Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu
  • 07.08 Deep Lakes ma trzy miesiące! Zapraszamy do udziału w sierpniowym wyzwaniu - i dziękujemy za cały Wasz wkład w forum!


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    32

    wiek


    morderstwo to ciekawy motyw literacki

    ZAJĘCIE


    ale w realnym życiu lepiej kochać niż umierać

    UCZUCIA




      
    Jeremiah
       Dohemy

      
    "towers of gold are still too little, these hands could hold the world but it'll never be enough

      

      

      

      

      

      

    2020-09-01, 19:56


    ... i skrzat

    Kto normalny dzwoni do ludzi (grubo) po godzinie dziesiątej wieczorem, o ile nie ma do powiedzenia czegoś ważnego w równie ważnej sprawie? (Chociaż jego sprawa - jakby nie patrzeć - była dość poważna). Raczej się nie zdarza. W ogóle rzadko się zdarza. Ale Jeremiasz nie był normalny (co zresztą sam sobie potwierdził w trakcie ich ostatniego wspólnego wieczoru po mordobiciu). I jego dzieci także takie nie były. Szczególnie jedno, które od ponad półtorej godziny zamiast spać, wykłócało się z nim o tematykę bajki opowiedzianej na dobranoc. Nie pomogły prośby. Nie pomogły szantaże. Nie pomogły przekupstwa. Nawet groźby nie zdały się na nic wobec uporu tej wrednej istoty, która jedyne, czym była w stanie się zadowolić do kontynuacja przerwanej historii. I to tej konkretnej historii, żadnej innej. Której on nie potrafił podjąć, gdyż - oprócz kilku nieskładnych podpowiedzi córki - nie znał jej kontekstu.
    Nie miał więc wyboru. Musiał zdecydować się na kapitulację i rozmowę z wyższą instancją, cholera jasna. Wyciągnął z tylnej kieszeni spodni telefon i patrząc na zadowoloną minę córki wystukał numer do Mari.
    - Cześć, mam nadzieję, że cię nie obudziłem? - Emily zaczęła chichotać, a on z uśmiechem przyłożył jej palec do buzi, żeby zachowywała się cicho. Wesołkowatość córki zaczęła udzielać się także jemu. - Wiem, że jest późno, ale mam prawdziwy problem i chyba tylko ty mogłabyś go rozwiązać… - starał się mówić poważnie, ale coraz głośniej chichocząca Emily pogłębiała jego rozbawienie. Niemniej czekając na jej reakcję starał się zachować powagę. Niestety, w tym towarzystwie tylko on jako tako potrafił opanowywać swoje odruchy, w przeciwieństwie do małego diabełka, który wyciągnął rękę w kierunku ojca i wyrwał mu telefon, żeby przyłożyć go sobie do policzka.
    - Ceść! To ja! Musisz tatę naucyć bajek! - W tym momencie Jeremiah niemalże strzelił focha na własną córkę, bo - w co jak w co! - ale w bajki to on umiał jak nikt inny! - On nie zna tej, co mi opowiadałaś ostatnio o tsech pscółkach, które miały takie fajne przygody w oglodzie! Ale zasnęłam i nie pamiętam tej ostateniej psygody z kucykami! A tata jakieś głupoty gada o tym, ze kucyki nie bawią się z pscołami! - wywrócenie oczu Emily było tak lekceważące, że Jeremiah parsknął śmiechem. Zastanawiał się, gdzie ta bestia nauczyła się takich gestów. Chociaż jakby miał możliwość patrzenia na siebie z boku w trakcie różnych swoich reakcji, nie byłby taki zdziwiony, skąd dzieciakom biorą się takie albo inne przywary, z którymi tak uparcie walczył...
     
    imię / nick:A.
    multi:w życiu!
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    30

    wiek


    Managerka Come a Casa

    ZAJĘCIE


    Kochać... jak to łatwo powiedzieć

    UCZUCIA




      
    Carlotta Mari
       Tillsley

      
    "A strong woman is one who is able to smile this morning like she wasn't crying last night...

      

      

      

      

      

      

    2020-09-02, 13:11


    Dzisiejszy wieczór był tak cudownie spokojny, że po długiej i relaksacyjnej kąpieli Mari wskoczyła w swoją piżamę, otuliła się grubszym swetrem i wyszła na balkon by podziwiać gwieździste niebo i księżyc. Już zapomniała jak to jest być tak zrelaksowaną, tak beztroską, tak wolną od problemów. Wszystko powoli się układało tak, jak to sobie zaplanowała. Nawet kłopoty z zajściem w ciąże nie dołowały jej tak bardzo. Była spokojna, że w końcu im się uda, bo nie była w tym sama. W tej samej chwili jak pomyślała o nim, wyświetlacz jej telefonu rozświetlił się ukazując jego urocze zdjęcie. Od razu odebrała telefon, zaciekawiona co takiego wydarzyło się, że dzwoni do niej o takiej porze.
    - Nie spałam, właśnie myślałam o Tobie i… Co się stało? – zabrzmiało to naprawdę poważnie i dopiero gdy usłyszała chichot Emily domyśliła się, że ten mały czteroletni diabeł znowu coś wymyślił i zanim zdążyła dopytać na jaki kolejny szalony pomysł wpadła to już słyszała jej dziewczęcy głos w słuchawce. Aż zaśmiała się radośnie, bo faktycznie ostatnio opowiadała jej całkowicie zmyśloną bajkę o trzech pszczółkach, które miały fantastyczne przygody. Nie spodziewała się, że aż tak ona przypadnie jej do gustu. – Jak to kucyki nie przyjaźnią się z pszczołami? Każdy potrzebuje przyjaciół, więc to faktycznie straszne głupoty. Chociaż bajki Twojego taty też są na pewno ciekawe, ale niech będzie. Poproś go by włączył telefon na głośnik to opowiem Ci bajkę. Ale masz iść grzecznie spać! – jej głos był ciepły, ale stanowczy, bo godzina naprawdę była już późna a ten mały skrzat jeszcze nie spał! Poprawiając się na wiklinowym fotelu, podciągnęła nogi pod kolana i poczekała aż Jeremiah przełączy ją na tryb głośnomówiący. Upewniając się, że Emily grzecznie leży pod kołderką i zamknęła oczy zaczęła opowiadać wymyśloną na poczekaniu historię o przygodach pszczółek i o samotnym kucyku, z którym nikt nie chciał się bawić. Jej głos był cichy, spokojny i kojący, tak by dziewczynka szybko zasnęła pozwalając swojemu ojcu trochę odpocząć.
    - … i tak oto trzy dzielne pszczółki zdobyły nowego przyjaciela, który już nigdy nie czuł się samotny – zakończyła mając nadzieję że te kilka minut wystarczyło by uśpić dziewczynkę. – Zasnęła? – zapytała niepewnie jednak gdy nie usłyszała żadnych protestów, żadnych śmieszków roześmiała się ponownie, tym razem skupiając się na rozmowie z mężczyzną. – Nie wiedziałam, że jestem tak dobrym bajkopisarzem. Tobie też trzeba coś opowiedzieć do snu?

     
    imię / nick:stokrotka
    multi:nie
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    32

    wiek


    morderstwo to ciekawy motyw literacki

    ZAJĘCIE


    ale w realnym życiu lepiej kochać niż umierać

    UCZUCIA




      
    Jeremiah
       Dohemy

      
    "towers of gold are still too little, these hands could hold the world but it'll never be enough

      

      

      

      

      

      

    2020-09-04, 20:55


    Kiedy mina Emily pokazała mniej więcej tyle “ha, tato, a nie mówiłam!”, już wiedział, że Mari wyratowała sytuację. Włączył tryb głośnomówiący, opatulił szczelnie córkę kołdrą i pozwolił kobiecie na wysnucie swojej opowieści, w trakcie której on dla dodatkowego efektu utulenia dziecka głaskał ją jeszcze po głowie w ten określony sposób, który ją uspokajał. Obserwował uważnie ewolucję wyrazu jej twarzy od zmarszczonych brewek, kiedy historia rozpoczęła się od przypomnienia poprzednich wydarzeń, przez lekki uśmiech przy narastaniu przygody, po spokojny oddech oznajmiający, że zasnęła. A zasnęła na długo przed tym, zanim Mari skończyła swoją bajkę, ale sam się w nią zasłuchał i szkoda mu było przerywać.
    - Dzięki, uratowałaś mi życie - wyszeptał do telefonu, chociaż nie był pewien, czy sieć lub aparat przeniesie ten dźwięk, ale nie mógł powiedzieć nic głośniej, dopóki był w pokoju Emily. Dopiero po zamknięciu drzwi i upewnieniu się, czy aby przypadkiem się nie obudziła w trakcie jego wychodzenia.pozwolił sobie na głośniejszy ton. - Tak, koniecznie. Ale bajka dla mnie nie musi być tak przyzwoita. Jak tak dobrze ci idzie, to możemy znaleźć nowy sposób odczarowania oklepanego motywu przewodniego koni albo pszczół w historiach dla starszych odbiorców - powiedział ze śmiechem, kiedy zamknął wreszcie drzwi od sypialni córki. - Bo chyba w tych kategoriach myślałaś o mnie o tej porze? - jeśli myślała, że przez to, iż córka wyrwała mu telefon z ręki, Jeremiah zapomniał o jej wcześniejszych słowach, to była w dużym błędzie. Przeszedł kilka kroków do garderoby przerobionej na jego gabinet, gdzie… - Poczekaj chwilę - odłożył na moment telefon na szafkę, odłączył ładowarkę od laptopa od prądu, zabrał samego laptopa i przeniósł się z tym do sypialni.
    - Rozmawiałem dziś z Thomasem - zaczął, kiedy wreszcie usiadł z komputerem na kolanach na łóżku, a telefon przytrzymał ramieniem do ucha, żeby obiema rękami rozplątać słuchawki, które ostatecznie dla lepszej wygody rozmowy podłączył do telefonu. - Ogólnie powiedział, że nie ma nic przeciwko, ale to musi być brat, żeby miał z kim grać w piłkę - uśmiechnął się pod nosem, bo jakiej odpowiedzi można się było spodziewać od dziewięcioletniego chłopca? - Na pytanie o to, co jeśli urodzi się dziewczynka, odpowiedział, że też może być, bo nie będzie musiał się więcej bawić z Emily w jej “dziewczyńskie zabawy”. Czy taka odpowiedź z jego strony cię satysfakcjonuje? - zapytał ze śmiechem przeglądając w laptopie projekty okładki do najnowszej książki, z których jeszcze dzisiaj miał odesłać swojego faworyta.
     
    imię / nick:A.
    multi:w życiu!
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: