Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    17

    wiek


    wodzi oscara na pokuszenie

    ZAJĘCIE


    próbuje zaimponować hailey

    UCZUCIA




      
    Alfred
       Howard

      
    "this town don't got much to do and you and I haven't got much to lose

      

      

      

      

      

      

    2020-06-30, 02:07


    - Ja? Toć ja bym nigdy Ci nie wciskał kitu - aż się ożywił i przyłożył dłoń do serca, że niby mu przysięgał. Akurat to mówił całkiem serio i rozumiał jego niedowierzanie, chociaż z jego perspektywy ciężko było uwierzyć, że mógł tego nie zauważyć. Ellie może i była subtelna, ale nie aż do tego stopnia. - Jak jej dogryzałem, że przychodzisz i pewnie się ładniej ubierze, to zawsze się wkurzała i czerwieniła, więc... - przyjrzał mu się uważnie i zmarszczył brwi. Szybko dołączył do tego szeroki uśmiech. Dźgnął go zaczepnie w bok i zaczął się śmiać. - Ktoś tu się zawstydził, awwwww, pasowalibyście do siebie z Elką - może wizualnie faktycznie tworzyliby ładną parę, ale całe szczęście, że ich drogi się już w dużej mierze rozeszły, a Brinley miał teraz w sercu inną niewiastę.
    - Miesiąc? Przesada - nawet on nie był aż tak głupi, aby uznać to za dobry pomysł. Gdyby rodzice Benka się na to nabrali... no nie miałby dla nich słów. - Czy to zaproszenie? - zaśmiał się, bo nie przypuszczał, ale pewnie zrobi mu się smutno jeśli brunet nie potwierdzi. Wiedział, że na takie wypady był bardziej niczym dodatkowy balast i po latach znajomości Benji też musiał mieć tego świadomość.
    - Ty to w ogóle kultury wysokich lotów nie znasz Ben, ja nie wiem jak tak możesz. Musimy sobie zrobić maraton High School Musical - zadecydował i wzruszył bezradnie ramionami. Innego wyjścia nie było. Mógł wiele rzeczy tolerować, ale uważanie, że Twizzlers są smaczne i brak znajomości tak ważnych filmów? Niedopuszczalne. Jedno mógł przeżyć, ewentualnie, ale obie te rzeczy na raz oznaczałyby definitywny koniec. Aż zaczął się zastanawiać czy Hailey była zaznajomiona z tą produkcją. Obstawiał jednak, że w kwestii filmów również decydowała jej mama. Zaczynał myśleć powoli o niej jak o księżniczce uwięzionej w wieży, ale no sama się prosiła z takimi rodzicami. Upił łyka szampana i zaczął szukać w internecie tekstu piosenki. - No dobra, dobra, już patrzę - pochłonięty nauką, nie zwrócił aż tak sporej uwagi na ogromne zawstydzenie przyjaciela. Oczywiście rzuciło mu się w oczy, że ten uciekł wzrokiem, ale świadomie go skrępował i nie chciał się nad nim mocniej pastwić na tej płaszczyźnie. - Czekaj, to tak na serio? - oderwał się od wyświetlacza i spojrzał na niego z rozdziawioną buzią. - I co ona na to? - no bo chciał wiedzieć więcej. Chyba nie myślał, że tak po prostu porzucą ten temat?!
    - No ale ja lubię Hailey, ale bez przesady. Nie kocham jej. Dopiero co poznałem - sprostował, bo wcale nie potwierdzał jego teorii i nawet jeśli mu się spodobała, to niczego to jeszcze nie oznaczało.


    I DON'T KNOW WHAT I WANT, IF I'M COMPLETELY HONEST
    I GUESS I COULD START A WAR, I GUESS I COULD SLEEP ON IT
     
    imię / nick:alf
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    17

    wiek


    uczeń/korepetytor

    ZAJĘCIE


    czy to jest przyjaźń czy kochanie?

    UCZUCIA




      
    Benjamin
       Brinley

      
    "NIE ORIENTUJESZ SIĘ MOŻE, CO ŁĄCZY GAWRONA I SEKRETARZYK?

      

      

      

      

      

      

    2020-07-06, 22:12


    Benjamin zamilkł mając nadzieję, że tym samym nie da przyjacielowi okazji do kolejnych komentarzy. Naprawdę nie zdawał sobie sprawy z tego, że El mogłaby patrzeć na niego inaczej niż na tego młodego Brinleya, który przychodził do jej domu, aby wyżreć pół lodówki. Zasłonił ręką bok chcąc ochronić żebra przed ewentualnym, kolejnym, atakiem i potrząsnął głową. [i]- Och, pewnie tak, ale wystarczy już. -[/b] Nie był rozgniewany czy poirytowany, raczej zawstydzony.
    Spojrzał na Alfa z nagłym zainteresowaniem. Czyżby chłopak naprawdę był skłonny na miesięczne wakacje? Wcześniej podobny scenariusz przemknął mu przez głowę, ale założył, że Howard będzie wolał spędzić czas z przyjaciółmi, którzy mieszkali w Deep Lakes. Był zdecydowanie bardziej towarzyszki niż Ben. - Jeżeli jesteś chętny to oczywiście Cię zapraszam na tę przygodę! Ale nie naciskam - dodał zaraz nie chcąc, aby ten poczuł się zobowiązany przez tę krótką wymianę zdań.
    - Nieeee - zajęczał teatralnie i skrzywił się bardziej niż należałoby w takiej sytuacji. Jeżeli mianem kultury wyższych lotów tytułowało się HSM to Brinley wolał być chamem i prostakiem. - Jeżeli kiedyś mi to zrobisz, to… - Zawahał się nie wiedząc co wymyślić w odwecie. - To będziesz musiał przez pół godziny siedzieć z żelem chłodzącym w majtkach. - Jeżeli Howard planował potomstwo to mógł się już pożegnać z myślą o zostaniu biologicznym rodzicem. Zadowolony ze swojego pomysłu złapał za szampana i przechylił butelkę z taką siłą, że połowa napoju poleciała mu na koszulkę. Nie przejął się tym, bo był w towarzystwie Alfreda, a przecież wszyscy doskonale wiemy, że nie był z niego żaden książę Harry.
    Uśmiechnął się szeroko widząc zdziwienie malujące się na twarzy kompana i pokiwał głową. - Ano na serio. - Sprawa była w sumie świeża i wciąż nie mógł uwierzyć w to, jaki obrót przybrały sprawy pomiędzy nim a Olivią. - Powiedziała mi, że czuje to samo - odpowiedział rumieniąc się, ale kompletnie się tym nie przejmując. Był zakochany, wiedział to, ale doskonale zdawał sobie sprawę, że nie musiał się krępować przed Alfem. Chłopak może i lubił sobie żartować i wcale nie zdziwiłoby Benjamina, gdyby po jego wyzwaniu Howard pozwoliłby sobie na jakiś kąśliwy komentarz, ale nie byłoby to perfidne. Jego przyjaciel był dobrym człowiekiem. - Także… ten. Jakoś się ułożyło. - Poczuł ogromną ulgę wypowiadając te słowa, bo opowiedział to po raz pierwszy.
    - Ależ ja nie wspomniałem nic o zakochaniu, słodziaku. Widzę jednak, że myśli same cisną ci się do główki. - Wyszczebiotał i zeskoczył z ławki, aby rozprostować kości. Przeszedł się przed nią tam i z powrotem, a następnie stanął przed Alfem i zakręcił biodrami wyciągając przed siebie wyprostowaną dłoń. - Słuchaj, a może jeszcze jakiś układ taneczny odstawimy? -
     
    imię / nick:andrzej
    multi:nie kuś
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    17

    wiek


    wodzi oscara na pokuszenie

    ZAJĘCIE


    próbuje zaimponować hailey

    UCZUCIA




      
    Alfred
       Howard

      
    "this town don't got much to do and you and I haven't got much to lose

      

      

      

      

      

      

    2020-07-06, 23:37


    Podsumował temat jeszcze jedną salwą życzliwego śmiechu i żałował tylko, że nie mógł ich tak nękać jednocześnie. Pewnie oboje by spalili takie buraki, że mieliby głowy w kolorze fioletowym. Doceniał też, że Benji zachował się, a nie zaczął nadmiernie komentować. Zbytnie zainteresowanie albo niezainteresowanie jego siostrą na bank oznaczałoby mini konflikt, a tych Alfie starał się jednak w życiu unikać.
    - Mówisz serio? - oczy mu się aż zaświeciły i zaczął poruszać intensywniej nogą, bo zawsze tak miał, że jak się czymś ekscytował, to jego ciało zaczynało pracować na zwiększonych obrotach. - Kurcze, to teraz mam dylemat, ale... ale chyba bym chciał - wzruszył ramionami. Musiał sobie przemyśleć wszystkie argumenty za i przeciw, bo na pewno było ich wiele. To zabawne, ale jedną z rzeczy o których pomyślał, to to, że nie mógłby wtedy poznać lepiej Hailey.
    Uniósł wysoko brwi, bo kara ta wydawała mu się tak losowa w porównaniu z tym co mieli zrobić, że aż mu słów z początku zabrakło (a to rzadko mu się zdarzało). - Rozumiem, że sam będziesz aplikować - wyśmiał go, bo ta wizja mu się wydała idiotyczna. Nie brzmiało to oczywiście jak przyjemna kara, ale wcale nie myślał, że wpłynęłoby to jakkolwiek na jakość jego... no wiadomo. Czyżby Howard zamierzał ponieść konsekwencje, byle tylko Benny serio obejrzał tę wspaniałą trylogię?!
    - O rany, to super Ben! Gratuluję, muszę za to wypić - przyznał wesoło, bo co jak co, ale cieszył się ze szczęścia swoich przyjaciół. Nie bał się o to, że zacznie go teraz olewać na rzecz dziewczyny, bo co jak co, ale Brinley raczej nie zaliczał się do takich osób. Przejął od niego martwiąco lekko butelkę i dopił jej zawartość do końca, również lekko się polewając, ale tylko po brodzie.
    - No już dobra tam, lepiej myśl o swoich miłostkach, a nie tutaj kombinujesz coś - już nie wiedział co mu nawet mówić, bo brunet miał rację i Alfie w sumie nie wiedział sam, dlaczego tak się przed tym wzbraniał. Znów zmarszczył lekko brwi i chwycił jego dłoń, a następnie zszedł z ławki. Otrzepał dupsko, bo był to już taki odruch i wyprostował się, gotów do podjęcia próby ułożenia tego układu o którym to kumpel wspomniał. - Ja chętnie. Masz jakiś konkretny pomysł? - bo on to jednak nie był w tej dziedzinie uzdolniony i wolał zwalić odpowiedzialność na Benji'ego.


    I DON'T KNOW WHAT I WANT, IF I'M COMPLETELY HONEST
    I GUESS I COULD START A WAR, I GUESS I COULD SLEEP ON IT
     
    imię / nick:alf
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    17

    wiek


    uczeń/korepetytor

    ZAJĘCIE


    czy to jest przyjaźń czy kochanie?

    UCZUCIA




      
    Benjamin
       Brinley

      
    "NIE ORIENTUJESZ SIĘ MOŻE, CO ŁĄCZY GAWRONA I SEKRETARZYK?

      

      

      

      

      

      

    2020-07-09, 00:18


    Entuzjazm Alfiego udzielił się Benowi, któremu oczy rozbłysły blaskiem. Aż klasnął w dłonie z przejęcia! Nie sądził, że ten niezobowiązujący wypad przerodzi się w planowanie wakacji, których Brinley wyczekiwał z takim utęsknieniem. - Kurczę, byłoby super, Alf! Możemy sobie zaplanować miejsca, które chcemy zwiedzić oraz korzystać z couchsurfingu, aby zaoszczędzić. Poza tym to super opcja, aby poznać ludzi, którzy żyją w tym miejscu i mogą pokazać je od tej nieturystycznej części - powiedział szybciej niż zwykle przez ekscytację, która go pochłonęła. - Kiedy chciałbyś jechać? I na jak długo? - Dopytał, bo choć nie znał myśli Howarda, to jego własne podążały podobną ścieżką. Miesięczny wypad byłby cudowny, ale perspektywa tak długiej rozłąki z Olivią nieco go trapiła.
    Benjamin rzadko kiedy miewał okazję widzieć przyjaciela, któremu zabrakło słów. Rozbawiło go to, ale jednocześnie zdał sobie sprawę jakie głupstwo palnął w związku z tą karą. Ale to naprawdę była jedyna rzecz, która przyszła mu w tamtej chwili do głowy! - Nie no, stary. Na przyjemności to trzeba sobie zasłużyć, a to ma być moja zemsta. -
    Postanowił przestać męczyć Howarda i odpuścił temat chemii, która połączyła go z Clemens. Podsumował tylko jego wypowiedź cichym śmiechem i machnął ręką. Życzył kumplowi jak najlepiej, ale musiał go uprzednio nieco pomęczyć, prawda? Tak z dobroci serca i wyrazu platonicznej miłości!
    - Możemy przerobić jeden z układów, które tańczyłem wraz z Laną jak byliśmy dziećmi. Zaczynał się tak, o.- Aż cały zapalił się do zadania i z zaangażowaniem wykonał pierwszą sekwencję ruchów. - Ale nie śmiej się, ok? To wszystko wina Lany… ona była dość wymagającym dzieckiem i zastraszała mnie. - Powiedział, kiedy ogarnął, że całe to jego wystąpienie mogło być nieco cringowe. Na potwierdzenie swoich słów wzdrygnął się, wcale nie udając, bo traumatyczne wspomnienia wypłynęły na wierzch. - Brała mojego misia i mówiła, że jak nie będę z nią tańczyć to utnie mu głowę. No, ale… nieistotne. Skupmy się na tym co tu i teraz. Powtarzaj za mną. - Ostatnie zdanie wypowiedział surowym tonem, którego nie używał zbyt często. Ponownie wykonał pierwszą część układu i zerknął kątem oka na przyjaciela, aby sprawdzić, czy czegoś nie pomieszał. Być może to despotyczne podejście do sprawy było wynikiem przeniesienia traumy, którą zafundowała mu siostra. - Oooo! Wiem! - Krzyknął i podskoczył w miejscu, aby zwrócić uwagę na pierwiastek geniuszu, który przebrzmiewał przez jego nowy pomysł. - Możemy zrobić taką pozę jak z Dirty Dancing, tą kultową! Jak ona biegnie, a on chwyta ją i unosi nad głowę! - Clemens trzymaj się, padniesz albo z wrażenia albo z zażenowania.
     
    imię / nick:andrzej
    multi:nie kuś
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    17

    wiek


    wodzi oscara na pokuszenie

    ZAJĘCIE


    próbuje zaimponować hailey

    UCZUCIA




      
    Alfred
       Howard

      
    "this town don't got much to do and you and I haven't got much to lose

      

      

      

      

      

      

    2020-07-09, 17:20


    - Najlepiej! Ja totalnie chcę poznawać nowych ludzi, zatrzymywać się na farmach, brać udział w grillach, ogniskach, festynach w różnych miasteczkach. Super by było, no totalnie! - nakręcali się nawzajem i jeden mówił w pewnym momencie przez drugiego, ale ciężko ich winić. Byli gówniarzami, którzy chcieli przeżyć coś niezwykłego i wreszcie byli w takim wieku, że należało im na to pozwolić. No bo... chyba nie będzie miał problemu z rodzicami, prawda? Jeśli coś, to powinni się tylko cieszyć, że podejmował się czegoś odpowiedzialnego. - Maksymalnie miesiąc - nie wyobrażał sobie być dłużej poza domem. Jeszcze nie pasowała mu wizja bycia z dala od Hailey rodziców. - No i mogę jakoś wkrótce pewnie, im szybciej tym lepiej, co nie? - potem jak już wrócą, to będą mogli odpoczywać i przygotowywać mentalnie na kolejny rok nauki.
    - Okej, to zróbmy tak, że obejrzymy trylogię, Ty wtedy sobie zasłużysz na przyjemności i pozwolę Ci zaaplikować - roześmiał się bardzo głośno, bo nie spodziewał się sam po sobie, że tak błyskotliwie obróci tę sprawę przeciwko Benjaminowi. Czasem sam się zaskakiwał normalnie. - Możesz wybrać mi coś do oglądania w zamian - zaproponował, bo to chyba byłoby najlepszym rozwiązaniem. Alfred dużej znajomości filmów nie miał, więc na bank znalazłby mu coś nowego.
    Widząc ruchy taneczne Bena, szybko zakrył usta dłonią i starał się nie pęknąć. Szybko pokrył się szkarłatem, tym razem o wiele bardziej intensywnie, niż kiedy został poruszony temat Hailey. W końcu nie wytrzymał i wybuchnął tak głośnym śmiechem, że cała okolica mogła go usłyszeć. Zgiął się nawet w połowie, płacząc z rozbawienia i trzymając za brzuch. Dawno już nie zobaczył niczego tak komicznego jak Brinley i jego kocie ruchy. Sporo wysiłku włożył w to, aby się wreszcie uspokoić, ale udało się. - Jezu, przepraszam. Nie wiedziałem, że jesteś taki sexy - wzruszył ramionami i stanął za nim, aby lepiej widzieć jak wykonywał poszczególne ruchy. Nie zamierzał się poddawać i choć wątpił, że nauczy się całego układu, to zamierzał spróbować.
    - Zajebiście! Postaram się Ciebie nie upuścić - no bo w jego głowie oczywistym było, że to Benny'emu przypadnie zaszczytna rola partnerki. Zaczął się wycofywać, przodem skierowany do przyjaciela. - Tylko mi rąk nie połam - zastrzegł, szykując się na próbę.


    I DON'T KNOW WHAT I WANT, IF I'M COMPLETELY HONEST
    I GUESS I COULD START A WAR, I GUESS I COULD SLEEP ON IT
     
    imię / nick:alf
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    17

    wiek


    uczeń/korepetytor

    ZAJĘCIE


    czy to jest przyjaźń czy kochanie?

    UCZUCIA




      
    Benjamin
       Brinley

      
    "NIE ORIENTUJESZ SIĘ MOŻE, CO ŁĄCZY GAWRONA I SEKRETARZYK?

      

      

      

      

      

      

    2020-07-11, 23:20


    Benjamin z zapałem pokiwał głową zgadzając się z wszystkim co mówił przyjaciel. Czuł się jakby Alf zaglądnął mu do głowy i czytał w myślach. Perspektywa wyjazdu, który uprzednio spisał na straty, pobudziła go i sprawiła, że zrobiło mu się cieplej na serduszku. Howard zyskał również dziesięć dodatkowych punktów za bycie dobrym przyjacielem. - Kurczę, koniecznie na spokojnie musimy sobie usiąść niebawem i to wszystko obgadać. Rozpiszemy mniej-więcej plan, kosztorys i wyślemy zapytania na couchsurfingu, aby nie skończyć z ręką w nocniku, co nie? – W tym stanie zapewne nie mieliby głowy do obmyślania dokładnych szczegółów tripa.
    Brinley nie poszedł tropem przyjaciela i nie roześmiał się, kiedy jego własny żart został obrócony przeciwko niemu. Zmarszczył tylko gniewnie twarz, oczywiście na pokaz, i machnął ręką na całą sytuację. Co innego mógł zrobić? Zapewne będzie zmuszony do obejrzenia tego całego HSM i wysłuchiwania komentarzy Alfa o najlepszych fragmentach, najfajniejszych piosenkach i najbardziej wkurzających postaciach. - Niech Ci będzie, ale wybiorę coś okropnego, abyś musiał się pomęczyć. - Może jakiś wyjątkowo nudny i długi dokument naukowy?
    Oczywiście, chociaż wcześniej kazał Alfredowi się nie śmiać, nie miał mu za złe, kiedy ten dał upust swoim emocjom. Nie miał nic przeciwko robieniu z siebie głupka w towarzystwie bliskich osób, chętnie wygłupiał się w ich kręgu i żartował, bo w końcu śmiech to zdrowie. Był jednak o wiele bardziej zachowawczy w stosunku do obcych lub mało znanych mu duszyczek. Zazwyczaj… Bo oczywiście bywały odstępstwa od tej reguły, a miało to miejsce zazwyczaj, kiedy poznawał kogoś w czasie swoich tripów. Zdawał sobie sprawę, że ponowne spotkanie z tymi ludźmi raczej nigdy się nie odbędzie, co pozbawiało go skrupułów i zahamowań.
    - Serio nie dostrzegłeś tego wcześniej? To w kogo wpaczałeś swoje ślepia, co? - Zadał pytanie z udawaną obrazą, jakby przyjaciel naprawdę go zranił swoim zachowaniem. Czy w otoczeniu była Howarda była istota piękniejsza do Bena?
    Przymierzał się do skoku kilkukrotnie, bowiem nie mógł powstrzymać śmiechu. Kiedy biegł w stronę przyjaciela czekającego na niego z otwartymi ramionami wybuchał perlistym śmiechem - zupełnie jak mały chłopiec - przez co tracił rozpęd i musiał próbować od początku. W końcu odbił się od ziemi jak piłeczka, a chwilę później poczuł silne ręce Howarda w okolicach żeber. - Dobrze! - wykrzyknął zachęcająco, gdyż te pierwsze sekundy były decydującymi. Czuł jak ręce Alfreda drąż od jego ciężaru. Przez chwilę próbowali złapać równowagę, ale szybko okazało się, że pierwszą próbę należało spisać na straty - Howard puścił Benjamina na ziemię.
    - Nie było tak źle jak na pierwszy raz, nie obiliśmy sobie mord - zauważył zadowolony i nieco zdziwiony, kiedy wylądował mocno na stopach. Wyciągnął rękę w stronę partnera, aby zbić z nim piątkę. - Dawaj jeszcze raz, może nam to pyknie. -
     
    imię / nick:andrzej
    multi:nie kuś
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    17

    wiek


    wodzi oscara na pokuszenie

    ZAJĘCIE


    próbuje zaimponować hailey

    UCZUCIA




      
    Alfred
       Howard

      
    "this town don't got much to do and you and I haven't got much to lose

      

      

      

      

      

      

    2020-07-12, 16:37


    Przytaknął energicznie, chociaż lista obowiązków go wystraszyła. Już na usiąść spokojnie odczuwał, że będzie problem, a co dopiero dalej. Skrycie miał nadzieję, że Benjamin się tak naprawdę wszystkim zajmie. - Tak, brzmi jak plan. Możemy pojutrze się spotkać u mnie - gdyby sporządzili ten plan, to od razu mógłby go przedstawić rodzicom. Obecność Bena, który też lepiej by pewne kwestie wyjaśnił, stanowiło dodatkowe zapewnienie, że uda mu się zdobyć pozwolenie na takie ekstremalne wakacje.
    - Dobrze. Wszystko będzie warte HSM - przyznał z przekonaniem, chociaż nie myślał o takich produkcjach, które faktycznie stanowiłyby dla niego problem. Srpski Film to by mu na przykład ostro zrył banię, a jakby mu też nie daj boże puszczono La Flor, które trwało trzynaście godzin, to już na początku błagałby go o litość. Miejmy nadzieję, że Benji miał jednak na myśli coś o wiele prostszego i przyjemniejszego.
    - No jakoś mi umknęło, sorry. Jakbyś wcześniej tańczył, to może bym zauważył - rozłożył ręce. Nigdy mu się jakoś uważniej nie przyglądał, nie zliczał pieprzyków czy zastanawiał się nad budową jego ciała. Spędzali ze sobą dużo czasu i pewnie nie był świadom jak dobrze go tak naprawdę znał, bo zwyczajnie o tym nie myślał.
    Wtórował mu śmiechem, bo czuł się lekko wstawiony tymi kilkunastoma łykami szampana, a do tego sytuacja była tak absurdalna, że nie dało się zachować w niej powagi. Kiedy wreszcie udało im się spróbować, to się cały zestresował, bo jednak miał go na swoich rękach i wiele zależało od jego skupienia. Benji niestety nie był kruszynką, ale udało mu się go utrzymać, a to najważniejsze. Opuścił go dość niedbale, ale ten upadł na nogi, więc uznał to za sukces. - Kurde, to nie jest takie łatwe - przyznał, przybijając mu piątkę i cofając się, aby mogli spróbować tego ponownie. - Boli Cię mocno jak trzymam Ci tak te żebra? - bo jemu się wydawało, że to niezwykle niekomfortowe musiało być, ale sam nie zamierzał się o tym przekonać. - Dajesz - zachęcił, ale kiedy ten już biegł, to odskoczył w bok spanikowany. - SORRY SORRY, teraz już będzie okej! - zapewnił, śmiejąc się z własnego lęku. Podczas kolejnych prób nie uniósł go nad sobą i przerobili kilka sposobów, ale w końcu udało się odtworzyć scenę raz jeszcze. Trzymał go kurczowo, zaciskając wargi i wydając z siebie dźwięki wysiłku. Ręce mu trochę drżały, ale nie na tyle, aby miał go upuścić na swoją głowę. - Wy... prostuj nogi i ręce - wycedził, aczkolwiek sprowadził tym na nich spore nieszczęście, bo obaj stracili równowagę i Benji poleciał do przodu, a Alfie razem z nim. Howard uderzył o ziemię tyłem i jęknął głośno z bólu, zwłaszcza jak jeszcze doszło do tego kolano przyjaciela, które podczas upadku przywitało się energicznie z jego twarzą. Od razu chwycił się za nos, czując jak zaczyna cieknąć z niego krew. To chyba by było na tyle z ich prób i wypadu do Hailey, whoops.


    I DON'T KNOW WHAT I WANT, IF I'M COMPLETELY HONEST
    I GUESS I COULD START A WAR, I GUESS I COULD SLEEP ON IT
     
    imię / nick:alf
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    17

    wiek


    uczeń/korepetytor

    ZAJĘCIE


    czy to jest przyjaźń czy kochanie?

    UCZUCIA




      
    Benjamin
       Brinley

      
    "NIE ORIENTUJESZ SIĘ MOŻE, CO ŁĄCZY GAWRONA I SEKRETARZYK?

      

      

      

      

      

      

    2020-07-21, 23:00


    Brinley wcale nie był przekonany co do tego całego pomysłu z maratonem HSM, ale wiedział, że zdoła przełknąć nawet najgorsze ścierwo jeżeli tylko odpowiednio się znieczuli. Niejednokrotnie był już zmuszony do oglądania prawdziwych szmir, głównie przez hostów, którzy go gościli, więc wiedział jaka ilość substancji była odpowiednia do osiągnięcia cudownego, na wpół świadomego stanu.
    - Kuźwa, stary, a może Tobie trzeba po prostu mocniejszych bryli, co? - Zatroskał się. Może szkła przypominające denka od jabcoka będą dla niego odpowiedniejsze i dzięki nim zdoła dostrzec jak cudownego ma obok siebie przyjaciela? Niewykluczone, że przy takim wspomaganiu zdołałaby dostrzec Oscara!
    Pozycja nie była bolesna, ale należała raczej do jednej z tych niekomfortowych. Benjamin nagle docenił ile pracy musieli włożyć tancerze w opanowanie tych wszystkich figur, które do tej pory tak chętnie krytykował. Bo nierówno. Bo zbyt nisko. Bo za mało. Przyrzekł sobie w duchu, że już nigdy więcej nikogo nie złaja za takie niedociągnięcia, od tej pory tylko pozytywne wzmacnianie! - Przeżyję, luzik arbuzik. - Za dobrze się bawił, aby zrezygnować ot tak.
    Kolejne próby nie poszły już tak gładko jak pierwsza. Widok spanikowanego Alfa, który co rusz uskakiwał na bok przed jego biegnącą postacią, bardzo go bawił. Potrzebował chwili na uspokojenie się i skupienie przed kolejnym skokiem, bo co chwilę wybuchał śmiechem. - Kurczę, ale ci ludzie muszą mieć do siebie zaufanie, że tak po sobie skaczą, nie? Nie dziwię się, że Baby potrzebowała tyle czasu na przełamanie się. - Ale chyba byli lepsi od filmowego duetu skoro pierwszy raz wypadł całkiem nieźle i niezrażeni ostro ćwiczyli kolejne. Jak można było się szybko się domyślić, ich wspólny sukces był raczej szczęściem początkujących lub zrządzeniem przypadku, a nie zasługą talentu. Podczas drugiego podniesienia Benjamin poczuł jak Alf chwieje się na nogach, ale pomimo tego dzielnie trzyma go nad głową. Spróbował spełnić prośbę przyjaciela i rozprostował swoje kończyny, ale nie było to wcale łatwym zadaniem. Jego ruchy powodowały, że cała konstrukcja stawała się niebezpieczna i chybotliwa, więc musiał ostrożnie wysuwać ręce i nogi. Nagle – bardziej to poczuł niż zobaczył – zorientował się, że jego twarz niebezpiecznie szybko zbliża się ku ziemi. Spanikowany zaczął machać kończynami, aby w jakiś sposób zamortyzować upadek, ale nie zdało się to na zbyt wiele. Ostry ból przeszył jego łokcie, brodę, a po chwili odezwał się również w kolanie, które uderzyło w ziemię. Przetoczył się na plecy jęcząc i klnąc na czym świat stoi. - O ja pierdolę, żyjesz mi tam mordeczko? - Wystękał zerkając na Alfa. Żył, ale jego mordeczka nie wyglądała tak pięknie jak przed minutą. Benjamin wytrzeszczył oczy z przerażenia, a po chwili zaczął się śmiać. Jego wybuch wesołości co chwilę przerywały jednak stęknięcia bólu, bo odkrył, że obił sobie żebra. - O, kurwa, przepraszam. Przebiłem Ci rękę. Złamałem Ci nos. - Podczołgał się do kumpla i zajrzał mu w mordkę. Czuł się jak siedem nieszczęść, ale to nie powstrzymało jego szalonej głowy od wyprodukowania kolejnego, cudownego pomysłu. - Alf, mogę Ci go nastawić? Pozwolisz mi, c'nie? - Zajęczał błagalnie będąc podekscytowany tym projektem. - Kiedyś chciałem być chirurgiem, więc specjalnie się kaleczyłem, aby móc się zszywać, bo szycie bananów było cholernie nudne. Serio, jestem świetny w te klocki! - Nie był. A może był? Nie wiedział, bo nigdy wcześniej tego nie robił.
     
    imię / nick:andrzej
    multi:nie kuś
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: