Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    19

    wiek


    znasz ten żart o inżynierze?

    ZAJĘCIE


    nie no, ja też nie

    UCZUCIA




      
    artemis
       carvallo

      
    "I don't see what she sees But maybe it's 'cause I'm wearing your cologne

      

      

      

      

      

      

    2020-07-18, 00:23


    Chyba powinnam była się tą groźbą (tak miałam o tym myśleć?) jakoś przejąć, ale z jakiejś przyczyny jedynym, co towarzyszyło mi w związku z tym tajemniczym zapewnieniem było już tylko rozbawienie. Podświadomie zdawałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę było to coś w rodzaju nerwowego śmiechu – tylko szerokim uśmiechem i rozbawieniem potrafiłam jakoś wytłumić niepokój i niedowierzanie wynikające z tego, że spontanicznie podjęłam taką decyzję. Ze wszystkich rzeczy... ze wszystkich rzeczy akurat wymiana tatuaży z nieznajomych. Dopiero teraz, gdy usiadłam z powrotem na kanapie i wzrokiem odprowadziłam chłopaka do pomieszczenia, które sama raptem kilka chwil temu opuściłam, zdałam sobie sprawę z tego że nie wiedziałam czego się spodziewać. Wyglądał na kogoś, kto mógłby chcieć zrobić mi szyderczy żart, zostawić mi na przedramieniu pralkę, lodówkę, garnek albo inny średnio śmieszny symbol mojej domniemanej kobiecości, albo w ogóle coś całkiem innego, równie upokarzającego. Ja... ja wcale żartów stroić sobie nie chciałam, dlatego wybrałam wzór, który wydawał mi się po prostu jakoś pasować, a przy tym tylko odrobinę żartobliwie odnosić się do naszej krótkiej wymiany zdań, ale prawdę mówiąc coraz szybciej traciłam wiarę w to, że Nathan miałby podzielać moje nastawienie.
    Z drugiej strony – nieważne chyba już co to będzie. Próbowałam pocieszyć się tym, że jeśli chłopak rzeczywiście zdecydował się wyciąć mi słaby kawał łamane przez świństwo i że jeśli wyjdę dziś z tego studia z jakimś okropnie żenującym tatuażem na ramieniu, to przynajmniej będę miała o czym opowiadać. Obiecałam sobie, że wszystkim wtedy będę tą historię na siłę wciskać – bo serio, jeśli nie chwalenie się, że zrobiłam taką głupotę całkiem na trzeźwo, to naprawdę nie wiem co innego miałoby mnie uratować od wynikającego z tej impulsywnej decyzji zażenowania.
    Tak się zamyśliłam, w całym tym letargu spojrzenie wbijając spojrzenie gdzieś we własne dłonie i tylko czasem przemieszczając je na czubki własnych butów, że ledwo powstrzymałam bezwarunkowy odruch drgnięcia na dźwięk głosu chłopaka.
    - Co? – zapytałam w pierwszej chwili, bo zupełnie nie dotarła do mnie właściwa treść słów Nathana. A potem... szybko pokręciłam głową, jakby na fizyczny znak otrząśnięcia się, z cichym westchnieniem podnosząc się z kanapy. – No tak, tak, ja pierwsza – pokiwałam głową, starając się nie zabrzmieć na tak spanikowaną jaka byłam na początku, strach próbując zrzucić na drugi plan i zamiast tego skupić się na przykład na... no nie wiem, na ekscytacji? Nie tylko miałam zaraz patrzeć, jak na skórze chłopaka powstaje wybrany przeze mnie tatuaż, ale dosłownie sama bardzo niedługo dowiedzieć się co on wybrał dla mnie. – Jak zemdleję to i tak każ mu kontynuować – rzuciłam jeszcze konspiracyjnym szeptem gdy mijałam chłopaka, mając na myśli oczywiście tatuażystę.
    I wreszcie. Chwila, której obawiałam się najbardziej – usiadłam na fotelu, dokładnie tak, jak nakazał mi to zrobić pracownik salonu, wcześniej świetnie przeze mnie poinformowany w kwestii tego tatuażowego co i jak, z wybranym przeze mnie miejscem na czele. Wydawało mi się, że jest mi odrobinę słabo, ale to raczej nie była kwestia rzeczywistych fizycznych dolegliwości, a skąd, pewnie znów panikowałam. Cierpliwie poczekałam, aż wszystko zostanie przygotowane, a tatuażysta za chwilę oznajmił mi, że teraz zacznie i... I zaczął.
    - O – odezwałam się nagle, mrugając kilkukrotnie. Tak, okej, bolało. Ale jakoś zupełnie inaczej niż się tego spodziewałam. I wcale nie tak mocno, żeby skutecznie mnie z tego fotela przepłoszyć, ani tym bardziej nie tak, żebym zemdlała w połowie. Musiałam tylko zadbać o to, żeby wcale nie patrzeć się na tą igłę zbyt uważnie, bo ona była jedynym, co rzeczywiście wciąż budziło mój nieuzasadniony niepokój. – To je... nie no, wcale nie jest tak źle – oceniłam z szerokim uśmiechem, zwracając się ostrożnie w stronę obserwującego całą scenę Nathana. Chyba się wybroniłam i wcale na aż taką panikarę nie wyszłam... jeszcze?
     
    imię / nick:nie znam jej
    multi:atlasior
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    21

    wiek


    Barman

    ZAJĘCIE


    a co to takiego?

    UCZUCIA




      
    Nathan
       Whitfield

      
    "„Wolę być samotnym wilkiem, niż płaszczącym się psem”

      

      

      

      

      

      

    2020-07-18, 10:36


    Nathan taki właśnie miał cel, gdy wypowiadał swoje słowa, żeby dziewczynę trochę nastraszyć. Wymyślenie jej jakiegoś typowo "babskiego" tatuażu, jak to wcześniej określił, było niezwykle kuszące. Na tyle, że ledwie się przed tym powstrzymywał. Nic by go chyba tego dnia nie uszczęśliwiło tak bardzo jak mina Artemis na widok prymitywnych konturów jakiegoś kolorowego kwiatka albo rzeczywiście jakiegoś garnka z zupą pomidorową. Ostatecznie postanowił przywrócić resztki rozsądku do działania i uznał, że nie skrzywdzi jej tak bardzo mimo, że nie miał zbyt wiele do stracenie. Być może teraz miał właśnie okazję ku temu, by stać się dobrym człowiekiem i nie zrobić komuś na złość przy tak niepowtarzalnej okazji.
    Zaśmiał się pod nosem lekko rozbawione jej zająknięciem i wskazał fotel, który miała zając, zapraszającym gestem. Wszedł do środka zaraz za nią, oparł się tyłem o jakieś szafki i obserwował cały przebieg tatuowania. Przekręcił lekko głowę, przypatrując się dziewczynie, gdy igły po raz pierwszy dotknęły jej ciała. Widział lęk w jej oczach, ale reakcja Artemis potwierdziła jedynie teorię, że ból podczas tatuowania jest najzwyczajniej znośny i niegodny panikowania.
    - Nie zapomnij policzyć ilości ukłuć.- wspomniał jedynie żartobliwie, nawiązując niemalże do początku ich rozmowy w tym studiu. Właściwie to nawet polubił tą zarozumiałą dziewczynę, czego głośno nie przyzna, bo sam się tego nie spodziewał. Z początku rzeczywiście chciał ją tylko nastraszyć, ale z biegiem czasu rozmowa stawała się coraz bardziej interesująca aż skończyło się na tym, że siedział tu i patrzył jak na jej ręce powstaje pierwsza dziara.
    - Nie patrz tam, tylko na mnie. Zobaczysz jak będzie już koniec.- upomniał ją, wskazując na nią palcem i mrużąc lekko oczy na znak, że ją obserwuję. Ten tatuaż nie był aż tak wielki w porównaniu z tymi, które ludzie robią sobie na plecach albo klatce piersiowej.
     
    imię / nick:#donkey
    multi:Corinne
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    19

    wiek


    znasz ten żart o inżynierze?

    ZAJĘCIE


    nie no, ja też nie

    UCZUCIA




      
    artemis
       carvallo

      
    "I don't see what she sees But maybe it's 'cause I'm wearing your cologne

      

      

      

      

      

      

    2020-07-25, 02:21


    Nie mam pojęcia, czy ja byłam po prostu przeraźliwie naiwna twierdząc, że coś jednak tego nieznajomego chłopaka powstrzyma przed zrobieniem mi jakiegoś wyjątkowo niewyszukanego i prymitywnego dowcipu, czy po prostu serio było coś, co dawało mi do takiego przekonania jakiekolwiek podstawy. Raczej to pierwsze, bo w sumie to wciąż wracała do mnie myśl o tym, że zostanę po dzisiejszym popołudniu z wyjątkowo idiotyczną pamiątką, no ale... co ja niby teraz mogłam na to poradzić? Zwłaszcza teraz, kiedy siedziałam całkiem wygodnie na tym fotelu, wsłuchana w miarowe brzęczenie maszynki, które, nawiasem mówiąc, wydawało mi się jakieś zaskakujące przyjemne i uspokajające. Do tej pory byłam przekonana, że tatuaż będzie strasznym przeżyciem, ale ból nie był najgorszy, dźwięki maszynki zwyczajnie kojące, no a towarzystwo Nathana – bądź co bądź – jakimś cudem pokrzepiające. Bo jasne, wciąż sobie ze mnie żartował (wcale mnie to nie dziwiło), ale mieć do kogo buzię otworzyć w chwili takiej jak ta to już lepiej niż przechodzić przez to w pojedynkę, tak?
    - Liczę – zapewniłam poważnym tonem, przyjmując adekwatną minę i aż unosząc nieznacznie podbródek, tak teatralnie jak tylko się dało oczywiście, żeby wiedział jak serio to wszystko traktowałam, tak. – Trzysta trzydzieści osiem... Trzysta trzydzieści dziewięć – zaczęłam z tą samą śmiertelną powagę, ale szybko posłałam mu kolejny pobłażliwy uśmiech, z własnej wygody przekręcając lekko głowę aby spojrzeć na niego po raz kolejny. Uważnie i z zainteresowaniem, ale już nie tak nachalnie jak na samym początku naszego spotkania.
    - Aha, aż taka wielka z tego tajemnica? – odbiłam na jego wniosek, unosząc pytająco brew. Trochę mi już przeszło to zwątpienie i panika, wciąż siedziałam nieco przerażona myślą o tym, że nie znałam dokładnego projektu który właśnie realizował tatuażysta, ale byłam już dużo spokojniejsza, chyba po prostu wychodząc z założenia że już, trudno, stało się. Właśnie dlatego wcale nie miałam nawet okazji dać mu satysfakcji z obserwowania mojej dalszej paniki i zbędnego zmartwienia, nawet jeśli ta prośba o niepodglądanie trochę wzbudziła moją podejrzliwość. – Czy po prostu tak bardzo Ci zależy żeby mnie negatywnie zaskoczyć? – pociągnęłam, rozbawiona lekko, sama nie wiem czym w zasadzie, bo to chyba jednak mimo wszystko był odrobinę nerwowy śmiech. Ale nie musiał wiedzieć, nie? Zwłaszcza, że całkiem dobrze udało mi się już tą moją nerwowość zamaskować.
     
    imię / nick:nie znam jej
    multi:atlasior
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    21

    wiek


    Barman

    ZAJĘCIE


    a co to takiego?

    UCZUCIA




      
    Nathan
       Whitfield

      
    "„Wolę być samotnym wilkiem, niż płaszczącym się psem”

      

      

      

      

      

      

    2020-07-26, 22:18


    Czujnym okiem obserwował zachowanie dziewczyny podczas całego tego procesu. Chciał przytrzymać ją w niepewności, bo był ciekawy jak to na nią wpłynie. Szczerze powiedziawszy, sam czuł lekki niepokój z powodu takiej niewiedzy, ale nie dawał tego po sobie poznać pod żadnym względem. Nie mógł przecież wyjść na mięczaka, więc udawanie wyluzowanego i beztroskiego w tym momencie wychodziło mu znakomicie. Gdyby Artemis go lepiej znała, może by się nie dała na to nabrać, ponieważ młody Whitfield jednak nie należy do takich spokojnych ludzi i na ogół denerwuje go bardzo wiele rzeczy. Teraz musiał wcielić się w swą rolę, bo sprawiało mu to w pewnym stopniu frajdę. Na jego twarzy wymalowało się nawet rozbawienie, kiedy dziewczyna zaczęła liczyć, choć wiedział doskonale, że te liczby są wyssane z palca. To było chyba niemożliwe, żeby w taki sposób umieć to w ogóle policzyć.
    - Akurat ja jestem na tyle beznadziejnym przypadkiem, że nie jestem w stanie już negatywnie zaskakiwać.- stwierdził i ani trochę nie był tym przejęty. Ludzie spodziewali się po nim najgorszego, więc zjawisko negatywnego zaskoczenia nie istniało, kiedy on się za coś zabierał. Bardziej możliwe było pozytywne zaskoczenie, bo nikt nawet nie liczy na to, że w drodze wyjątku chłopak postąpi słusznie.
    Mijała już dłuższa chwila, podczas której tatuator produkował się nad nowym śladzie na skórze Artemis. Nathan przez większość czasu obserwował dziewczynę i częstował ją swoimi prawie błyskotliwymi komentarzami, w między czasie zerkając na efekty pracy pana z maszynką w ręce. Kiedy proces dobiegł końca, tatuażysta oczywiście zabezpieczył kawałek skóry, by zapobiec niechcianym efektom. Kiedy Artemis podeszła w końcu do lustra, by obejrzeć swoją nową ozdobę, nie zastała na ręce żadnej patelni, pralki ani nawet serduszka. Tatuaż przedstawiał głównie głowę łani, przedstawioną raczej w taki nowoczesny, aczkolwiek artystyczny sposób. Prócz samego zwierzęcia mogła dostrzec również dodatkowy detal w postaci łuku, który zdawał się dla łani tłem, które równie dobrze mogłoby kojarzyć się z księżycem, gdyby nie dodatkowa strzała. Oczywiście łania stanowiła pierwszy plan, a reszta była tłem i pewnym uzupełnieniem dla tatuażu. Nathan określiłby tą pracę jako udaną, bo pasowało do jego wyobrażenia, choć nie wiedział co pomyśli o nim dziewczyna.
    - No i?- rzucił, ponaglając ją do wypowiedzenia zdania. Może i nawiązywanie do jej imienia było zbyt banalne, ale sam wzór jako tako mu się podobał. Obserwował ją minę i zastanawiał się, czy w ogóle dostrzegła pewne nawiązanie.
     
    imię / nick:#donkey
    multi:Corinne
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    19

    wiek


    znasz ten żart o inżynierze?

    ZAJĘCIE


    nie no, ja też nie

    UCZUCIA




      
    artemis
       carvallo

      
    "I don't see what she sees But maybe it's 'cause I'm wearing your cologne

      

      

      

      

      

      

    2020-08-09, 01:52


    Zadziwiająco, wcale nie musiałam tak mocno walczyć z tym wewnętrznym niepokojem jaki budził we mnie brak wiedzy – z każdą kolejną minutą wydawałam się jeszcze spokojniejsza niż w poprzedniej, zupełnie jakbym wraz z upływem czasu uodporniała się nie tylko na ten charakterystyczny ból, ale i na nerwy. Wcale nie musiałam powtarzać sobie że już za późno i że trudno, co ma być to będzie, bo mój umysł chyba oficjalnie uznał, że to już wszystko w domyśle i że równie dobrze mogę skoncentrować się albo na płynącej z głośników muzyce, albo na przykład na twarzy Nathana, który czujnym okiem obserwował mnie w trakcie całego tego procesu, dłużącego się dużo mniej niż się spodziewałam. A może to dlatego, że miałam w nim towarzystwo i zamiast odliczać minuty do końca mogłam po prostu do woli zagadywać? Pewnie tak.
    - Tak myślisz? – uniosłam sceptycznie brew, przechylając delikatnie głowę żeby przyjrzeć się mu uważnie. Nie zamierzałam zaprzeczać i zapewniać go gorąco że jest inaczej, bo miałam wrażenie że samo moje pytanie, ton, jakim je zadałam, zupełnie miały wystarczyć aby dość jasno dać mu do zrozumienia, że ja wcale negatywnego wrażenia nie odniosłam. Wbrew wszystkim słowom, żartom które niekoniecznie były mi w smak, to ja wciąż raczej nie miałam go za beznadziejny przypadek.
    Tyle tylko, że dalszą dyskusję przerwał urwany dźwięk maszynki, nie na krótki moment a na tych chwil kilka, co zwiastowało koniec pracy tatuatora. Byłam podekscytowana i w napięciu wyczekiwałam, aż mężczyzna zakończy pracę, ale to był ten przyjemny rodzaj napięcia – ponad wszystko byłam ciekawa, w dużo mniejszym stopniu zmartwiona. A gdy w końcu podeszłam do lustra po to, aby z uwagą wzrokiem zmierzyć ten konkretny fragment skóry, teraz przyozdobiony tuszem... na moment całkiem zabrakło mi słów, a jedyne co mogłam zrobić to mimowolnie uśmiechnąć się szeroko, promiennie i tylko odrobinę głupio, a za chwilę z tym samym uśmiechem odwrócić się w stronę Nathana.
    - Jest super! – zapewniłam entuzjastycznie, wzrokiem wracając do własnego odbicia i w skupieniu obracając rękę, chcąc zmierzyć dziarę uważnie z każdej możliwej strony, dostrzec każdy szczegół. Łuk. Zachwycił mnie ten drobny detal, dopiero po chwili, bo tylko po krótkim momencie obserwacji udało mi się wyłapać to nawiązanie. – Serio, świetny – dodałam troszkę nieobecnie, bo wciąż tak pochłonięta byłam mimowolnym uśmiechaniem się do lustra i odbijającego się w nim widoku mojego ramienia. – Poprzeczka jest wysoko – zażartowałam gdy już udało mi się otrząsnąć z tego zachwytu i letargu, bo przed lustrem miałam moment autorefleksji że Boże, serio dałam się na coś takiego namówić i że tak, dopisało mi ogromne szczęście że nie miałam na ramieniu wytatuowanej z inicjatywy obcego chłopaka pralki. – To teraz Ty! Gotowy? – uśmiechnęłam się przekornie, zerkając na tatuażystę, który w tym czasie zdążył uprzątnąć stanowisko i przygotować wszystko pod wykonanie kolejnego tatuażu, tym razem na skórze Nathana.
     
    imię / nick:nie znam jej
    multi:atlasior
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: