja. Kahan naprawdę był gotów uwierzyć, że Johnson tak mocno wziął sobie do serca przygotowywania do najbliższych kilku meczy, że zamierzał ciągać ich po tym lesie przez najbliższe kilka godzin. Wyglądało na to, że wszyscy zgodnie odmówili uświadamiania JBJ'a o tym, że może cała ta przebieżka po pagórkach była odrobinę zbędna, ale gdy wyłonili się już pierwsi odważni bohaterzy, Atlas nie zwlekał z poparciem ich wniosków. – No, Johnny, jest zajebiście, wszystko super – przytaknął, taktycznie woląc zacząć od komplementu. – Ale też nie wiem po chuj nam te pagórki, chyba obeszlibyśmy się bez tego – zgodził się w końcu z Tillsleyem, ale na wszelki wypadek złapał się za nogę i udawał, że w ogóle go interesuje całe to rozciąganie, choć w tym momencie dużo chętniej po prostu położyłby się na ziemi i chwilę na niej został.
    - Na wściekłą Fallon jest tylko jedna rada. Odpuścić sobie – ocenił z wzruszeniem ramion, nie marnując cennej energii na pytanie o co w ogóle poszło, bo na tym etapie głęboko wierzył, że tym razem nie zawinił John, a jego wybranka właśnie. Z resztą, chyba nie powinien był udzielać mu rad w tym zakresie, bo z Kavinską na ścieżce wojennej byli już od dobrych kilku lat, ale to nie była wiedza powszechna. – A czym sobie zasłużyłeś na wieczne potępienie, co? – uległ w końcu, może i dlatego, że dla własnej wygody potrzebna była mu taka zmiana tematu. Podświadomie głęboko liczył chyba też na to, że dyskusja wymusi na Johnnym zrobienie dłuższej przerwy, a chwilą odpoczynku akurat chyba żaden z nich nie miał pogardzić.
     
    imię / nick:żuczek
    multi:temi
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    18

    wiek


    tracę sen

    ZAJĘCIE


    i ciebie też

    UCZUCIA




      
    Eddie
       Dohemy

      
    "panie władzo, ja tu tylko tańczę

      

      

      

      

      

      

    2020-05-16, 17:09


    – Na karmę to moglibyśmy skoczyć, jak Johnny się już wybiega - zaproponował chłopcom, bo na samo wspomnienie picki zgłodniał przeokropnie, co miałoby sens, bo dziś, kiedy Johnson trąbił na niego z podjazdu, Eddie dopiero wygrzebywał się z pościeli, więc na śniadanie średnio starczyło mu czasu.
    Kucnął sobie obok chłopców po słowiańsku i mało co go z adidasów nie wyjebało, kiedy Johnny zmaterializował się obok, donośnie szukając aprobaty dla wymyślonego przez siebie treningu.
    - Staaaary, w życiu bardziej nie czułem, że żyję - dołączył do taktycznych pochwał reszty drużyny, zgodnie zresztą z prawdą, ale w nieco innym kontekście niż zapewne zrozumie to Johnson. Nie chciał jednak ostudzać zapału kapitana bo wiedział przecież, że dla niego drużyna znaczyła najwięcej, więc tylko średnio entuzjastycznie przytakiwał chłopcom, kiedy ci rzucali wskazówkami, jak Johnny mógłby udoskonalić kolejne treningi, z ogromną nadzieją, że weźmie je sobie do serca.
    Oklapł na tyłek, bo łydki zaczynały odmawiać mu posłuszeństwa i zaczął przysłuchiwać się kolegom, którzy próbowali poradzić Dżoniemu, jakie kroki mógłby podjąć w kwestii obrażonej Fallon i dowiedzieć się, co takiego znowu nawywijał. No, Edek to się generalnie średnio znał na takich sprawach, bo jeszcze nie nadarzyła się w jego życiu taka relacja, co to by się fiaskiem z jego winy nie zakończyła, ale nawet on miałby dla JBJa kilka rad, na przykład: przestań bajerować niepoważne dziewczyny albo nie uganiaj się za milfami będąc w związku. Nie był jednak pewien, czy miał dziś siły produkować się na marne.
    - No czekoladki, definitywnie - przytaknął więc Romkowi.
     
    imię / nick:edzia
    multi:charlie
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    18

    wiek


    uczeń/kapitan drużyny szkolnej

    ZAJĘCIE


    kawaler do wzięcia

    UCZUCIA




      
    Johnny
       Johnson

      
    "if you wanna go to heaven you should fuck me tonight

      

      

      

      

      

      

    2020-05-16, 17:27


    - Dobra dobra, jeszcze mi podziękujecie - zaśmiał się słysząc ten koncert życzeń, jęków i narzekań. - Bieganie ćwiczy wytrwałość. Na łyżwach radzicie sobie zajebiście, ale trzeba się rozwijać równomiernie. A z tego co widzę, to łatwiej wam by się chyba biegało w łyżwach na nogach - tak zażartował jak każdy typowy coach, no Johnny to kiedyś mógłby zostać coachem, ale najpeirw oczywiście zostanie królem lodowiska na Igrzyskach 2024.
    Najchętniej chciałby na te Igrzyska pojechać ze swoimi ziomalami, ale widząc jak ci padli jak muchy to kręci głową.
    - Nie siadajcie tylko głąby, bo nie będziecie mogli jutro chodzić. Lepiej się rozciągnąć. - a jak to mówi to pokazał im, żeby może zaczeli się trochę w rozkroku rozciągać.
    No ale bo tutaj ciekawe rzeczy się dzieją. Kiedy Elio, a później każdy kolejny go spytał co takiego odjebał, no to trudno mu było tak przy Romku tutaj się przyznać. Jeszcze kiedy inne chłopy mogłyby trochę skumać jego dramę, no to akurat Romek nie powinien o tym wiedzieć, więc zostało mu jedynie kłamać ziomkom.
    - E no... wkurwiła się, bo zorganizowała całą sypialnię na nasz romantyczny wieczór, a ja to zjebałem i zamiast się przytulać to się pokłóciliśmy i mnie wypierdoliła szybciej niż zrozumiałem, że te świeczki to dla mnie - wyznał Johnson, omijając oczywko tę ważną część, że to miał być ich wspólny pierwszy raz. No bo oczywiście on chłopakom już chwalił, że oni to się co lekcja w kibelku dymają. We wszystkich pozycjach!
    Zastanowiło go jedno, co niby Romek z nią robił takiego??
    - Eeee, a co ty Garcia, masz z nią jakieś zajęcia dodatkowe? - no, to akurat ciekawe, że znalazł na to czas, jak czasami nie znajduje czasu żeby oddać koszulki całego zespołu do pralni.
    - Kurwa czekoladki... - pokręcił głową ze śmiechem, bo Fallon to tak dba o swoją figurę, że nie je takich rzeczy. - Chyba lepiej awokado jakbym kupił. Albo nie wiem, pora
     
    imię / nick:jbj
    multi:NIE
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    18

    wiek


    pizza boy

    ZAJĘCIE


    started with a little bit, now dunno how to quit

    UCZUCIA




      
    Elio
       Tillsley

      
    "eat the spaghetti to forgetti your regretti

      

      

      

      

      

      

    2020-05-16, 20:17


    Johnson zachwycał się zbawiennym wpływem biegania po lesie na organizmy młodych chłopców, podczas gdy część jego kolegów dosłownie próbowała nie wypluć sobie płuc, albo chociaż utrzymać się na nogach, bo Elio tylko powędrował wzrokiem za Edkiem, kiedy ten klepnął na ziemię. - No taaaak, ledwo zdążyłem coś zjeść. - mruknął na propozycję blondwłosego kumpla. Zareagowałby może bardziej entuzjastycznie, ale wciąż borykał się z zadyszką, więc wolał nie ryzykować zbędnej ekscytacji. W odróżnieniu od reszty, miał to szczęście, że mieszkał na wyjeździe z Deep Lakes, dzięki czemu wesoły wóz Johnsona podjechał pod jego dom na samym końcu. Zdążył więc zjeść coś na ostatnią chwilę, co uchroniło go przed robieniem cardio na pusty żołądek.
    Nie było im dane jednak ani myśleć o ewentualnym jedzeniu po skończonym treningu, ani tym bardziej proponować Johnniemu nowych rozwiązań treningowych, bo Johnson wyskoczył ze swoimi problemami sercowymi. Tillsley nie do końca łapał w jakim celu J. dalej ciągnął ten związek, kiedy non stop odpierdalali jakieś dramy, ale nie jemu było oceniać jakich emocji do szczęścia potrzebował Johnson. Może lubił takie związkowe rollercoastery. Niemniej jednak, Elio niekoniecznie poświęcił całą uwagę problemom Johnniego. Gdzieś tam po drodze stracił wątek, rzucając pytające spojrzenie Atlasowi, kiedy przestał orientować się już kompletnie co mają do tego wszystkiego dodatkowe zajęcia Fallon i Romea. Chłopcy zaczęli jednak rzucać złotymi radami, zgodnie z którymi najlepszym rozwiązaniem problemów Johnsona były czekoladki, a Elio poparł ich kiwnięciem głowy. - Tsa, zrób jej z tego awokado guacamole. - zadrwił z pomysłu JBJa, rzucając jednak tym swoim komentarzem mocno od niechcenia, bo to, że unormował już swój oddech nie oznaczało, że chciał rozciągać się w samym środku lasu albo biec dalej. Miał cholerną nadzieję, że ktoś zaraz rzuci pomysłem powrotu do samochodu i wszyscy entuzjastycznie się z nim zgodzą.
     
    imię / nick:Maddi
    multi:nah
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    18

    wiek


    szkoła, lol

    ZAJĘCIE


    gdzie jesteś Julio??

    UCZUCIA




      
    Romeo
       Garcia

      
    "ale było, minęło, nie przewija się do tyłu video

      

      

      

      

      

      

    2020-05-16, 21:13


    Ja to bym Johnnemu podziękował tylko i wyłącznie gdyby pozwolił mi chociaż jednego dnia zostać w łóżku tak długo jak chcę, a nie decydował się na kolejny trening i to w jakimś lesie, z którego nawet nie dało się spierdolić, bo gdybym chciał to powrót bez auta byłby do domu dłuższy niż dystans jaki wspólnie mieliśmy przebiec. Bez słowa zacząłem się rozciągać, bo jednak nie uśmiechało mi się kolejnego dnia spędzić na jęczeniu jak to mi źle (chociaż to i tak będę już robić) i przysłuchiwałem się jak reszta też Johnsona chwali a potem narzeka, że żadne pagórki nie są nam potrzebne. No i jak dla mnie to też nie były, ale kapitan chce, to kapitan ma, a że już zbyt często wyrywałem się przed szereg to tym razem siedziałem cicho, poprzestając na tym co powiedziałem wcześniej.
    Dopiero przy temacie Fallon znowu zabrałem głos, przerywając nawet to rozciąganie i angażując się trochę za bardzo w czyjeś dramaty, ale to chyba ta moja wewnętrzna swatka się nagle obudziła, bo normalnie taki skory do pomocy nie byłem, lol. – A no musiałem jej pomóc w jakichś papierach ostatnio bo dyro kazał – ziomka okłamywać przecież nie będę, ale w szczegóły też nie ma co się wdawać, więc pominąłem tą całą resztę dlaczego dyro w ogóle cokolwiek kazał mi robić i dlaczego wylądowałem na jego dywaniku. A te nasze koszulki to chyba cały czas w moim bagażniku leżały i czekały na następny mecz, aż je zawiozę do pralni. – Pora to chyba przeprosić – normalnie takim żartem zarzuciłem, że aż się sam debilnie zaśmiałem i tak bym się śmiał dalej, gdyby mi brzuch nagle nie zaburczał na wspomnienie Elio o guacamole. Od razu aż pomyślałem o tym, które robiła babka ze strony tatuśka i dziękowałem w myślach Bogu za te meksykańskie korzenie, bo tacosy czy inne takie potrawy z Meksyku to było najlepsze żarcie na świecie. Dobra, może zaraz po pizzy. – E chłopaki spadajmy stąd, słyszałem że dzisiaj to ma padać – rzuciłem jeszcze chcąc zostać wybawicielem numer jeden, ale jak spojrzałem się na niebo to tam ani jednej chmurki nie było. No, trochę przypał.
     
    imię / nick:hiacynta
    multi:heh
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    18

    wiek


    będę milczał

    ZAJĘCIE


    i tak jestem martwy

    UCZUCIA




      
    atlas
       kahan

      
    "you're so art deco, out on the floor

      

      

      

      

      

      

    2020-05-16, 21:41


    Bez słowa przysłuchiwał się wymianie zdań pomiędzy Elio i Edem, chyba w wyrazie wyjątkowego zmęczenia nie czując potrzeby żeby wtrącić swoje kąśliwe trzy grosze. Na propozycję Dohemy'ego tylko kiwnął lekko głową, znów, nie bardzo w nastroju na to, żeby się w tej dyskusji udzielać, bo ochota na otwieranie gęby najwyraźniej nachodziła go tylko wtedy, gdy przyszło do komentowania planów treningowych JBJa. Nieco zaskoczyło go grobowe milczenie Romeo i nawet posłał mu zmartwione spojrzenie, bo przecież z całej piątki to on najbardziej lubił wyrażać opinie i wylewać swoje gorzkie żale w temacie sportowych zmagań. Dla Atlasa to zjawisko miało charakter wręcz mistyczny, ale słowem się w tej sprawie nie odezwał, zamiast tego w cichości ducha zastanawiając się, czy naprawdę aż tak im do głów pouderzało to całe świeże powietrze.
    Wybitnie nie chciało mu się rozciągać, ale dla własnego dobra fizycznego, a przy okazji i komfortu mentalnego Johnny'ego, niezmiennie udawał, że po chwili biegu rzeczywiście fajnie i przyjemnie było ciągnąć kolana do brody i rozkraczać się nad ziemią. Aż go serce zakuło z zazdrości, gdy Eddie tak bezkarnie przysiadł na chłodnej ziemi. A może i nie z zazdrości, może to po prostu pagórkowe biegi rzeczywiście miały zaraz Kahana całkiem wykończyć. Przysłuchiwał się uważnie rozmowom, decydując więcej się w dyskusjach o Fallon nie udzielać. Zaraz z resztą spojrzenie skrzyżował z Elio, podobnie jak i Włoch, nie mając najmniejszego pojęcia, jak dokładnie miały się zajęcia dodatkowe Romka do tematu całej tej dyskusji. – No, totalnie. Zwijajmy się, bo jeszcze nas ulewa złapie, nie możemy się przecież rozchorować przed rozgrywkami – zgodził się więc bez namysłu z Garcią, bo jakoś nie widziało mu się dłużej po tym lesie zasuwać. Wszystko mu było jedno, czy niebo jest bezchmurne czy nie, bo szczerze liczył, że pan kapitan po prostu podchwyci te mało entuzjastyczne nastroje zawodników i daruje im resztę dzisiejszego ćwierćmaratonu. A coby zmęczenie grupy wyrazić w sposób jak najbardziej dramatyczny i przekonujący, zaraz bezceremonialnie poszedł w ślady Eddiego, przysiadając obok niego.
     
    imię / nick:żuczek
    multi:temi
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    18

    wiek


    tracę sen

    ZAJĘCIE


    i ciebie też

    UCZUCIA




      
    Eddie
       Dohemy

      
    "panie władzo, ja tu tylko tańczę

      

      

      

      

      

      

    2020-05-17, 12:58


    - Dobra, dobra, sorka - bąknął do Johnsona, bo tym głąbem to ewidentnie był Eddie, biorąc pod uwagę fakt, że jako jedyny zbojkotował rozgrzewkę JBJa siadając na ziemi. Wprawdzie ani myślał, żeby teraz wstać, ale, żeby sobie oszczędzić dalszego ganienia ze strony ziomka, a jego nie uaktywniać (wystarczająco był zestresowany tymi rozgrywkami i selekcjonerem), zaczął uskuteczniać jakieś mało entuzjastycznie chwyty za plecami.
    Skupiony na własnych bolączkach, związanych z burczącym brzuchem i pieczeniem we wnętrzu klatki piersiowej, Eddie był dość błogo nieświadomy wszelkich porozumiewawczych spojrzeń wymienianych przez kolegów, czy ewentualnych kontrowersji związanych ze wspólnym spędzaniem czasu przez Fallon i Romea, skutkujących zaniedbywaniem drużynowych obowiązków przez tego drugiego. Parsknął tylko bardziej niż entuzjastycznie na wyborną grę słów Garcii, a potem, w średnio sprytnym fortelu kolegi, zwęszył wspaniałą okazję na to, żeby już kończyć trening i przejść do przyjemniejszej części spotkania, a mianowicie jakiegoś kebsa w drodze powrotnej.
    - Noooo, jak sprawdzałem pogodę to zapowiadali deszcz na teraz właśnie – podłapał za kolegami. - Niby na niebie żadnej chmurki, ale tak jest właśnie najgorzej, bo jak jebnie deszczem to nawet sprintem nie zdążymy - zapewnił z przekonaniem, zupełnie jakby właśnie sobie tej teorii nie wymyślił.
     
    imię / nick:edzia
    multi:charlie
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    18

    wiek


    uczeń/kapitan drużyny szkolnej

    ZAJĘCIE


    kawaler do wzięcia

    UCZUCIA




      
    Johnny
       Johnson

      
    "if you wanna go to heaven you should fuck me tonight

      

      

      

      

      

      

    2020-05-18, 21:02


    No trzeba przyznać, że nieszczególnie ziomeczki były mu pomocne w rozwiązaniu sprawy z Fallon. Johnny to miał na prawdę chyba tylko pół mózgu, albo tylko jedną połową sięposługiwał, bo z jakiegoś powodu, mimo że nie ma oparcia w typach no to i tak ich uważa za swoich przyjaciół. Skoro jednak nic nie powiedzieli i jedynie Romeo coś tam bąknął, no to Johnny tak na nich spojrzał i pokręcił głową. Nie wierzył w to, że takie z nich słabiaki.
    - Dobra, jak chcecie wracać, to lepiej się pośpieszcie. Bo kto nie zdąży na dół, ten wraca do miasta piechotą - uśmiecha się do nich rozbrajająco, w końcu to on ma kluczyki do auta!!! I zaraz puścił się biegiem w stronę parkingu.
     
    imię / nick:jbj
    multi:NIE
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: