Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    19

    wiek


    choć czasem bywam draniem to cię naprawdę lubię

    ZAJĘCIE


    dobrze się z tobą bawię i cię dziś potrzebuję

    UCZUCIA




      
    Ernest
       Kavinsky

      
    "oczy mówią mi to, czego nie powiedzą usta

      

      

      

      

      

      

    2020-07-06, 21:11


    #20.

    Ta różowa koszulka miała być metaforą różowych okularów, przez które powinienem patrzeć na życie. Minęło już trochę czasu od wszystkich przykrych wydarzeń, jakie los postawił na mojej życiowej drodze, dlatego postanowiłem skończyć to użalanie się nad sobą i wziąć się w garść. Zamknąłem pewne rozdziały i nie miałem zamiaru do nich wracać, chciałem skupić się na przyszłości, na tym, co dla mnie ważne i istotne, a także na osobach, które były mi bliskie. No właśnie, cholera, przecież Mareczek miał dzisiaj przylecieć do Kanady! Jeszcze rano o tym pamiętałem, włożyłem nawet do lodówki wódeczkę, żeby się ładnie schłodziła, no i wczoraj kupiłem w polskim sklepie ten wielki słoik ogórków kiszonych, aby godnie powitać kuzyna w Kanadzie.
    Dobra, na luzie. Do przybycia samolotu miałem jeszcze trochę czasu, dlatego też szybko zadzwoniłem do Leo, czy mógłby ze mną pojechać na to lotnisko. Na całe szczęście się zgodził, dlatego też podjechaliśmy jeszcze po Flynna, żeby znowu nie obraził się jak baba, że o nim zapominamy, hehe. Nie no, lofki Flynn, nooo i pojechaliśmy na to lotnisko, wyposażeni we wszystko, czego potrzebowaliśmy. Dotarliśmy na miejsce, ustawiając się między tymi wszystkimi taksówkarzami, którzy tylko czyhali na ludzi, którzy lada moment mieli wysiąść z samolotu. -Kurwa, no i gdzie on jest?- spytałem, rozglądając się nerwowo. Co z tego, że samolot miał lądować dopiero za jakieś dziesięć minut? Ręka mi odmarznie za chwilę od tej wódki- bo tak porządnie schłodzona była, że normalnie aż paraliż mnie brał od trzymania tej flachy. -A może taką karteczkę powinnismy mieć, jak ci panowie wszyscy, co? Taką wiecie, Łelkam Mareczek?- zaśmiałem się, tak patrząc sobie na ten słoik z ogórkami, bo cholera, co jak co, ale ogórki kiszone to ja uwielbiałem po prostu.
     
    imię / nick:michałowa
    multi:.
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    19

    wiek


    urlopowicz

    ZAJĘCIE


    julia wieniawa

    UCZUCIA




      
    Matt
       Bonkers

      
    "koledzy pytali mnie w szkole czy wole brunetkę czy wole blondynę myślałem przez chwilę... nic nie wymyśliłem

      

      

      

      

      

      

    2020-07-07, 17:15


    O panie, ale to był lot! Mareczek skończył liceum, zabrał świadectwo i jak odjeżdżał spod szkoły to faki pokazał wszystkim i zaraz się znalazł zadowolony na lotnisku. Z krakowa ogólnie nie latają do Kanady żadne połączenia pewnie, dlatego się trochę przetarabanił przez ten świat. Najpierw do Amsterdamu skoczył, ale niestety nie mógł wyjść na zewnątrz zaczerpnąć powietrza (a był przekonany, ze tam wszyscy oddychają zielskiem nonstop), a potem w końcu do Torotno. I taki zjebany po tych 16 h chlania/spania na ramieniu grubasa/gapienia się w okno i znów spania/chlania, w końcu wyszedł z samolotu. Ucałował kanadyjska ziemię i obiecał, ze już nigdy nie wsiądzie do metalowego ptaka, a potem zabrał walize i siedział jeszcze chwile ładował sobie telefon i pisał do mamy że wszystko ok i że już jest w Kanadzie. No a potem W KOŃCU wyszedł z tej strefy na tą w której są te wszystkie przywitania. No klasycznie się ubrał w klapeczki kubota, skarpetki białe, szorty i wielką kurtkę, bo słyszał że tutaj zimno jest i tak ciagnie swój dobytek na który przypadła: walizka większa niż on sam: dwie torby z Lidla zapakowane bo kokardkę i jeden plecak i jeszcze nerka z dokumentami.
    Rozgląda się po mordach milionie i w końcu widzi pocieszną buźkę swojego kuzyna i macha do niego jak debil a potem leci na łeb i na szyje.
    - Kurwa nie wierze, że tu jestem, elo!!! - przywitał się i wciska jedną torbę z lidla Flynowi, a drugą jakiemuś randomowi, bo nie Leo, ale wygladał tez jak ziomek ich, wiec mu wcisnał, a potem sie na kuzyna rzuca z uściskami.
     
    imię / nick:F
    multi:f
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 0
     





    20

    wiek


    Tak ładnie pozowałaś w tej czarnej sukience

    ZAJĘCIE


    Wysłałem Ci słonecznika i zarumienioną emotkę

    UCZUCIA




      
    Flynn
       McKinley

      
    "Jestem super gościem, bardzo ładnym chłopcem

      

      

      

      

      

      

    2020-07-08, 22:34


    #2

    Ogólnie to trochę mi się zapomniało że dzisiaj przyjeżdżał kuzyn Ernesta do Deep Lakes, znaczy nooo przylatywał, i akurat jak do mnie dzwonili z Leo, że są już w drodze po mnie to sobie drzemałem, ale szybko dość się ogarnąłem i zaraz czekałem na dole na chłopaków, coby faktycznie godnie przywitać kolejnego Polaka w tym jakże pięknym kraju. No i trochę liczyłem że może jakieś smakowitości przywiózł, na przykład takie delicje wiśniowe, albo morelowe, aaalbooooo no nie wiem, coś innego, tylko byle nie ptasie mleczko bo to akurat mi na maksa nie podchodziło. Ale moje poważne przemyślenia zostały przerwane bo zaraz dojechaliśmy na lotnisko, a ja przeskakiwałem z nogi na nogę bo trochę mi się chciało siku, a trochę już chciałem żeby ten cały Mark się pojawił bo faktycznie, ta wódka co to ją Erni trzymał zaczynała coraz bardziej kusić i zaczynało mi się nudzić - Noooo ale weź no na wstrzymanie, zara będzie - mruknąłem pod nosem, udając przynajmniej przed chłopakami że przecież ja jestem TAKI CIERPLIWY, chociaż w środku to już umierałem - A mogliśmy mieć, racja, widzisz, co za kuzyn w ogóle z ciebie, wszystkie fanty co przywozi idą do mnie - no niby jest ten polski sklep w Deep Lakes, ale wiadomo, co przywiezione z tego magicznego kraju to lepsze, nie? Ale dobra, na szczęście zaraz pojawił się ten chłopak, przynajmniej tak mi się wydawało, bo go se wcześniej obczaiłem na insta no i zresztą wcisnął mi też wielką torbę, pod którą się lekko ugiąłem, bo umówmy się, że crossfitowcem i sportowym świrem niekoniecznie byłem - O kurwa.... - jęknąłem, poprawiając torbę w dłoni - Czemu to taaaakieee ciężkie, tam same słoiki są czy co - ale no miałem jednak uśmiech szeroki na buzi, bo w ogóle to ten cały Mark miał taką pocieszną mordkę że aż mnie to bawiło no.
     
    imię / nick:bluemoon#2005
    multi:stokroteczka
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    20

    wiek


    Chcę na starość hajs

    ZAJĘCIE


    i przejdę przez to cało sam

    UCZUCIA




      
    Leo
       Summerby

      
    "Chociaż ten małolat ma wybitny cel od gnoja Sporo zer i żona, bankowo ten bieg pokonam

      

      

      

      

      

      

    2020-07-09, 02:56


    003.

    Wyskoczyłem z domu trochę tak jak stałem, czyli mniej więcej w podobnej stylówce jak felipek oznaczony na zdjęciu co Erneścik podlinkował. Gdzieś z tyłu głowy miałem myśl, że przecież pokażemy się publicznie i takie tam, ale kto by na to patrzył. A no i jak zobaczyłem te wódeczkę w ręce Kavinskiego to sobie zdałem sprawę jak w dupie jestem jako kierowca. Nie to, że ze mnie jakiś alkoholik, ale no każdy by się chciał napić na przyjazd rasowego Polaczka (bez obrazy Erni, ale ty już za długo w Canada siedzisz), a ja nie mogłem, bo jestem odpowiedzialnym kierowcą. Zapewne skończy się to zostawieniem auta gdzieś gdzie uznamy za stosowne picie alkoholu i odebranie go jakoś później. Ale podjechałem po jednego głupka, później po drugiego. Chwała sile wyższej, że my chociaż w jeden dzielni mieszkamy i krążyć nigdy nie muszę jak zbieram swoją drużynę pierścienia. Zawiozłem nas super bezpiecznie, i szybko, na lotnisko aby wypatrywać kogoś kogo znałem tylko ze zdjęć na istna i pojedynczych, które pewnie kiedyś nam pokazywał Kavinski.
    - Jak ci wódka wątrobę psuje to nie narzekać, a teraz nagle ci ręki szkoda? – Jak baba narzekał, chociaż nie on jeden już z nogi na nogę przeskakiwał co by ujrzeć Marka gdzieś wśród tłumu ludzi, którzy pojawiali się powoli w tym miejscu co my staliśmy. A jako, że ja totalnie nie wiem czy my przy tych taksówkach czy już w budynku czekaliśmy to niewiele mogę sobie tutaj wyobrażać. Ale no czekaliśmy, wyczuwając powoli zbliżającą się wielką chwilę – i kabanosy, naprawdę mam nadzieję, że przywiózł prawdziwe polskie kabanosy. Jeszcze bułka na zagrychę i ja jestem w domu. Mogę nawet tej wódeczki nie pić taki będę niewymagający. I wreszcie jest i on. Znaczy tak przypuszczałem, bo go w końcu tak na tysiąc procent to nie znałem. Ale jak się wydarł to już wiedziałem, że to musi być ten. I teraz znów nie ogarniam czy ja te torbę dostałem czy nie, więc uznajmy że Mareczek coś z tą torbą w każdym razie odjebał, na co w gruncie rzeczy nikt uwagi jakieś specjalnej nie zwrócił. Liczę na to, że i ja w końcu dostałem tulaska, takiego prawdziwego polskiego misiaka, po czym jakby od niechcenia rzuciłem wzrokiem do torby co ją Flinek trzymał, co by wyczaić kabanosy. – Dobra, idziemy do auta, chociaż nie wiem czy mój bagażnik wytrzyma takie obciążenie – rzuciłem, bo chyba wszyscy chcieli się już zapakować do auta i pewnie zacząć walić wódę. Oprócz mnie, ja chcę kabanosa.
     
    imię / nick:Mańka
    multi:Cytryna
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    19

    wiek


    choć czasem bywam draniem to cię naprawdę lubię

    ZAJĘCIE


    dobrze się z tobą bawię i cię dziś potrzebuję

    UCZUCIA




      
    Ernest
       Kavinsky

      
    "oczy mówią mi to, czego nie powiedzą usta

      

      

      

      

      

      

    2020-07-09, 23:52


    Jak miałem wziąć na wstrzymanie, skoro było mi zimno i źle, a poza tym, to nie należałem do osób cierpliwych? Co ten Flynn w ogóle opowiadał, chociaż z drugiej strony, to byłem pod wrażeniem, że wytrzymał tyle czasu bez tego swojego miauczenia. -Taaaa, już byś chciał wszystko dla siebie- mruknąłem do Flynna, bo ten jak zwykle wszystko chciał dla siebie zgarnąć! A ja przecież się czaiłem na kabanosy Tarczyńskiego, bo ostatnio, jak poszedłem do tego polskiego sklepu, to nie mieli, a miałem taką ochotę, że dramat jakiś. Chociaż widzę tutaj teraz, że Leo też chciał kabanosika, więc chyba jakąś mini bitwę będziemy musieli stoczyć. Zależy też, ile Mareczek nabrał tych kabanosów do tej ogromnej siaty z lidla, bo może miał ich na tyle dużo, że dla wszystkich starczy. Ale nieeee nooo, nie będę już takim złym kumplem, nie? Dj robił za naszego szofera, więc niech mu będzie, wszystkie kabanosy mu za to odstąpię. -Co mi po wątrobie? A ręka to wiesz, zawsze się przyda- uśmiechnąłem się głupkowato, akurat w tym momencie, kiedy Mareczek pojawił się na horyzoncie. I kurwa, jak on w ogóle wyglądał? No tak typowo polsko rzecz jasna, aż normalnie blask od niego bił polski i taka świeżość, a raczej smog, który przywiózł ze sobą z Krakowa. -No sieeeeema, Mareczek.... ale nie uduś mnie, co?- nawet początkowo nie zwróciłem uwagi na to, że wcisnął te wszystkie siaty chłopakom, bo przecież przez te uściski, to przysłonił mi widok na cały świat. Nie wiem, ile to trwało, na pewno z kumplami moimi kochanymi też się wyściskali i w ogóle, bo przecież o Mareczku opowiadałem im dość sporo, więc go znali, nie? -Ooo, idziemy do auta, chodź Mareczek, powiedz, jak ci podróż minęła?- podłapałem to, co powiedział Leo, po czym wolnym krokiem ruszyliśmy w kierunku parkingu, po drodze też objąłem Mareczka ramieniem, bo przecież się stęskniłem za nim, nie? Kiedy my się widzieliśmy.... dawno, bardzo dawno. Ostatnim razem chyba wtedy, jak kuzyn Endrju się na huśtawce huśtał. -W ogóle zaraz cię powitamy tutaj tak jak należy, tylko usiądźmy w końcu sobie- bo ja wciąż z tą lodowatą wódką w łapie i pod pachą ze słoikiem ogórków, nie?
    Noooo i w końcu wsiedliśmy sobie do auta Leo i nadszedł ten długo wyczekiwany moment, kiedy to otworzyłem słoik z ogórkami i wódeczkę, podając ją oczywiście Mareczkowi, żeby sobie chlapnął, jako gość. -Mareczku nasz kochany, oficjalnie witamy cię w Kanadzie tą oto polską wódką i ogórkami kiszonymi- i korzystając z okazji, że Mareczek delektował się smakiem polskiej wódeczki na obcej ziemi, zajrzałem do tej siatki, którą to Flynn dostał pod swą opiekę, bo byłem ciekawy, co to też ten Marek przywiózł ze sobą.
     
    imię / nick:michałowa
    multi:.
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    19

    wiek


    urlopowicz

    ZAJĘCIE


    julia wieniawa

    UCZUCIA




      
    Matt
       Bonkers

      
    "koledzy pytali mnie w szkole czy wole brunetkę czy wole blondynę myślałem przez chwilę... nic nie wymyśliłem

      

      

      

      

      

      

    2020-07-14, 20:09


    - Podróż Olll inkluziw chłopaki, mówie wam! - zajarany zaczął pierdolić po angielsku, bo jak chodził do tej klasy z angielskim rozszerzonym to słówka łapał w mig, może tylko ma wieśniarski akcent, ale chyba nikt go o to nie pobije?? - Najpierw dostałem wodę i jakies chustki do przemycia się, ale ja myślę NO HELOŁ, byłem się dopiero co, no to se zachowam. Potem jeszcze z 5 razy takie dostawałem, patrzcie wszystkie mam tu - i pokazał, że na zapas se te chustki zachował. - Potem pojadłem jakieś zakąseczki i w Amsterdamie się z dwie godzinki przekimałem, niestety nie dalo się wyjść na zewnątrz, ale obiecuje wam chłopaki, że tam zielsko to czuć i w powietrzu na lotnisku - obraca się na chłopaków i przerywa swój wywód: - E ziomki, a gdzie druga torba!!!! - patrzy to po jednym, to po drugim i zaraz nogi zapas i pobiegł w stronę tego ziomka co wiąż z jego torbą stał - Kurwa dziadu, to moje!! - wkurwiony zabrał swoją torbę z Lidla i jak wrócił to tak śmiesznie bo mu podskakiwał ten grzyb co ma z włosów zrobiony. - Japierdziele, ziomki, byśmy stracili bardzo ważną przesyłke z Polski, co wy się wcale nie interesujecie! - opierdzielił ich, ale z uśmiechem i stawia na chwilę torbę. - Te, Ernest, a weź niech nam ktos zrobi zdjęcie pod lotniskiem - i wciska telefon do ręki Erniemu, żemu szukał głąba co im zrobi fotę i sam się przygotował szybko włożył czerwony krawacik i się uśmiecha pociesznie.
    Kiedy zrobili foteczkę, wsiedli do autka, to taki cały nabuzowany siedzi jakby go miało wyjebać z klapek.
    - Heheheh, na zdrowie! - przywitał się tez z Kanadą Maruś i wychlał na chejnał z 4 wielkie łyki wódy , podał Flynnowi i zagryzł kiszonym. Dziwnie ten kiszony smakowął, wcale nie jak u niego w Krakowie, ale się darowanemu koniu w gebe nie zagląda.
    - Kurde gdzie jedziemy teraz chłopaki! Ja chce zobaczyć te bitwy w syropie klonowym dziewczyn ze sztucznymi ccykami!! I jakies tańcżace niedźwiedzie i koniecznie chce opierdolić coś chłopaki! A bo wam nie skończyłem...- i opowiada jeszcze dalej historię tego, jak to leciał i obok niego baba siedziała pierdząca i co chwile tylko mu zasadzała takie bąki, że raz to chyba zemdlał, ale było ok, bo chociaż na kilka godzin go odcieło i krócej mu lot minął.
    A w tym czasie chłopaki już pewnie siędobrali do najlepszych kabanosów, schabowych i mielonych, które mial zapakowane w siacie z Lidla.
     
    imię / nick:F
    multi:f
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 0
     





    20

    wiek


    Tak ładnie pozowałaś w tej czarnej sukience

    ZAJĘCIE


    Wysłałem Ci słonecznika i zarumienioną emotkę

    UCZUCIA




      
    Flynn
       McKinley

      
    "Jestem super gościem, bardzo ładnym chłopcem

      

      

      

      

      

      

    2020-07-26, 19:53


    No ja niby słyszałem że ten Mareczek to w ogóle ma mocno chaotic vibe i byłem przygotowany na wiele, ale mimo wszystko działo się WIELE. W sumie to zainteresowany zerknąłem na te skarby które podebrał z samolotu, nawet se zgarnąłem jedną paczkę chusteczek nawilżanych, otwierając i podtykając sobie pod nos, bo na rysunku były jakieś różne kokosiki namalowane i no ciekawy byłem na maksa jak to będzie pachnieć. Później to już tylko parsknąłem śmiechem jak mówił o Amsterdamie, w sumie to mnie zawsze ciekawiła Holandia i trochę mu pozazdrościłem że choćby na krótką chwilę się tam pojawił. - Co jaka torba? - zdążyłem mruknąć pod nosem, poprawiając tą jedną, ciężką, którą już trzymałem, ale w sumie to go już nie było i właśnie opierdzielał jakiegoś człowieka - Kurwa skąd ty go wziąłeś Erni - parsknąłem śmiechem, przenosząc rozbawiony wzrok na blondyna, nie na długo, bo zaraz Maro się koło nas znów pojawił, z kolejną lidlowską torbą. - A co ty masz w tej torbie że to takie ważne? - bo mnie w sumie zaciekawił na maksa, ale w między czasie była misja robienia zdjęcia i Kavinsky po wyczajeniu jakiegoś randoma ustawił się, tak że całą grupką sobie zrobiliśmy fotę, potem pewnie kuzyni sami ze sobą też, wiadomo, trzeba było wszystko udokumentować! Zaraz jednak znaleźliśmy się - dzięki bogu!!! - w samochodzie i z lekkim przerażeniem jednak obserwowałem jak Marek chleje tak tą wódę, jednak polska krew to polska, jak on to mało co się skrzywił. Nie żebym był jakąś pizdą jeśli chodzi o chlanie wódy (Ernest nas wszystkich wystarczająco dobrze wyszkolił), ale wiadomo - pochodzenie też robi swoje. Nie mogłem jednak wyjść na gorszego i kiedy mi podał wódkę to sam upiłem, no mniej niż Bonkers, ale jednak. Syknąłem na koniec, krzywiąc się i podając butelkę Leo. Sam, kiedy Marek gadał te głupotki, grzebałem w jednej torbie, aż nie znalazłem tego na co mooocno liczyłem - ZAKLEPUJE! - rzucilem głośno, wyciągając wiśniowe Delicje, przysmak nad przysmakami kompletnie - Kurwa ale powiem ci Maro że też bym chciał zobaczyć tańczące niedźwiedzie, jeszcze im się nie udało przez tyle lat mieszkania w Kanadzie - zaśmiałem się, otwierając opakowanie ciastek i wpychając jedno do buzi - Ej a jak jesteś głodny to może podjedźmy gdzieś do fast fooda, Wendy's? Taco Bell?
     
    imię / nick:bluemoon#2005
    multi:stokroteczka
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    20

    wiek


    Chcę na starość hajs

    ZAJĘCIE


    i przejdę przez to cało sam

    UCZUCIA




      
    Leo
       Summerby

      
    "Chociaż ten małolat ma wybitny cel od gnoja Sporo zer i żona, bankowo ten bieg pokonam

      

      

      

      

      

      

    2020-07-26, 23:39


    Ciężko było nadążyć za słowotokiem Mareczka, a perspektywa, że jak frajer będę za kółkiem siedział, a nie pił wódeczkę to taka lipna była. Dlatego po tych całych fotkach już bez większej kultury rzuciłem wzrok do torebek i te ich kabanosiki próbowałem wyczaić. Coś od życia mieć muszę tak sobie pomyślałem i pakując do bagażnika bagaże, bo w sumie od tego jest bagażnik, spojrzałem na nowo przybyłego. – A kabanosy to gdzieś masz? – zapytałem licząc oczywiście na odpowiedź twierdzącą, która przerodzi się szybko w wyciągniecie ich i poczęstowanie mnie.
    Władowałem się później do samochodu, na miejsce frajerskiego kierowcy i zatrąbiłem głośno gdy oficjalnie Marka w Kanadzie powitaliśmy. Mordercze spojrzenie Flynnowi posłałem gdy mi wódkę zapodał, ale w zamian znów zatrąbiłem i dalej podałem pozwalając sobie dziabnąć chociaż ogóreczka.
    - Tyle lat w Kanadzie, a o takich atrakcjach pojęcia nie miałem – powiedziałem szczerze zaskoczony słowami chłopaka, o tym jak on sobie ten nasz zimny kawałek ziemi wyobraża. Ale sam tego typu zabawami to bym chyba zainteresowany nie był to też byłem w stanie uwierzyć, że rzeczywiście takie akcje dzieją się w naszym pięknym kraju syropem klonowym płynącym. W końcu jednak zdecydowani na jakieś żarło, usiadłem twarzą do kierownicy i odpaliłem rumaka, gotowy ruszyć przed siebie. – To wy się zdecydujcie gdzie mam się zatrzymać – zakomunikowałem i włączyłem playlistę z naszymi numerami co je do tej pory nagraliśmy, co by Mareczek mógł sobie posłuchać jak my tu prężnie działamy z tą naszą twórczością.
     
    imię / nick:Mańka
    multi:Cytryna
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    19

    wiek


    choć czasem bywam draniem to cię naprawdę lubię

    ZAJĘCIE


    dobrze się z tobą bawię i cię dziś potrzebuję

    UCZUCIA




      
    Ernest
       Kavinsky

      
    "oczy mówią mi to, czego nie powiedzą usta

      

      

      

      

      

      

    2020-07-30, 01:00


    Te chusteczki fajne, co to Mareczek dostał w samolocie, to normalnie będę mu musiał ukraść ze dwie paczki, ale to może później, jak już będziemy w domu i się Maruś pójdzie odświeżyć po podróży. -Maruś, musimy kiedyś lecieć do tego Amsterdamu koniecznie- pokiwałem głową, bo mnie strasznie ciekawiło, jak tam jest. Ale to jak się kiedyś dorobię, to polecimy, na razie to ledwo mnie było stać na wynajmowanie pokoju, a co dopiero na jakieś wyjazdy za granicę, w dodatku tak daleką. Z tą torbą to dopiero ogarnąłem, jak zobaczyłem kuzyna opierdalającego jakiegoś typka. Zmarszczyłem brwi, po czym zaśmiałem się cicho, bo normalnie cyrk na kółkach. -No z Polski, a skąd. To rodzina mojej matki wariatki- przewróciłem oczami, chociaż matka w porównaniu z rodzinką z Krakowa to była anielicą spokojną.
    W każdym razie, będąc już przed lotniskiem, znalazłem jakiegoś byczka, który zgodził się zrobić nam te foty, każdy z każdym, grupowe, ja z Mareczkiem, Mareczek z chłopakami, generalnie dużo tych fotek mieliśmy na pamiątkę. Następnie siedzieliśmy już w samochodzie, wódką się dzieliliśmy i ogórkami też, a ja ze zdziwieniem słuchałem tego wszystkiego, co Mareczek chciałby zobaczyć. -Ej, ja też nie widziałem tańczących niedźwiedzi- bo to wcale nie było takie oczywiste, że wyjdziesz se na ulice i pyk, tańczące niedźwiedzie. O panny ze sztucznymi cyckami, to łatwiej było, bo to wszędzie i dużo generalnie się takich kręciło. -Ale daj mi jedną delicję, coooo?- uśmiechnąłem się do Flynna, bo przecież też lubiłem te ciastka, może nie w takim stopniu, jak on, ale nooo, też bym chciał. Przejąłem tez wódkę od Leo, upiłem sobie tak porządnie, zagryzłem ogórkiem, a flachę przekazałem dalej w obieg. -To dawaj, do Taco Bell, chyba bliżej będzie i szybciej- powiedziałem do Leosia, chociaż nie wiem, czy tak będzie, ale załóżmy, że tak. -A Maruś, a powiedz, co tam u ciotki i wujka? I w ogóle jak te maturki twoje?- tak go trochę podpytywałem po drodze jak jechaliśmy na to żarcie.
     
    imię / nick:michałowa
    multi:.
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: