Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    19

    wiek


    choć czasem bywam draniem to cię naprawdę lubię

    ZAJĘCIE


    dobrze się z tobą bawię i cię dziś potrzebuję

    UCZUCIA




      
    Ernest
       Kavinsky

      
    "oczy mówią mi to, czego nie powiedzą usta

      

      

      

      

      

      

    2020-05-07, 19:12


    Ernest Kavinsky
    Jan Pasula (jan-rapowanie)

    Data urodzenia

    28.02.2001

    Miejsce urodzenia

    deep lakes

    Dzielnica

    little town

    Zawód

    powtarzam ostatnią klasę i robię muzykę

    Miejsce pracy

    DEEP LAKES HIGH SCHOOL | internetowa otchłań

    grupa

    CHERETTE

    biografia
    Ścieżka 1
    kocham cię mamo, kocham cię tato
    spędźmy ze sobą radośnie to lato,
    weźmy dziś wszystkich, weźmy też pieska,
    którego nazwałem tak słodko, bo Pestka


    Fascynujące, że możemy tak wiele wywnioskować o danej osobie, jedynie na podstawie jej głosu. Możemy wyczytać z niego wszystkie emocje, jakie towarzyszą przy wypowiadaniu mniej lub bardziej znaczących słów. Barwa, szybkość wypowiedzi i nasilenie, to wszystko buduje nam zarys postaci, jej uczucia i myśli.
    Wymyśl sobie teraz jedno, krótkie zdanie. Obojętnie jakie, może być skierowane do ukochanej osoby, do wroga, do przyjaciela... chociaż równie dobrze może opowiadać o tym, co zjadłeś dziś na obiad. Masz? Świetnie. Teraz spróbuj kilkakrotnie wypowiedzieć je na głos, jednak za każdym razem, z inną intonacją. Widzisz? Te same słowa, a dzięki odpowiedniej modelacji głosu brzmią różnie. I wystarczy dodać do tego odpowiedni bit i powstanie coś pięknego, wartego uwagi i przesłuchania.
    Muzyka towarzyszyła mi już od wczesnych lat dzieciństwa. Pamiętam, jak mając bodajże pięć czy sześć lat, każda z moich wypowiedzi była rymowana. Normalnie, przychodziłem do domu ze szkoły i zamiast po ludzku spytać się mamo, co dziś na obiad?, ja wymyślałem jakieś złożone, mało ambitne wypowiedzi typu mamo, mamo, co dziś jemy? my ci z chęcią pomożemy! może wszyscy siły połączymy? chodź tu Wendy, my coś kupimy. Początkowo wydawało się to rodzicom całkiem zabawne, pomimo, że nieudolne, przynajmniej matce, bo tata to się na prawdziwej sztuce to w ogóle nie znał. A mama to co innego, w końcu była baletnicą, miała pojęcie o rytmie, dlatego też praktycznie od razu zauważyła moje ciągoty do muzyki. Tata natomiast kręcił nosem, kiedy posuwałem mu coraz to nowsze rymowanki do recenzji, zbywał mnie przez ten cały czas marnymi wymówkami, w które będąc dzieckiem, oczywiście wierzyłem. Dopiero z czasem przekonałem się, że tak naprawdę jego wcale nie interesowały moje pasje, moja zajawka do muzyki, zresztą z Liama również nie był dumny, mimo że brat osiągnął światowy sukces. A mama? Ona była zupełnie inna. Gdybym tylko mógł, to głosiłbym całemu światu, że mam najwspanialszą mamę, jest piękna, mądra, czuła i opowiada mi różne historie, gdy wieczorami siedzimy przy kakale.
    Swoją drogą, czasem się zastanawiałem, dlaczego moi rodzice ze sobą są, skoro byli takimi przeciwieństwami. Dlaczego los postawił ich na swojej drodze wtedy, w Polsce, kiedy ojciec jako wielce zapracowany biznesmen pojechał tam w delegację. I nie wiem, co on miał w głowie, wybierając, zamiast wypadu z kumplami do baru, tańczących balet facetów w rajtkach, jednak jak się później okazało (przynajmniej tak opowiadała mama, upojona winem na jakimś rodzinnym spotkanku), to zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia na popremierowym bankiecie. No i generalnie to szybko poszło, wystarczyło kilka wieczornych spotkań przy winie i kolacji, by ich relacja się pogłębiła, by zrozumieli, że nie mogą bez siebie żyć... jednak tutaj pojawił się pewien problem, a mianowicie to, gdzie po ślubie zamieszkają? Wiecie, mama Warszawianka, uwielbiająca wieczorne spacery po parku łazienkowskim, zakochana w Pałacu Kultury i Nauki i w pomniku warszawskiej syrenki, a ojciec? Na co dzień żyjący w Kanadzie biznesmen, który nigdy nie zastanawiał się nad wyprowadzką ze swojego kraju. Nawet nie dopuszczał do siebie takiej możliwości, by wspólnie z mamą zamieszkali w Polsce, bo przecież on tam miał wszystko, a w Warszawie musiałby zaczynać od nowa, co średnio mu się uśmiechało. Więc to mama musiała być tą, która porzuci swoje dotychczasowe życie, swoich rodziców i przyjaciół i wraz z ukochanym wyruszy w nieznane, po lepszą przyszłość. Początkowo wcale im się nie przelewało, w sumie to po dziś dzień nie śpimy na pieniądzach. Ojciec jednak któregoś pięknego dnia postanowił sprzedać udziały w firmie i wielce zafascynowany malarstwem, kupił galerię. Wystawiał w niej swoje dzieła, takie według mnie średnie mocno, ale nie wiem, nie znam się, oraz promował młodych artystów, którzy nie potrafili się nigdzie przebić. Jego wrażliwość artystyczna w żaden sposób jednak nie przekładała się na muzykę, tak jak już wcześniej wspomniałem, a sens widział jedynie w sztaludze, pędzlach i farbach.

    Ścieżka 63
    nie jestem duszą towarzystwa, raczej outsiderem
    nie rób ze mnie boga, bo dla mnie jesteś zerem


    Za dzieciaka praktycznie nie wyróżniałem się z tłumu rówieśników. Złotą czuprynę ukrywałem pod czarnymi czapkami z daszkiem, które podobno dodawały uroku mojej dziecięcej buźce. Po szkole bujałem się z kilkorgiem znajomków, z którymi trzymaliśmy się od samego początku i nie widziałem też potrzeby, by w jakiś sposób poszerzać to grono. Nie wiem dlaczego, ale nie ufałem obcym, wydawało mi się, że coś knują za plecami, zresztą nawet mama powtarzała mi, bym kierował się własnym rozumem i nie polegał na innych, bo kiedyś mogę się na tym przejechać. Byłem więc radosnym dzieckiem, które nie przejmowało się problemami oraz tym, że miałem brudne buty i skarpetki nie do pary. Uczyłem się średnio, jednak zawsze bez większych problemów udawało mi się przejść do następnej klasy, chociaż pamiętam, jak dostając złą ocenę, powtarzałem rodzicom, że na świecie są ważniejsze sprawy niż piątki z majzy czy z gegry.
    Będąc już nastolatkiem, w dalszym ciągu nie przywiązywałem wagi do spraw życia codziennego. Byłem dwa metry nad ziemią, jak wieczne dziecko, Piotruś Pan. Oddawałem się temu, co kochałem, czyli pisaniu różnych tekstów, głównie do szuflady, bo jakoś brakowało mi odwagi, by cokolwiek nagrać i pokazać komuś spoza rodziny. Wolałem bujać w obłokach, zastanawiać się, co by było, gdyby..., niż zrobić jakiś decydujący krok w stronę swojej wymarzonej przyszłości. Przyznam, że trochę też obawiałem się opinii ojca, jego złości, kiedy dowiedziałby się, że jego syn ma zamiar zajmować się muzyką, a nie czymś “poważnym”. Kiedyś sugerował mi, że widziałby mnie jako biznesmena, w garniturze, z teczką pod pachą, ewentualnie lekarza. Ja mu na to powiedziałem, że co ty, tata, lekarzem? Chyba żartujesz, jak ja na lekcjach nie ogarniam, co się dzieje, a co dopiero z pacjentem na stole operacyjnym. No, byłaby niezła jazda. A poza tym, to zacznijmy od tego, że w życiu nie dostałbym się na medycynę. Ba, ja się na żadne studia w życiu nie dostanę.
    Pierwszego szluga spaliłem w wieku bodajże czternastu lat, a smak pierwszego alko poczułem niedługo później. Poznałem nowych ziomeczków, chciałem się im przypodobać, nie zważając na to, że jakiś czas temu kilkakrotnie zemdlałem, miałem zawroty głowy i duszności. Bagatelizowałem problem, nawet nie mówiąc o tym wszystkim rodzicom. Tłumaczyłem sobie, że to tylko jakieś chwilowe osłabienie, stres, czy coś i na pewno niedługo minie. Podkradałem z domowego barku polski alkohol, który mama dostawała od babci, bo przecież połówka wyborowej wiśni i półtora litra beskidu na starcik to najlepsze, czego może chcieć kilkoro nastolatków, nie? Bo przecież fajnie tak po pijaku krzyczeć jebać jutro i zupełnie nie przejmować się tym niby ważnym testem z historii czy innego gównianego przedmiotu, który w życiu nie będzie mi do niczego potrzebny. A tych straconych lat nie odda mi nikt, jak śpiewała kiedyś Santor, taka polska babka, stara, ale jara.
    Problemy ze zdrowiem dawały mi się coraz bardziej we znaki, przez co praktycznie siłą zostałem zaciągnięty przez mamę na badania. Nie wiem dokładnie, co ten lekarz tam pierdolił, w każdym bądź razie stwierdzono u mnie arytmię serca. Już nie chcę się tutaj zagłębiać w szczegóły, bo to nie ma najmniejszego sensu, jednak pomyślcie sobie, co czuje chłopak, lat piętnaście, który nagle się dowiaduje, że ma wadę serca i musi na siebie uważać? No, jakiś normalny koleś by się na serio tym przejął, jednak ja tradycyjnie miałem w to wyjebane. Zakazałem komukolwiek o tym mówić, szczególnie Fallon, która przecież odgrywała i do tej pory odgrywa matkę Teresę z Kalkuty i próbuje mnie pilnować na każdym kroku, bym przestał palić, pić, bym przyjmował regularnie leki. Dzięki, Fallon, kochana jesteś, ale uwierz, że naprawdę nie musisz tego robić. Ja sobie świetnie sam daję radę, nie potrzebuję niańki. Tylko błagam, nie mów tym dzbanom o chorobie, bo przysięgam, nie ręczę za siebie. Pamiętaj, że bóg mnie nie chce ściągać stąd, bo jesteśmy ziomalami i trzymamy sztamę.

    Ścieżka 87
    kocham cię deep lakes, ty wiesz
    najebki, romanse, porażki i seks


    Nie dało się nie zauważyć fizycznych zmian, jakie przeszedłem na przestrzeni lat. Wyrosłem na chłopaka mierzącego jakoś metr dziewięćdziesiąt, trochę zmężniałem, chociaż dziecięce rysy wciąż zdobiły mą twarz. Pomimo tego w głębi duszy nadal byłem dzieckiem, które nie zdawało sobie sprawy z tego, jak wygląda prawdziwe życie. Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć nagrywać kawałki, nawet jeden z ziomków zaoferował mi, że może dla mnie nagrywać różne bity. W końcu wyjąłem z szuflady stare teksty, które przez tyle lat namiętnie pisałem, nagrałem i rzuciłem w internetową otchłań, szczycąc się tym, że mogę w nich zarzucić wyszukanymi przekleństwami w języku ojczystym mojej mamuśki, bo tylko tyle mnie interesuje, jeżeli chodzi o język polski. I w końcu mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumny, ponieważ własnymi rękami, własnym sprytem i ciężką pracą robię dobry rap, choć mi za niego nie płacą. Jeszcze mi nie płacą, bo mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni.
    Zaniedbałem szkołę, zaniedbałem naukę, przez co zmuszony jestem powtarzać ostatnią klasę. Nagrania tak mnie pochłonęły, że totalnie zapomniałem o świecie zewnętrznym, na zegarku jest za dziesięć piąta, a ja piję wodę i palę szluga i myślę o niej, zastanawiając się czy tak naprawdę kocham noc, czy kocham ją? Jest piękna, jest idealna, czasami nawet nie potrafię nad sobą zapanować, by nie rzucić jakimś dwuznacznym tekstem w jej towarzystwie. Mógłbym patrzeć na nią godzinami, nawet w telefonie mam specjalny folder z jej fotkami, to sobie oglądam do snu, hehe. Jednak wprost nigdy jej nie powiedziałem o tym, co czuję, jedynie w kawałkach daję upust swoim emocjom, nawijając, że masz tą rezolutność, plus spoko nogi, tyłek, uśmiech, twarz anioła, resztę sam se dopisz, tyle, ewentualnie bardziej wyniośle krzyczę kurwa, jak ja się tobą jaram, ja pierdolę. Nie wiem, co będzie, czy kiedykolwiek zdecyduje mi się dać szansę, bo póki co widzę, jak obraca się w towarzystwie starszych facetów, takich bardziej dojrzałych, którzy byliby w stanie zapewnić jej jakieś spoko życie. Nie wiem, może nadejdzie taki moment, kiedy spojrzy na mnie w ten sam sposób, co ja na nią, kiedy pozwoli mi się kochać, kiedy wpuści mnie do swojego serca. Póki co, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko marzyć i zbierać te obelgi ze strony ziomeczków z grupy, że niczego nie ogarniam. Uwielbiam ich i nienawidzę, serio, czasami mnie tak wkurwiają, że szkoda strzępić ryja, ale i tak uważam, że to moje najlepsze lata, ja i moi przyjaciele.
    Kocham imprezki, kocham alko i szlugi, kocham zioło, z którym ostatnimi czasy się nieźle zaprzyjaźniłem. Dzięki niemu mogę poczuć się inaczej, jak dym z papierosa unosić się ponad ten jebany mętlik spraw i problemów, które uważam, że wcale mnie nie dotyczą. To dzięki temu mam odwagę powiedzieć randomowej lasce, która do mnie podbija sora mała, nie mam moodu i spierdolić gdzieś, zostawiając wszystkich znajomków. Ewentualnie na odwrót, umówić się z jakąś typiarą, a później na pierwsze spotkanie przynieść jej czerwoną różę, bo nie jestem z tych, którzy wyjeżdżają z pytaniem ej, mała, ruchasz się, czy trzeba z tobą chodzić?
    Nie mam konkretnych planów na przyszłość, bo kto by się tym przejmował? W każdym bądź razie, jestem sto pro pewny, że będę rapował, oczami wyobraźni widzę też, jak pakuję plecak i pryskam nagrywać te vlogi z calutkiego świata i wrzucam je później na swój nowy kanał, ale na to muszę jeszcze poczekać, bo najpierw skończę szkołę, ok? W końcu by wypadało. Kiedyś też trzeba będzie dorosnąć, chociaż myślałem sobie zawsze, że będę wiecznym chłopcem, nie oceniaj mnie po tym, że mnie częściej widać w nocy, okej? Dziena, pozdrawiam serdecznie.
     
    imię / nick:michałowa
    multi:.
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    welcome

    wiek


    to

    ZAJĘCIE


    Deep Lakes

    UCZUCIA




      
    Deep
       Lakes

      
    "the land of the silver birch

      

      

      

      

      

      

    2020-05-08, 20:45


    akcept
    witaj na forum Twoja karta właśnie została zaakceptowana, więc jesteś teraz prawowitym mieszkańcem Deep Lakes! Zanim jednak pójdziesz na fabułę, proponujemy założyć potrzebne tematy takie jak kalendarz i relacje. Masz trzy dni na rozpoczęcie rozgrywki.
    Baw się dobrze!
     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 0
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: