Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    27

    wiek


    prowadzi własny biznes

    ZAJĘCIE


    patrzy w Carney'a jak w obrazek

    UCZUCIA




      
    Sicily
       Marshall

      
    "Bésame, bésame, bésame. Así, así, Y yo te llevo a tu final feliz

      

      

      

      

      

      

    2020-08-09, 18:50


    #32
    outfit

    Każda kobieta ma tak, że jak zbliża się wyjazd, wielkie wyjście, święto... nagle nie ma co ubrać. Z Sicily było tak zawsze. O ile na co dzień miała co na siebie wdziać, tak na hasło kolacja w restauracji jej szafa magicznie opustoszała. Opustoszała z dwóch względów. Po pierwsze, wszystkie sukienki były nieadekwatne do kolacji w restauracji, bo zwyczajnie były za krótkie, albo miały za głęboki dekolt. Po drugie, były strasznie przylegające, a odkąd Si ma manię jedzenia i ewidentnie ciało jej za to dziękuję, zwyczajnie nie podoba się jej to jak wygląda w nich. I to nie tak, że w odległości 100 km od Deep Lakes nagle nie ma sklepu z sukienkami, po prostu temat Toronto nawinął się w wiadomościach.
    Toronto to nie Prince George, że Si założy zwyczajną kieckę. Toronto to wielkie miasto, gdzie trzeba jakoś się prezentować. Nawet jeśli torbę przetrzepał jej Car i sam wybrał sukienki, które w ostateczności może założyć. W końcu zwiewne, z wycięciami i dekoltami podkreślającymi biust kobiety odpadają. Z resztą, Si się nie zdziwi jak po powrocie jej szafa faktycznie opustoszeje.
    -Kurwa, jeszcze trochę, a nigdzie nie jadę - jęknęła i nawet nóżką tupnęła, gdy wyszły z drugiego sklepu, z którego wyniosła zapewne szpilki, albo biżuterię zamiast kiecki. Jeszcze wczorajsze sushi na kolację daje jej o sobie znać, ale przecież tego głośno nie powie, bo Aura znów zacznie gadać, że Sycylka jest w ciąży. Bo to przez jedzenie ma mdłości, prawda?
     
    imię / nick:Oset#5986
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    30

    wiek


    mój klub

    ZAJĘCIE


    nie twój interes

    UCZUCIA




      
    Aurora
       Wilson

      
    "I'm gonna fight 'em off - a seven nation army couldn't hold me back

      

      

      

      

      

      

    2020-08-10, 14:50


    VII
    outfit


    Musiała wyrwać się z tego miasteczka. Dusiło ją i sprawiało, że codziennie budziła się jeszcze bardziej zmęczona, jeszcze bardziej bezsilna. Gdy więc tylko nawinął się temat Toronto, postanowiła go pociągnąć - to w końcu jedyne cztery tysiące trzysta osiemdziesiąt kilometrów, prawda? Nie umiała sobie jednak odmówić. Podczas ostatniej trasy koncertowej śpiewała tu dwa razy, oba - dla pełnej sali. Dziś więc miała na nos nasunięte ciemne okulary, a jasne włosy nieco zasłaniały twarz. Na wszelki wypadek. Nie chciała wzbudzać żadnej ekscytacji, zwłaszcza że nie była tu w swojej sprawie. Chodziło o Sicily. W drodze już dyskretnie wypytała ją o Cara, o ich relację, o wydarzenia z wesołego miasteczka, o stosunek Noaha do ojca. Nie żeby akurat to wszystko interesowało ją najbardziej na świecie, po prostu była ciekawa, poza tym - chyba powoli zamieniała się w przyjaciółkę Si i czuła, że powinna wszystko wiedzieć. Chodziło też o dobro małego - może nawet ono było ważniejsze, niż cała reszta.
    Sama też podzieliła się tym, co u niej. Zdradziła, że planuje przeprowadzkę, że faktycznie podpisała kontrakt na płytę, że faktycznie spotkała swojego licealnego chłopaka. Że ma na oku duży dom w Lakewood. Opowiedziała o swojej burzliwej rozmowie z Mari - Mari, która po latach wciąż w oczach Aury była tak samo śmieszna. A może nawet bardziej. Wilson miała nadzieję, że więcej już nie spotka jej na swojej drodze. Nie miała czasu na bezsensowne gryzienie się z małomiasteczkową damulką.
    - Jedziesz, jedziesz. Pokażę ci zaraz świetne miejsce, mają bajeczne kiecki, na pewno coś wybierzesz - obiecała, posyłając jej nieco czuły uśmiech, taki zarezerwowany dla młodszych sióstr. - Ale zaliczmy najpierw łazienkę, dobra? Bo rozerwie mi pęcherz - dodała i, nie czekając na pozwolenie Sicily, złapała ją za rękę i poprowadziła w stronę toalet. Tam ruszyła w stronę wolnej kabiny - zerkając jednak na Si. A gdy tylko ta zamknęła za sobą drzwi - Aura już przy nich była i siadała pod nimi, dociskając je mocno plecami. Marshall została uwięziona. Szkolne żarty nadal w cenie. - Mam dla ciebie niespodziankę! Nie chciałaś iść do lekarza, lekarz przyszedł do ciebie - oświadczyła, grzebiąc w torebce - i zaraz pod drzwiami wsunęła do kabiny test ciążowy. - Zachowaj trochę w pęcherzu, mam jeszcze dwa - uśmiechnęła się pod nosem, dumna ze swojego pomysłu. Bo była stuprocentowo pewna, że Sicily spodziewa się dziecka.
     
    imię / nick:moonie#9386
    multi:Grace, Electra, Emerald
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    27

    wiek


    prowadzi własny biznes

    ZAJĘCIE


    patrzy w Carney'a jak w obrazek

    UCZUCIA




      
    Sicily
       Marshall

      
    "Bésame, bésame, bésame. Así, así, Y yo te llevo a tu final feliz

      

      

      

      

      

      

    2020-08-10, 22:13


    Jakie to wszystko potrafi być przewrotne, że jej relacja z Mari legła w gruzach, a relacja z Aurą rozkwita. Zdawać się mogło, że Si i Mari nic i nikt nie rozdzieli. No cóż, Carlotta na własne życzenie zjebała próbując zgrać świętojebliwą. Oczywiście, gdy tylko odpaliły jej temat, to i Si nie zapomniała o tym wspomnieć, by ostatecznie rechotać z kobiety i jej prób rozdeptania Aury. Umówmy się, tego walec firmy Marshall nie zrobi, a co dopiero Mari w pojedynkę. Ale koniec o niej, bo przecież Aura wzięła Si na spytki o niej i Carze. Sycylka zakochana już po sam czubek głowy oczywiście, zgodnie z prawdą, wychwalała to jak dobrze im, jak Car zachowuje się synem i jak bardzo pięknie to wszystko się układa. Nawet jeśli nadal nie sprecyzowali, czy w związku są, czy też nie.
    -Mh... No dobra. Sama przy okazji skorzystam, bo za dużo herbatki rano wydoiłam - stwierdziła, bo mimo, że nie czuła wielkiego parcia na siku. Weszła do tej nieszczęsnej kabiny i zanim ściągnęła majty, to zadziałał jej wyostrzony słuch. - Aura, co ty wyczyniasz. Nie jesteśmy w liceum, żebyś mnie zamykała w kiblu na przerwie. - zapukała w drzwi. Nie było jej do śmiechu. Nie chciała spędzić popołudnia w kiblu, w dodatku publicznym. Już miała pytać, czy niedoszła bratowa zaplanowała jej wizytę ginekologiczną w kiblu, ale potem przy jej stopach pokazało się pudełko ze znany jej już testem. Jęknęła i posłusznie wykonała test, żeby uciąć jej paplanie o domniemanej ciąży. Długo czekać na wynik nie musiała, dwie kreski jak byk.
    -Tani szajs kłamie. - mruknęła pod nosem, ale zaraz pojawił się kolejny, bo Aura ewidenie słyszała jej komentarz. - Ile jeszcze tego masz? - spytała rozbawiona i no cóż, wykonała kolejny test. Zacisnęła usta w cienką linię, gdy drugi patyczek pokazał to samo. Niby do trzech razy sztuka, ale Si to wystarczyło... Chyba. Zamilkła na kilka chwil patrząc na pierwszy i na drugi test. - D...daj kolejny - powiedziała nieco ciszej niż uprzednio. Może jeszcze na siłę wyciśnie te kilka kropelek.
     
    imię / nick:Oset#5986
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    30

    wiek


    mój klub

    ZAJĘCIE


    nie twój interes

    UCZUCIA




      
    Aurora
       Wilson

      
    "I'm gonna fight 'em off - a seven nation army couldn't hold me back

      

      

      

      

      

      

    2020-08-14, 11:50


    Całkiem cieszyła się z tego, że jej relacja z Sicily wygląda tak dobrze. Potrzebowała w tym mieście jakiegoś sojusznika. Kogoś, komu będzie mogła poskarżyć się na brzydkie ubrania w sklepach, na zacofanie żyjących w Deep Lakes ludzi. Kogoś, z kim będzie mogła poplotkować o znajomych buźkach. Kogoś, kto zdoła połączyć jakoś przeszłość z teraźniejszością - i Marshall stała się tym pomostem. Jedynym elementem wspólnym w zestawieniu Deep Lakes kiedyś i dziś. Bo Sicily niemal się nie zmieniła. No - może miała jeszcze większe zdolności burzenia cudzych żyć, ale w tym zawsze obie były dobre. Dobre - i stopniowo coraz lepsze. Aurora w swojej bezczelności posunęła się do tego, by zdradzić siostrze Drake'a, że ten całował się z Carlottą i że, najwyraźniej, wciąż żyje starym sentymentem. Ta słodka ploteczka była nagrodą - za przyznanie się do wszystkiego, co łączyło obecnie Si z Carney'em. Wilson miała przeczucie, że relacja tych dwojga nie zatrzyma się w tym punkcie - że zaraz czeka ich spora rewolucja. I trzymała za to kciuki.
    Jej było do śmiechu - więc roześmiała się, gdy Sicily zapukała w drzwi tak, jakby to miało przekonać Aurę do porzucenia starannie przygotowanego planu. Nie było jej wstyd, że zachowuje się teraz jak nastolatka. Poważne sprawy wymagają poważnych kroków i dużego poświęcenia.
    - Przerwa na testy ciążowe jest w życiu każdej kobiety przerwą konieczną - zawyrokowała, wyjmując z torebki telefon, by przystąpić do odpisywania na wiadomości w czasie, gdy Si wykonywała test. Znów parsknęła śmiechem - tym razem w momencie, gdy Marshall dyskutowała z wynikiem. Przecież Aurora nigdy się nie myliła - więc po prostu wsunęła pod drzwiami drugie pudełko. - Oprócz tego - jeszcze jeden - odparła zgodnie z prawdą, wracając do odpisywania managerowi (w zasadzie odpowiedź zawierała jedynie jedno słowo - spierdalaj). Drżenie głosu Sicily oderwało ją od wiadomości do matki - ale, według życzenia, podała trzeci test. - Będzie córeczka, nazwiecie ją Lucrecia i będzie bardziej podobna do ciebie, niż do niego. Noah będzie marudził, że to nie brat, ja zostanę chrzestną... - opowiadała lekkim tonem, chowając telefon do torebki. Chciała lekko rozdrażnić Marshallównę i wiedziała, że tym planowaniem przyszłości jej się to uda.
     
    imię / nick:moonie#9386
    multi:Grace, Electra, Emerald
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    27

    wiek


    prowadzi własny biznes

    ZAJĘCIE


    patrzy w Carney'a jak w obrazek

    UCZUCIA




      
    Sicily
       Marshall

      
    "Bésame, bésame, bésame. Así, así, Y yo te llevo a tu final feliz

      

      

      

      

      

      

    2020-08-18, 15:17


    Faktycznie poważnym rozwiązaniem było zamknięcie Si w kiblu i na dodatek gadanie z nią tak, że każdy słyszał. Chociaż tym ostatnim przejmowały się najmniej. I przez myśl Si nawet przeszła modlitwa, by z kabiny obok wyszła jakaś fanka Aury i zaczęła robić szum, że chce zdjęcie i takie tam. Siłą rzeczy Aurora musiałaby się podnieść, ale nie. Jak na złość. No nic, musiała zrobić te testy, bo utknie tu na zawsze.
    -Sama jesteś jak ten test ciążowy – mruknęła pod nosem i wywróciła oczami, chociaż tego Aurora nie mogła zauważyć. Pierwszy – pozytywny, drugi – pozytywny, trzeci – już Si nie widziała aż tak wyraźnie, bo do oczu napłynęły jej łzy. Przetarła oczy wierzchem dłoni i tak, dwie treski. Pociągnęła nosem i naciągnęła gacie, by móc siąść na opuszczonej już klapie od deski. Zaczęła kalkulować w głowie kiedy musiała wpaść i w sumie już nie umiała się doliczyć, bo wyszło, że częściej bzykała się z Carem bez gumki.
    -A spierdalaj – warknęła łamiącym głosem słuchając wymysłów Wilsonówny. To nie był dobry moment na takie żarciki i docinki. Nigdy jeszcze nie ryczała w publicznym kiblu, a jak wiadomo musi być ten pierwszy raz. –To nie tak miało być. Nie chcę, żeby Car związał się ze mną przez wzgląd na drugie dziecko. Nie chcę go łapać na brzuch. – powiedziała, a raczej marudziła, bo w końcu skąd miała wiedzieć, że w weekend będzie już nosić pierścionek na palcu. –A mogliśmy częściej się ruchać w gumie – burknęła i spojrzała wielkimi oczami na Aurę, która pewnie w końcu weszła do kabiny, by popatrzeć na zapuchniętą buźkę Sycylki. Wydęła usta w podkówkę i zwyczajnie rozbeczała się na widok blondynki i tego jej uśmiechu. To nie tak, że się nie cieszyła, bo chciała drugiego bobaska, ale nie sądziła, że tak szybko ta zachcianka się spełni. Podniosła się i zwyczajnie wtuliła się w Aurę ze szlochem.
     
    imię / nick:Oset#5986
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: