Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    39 lat

    wiek


    król kręgli

    ZAJĘCIE


    poderwał wieśniaczke

    UCZUCIA




      
    Richard
       Dohemy

      
    "Ricz nie jest moim alfonsem szmato, jest co najwyżej moim sugar daddy

      

      

      

      

      

      

    2020-06-05, 00:12


    069.


    Riczard był człowiekiem swojego słowa. Powiedział swojej narzeczonej, że zabierze ją na jakieś małe wakacje, na wyspy, czy tam gdziekolwiek chciała, dlatego kupił im bilety i tuż po urodzinach jego dzieciarów, wybrali się na wyspy. Oczywiście bez Edka i Makreli, bo nie chciał, by ten wypad był zniszczony jak małżeństwo Rika z ich matką.
    Mieli najlepszy apartament, w sumie to penthouse, z widokiem na ocean. Jakby się tak dobrze przyjrzeli to na pewno zobaczyliby Johnnego Deepa i Orlando Blooma popylających na statkach. Ricz nie miał dobrego wzroku, więc musiał sobie go wyostrzyć jakimś białym proszkiem, ale nie dzisiaj. Dzisiaj, dzień po przylocie, stwierdził, że Nana zasługuje na jego całą uwagę, bo przecież dlatego tutaj przyjechali. Wczoraj pobalował, poobłapiał suczki, a teraz będzie wierny tylko jednej przynajmniej przez jeden dzień.
    Rano wstał i nawet nie miał kaca mordercy - co pewnie było wynagrodzeniem za dobre intencje. Wziął prysznic, odwalił się jakby chciał na Nanie zrobić dobre pierwsze wrażenie i żeby zapomniała, co wczoraj naćpany wyrabiał, bo go trochę poniosło szczerze powiedziawszy. Odebrał jakieś super wyjebane, wielkie śniadanie od służącego z hotelu, po czym wyłożył to wszystko na stół, a dopiero potem wrócił do sypialni i usiadł przy narzeczonej, gładząc ją delikatnie w ramie.
    Kochanie, te brudne karaibskie skurwysyny zrobiły nam śniadanko, dzień dobry — I jeszcze ją ucałował w głowę, przecież to cud a nie mężczyzna!
     
    imię / nick:wombat
    multi:freddy
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    26

    wiek


    Nikt nie potrafi jej kochać

    ZAJĘCIE


    Więc szuka szczęścia daleko stąd

    UCZUCIA




      
    Nana
       Heathcliffe

      
    "Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma

      

      

      

      

      

      

    2020-06-05, 00:41


    #11 - ubrana w nic


    Bardzo cieszyła się a ten wyjazd i na wizje spędzenia czasu ze swoim narzeczonym! Dlatego spakowała całą masę seksownej bielizny, jakieś koronkowe piżamki do spania... i całą masę rzeczy w których będzie mogła paradować po plaży. Jej plany jednak uległy zmianie, kiedy to chciała wracać do pokoju, a jej facet wolał zostać i się bawić. Z naburmuszoną miną przyszła do sypialni i... przygotowała się na jego szybki powrót. Który nie nastąpił. Nie tak to sobie wyobrażała. Pewnie obudził ją swoim powrotem, ale nie zamierzała tego po sobie pokazać. Szczelnie ukryła się pod kołdrą i po chwili nawet udało jej się na nowo zasnąć.
    Spałaby sobie jeszcze kilka godzin, bo w końcu miała wakacje, ale Riczard postanowił za nią, że pora wstawania. - Nie chce mi się jeść. - rzuciła cicho i odwróciła się na drugi bok. Jakby Riczard ją znał, to by wiedział, że ona rano to śniadań nie je. - Wypije tylko kawę. - oznajmiła, a potem owinięta w kołdrę niczym jakaś Afrodyta podniosła się z łóżka i do stołu podeszła. - Dobrze się wczoraj bawiłeś? Beze mnie? - spytała siadając z tykiem na krześle i poprawiła kołdrę żeby nawet mały palec od nogi nie wystawał. - Myślałam że to nasze wakacje, leżałam goła jak ta idiotka i czekałam na ciebie. - dodała po chwili i napiła się w końcu kawy. Była paskudna, pewnie to ta kawa z kupy mały. Westchnęła ciężko i kawę mu oddała, a sama wzięła sok. - Nie będę robić awantury. Bo jesteśmy na wakacjach. Ale... dziś to ja wychodzę sama. - wypiła duszkiem sok, bo ona po tych kilku drinaskach z wieczora jednak miała trochę kaca! A później do swojej torby ruszyła coby znaleźć odpowiednią kreację!
     
    imię / nick:Becky#0259
    multi:Carney
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    39 lat

    wiek


    król kręgli

    ZAJĘCIE


    poderwał wieśniaczke

    UCZUCIA




      
    Richard
       Dohemy

      
    "Ricz nie jest moim alfonsem szmato, jest co najwyżej moim sugar daddy

      

      

      

      

      

      

    2020-06-05, 00:54


    Kochał tą swoją Nans jak tak spała i nic nie gadała. Mógłby jej nie budzić i tak by było najlepiej, bo jak się okazało, jebła focha. Na początku Riczi się nie zczaił, bo wyglądała ta jego narzeczona mega uroczo taka rozespana, więc patrzył na nią takimi maślanymi oczami (pewnie jeszcze koka z niego nie zeszła).
    No dobrze, rób jak chcesz, najwyżej potem domówimy. Chyba, że ja zjem zimne potem, mi to wszystko jedno — Wzruszył ramionami, uśmiechając się do Nans i mając wyjebane na to, że brzmiała jakby się na niego wkurwiła. Wmawiał sobie pewnie, przecież jak można być na niego obrażonym? Zwłaszcza jak tak dbał o nią! Wstał i dołączył do narzeczonej przy stole, też upijając łyk kawy — Kochanie, no ale po co goła? Przeziębisz sobie pęcherz, albo gorzej... — Rozczulił się nad nią, patrząc z politowaniem. Skazanie boskie z tą kobietą, musiał o nią dbać, bo jeszcze by się rozchorowała. Wziął sobie gryza jakiegoś naleśnika, albo czegoś tam, no i aż mu w gardle stanęło, bo Nana postanowiła powiedzieć, że się nie będzie kłócić, ale ona idzie sama i nara Ricz. Tyle z jej nie-kłócenia się.
    Ty tak poważnie? — Spytał się, obracając na krześle, by móc na nią spojrzeć. Jeszcze tak w rozczarowaniu uderzył dłońmi w kolana, bo tego naprawdę było za wiele — To była tylko jedna noc Nans, przecież chciałem, żebyś została! Skąd miałem wiedzieć, że będzie Ci przeszkadzać jak jeszcze trochę posiedze — Pokręcił głową, bo naprawdę nie miał siły teraz na takie rozmowy. Jeszcze wczoraj mówiła mu, że sobie niech siedzi tam i pije, a teraz odwracała kota ogonem, jakby wcale nie dała mu zezwolenia! I jeszcze rozbierała się, a co jak jakiś gamoń pomyli pokoje i wejdzie tak i ją zobaczy roznegliżowaną?!
     
    imię / nick:wombat
    multi:freddy
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    26

    wiek


    Nikt nie potrafi jej kochać

    ZAJĘCIE


    Więc szuka szczęścia daleko stąd

    UCZUCIA




      
    Nana
       Heathcliffe

      
    "Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma

      

      

      

      

      

      

    2020-06-05, 01:04


    - Riczard.... - westchnęła ciężko, ale jakby mogła to by go tym kubkiem z gorącą kawą z kupy mały rzuciła. Prosto w ten głupi łeb. No i na co jej to wszystko było? Mogła siedzieć w Deep Lakes. Harvey może znów by coś dla niej ugotował, Hugo może odmalowałaby jej sypialne. A tak? Siedziała teraz tu i zamiast dziki seks uprawiać na balkonie, albo smażyć gołe dupsko na plaży to musiała mu takie oczywiste rzeczy tłumaczyć. - Bo chciałam byś do mnie dołączył i zajął się mną, a nie jakimiś małolatami. - wywróciła oczami, bo to że mu pozwoliła tam zostać, bo bardzo chciał. Wcale nie oznaczało, że chciała by tam zostawał! Wolała by pomyślał i sam za nią poszedł, bo miał po co. To znaczy w nocy miał, bo teraz to już nie.
    - No ja tak poważnie. Idę na plaże. - oznajmiła i na gołą dupę tylko sukienkę jakąś wrzuciła, bo miała zamiar cała się opalić, a nie w jakieś wzroki od strojów kąpielowych. - Ale obiecałeś mi ze to są nasze wakacje. A kiedy ja czekałam na Ciebie w łóżku, ty sobie korzystałeś z nich sam. Więc ja też zamierzam. - mówiła bardzo spokojnie jak na siebie. W sumie za spokojnie. Dupę gołą wypięła na sekund trzy by z torby jeszcze okulary wyciągnąć. Podeszła do stolika i ściągnęła pierścionek, by na stole go położyć. - Nie chce mieć nierównej opalenizny. - oznajmiła jeszcze, a potem wzięła w rękę kilka owocków by sobie zjeść. - Ja jestem głupiutka Riczard. I całe Deep Lakes o tym wie. Hugo to nawet nie chciał mnie nauczyć jak się ściany maluje. Ale Ty nie rób ze mnie jeszcze głupszej. - wrzuciła sobie owocka do buzi i do drzwi ruszyła z zamiarem opalania się na plaży, picia drinków i podrywania jakiś opalonych samców.
     
    imię / nick:Becky#0259
    multi:Carney
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    39 lat

    wiek


    król kręgli

    ZAJĘCIE


    poderwał wieśniaczke

    UCZUCIA




      
    Richard
       Dohemy

      
    "Ricz nie jest moim alfonsem szmato, jest co najwyżej moim sugar daddy

      

      

      

      

      

      

    2020-06-05, 01:15


    No na to by naprawdę nie wpadł. Nie był kobietą, choć miał humorki jak jedna z nich i to może nawet gorsze czasami. Nie mógł jednak ogarnąć Nans i tego, że mówiła jedno a oczekiwała drugie, bo to jest zbyt zaawansowane na jego ptasi móżdżek. Siedział więc tak i gapił się na nią jakby recytowała mu biblie, bo wcale w to nie wierzył i nie chciał uwierzyć. On ją tak dobrze traktował, śniadanko specjalnie wprowadził bez pomocy i nawet ją obudził, a sam mógł zjeść, a ona tak do niego mówi!
    To była tylko jedna noc Nans, jestem Twój cały, możemy nawet zostać tu dłużej, chcesz? Dwa dni? Tydzień? Ja to wszystko zorganizuje, będziesz się mogła wylegiwać na plaży i spijać driny — Normalnie gotów był ją błagać, nawet złożył dłonie tak jak do modlitwy. Troche wiedział, że zjebał, dlatego taki milusi się zrobił.
    Ale teraz to przeginka. Rzuca jego pierścionkiem drogim jak całe Deep Lakes, goła idzie, a na koniec jeszcze rzuca tekstem, że u nich na wiosce lepiej i, że ma z kim go zdradzać, a tutaj to nie!!!!
    Kto kurwa? — Aż się w nim zagotowało. Podbiegł do Nany, złapał ją za nadgarstek i przeciągnął na środek pokoju, żeby sobie z nią porozmawiać po męsku, bo nie będzie latała naga po plaży. I gadała o jakichś Harveyach i Hugach. Dla pewności, że mu nie ucieknie, jeszcze zamknął drzwi wyjściowe na klucz czy tam kartę. — Co to za typ?! — Dołączył wreszcie do niej w salonie. Tych ich penthouse pewnie miał ileś tam pokoi, więc Ricz miał nadzieje, że nie schowa mu się w jednym z nich. Albo co gorsza skoczy z balkonu, bo też mogło się zdarzyć. — I niby jak robie z Ciebie jeszcze głupszą, co ja niby zrobiłem teraz? Bo co, bo sobie poszedłem na impreze? — Skrzywił się i oczekiwał wyjaśnień, chowając gdzieś klucze/karte od pokoju głęboko w kieszeni zapinanej, żeby mu jej nie zajumała przypadkiem.
     
    imię / nick:wombat
    multi:freddy
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    26

    wiek


    Nikt nie potrafi jej kochać

    ZAJĘCIE


    Więc szuka szczęścia daleko stąd

    UCZUCIA




      
    Nana
       Heathcliffe

      
    "Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma

      

      

      

      

      

      

    2020-06-05, 01:32


    - Nie chce tu dłużej zostawać. Wszystko zepsułeś. - nawet tupnęła nogą z tego wszystkiego, bo jak krzyczeć nie chciała, to jakoś inaczej zamierzała rozładować te wszystkie nerwy. Ona tu sobie wszytko zaplanowała! Chciała żeby było romantycznie. I żeby był seks, wspólna zabawa i śniadanie i opalanie się. A nie takie rzeczy. Już słów na tego Riczarda swojego nie miała i zastanawiać się zaczęła za co ona właściwie go kocha poza tymi dolarami. Chciała po plaży za rękę spacerować i pić kolorowe drinki. Zamiast tego nawet spać musiała iść sama. - Mówisz to wszystkie po to bym się zamknęła i nie czepiała.
    Chciała sobie wyjść i trochę się opalić. A przy tym ochłonąć. Ale oczywiście nie zamierzał jej na to pozwolić. Ograniczony baran. - Ała! - jeknęła kiedy prowadził ją do salonu a gdy z niego zniknął rozmasowała sobie nadgarstek. Nigdzie przed nim nie uciekała, bo jeszcze by ją spod łóżka za kłaki wyciągnął, a co jak co swoje włosy bardzo lubiła, kochała wręcz. - Co? Nie będę z Tobą dyskutowała jak będziesz na mnie krzyczał. Nie tłumaczysz mi się z wszystkich staników w tesli. - wywróciła oczami, bo ona takich staników brzydkich nie miała i w tesli z resztą ich nie zostawiała, bo nie była żadną brudaską żeby wszędzie swoją bieliznę noszoną zostawiać.
    - Tak, bo sobie poszedłeś! Gdybym ja to zrobiła wpadłbyś w szał. To miały być nasze wakacje. Nie Twoje, nie moje. Nasze. Chciałam się poczuć jak Twoja przyszła żona. A nie jak zawsze, jak powietrze. - skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i dupą się do niego odwróciła. - Teraz jeszcze będziesz mnie tu więził? - nie tak sobie to wyobrażała i nie sądziła że Riczard miał inne plany! Bo jeśli miał to mógł jej wcale ze sobą nie zabierać. ale zabrał, chyba tylko po to żeby mieć ją przy sobie i pilnować.
     
    imię / nick:Becky#0259
    multi:Carney
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    39 lat

    wiek


    król kręgli

    ZAJĘCIE


    poderwał wieśniaczke

    UCZUCIA




      
    Richard
       Dohemy

      
    "Ricz nie jest moim alfonsem szmato, jest co najwyżej moim sugar daddy

      

      

      

      

      

      

    2020-06-05, 01:50


    Oczywiście, że mówił to wszystko, żeby dała mu spokój i nie była na niego obrażona. Strzał w dziesiątkę, ale przecież się jej nie przyzna, więc tylko prychnął w odpowiedzi, jakby racji nie miała. I niech nie myśli, że zapomniał o sprawie z Hugo, bo naprawdę teraz to sobie grabiła takimi mylącymi odpowiedziami, jakby chciała coś ukryć.
    Kto to jest ten Hugo? Czego on Cię jeszcze uczy oprócz malowania tych ścian? — Spytał się najłagodniej jak potrafił, a, że nie potrafił wcale, to pewnie zabrzmiało jak pytanie o to czy woli być dźgnięta czy rozstrzelana. A, i jeszcze te staniki — Tyle razy już Ci mówiłem, jestem KOLEKCJONEREM!!! — Podkreślił to po raz tysięczny, bo Nans chyba nie łapała podstawowych przekazów. No nic, musiał jeszcze spróbować przemówić jej do rozsądku, te staniki to nie były wcale z kolekcji, a on jego dupek, może nawet byłej żony. Ale Nana tego nie wiedziała i nigdy wiedzieć nie będzie! I choćby miał przysiąc na swoją własną rękę, to by przysiągł. Nikt by mu jej nie uciął. Miał nawet blef, że sprzedaje te staniki albo rozdaje biednym, ale na razie chciał zostać przy tym, bo było łatwiejsze do wyjaśnienia.
    Aż się biedaczek za głowę złapał, kiedy Nans wyraźnie odbiło.
    Święty Boże proszę pomóż mi — Porozmawiał sobie z kumplem, zamykając oczy i się w to wczuwając, bo naprawdę potrzebował tego teraz — Ale Ty jesteś pokurwiona maks, dlaczego Ty to robisz? Śniadanie przyniosłem, obudziłem, chciałem z Tobą zjeść zanim pójdziemy na plaże. Albo po drinki i potem na plaże. Ty to się zawsze musisz o coś dopierdolić serio — Już zaczął myśleć, że może daleko od krowich kupsk i chrumkania świń jej się niedobrze robi i się musi wyżyć. Różnie mogło być, on nie wiedział w sumie jak to tam na farmach, ale może jest to był taki syndrom odstawienia. — Czy Ty potrzebujesz lekarza? — Spytał się bardzo poważnie, a może tak na wpół poważnie, jakby się na niego zdenerwowała i musiał powiedzieć, że to żart dla złagodzenia. Z tego całego absurdu zaczął chodzić po pokoju, a wielki był to nawet mógł kilometry na luzie zaliczyć i by się mu w głowie nie zakręciło.
    Nie traktuje Cię jak powietrze. Dzisiaj chciałem Cię potraktować jak księżniczkę, a Ty mi ściągasz pierścionek! — Wymachiwał łapami jak szalony, bo furia opętała jego ciało — A co będzie jak pójdziemy na jacht? Wyrzucisz go za burtę żeby poczuć się jak Rose z Titanica? — Pokręcił głową i zatrzymał się, podpierając się na biodrach. Stał tak i patrzył na Nans, która zupełnie nie kumała czaczy i, że Ricz kochał ją jak nikogo innego. Trochę mu odwalało od niej, ale koniec końców zawsze stawiał ją ponad wszystkim. No oprócz tej wczorajszej imprezy, ale był wtedy najebany i naćpany, można było mu wybaczyć. Powinno się przynajmniej, bo heloł! To nie jego wina całkowicie. Tylko trochę.
     
    imię / nick:wombat
    multi:freddy
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    26

    wiek


    Nikt nie potrafi jej kochać

    ZAJĘCIE


    Więc szuka szczęścia daleko stąd

    UCZUCIA




      
    Nana
       Heathcliffe

      
    "Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma

      

      

      

      

      

      

    2020-06-05, 02:10


    - Och czy Ty siebie słyszysz! Pomaga mi odmalować farmę dziadków! - wywróciła oczami, bo co ten Riczard mówił to się z głowie nie mieściło. Czego niby Hugo miał ją uczyć, jak ona wszystko inne już wiedziała! - Dupkiem, a nie kolekcjonerem - wywróciła oczami , bo on to był chyba kolekcjonerem głupich gąsek. I chciała mu nawet powiedzieć, że taka głupia jak jego była żona nie będzie. ale już się w język ugryzła, żeby jej Riczard zaraz w pysk za to szczekanie dziobem nie walnął!
    - Co jestem?! Nigdy więcej tak do mnie mów! Za grosz szacunku do mnie nie masz! - wyrzuciła ręce do nieba i gdyby tak daleko od domu nie była i miałaby klucz żeby wyjść to już do domu piechotą do lata by szła. Ale nie miała gdzie iść. W sumie nawet nie miała jak skoro ją tu jak w klatce jakiejś zamknął. - Bo jestem na Ciebie zła Riczard! Kiedy Ty to w końcu zrozumiesz! Nic innego nie robimy tylko się kłócimy ostatnio! I mam tego dość. - usiadła sobie na fotelu i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. - Życie bym oddała za ciebie Riczard, a w zamian tak niewiele oczekuje. Nie chce żeby tak wyglądało moje życie. Połowę już spędziłam z matką pijaczką i zboczonym ojczymem! Teraz chciałabym żyć pełnią życia, a nie mogę! - schowała twarz w dłoniach, ale wcale nie płakała. Była na wakacjach, Wystarczy że złamali zasadę o nie kłóceniu się. Teraz miałaby złapać jeszcze tą o niepłakaniu? Nic z tych rzeczy. - Nie chce byś gdzieś na piątym miejscu, albo dziesiątym. Za zabawą, imprezami, ćpaniem, panienkami, ex żoną i może nawet za burkiem sąsiadów. Chce być dla kogoś ważna i myślałam że chociaż tutaj przez kila dni będę mogła poczuć, że tak jest. - wyrzuciła z siebie kolejny potok słów, ale potem pomyślała że Riczard i tak połowy nie zakoduje, więc niepotrzebnie się biedna produkuje. Westchnęła ciężko i swoje roztrzepane włosy po spaniu przeczesała. - Zapomnij. - rzuciła w końcu i po cholerny pierścionek wstała i go na palce sama sobie wcisnęła. Riczard nic jej nie rozumiał i się już łudzić nie chciała, że inaczej będzie. Do końca życia będzie męczennicą jak ta Matka Teresa z Kalkuty. Tylko będzie święta Nana z Deep Lakes.
     
    imię / nick:Becky#0259
    multi:Carney
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    39 lat

    wiek


    król kręgli

    ZAJĘCIE


    poderwał wieśniaczke

    UCZUCIA




      
    Richard
       Dohemy

      
    "Ricz nie jest moim alfonsem szmato, jest co najwyżej moim sugar daddy

      

      

      

      

      

      

    2020-06-05, 02:30


    Na wszystko sobie po prostu machnął ręką, bo szkoda było strzępić ryja. Niech sobie ta Nans gada, ale on już nic nie rozumiał, bo miała ten wiejski akcent. On to pewnie jakiś miastowy, może z Toronto albo Vancouver, skoro tam tyle razy był i z biznesmenami największymi się zadawał. Weszło mu to w nawyk i teraz do każdego burdelu normalnie zna mapę na pamięć. No o akcencie nie wspominając!
    No to bądź grzeczna to się nie będziemy kłócić! Ty wiesz, że ja ugodowy człowiek jestem, ale nie, musisz zawsze sobie wymyślać rzeczy niestworzone! — No i miał racje. Nana to miała milion problemów na sekunde, jak nie jego ćpanie i niepoświęcanie jej uwagi, to to, że jakieś inne kobiety rucha. No to się po prostu nie trzymało realiów. Jak ona mogła się o to czepiać? To chyba dobrze, że miał jakieś inne zainteresowania i nie zamęczał jej swoją osobą tylko dawał przestrzeń, tak? Nana zdawała się w ogóle tego nie rozumieć i robić mu wyrzuty na każdym kroku, a nawet nie byli po ślubie. Właśnie! A co będzie po ślubie?! Może jeszcze mu powie, że ma ograniczać wizyty striptizerek w biurze? Z tego się robiła istna tragedia tak szczerze mówiąc i Ricz nie wiedział, czy był na to w ogóle gotowy.
    Teraz to jak wyjechała z tym ojczymem to się zrobiło mu trochę niezręcznie i w sumie smutno. Nie powiedział nic, a te następne słowa to zignorował, bo nie miał nawet ochoty jej odpowiadać, że tak nie jest. Tak ją ta jej sytuacja rodzinna ubodła, że nawet spoważniał. Alkohol i narko wyparowały jakby w jedną sekundę.
    Wyciągnął sobie tą kartę klucz z kieszeni i tak obracał ją w dłoniach, patrząc smętnie i żałując za grzechy. Ze spuszczoną głową podszedł do Nany w końcu i postukał ją palcem w ramie, żeby na niego uwagę zwróciła, i wreszcie jak to zrobiła, to wcisnął jej ten klucz w dłonie. Bez słowa, poszedł sobie i położył na łóżku, zarzucając kołdrę na mordę i przytulając sobie do piersi poduszkę. Załamał się. No taką kobietę znalazł, a ona też go nie potrafiła docenić, tak samo jak on nie potrafił docenić jej. Taka mu się trafiła! Nic tylko narzekać. To wszystko nie jego wina i powinna to wreszcie zrozumieć, a nie się na niego tak wściekać i rujnować mu produktywny dzień bez kaca. Bezczelna baba.
     
    imię / nick:wombat
    multi:freddy
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    26

    wiek


    Nikt nie potrafi jej kochać

    ZAJĘCIE


    Więc szuka szczęścia daleko stąd

    UCZUCIA




      
    Nana
       Heathcliffe

      
    "Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma

      

      

      

      

      

      

    2020-06-05, 22:52


    Ciężko było być grzeczną, kiedy Riczard robił wszystko, by ją zdenerwować. Już nawet nic na to nie podziewała. Bo owszem to ona się wściekała i zaczynała kłótnie, ale wcale nie uważała, że robi to bezpodstawnie. Ale on wcale tego nie rozumiał. Może dlatego, że ona nie obłapiała wszystkich chłopców, którzy stanęli na jej drodze. Pewnie swoje za uszami miała. Ale Riczi był dla niej najważniejszy i pokazała to już nie raz!
    Oddał jej kartę, zacisnęła na niej paluszki, a potem odprowadziła mężczyznę wzrokiem. Wcale nie chciało jej się już wychodzić. Szczególnie nie w pojedynkę. Mimo to wciągnęła sobie na pupę jakieś majtki od stroju kąpielowego, związała włosy w kucyk i wyszła. Jej nieobecność nie trwała jednak długo. Myśli, że zostawiła Riczarda samego jakoś... gryzła ją od środka. Chciała mu się odpłacić, ale nie potrafiła. Opalała się chwilę leżąc na leżaku z gołymi cyckami. Popijała kolorowego drinka, który szybko uderzył jej do głowy przez tą temperaturę. Aż ostatecznie po godzinie, po prostu ubrała na siebie sukienkę i wróciła do ich lokum, a tam po zamknięciu drzwi skierowała swoje kroku prosto do sypiali. Rzuciła gdzieś na bok okulary przeciwsłoneczne, pewnie jakieś od Riczarda, to znaczy od Diora, ale no jej szugar dadi jej kupił. Spojrzała na ekran. Telenowele? Nawet nie wiedziała że jej narzeczony takie rzeczy ogląda. Ale no skąd mogła wiedzieć, skoro najwięcej czasu razem spędzali w jego kręgielni i nie dlatego że lubili to miejsce. A dlatego że to była jego firma, a ona ta pracowała. Nie mieszali razem, w Deep Lakes pewnie spędzili jedną razem. Gdy rozwaliła mu męski wieczór. Tam nawet porządnego hotelu nie było, by się na szybko bzyknąć. - Riczi, skarbie. - rzuciła w końcu i wdrapała się na mięciutki materac, by na czworaka zbliżyć się do niego i ucałować policzek, czółko. -Chce Cię przeprosić kochanie. - dodała po chwili i ułożyła się na łóżku zaraz obok niego by opleść go jak mała małpka. - Chce byś sobie wziął jednak moje słowa do serce, byśmy nie musieli do tego wracać. Dobrze? - ucałowała jeszcze jego mięśnie, bo przecież to taki atleta był. Adonis! - Przepraszam. - dodała jeszcze po chwili i sobie oczy przymknęła, bo chyba jej za mocnego tego buzona na plaży dali, że teraz taka nagle pływająca była!
     
    imię / nick:Becky#0259
    multi:Carney
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    39 lat

    wiek


    król kręgli

    ZAJĘCIE


    poderwał wieśniaczke

    UCZUCIA




      
    Richard
       Dohemy

      
    "Ricz nie jest moim alfonsem szmato, jest co najwyżej moim sugar daddy

      

      

      

      

      

      

    2020-06-08, 23:10


    Obraził się śmiertelnie. I było mu trochę przykro też, bo co ta Nana, najpierw się na niego wydziera a potem jeszze sobie wyszła. Przecież nie po to dał jej ten kluczyk zupełnie! Miała o niego walczyć, nie wychodzić, zostać z nim i się pogodzić. Ale ona wyszła. Ricza sprzątnęło z planszy aż, bo się tego nie spodziewał zupełnie. Jakoś po pół godziny zrobił sobie mocnego drinka i siedział na łóżku wsysając najlepsze hiszpańskie telenowele, bo tylko to leciało na tej karaibskiej telewizji. Nie wiedział dlaczego. Może miał źle ustawiony dekoder.
    Kiedy Nana wróciła do pokoju nawet na nią nie spojrzał. Wziął tylko sporego łyka ze szklanki i odstawił ją na szafkę nocną, po czym skrzyżował ręce na piersi. I nawet nie drgnął, kiedy wiła się na nim jak taki leniwieć, albo koala... no cokolwiek. Dopiero kiedy powiedziała mu, że przeprasza, tylko zerknął na nią jak obrażona pani domu.
    No dobra, możemy się pogodzić —Starał się udawać niedostępnego, ale Nanie bardzo łatwo przychodziło łagodzenie jego temperamentu. Nie chciał dać po sobie poznać, bo jakby zobaczyła jego słaby punkt (to znaczy nią samą), to by owinęła go sobie wokół palca. W sumie już dawno to zrobiła, więc może już dawno odkryła tą skuteczną, ukrytą broń? — Gdzie byłaś? Odsłoniłaś cyce i dupsko? Tak przed całymi karaibami? — Spytał się. No zazdrosny był, co tu dużo mówić! Wyszła sobie od niego, zamiast zostać, i jeszcze świeciła cielskiem jak złota krowa, przed wszystkimi innymi.
    Zaraz bez słowa zsunął się na łóżku i wtulił w cycki Nany, no bo tęsknił za nią mocno i w ogóle nie chciał się z nią kłócić. Wcale a wcale!
    Musisz uważać jak wychodzisz sama, bo oni jak zobaczą ten pierścień to Ci łapę utną tylko żeby go mieć — Przestrzegł ją, widząc, że nadal ma na sobie ten diament warty miliony farm babci.
     
    imię / nick:wombat
    multi:freddy
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     





    26

    wiek


    Nikt nie potrafi jej kochać

    ZAJĘCIE


    Więc szuka szczęścia daleko stąd

    UCZUCIA




      
    Nana
       Heathcliffe

      
    "Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma

      

      

      

      

      

      

    2020-06-09, 23:13


    No cóż, nie zawsze może być tak jak sobie zaplanujemy. Sama Nana wcale nie chciała wracać! To znaczy chciała się opalać, a potem iść wieczorem na jedną z tych dzikich imprez dla plaży gdzie na boso mogłaby tańczyć z jakimiś mięśniakami. Ale zamiast tego po chwili wróciła jednak do ukochanego! Z resztą nie była ubrana odpowiednio na tańce na plaży. Ale no nieważne. Potańczy sobie jeszcze z mięśniakami, jak nie na tym wyjeździe to na innym, albo po powrocie do domu.
    - Kochany jesteś Ricz. - rzuciła mu jeszcze, żeby go jakoś udobruchać. No ona to jeszcze nie rozpracowała go do końca, ale przecież wiedziała już jak wiele może ugrać jak będzie upartą zołzą. Co prawda wolałaby tego nie robić! Ale nie dawał jej wyboru i sam był, sobie inny. Wolałaby żyć bez scen zazdrości, bez walk o jego zainteresowanie. Ale no taki był Ricz i musiał pić to piwo co go sobie naważył! - Na leżaku. - odpowiedziała zgodnie z prawda. - I miałam ubraną pupę. A na moje małe piersi nikt nawet nie zwrócił uwagi. Tam było pełno ładnych cycków. - wywróciła oczami i nawet na te swoje cycki spojrzała. W sumie może nie były one aż tak małe?
    Chciała nawet sprawdzić czy mieszczą się jej w dłoni, ale wtedy Riczi położył na nich głowę i stwierdziła, że chyba musza być jednak fajne skoro się do nich przytula! Chociaż pies go tam wie, nie? Przeczesała włosy narzeczonego delikatnie, bo teraz chciała być dla niego kochana! Nawet nogę na niego zarzuciła przytulając bardziej do siebie! - Sugerujesz że mam go ściągać wychodząc czy bardziej bym nie wychodziła sama? Bo ja wolałabym to drugie. Nie chce go już nigdy ściągać. - szepnęła i tylko bardziej do siebie Ricza przytuliła bo jak już zaczęli to jej się chciała bardziej przytulać.
     
    imię / nick:Becky#0259
    multi:Carney
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    39 lat

    wiek


    król kręgli

    ZAJĘCIE


    poderwał wieśniaczke

    UCZUCIA




      
    Richard
       Dohemy

      
    "Ricz nie jest moim alfonsem szmato, jest co najwyżej moim sugar daddy

      

      

      

      

      

      

    2020-06-24, 15:43


    Spiorunował Nane spojrzeniem, bo przecież przyznała mu się, że latała na półnago po plaży jak on tutaj w ogóle popadał w depresje. Tak go kochała, że go tutaj zostawiła i w ogóle! Nie do pomyślenia, naprawdę. I nagle przed jego oczami pojawił się ten obraz rozsianych po plaży cycków, więc wybaczył jej wszystko. Nawet gdzieś tam zapominając o tych piersiach Nany, skoro tamte pozostałe były lepsze. Trochę teraz żałował, że nie poszedł za nią, ale nie żałował tego, że się wczoraj naćpał i schlał, bo przecież był na wakacjach. Jeszcze nie raz nie dwa będą mieli okazje poleżeć sobie razem w nocy w łóżku po dzikich harcach.
    I jedno i drugie Nans, chcesz żeby i mnie zabili? Ciebie to tam wiesz, ale ja? — Pokręcił jeszcze głową, wiercąc się między jej cycami. Taki pierścionek to w sumie mógłby jeszcze raz kupić, ale jak będzie nieżywy, to na pewno mu się to nie uda. Trzeba być realistą!
    Prawdopodobnie poleżeli sobie jeszcze tak w swoich objęciach trochę dłużej, dopóki Ricz postanowił, że mu wystarczy i że w ogóle się poci, bo jest gorąco, a Nana to jakiś dobrze nagrzany grzejnik. Może się jeszcze o to trochę posprzeczali, ale pewnie i tak skończyło się to upojnymi chwilami na łóżku, które wreszcie zostało rozdziewiczone. Przynajmniej jako jedyne z tej dwójki. Bardzo fajnie by było, jakby się już podczas tego wyjazdu nie kłócili, ale kto ich tam wie, więc niech to będzie mega niespodzianką dla wszystkich - nawet dla mnie.

    ztx2
     
    imię / nick:wombat
    multi:freddy
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 3
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: