Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    30

    wiek


    Drugs for me

    ZAJĘCIE


    I've been cut I've been opened up

    UCZUCIA




      
    Drake
       Marshall

      
    "You left me here like a chalk outline On the sidewalk waiting for the rain to wash away

      

      

      

      

      

      

    2020-07-15, 20:41


    Między tą dwójką było wiele różnic, począwszy od tych rzucających się na pierwszy rzut oka, typu kolor włosów, dwa różne odcienie błękitów w oczach, po te bardziej wewnętrzne. On, chociaż liczył na to, że wszystko się ułoży, nie przywiązywał wagi do niektórych rzeczy, które wydawały się jasne Grace. Dla niej, stabilizacja i związek, dla niego wieczne zawahanie czy chce z nią być i ciągnąc ją za sobą, w dół, aż do najgłębszych, najgorszych czeluści ludzkiej psychiki, czy dać jej spokój i pozwolić na to, by ułożyła sobie życie z osobą, która naprawdę będzie jej godna. Wielu z tych rzeczy na początku nie dostrzegał, naiwnie wierząc w to, że Grace zrozumie jego obawy, że skoro lubiła go przed tym, jak powiedział o narkotykach, będzie lubiła go dalej, po tym jak jej o tym powie. Żałował tych słów, dochodząc do wniosku, że wolałby ją wciąż okłamywać, niż mówić prawdę i mierzyć się z jej gniewem, żalem i bezradnością. Wszystkie te emocje, które na niego wylewała, były męczące. Niedawno wierzył w to, że naprawdę będą mogli stworzyć coś normalnego, teraz dostrzegał, że różnice, nieważne jak bardzo by się starał, będą stały im na przeszkodzie. Niektórych rzeczy nie dało się ze sobą połączyć, to nie były farby które po zmieszaniu tworzyły nowy kolor, byli ludźmi.
    Występujący konflikt charakterów oraz światopoglądów nie pozwalał na to, żeby było dobrze. W tym przypadku mięli dwie drogi, zrezygnować, czy w to brnąć czy dać spokój. Drake był gotowy spróbować, ustatkować się, chciał ją uszczęśliwić, ale coraz bardziej upewniał się w przekonaniu, że nazywanie Grace księżniczką było słuszne, oczekiwała od niego rzeczy, których sama nie była pewna, czy mogła istnieć bardziej frustrująca rzecz?
    Owszem, mogła. Usta Grace które tak ochoczo pieścił swoimi wargami, podczas gdy kilka minut temu na siebie wrzeszczeli.
    Podobał mu się sposób w jaki odwzajemniła pocałunek, był delikatny, wolny, a jednak na swój sposób czarujący, bardziej emocjonalny. Mogło to być spowodowane ich obecnym stanem, ale podobał mu się ten stan rzeczy. Było przyjemnie, delikatnie, zero agresji, zupełny spokój i pełne skupienie na słodkich ustach Grace. Nie chciał zaprzestać tylko na tym pocałunku, nie chciał być również bierny i tylko się z nią całować, chociaż na to na pewno by nie narzekał, całowanie było równie przyjemne, co dotykanie. Otworzył oczy, gdy Grace przerwała pocałunek i odprowadził ją wzrokiem, zastanawiając się czy sam zdoła przecisnąć się przez wąską szparę między fotelami. Westchnął cicho, gdy doszedł do wniosku, że musi wstać i opuścić samochód, żeby dostać się do Grace. Nieważne jakby się starał, nie przecisnąłby się. Podniósł się ciężko z fotela, otwierając drzwi i wysiadając, obchodząc samochód dookoła by znaleźć się na tylnym siedzeniu samochodu.
    Usiadł obok blondynki, przysuwając się do niej, łapiąc blondynkę w talii, przechylając ją do tyłu i zmuszając do tego, by oparła się plecami o skórzaną tapicerkę w którą oprawione były fotele. Nie pocałował jej jednak, zawisł nad nią, objął i przytulił, bo gdyby tylko mógł najchętniej wcisnąłby ją w swoją klatkę piersiową, trzymał jak w klatce i nigdy nie wypuszczał.
    — To jak Grace, zgoda, czy będziemy kłócić się jak dzieci? — Zapytał cicho, szturchając zaczepnie policzek blondynki czubkiem swojego nosa, by chwilę później otrzeć czule policzkiem o policzek kobiety.
     
    imię / nick:hellheim
    multi:Dante, Arszenik
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    25

    wiek


    jest lepszym lekarzem

    ZAJĘCIE


    niż kochanką

    UCZUCIA




      
    Grace
       Layton

      
    "Lord, it'd be great to find a place we could escape sometime

      

      

      

      

      

      

    2020-07-15, 23:14


    Stanowili uroczy kontrast. I fizyczny, i psychiczny. Gdy jednak na początku fascynował i intrygował, z czasem stawał się męczący. Trudno jest funkcjonować obok człowieka skrajnie innego od ciebie. Nie da się go zrozumieć, wyczuć ani przewidzieć, co zrobi. To zarówno przyciąga, jak i odpycha i choć z jednej strony Grace chciała już zawsze tonąć w jego ramionach i każdy wieczór spędzać u jego boku, nie potrafiła znieść jego ciemniejszej strony i przetrawić wszystkich kłamstw, które były o wiele cięższe, niż jej niewinne przekręcanie cen czy mówienie, na którą ma do pracy. On okłamywał ją co do tego, jakim jest człowiekiem. Nakładał kolejne maski i nie pozwalał do siebie dotrzeć. Ona raz za razem kładła serce na tacy i nawet nie potrafiła udawać, że jest gorsza, niż w rzeczywistości. Nawet jeśli ostatnio zdarzało jej się przesadzić z alkoholem, sięgnąć po marihuanę, prowokować właśnie faceta w samochodzie - to dlatego, że się gubiła. Nie dlatego, że chciała taka być.
    Byli siebie warci. Ani jedno, ani drugie tak naprawdę nie wiedziało, czego chce i na co czeka. Grace stopniowo coraz bardziej przekonywała się do tego, że chce już spokoju, rodziny, małego domku z ogródkiem. On chciał ją mieć, ale nie umiał zrozumieć tego jej pragnienia. Ona go chciała, ale innego, a nie umiała go zmienić i nie była pewna, czy powinna. Rozmijali się. Tylko w jednym punkcie ich drogi się krzyżowały - w tym, gdy przychodziło do fizycznej bliskości.
    Nie sądziła, że może się z nim tak całować. Zawsze pocałunki były albo przelotne, niewiele znaczące, albo zbyt namiętne, zbyt pożądliwe czy agresywne. Ten był urzekający. Muskała czule palcami jego policzek, a potem grdykę, nie myśląc o niczym szczególnym, tylko o tym, że tak jest dobrze, że pocałunek zaspokaja jej potrzebę tańca i dzielenia się dobrem i radością. Próbowała złapać oddech, gdy wysiadł z samochodu. Czekanie ciągnęło się w nieskończoność, a przecież zniknął może na sekundę. Wreszcie jednak wrócił. Jej ciało przyległo do jego ciała. Gdy położyła się na fotelu, złociste włosy rozsypały się po tapicerce, a w głowie się zakręciło. Smukła noga wynurzyła się z głębokiego rozcięcia i oplotła go w pasie, by zatrzymać go bliżej. Wtuliła się w niego, ramionami otaczając leniwie, czule jego szyję.
    - Zgoda - szepnęła bez tchu, wargami muskając jego szorstki policzek. - Kręci mi się w głowie, trzymaj mnie mocno, bo spadnę... - zachichotała głupiutko i wczepiła się w niego mocniej, jak mała, urocza małpka, spragniona bliskości. Bawiła się delikatnie jego włosami, próbując uchwycić jego spojrzenie na dłużej. Miała wrażenie, że w jego tęczówkach jest zamknięty falujący ocean.
     
    imię / nick:moonie#9386
    multi:Electra, Aurora, Emerald
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    30

    wiek


    Drugs for me

    ZAJĘCIE


    I've been cut I've been opened up

    UCZUCIA




      
    Drake
       Marshall

      
    "You left me here like a chalk outline On the sidewalk waiting for the rain to wash away

      

      

      

      

      

      

    2020-07-16, 10:55


    Najtrudniej było znaleźć złoty środek, złagodzenie tego kontrastu było po prostu trudne, prawdopodobnie potrzebowali wiele czasu by dotrzeć się na tyle mocno, żeby nauczyć się ze sobą żyć, w zgodzie i tak żeby było po prostu dobrze. Zdawał sobie sprawę ze swoich wad oraz tego, że jego zbyt władczy charakter i osobowość introwertyczną prędzej czy później wbiłby Grace więcej szpili, niż wbił do tej pory. Chora potrzeba kontroli sytuacji, zazdrość i psychopatyczne zapędy do tego, by dobijać ludzi nie były cechami idealnego mężczyzny. A jednak, nad tymi cechami również mógłby popracować, musiał tylko wiedzieć, że jest warto i mieć motywację, inaczej jedyne co odczuwał to niechęć. Nie musiał zmieniać się dla kobiety, która nie wiedziała czego chce, chociaż w pewnym momencie dałby sobie głowę uciąć i był przekonany, że ona naprawdę chciałaby z nim być.
    Drake jednak nie dostrzegł sygnałów, które mu wysyłała, albo może dostrzegał, ale nie potrafił ich przyjąć do siebie, bo bał się odpowiedzialności za drugą osobę, co było problematyczne bo na Grace zależało mu mocno, jak na żadnej innej kobiecie. Pierwszy raz od długiego czasu poczuł to dziwne uczucie tęsknoty, chęci bycia przy drugiej osobie i te dziwne łaskotanie w brzuchu, gdy w grę wchodziły inne uczucia niż przyjaźń, te bardziej skomplikowane i trudniejsze. Potocznie zwane miłością, chociaż dla niego słowo miłość było zbyt ogólne, ale z drugiej strony nie potrafiłby nazwać tych wszystkich odczuć, które mu towarzyszyły gdy była przy nim Grace, zbyt duży wachlarz różnych emocji, większości pewnie nawet nie znał i ciężko było mu powiedzieć czym naprawdę były.
    Najwidoczniej nie były aż tak męczące, skoro pozwolił sobie na te przyjemne, drobne gesty na które się zdobył, znajdując się tuż nad Grace, na tylnym siedzeniu jego samochodu, oddając jej swoje najdelikatniejsze i te najbardziej intymne pocałunki, które nie miały nic wspólnego z agresją, ani samym pożądaniem. Były szczere, po prostu, delikatne i przepełnione uczuciami. Delektował się smakiem słodkich ust Grace, rozmawiał z nią przez fizyczność, dając do zrozumienia, że naprawdę jest dla niego ważna, ale te pocałunki były przyjemne i niewinne, jak te pierwsze w młodzieńczych latach, te najbardziej wyjątkowe.
    — Nie chcę się z Tobą kłócić, ale trzymać Cię będę. Na pewno nie spadniesz — Odparł z delikatnym uśmiechem na ustach, obejmując ją mocno silnymi ramionami i przytulając do siebie. Chciał żeby poczuła się przy nim dobrze i bezpiecznie, bo gdzieś w głębi duchu wiedział, że tak naprawdę Grace tej jego opieki potrzebowała i na pewno będzie potrzebować jeszcze długo, o ile oczywiście nie zawali na pełnym froncie i nie wtrąci jej w ramiona byłego chłopaka o którym mu wspominała.
    Pozycja w której się znaleźli była dość dwuznaczna, z jednej strony intymna z drugiej tak niewinna, że gdyby nie byli dorosłymi ludźmi i nie wiedzieli co w takiej pozycji można zrobić, uznaliby to tylko za urocze i chociaż chwila była urzekająca, to ciepło bijące od ciała Grace było bardziej magiczne, niż sam fakt, że po prostu pod nim leżała, wtulona w niego jak małpka.
    Naprawdę wystarczyła tylko chwila, by dłoń Marshalla znalazła się na zgrabnej nodze blondynki, na kolanie, wędrując aż do uda dziewczyny, ale tam się na dobrą sprawę zatrzymała, bo następną rzeczą którą mogła poczuć to jego wargi na delikatnych ustach i ponowny, przyjemny, delikatny niczym dotyk motylich skrzydeł pocałunek, którym ją obdarzył. Potrzebował tej bliskości, a jedyne czego chciał od Grace to potwierdzenie, że jej to nie przeszkadzało. Nie potrafił określić w ilu procentach była to wina tabletki, w ilu jego sama wola, ale po tych magicznych środkach był zupełnie inny, niż bez nich, bardziej... Ludzki.
     
    imię / nick:hellheim
    multi:Dante, Arszenik
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    25

    wiek


    jest lepszym lekarzem

    ZAJĘCIE


    niż kochanką

    UCZUCIA




      
    Grace
       Layton

      
    "Lord, it'd be great to find a place we could escape sometime

      

      

      

      

      

      

    2020-07-17, 13:19


    Z biegiem czasu zauważała w sobie coraz więcej wad. W zasadzie – już niemal same wady. Jeszcze przy ich pierwszym spotkaniu była przekonana o wszystkich swoich zaletach, ich istnienie było jasne jak słońce – teraz, po doświadczeniu ostatnich dwóch miesięcy, zastanawiała się, czy kiedykolwiek, choć przez chwilę, była tak dobrym człowiekiem, jak jej się wydawało. Chyba nie. Chyba zawsze była taka, tylko sytuacja, nieco lepsza, nie prowokowała jej do pokazywania tej prawdziwej strony. Może jej serdeczność, jej empatia i chęć pomocy innym pozostawały przez lata jedynie złudzeniami. Nie potrafiła pogodzić się z takim poglądem, ale powoli rozumiała, że nie ma wyboru. I że nie da rady dłużej żyć w kłamstwie, że czara goryczy już się przelała. Że może lepiej na dobre oddać się tej ciemnej stronie i przestać walczyć. Czasem trzeba wywiesić białą flagę, by nie doświadczyć wyjątkowo dotkliwej porażki.
    Tak, jak początkowo nie spodziewali się, że cokolwiek pomiędzy nimi rozkwitnie – tak potem nie spodziewali się, że zwiędnie, uschnie i zamieni się w proszek. I chyba nawet nie potrafili podjąć żadnych prób ratowania sytuacji, bo wymagały zbyt dużego poświęcenia – i otworzenia się do samego końca. Odsłonięcia wszystkich kart, pokazania wszystkiego, co mieli w sobie. Nie byli na to gotowi. Przywykli do tego, że wokół siebie mają mur obronny. Zburzenie go wystawiłoby ich na wszelkie zło tego świata. Może gra nie była warta świeczki i podświadomie już podjęli decyzje.
    W tej słodkiej chwili byli zwyczajnie szczęśliwi. Lgnęli do siebie, całowali się, było im dobrze. Zapomnieli już o tej paskudnej kłótni, o kłamstwach, o niedopowiedzeniach, nie myśleli nawet o tym, że przecież wreszcie działanie magicznych tabletek odejdzie w niepamięć – a oni znów będą musieli żyć ze sobą, czy obok siebie, i nie czuć się nieswojo. Że będą musieli przezwyciężyć wstyd, rozmawiać, funkcjonować dalej w obliczu prawdy, która dziś wyszła na jaw. Palce Grace przesuwały się pieszczotliwie po jego kręgosłupie, bez nudnego pożądania, bez chciwości – po prostu po to, by sprawić mu odrobinę przyjemności. Bez próby wzięcia czegokolwiek w zamian.
    - Całuj mnie jeszcze – zamruczała niewinnie, nieprzytomnie, trącając koniuszkiem nosa jego nos. Uśmiechała się delikatnie, zupełnie nieświadomie, a spod zmrużonych powiek wpatrywała się w jego oczy. Naprawdę widziała w nich morskie fale, ciepłe, oszałamiające. Westchnęła głęboko, czując jego dotyk na nagiej skórze. Kręgosłup leciutko się wygiął, w subtelny łuk, a wargi miękko przyległy do jego warg, by całować je leniwie, słodko, tak, jak całuje się po wszystkim, gdy sen powoli ogarnia ciało, a spełnienie jeszcze niespiesznie pulsuje pod skórą. Ujęła jego twarz w dłonie, by delikatnie gładzić kciukami kłujące policzki.
    - Jesteś jakiś… inny – zaśmiała się cicho, niewinnie, odrywając się od jego ust tylko po to, by zaraz złożyć dziewczęcego całusa na końcu jego nosa, a potem na czole – choć ten był nieco bardziej opiekuńczy. Odetchnęła głęboko jego zapachem. Było jej cudownie ciepło, przyjemnie, jakoś tak bezpiecznie – i zdumiewająco wygodnie, choć to tylko tylne siedzenie samochodu, choć była uwięziona w ramionach Marshalla. Nigdy nie czuła się w ten sposób – i była to niewątpliwa zasługa tabletki. Ale, póki co, Grace nie było z tym ani trochę źle.
     
    imię / nick:moonie#9386
    multi:Electra, Aurora, Emerald
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    30

    wiek


    Drugs for me

    ZAJĘCIE


    I've been cut I've been opened up

    UCZUCIA




      
    Drake
       Marshall

      
    "You left me here like a chalk outline On the sidewalk waiting for the rain to wash away

      

      

      

      

      

      

    2020-07-27, 17:30


    Może powinien być z siebie dumny, bo to głównie dzięki niemu Grace poznała swoją ciemną stronę o której istnieniu, prawdopodobnie nawet nie wiedziała. Prawda była jednak taka, że wszyscy tą ciemna stronę mięli, niektórzy poznawali ją wcześniej i przez wiele lat potrafili z nią żyć, chociaż w środku byli martwi. Inni poznawali tę stronę znacznie później i nie potrafili jej opanować, bądź pogodzenie się z nią zajmowało po prostu znacznie więcej czasu. Z jednej strony mógł powiedzieć, że ma powód do domu, z drugiej natomiast.... Nie był z siebie dumny, bo wykorzystał tą drobną blondynkę, zniszczył jej związek i przy okazji zaburzył równowagę jej idealnego świata. Sicily dostała to czego chciała, taki był główny plan, a on? Musiał, jak zwykle, improwizować i szukać sensu swojego życia tam, gdzie nie powinien — w przypadkowych dziewczynach które chociaż przez chwile zajmą jego myśli, albo w narkotykach.
    Drake naprawdę był skłonny do wyrzeczeń i poświęceń, ale musiał widzieć, że jego starania zostaną słusznie nagrodzone. Nie potrafił zrobić czegoś bezinteresownie, musiał widzieć sens w tym, co robi i mieć z tego satysfakcję. Metoda kar i nagród o wiele bardziej do niego przemawiała, niż zwykłe, nic nie warte ,,dziękuję”.
    W tym momencie nie mógł narzekać, myśli krążyły w okół Grace i jej słodkich ust, pocałunków którymi ją obdarzał i uczuciem które w wkładał. Nie do końca wiedział skąd u niego taki przypływ miłości i pozytywnych odczuć, ale właściwie nie mógł narzekać.
    Grace chciała więcej tej delikatności, a on postanowił spełnić to życzenie, wkładając w to wszystko, co najlepsze. Chciał by chociaż ten raz kojarzyła go pozytywnie, żeby mimo wszystko wiedziała, że on również potrafi zachowywać się jak człowiek, że potrafi być delikatny, a nie tylko brutalny, biorący wszystko siłą.
    Niewinne pocałunki były przyjemne, jedne z tych pierwszych, doświadczanych w latach młodości. Leniwe muśnięcia ust, delikatne przygryzanie wargi, wpatrywanie się w tą drugą osobę pełnym zachwytu wzrokiem, jakby była cudem świata.
    — Delikatniejszy? Bardziej czuły? Bardziej szczery? — Zapytał, przymykając oczy gdy Grace obdarzyła jego czoło i końcówkę nosa słodkimi buziakami. Nie był przyzwyczajony do takiego zachowania, czuł się nieco dziwnie, ale przyjemnie zarazem. Może dzięki niemu Grace odkryła swoją ciemną stronę, ale przy niej, Drake doświadczał czułych gestów o których istnieniu już dawno zapomniał. W takich momentach uświadamiał sobie, jak bardzo życie go zniszczyło, gdy takie przyjemne rzeczy kojarzyły mu się z dziwactwem, jakby nigdy w życiu ich nie doświadczył.
    Ponowny złączenie warg z ustami blondynki i niemalże automatyczne oddziaływanie dłoni która wędrowała w górę, po udach blondynki, poprzez biodra, zatrzymując się na idealnie płaskim brzuchu Grace, ale przede wszystkim delikatność i wyczucie, jakby chciał sprawdzić na ile blondynka mu pozwoli.
     
    imię / nick:hellheim
    multi:Dante, Arszenik
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: