Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu


  • Poprzedni temat «» Następny temat




    welcome

    wiek


    to

    ZAJĘCIE


    Deep Lakes

    UCZUCIA




      
    Deep
       Lakes

      
    "the land of the silver birch

      

      

      

      

      

      

    2020-04-11, 18:56


     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 0
     





    18

    wiek


    Uczę się i macham pomponami

    ZAJĘCIE


    I Jake jest mój!

    UCZUCIA




      
    Peyton
       White

      
    "Baby Shark doo, doo, doo, doo, doo, doo

      

      

      

      

      

      

    2020-05-15, 23:19




    Peyton była mistrzynią pakowania się w kłopoty. A kiedy jesteś córką policjanta i zna cię praktycznie każdy mundurowy to każde twoje wykroczenie jest traktowane o wiele poważniej. Nauczona tym, że koledzy ojca mają niezły ubaw w łapaniu jej na gorącym uczynku, powinna odpuścić sobie krzywe akcje z znajomymi. Ale nie mogła. Czym byłaby młodość gdyby popołudnia spędzała na kanapie przed telewizorem zamiast kręcić się po mieście. Dziś jednak kręciła się po nim sama. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Nie potrzebowali jej w pracy, a do domu nie miała po co wracać skoro i tak siedziałaby w nim sama. Postanowiła więc odwiedzić lumpeks. Często łowiła tu niezłe sztuki. Nie miała co prawda pieniędzy, ale kto jej zabroni pooglądać?
    Oglądanie jednak było... błędem, a śliczna koszulka w nienaruszonym stanie zbyt kusząca. Nie była złodziejką... dobra, kilka razy ukradła gumy czy batona ze sklepu. Ale... to nie mogło się uda. I nikogo nie powinno zdziwić że się nie udało. Sklepowa ją przyłapała, a jeden z kolegów tatusia przyjechał na interwencje. Śmiał się z niej tak głośno, że bębenki jej popękały w uszach. Koszulkę musiała oddać i myślała że obejdzie się bez większych konsekwencji. Głupia była, że w ogóle miała nadzieję. - Poczekasz tu na ojca. - rzucił wciąż rozbawiony glina, wprowadzając ją do celi, a potem zamknął kratę. To był już szczyt! Ta koszulka była warta tyle co nic! A ona była za młoda na siedzenie za kratkami! Oburzona kopnęła w wolną prycz i z obrzydzeniem omiotła całą celę. Nie została jej nic innego jak poczekać na tatusia. Szukała w swoich kieszeniach jakiś skarbów, ale wszystko co cenne miała, było w plecaku. A plecak był w rękach pana policjanta. Widząc tatusia, od razu poderwała się z pryczy. Złapała paluszkami za kratę i westchnęła ciężko. - Wypuść mnie tato. - jeszcze żądania miała złodziejka jedna.
     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    34

    wiek


    gdy stracisz wszystko

    ZAJĘCIE


    w końcu przestajesz marzyć

    UCZUCIA




      
    vincent
       white

      
    "dura lex sed lex

      

      

      

      

      

      

    2020-05-16, 22:56


    #1

    Dzisiejszy dzień nie zaliczał się do najlepszych w jego życiu, ba, nawet do średnich by go nie zakwalifikował. Od rana jeździł po miasteczku do błahych zgłoszeń, które ostatecznie nie wymagaly wcale policyjnej interwncji. Oczywiście brak "rozrywki" na miejscu nie wykluczał obowiązku spisania protokołów i innych mało przyjemnych rzeczy. Do jego znudzenia trzeba było dodać jeszcze jedną mało optypistyczną wizję - ognisko pełne mieszkańców miasteczka. Festyn w Deep Lakes zbliżał się wielkimi krokami, a to oznaczało przymusowy wieczór pilnowania gówniarzerii. Z perspektywy wykonywanego przez siebie zawodu naprawdę nienawidził takich masowych imprez, dostrzegając na każdym kroku potencjalne zagrożenie. Pijana młodzież, głupie pomysły - coś jeszcze potrzebne jest do nieszczęścia? Użalanie się nad sobą przerwał mu nieoczekiwany sms od kumpla z pracy. Dobra, może nie aż tak nieoczekiwany, lecz w duchu liczył, że własna córka nie dołoży dzisiaj cegiełki do jego słabego samopoczucia. Tylo tego jeszcze brakowało! Mamrocząc niezrozumiale pod nosem jakieś nieprzyejmne rzeczy, udał się prosto na komisariat.
    Widok córki za kratkami nie był czymś nowym, ale niewątpliwie za każdym razem wywoływał w nim same negatywne emocje. Gdzie popełnił błąd? Czy to jego wina? Tak działał na nią brak matki? W głowie miał miliardy pytań, na które nigdy tak naprawdę nie znalazł odpowiedzi. - Dlaczego powinienem to zrobić? - zwrócił się groźnie, spoglądając na nią z góry. Naprawdę nie zamierzał dać jej poczucia, że nic takiego właśnie się nie stało. Przetarł dłonią twarz, czując się ogromnie zmęczony przez obecną sytuację. Zdecydowanie nie czuł się na siłach do prowadzenia poważnych rozmów... ale jako ojciec musiał. -Chryste... Payton, zrozum, że nie mogę być twoją przepustką do bezkarnego łamania prawa... - religijny nie był, ale stare nawyki z trudem dało się zapomnieć. Sam nie wiedział, w którym momencie przestanie być kolorowo. Co jeśli założą jej w końcu kartotekę? Frustrowało go jak bardzo nieodpowiedzialnie się zachowywała i w ogóle nie liczyła z własną przyszłoscią. Prawdopodobnie uniwersytety nie będą biły się o młodocianą kryminalistkę.
     
    imię / nick:smutku mój
    multi:isidore
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    18

    wiek


    Uczę się i macham pomponami

    ZAJĘCIE


    I Jake jest mój!

    UCZUCIA




      
    Peyton
       White

      
    "Baby Shark doo, doo, doo, doo, doo, doo

      

      

      

      

      

      

    2020-05-18, 23:31


    Peyton za każdym razem gdy trafiała do pracy ojca czuła się mocno niesprawiedliwie oceniona. Ale nic nie mogła na to poradzić. Nawet na to że policjanci mieli z niej zwyczajny ubaw. Normalnie pewnie odwieźliby ją pod dom i pogadali z jej rodzicami. Ale jej rodziców nie było w domu, to znaczy taty nie było. Był tutaj, więc uznali za zabawne by zabrać ją do celi. Żałowała mocno że nie miała więcej lat i więcej siły. Wtedy pewnie skopałaby im piszczele... chociaż pewnie byłaby to napaść na funkcjonariusza na służbie. Cholera. Nie było dobrego wyjścia z tej sytuacji. Więc ani kilka lat więcej, ani trochę tkanki mięśniowej by tu nie pomogły.
    Spojrzała na tatę ze wzrokiem małego szczeniaczka, chociaż wiedziała że to wcale nie pomoże. W sumie nic jej teraz nie pomoże. A powoli była głodna, bo jeszcze nic dziś nie jadła. Nie dlatego że byli biedni, a dlatego że sama sobie niewiele zrobi. Więc czekała na powrót taty! - Bo nic takiego nie zrobiłam. - rzekła niczym niewiniątko, chociaż wiedziała że tato myśli inaczej, ona sama też uważała że zrobiła źle. Ale co miała zrobić? Sprzedawczyni nie odkładała towaru, a nim by poleciała do ojca, nim by go złapała to pewnie jej bluzka już by znikła. Teraz pewnie już dawno nie było jej w sklepie i uwaga... nie, Peyton jej nie miała! - Ale tato, za takie wykroczenie nie zamyka się do więzienia! - dobra, nie wiedziała czy tak jest. Bo w ogóle na prawie się nie znała. Wróciła do pryczy i się na niej usiadła, a potem zasłoniła twarz dłońmi. - Z resztą trzymaj mnie tu sobie jeśli chcesz. - rzuciła w końcu, nawet się ostatecznie na tej pryczy rozłożyła. Nie jej wina że tato nie daje jej na koszulki, nawet na takie z lumpeksu. A jej skromne tygodniówki były naprawdę bardzo skromne i nie mogła sobie pozwolić na wszystko coby tylko chciała. Zaraz był festyn i nie dość że nie miała koleżanek, które chciałby z nią iść na festyn, to jeszcze nie miała co na siebie ubrać. Dla niego to był żaden problem, bo był dorosły i naprawdę wiedział jak wygląda życie, swoje przeżył. Ale ona była tylko nastolatką, część dziewczyn w szkole miała całkiem sporo pieniędzy, druga część po prostu żyła w klasie średniej. A oni, no cóż. Jakoś sobie radzili, mieli co jeść i naprawdę nie miała na co narzekać. A jednak. Nie potrafiła tego docenić jeśli nie miała na nową koszulkę, czy ogrodniczki.
     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     





    34

    wiek


    gdy stracisz wszystko

    ZAJĘCIE


    w końcu przestajesz marzyć

    UCZUCIA




      
    vincent
       white

      
    "dura lex sed lex

      

      

      

      

      

      

    2020-05-30, 19:42


    Zaskakujące jak perspektywa dziecka była w wielu aspektach ogromnie ograniczona. Czy Peyton kiedyś zastanawiała się jak czuł się jej ojciec, gdy lądowała pod przymusem u niego w pracy? Warto dodać, że nie pojawiała się tam z powodu zwyczajnych odwiedzin zapracowanego staruszka, a po prostu przez własne zapędy do brojenia na przeróżne sposoby. Czy okres buntu nie powinien się już skończyć? Vincent nie był zbyt dobry w te klocki, ale dałby sobie rękę uciąć, że dzieciaki innych znajomych mu osób dawno miały za sobą ten problematyczny etap. Wywrócił oczami słysząc nieprawdziwe zapewnienia Peyton. - Nic nie zrobiłaś? A w więzieniach siedzą niewinne chłopaki? - prychnął zniecierpliwiony, ponieważ nadal próbowała jakoś obejść całą tę sytuację. Będąc szczerym? Nienawidził jej karać, nie potrafiąc wewnętrznie poradzić sobie ze smutkiem córki. Najwidoczniej to stanowiło problem tych wszystkich występków, przez które lądowała na komisariacie. Powinien częściej wcielać się w rolę złego gliny, kiedy zachowanie Peyton wymykało się spod kontroli? - Skąd to niby wiesz? Nagle zaczęłaś studiować uważnie obowiązujące prawo? Poza tym trochę już Ci się tego uzbierało, nie uważasz? Ktoś w końcu upomni się o to, że zaskakująco często lądujesz tutaj bez żadnych późniejszych konsekwencji... - Co to świadczyło o nim jako policjancie? Nawet własnej córki nie potrafi upilnować... to jak będzie strzegł porządku w mieście? Czasami obawiał się w jaki sposób mogłoby to wpłynąć na jego pracę - z pewnością niezbyt dobrze. - Skarbie... naprawdę wolałbym wcale Cię tutaj nie trzymać... więc czemu robisz wszytko, by tutaj wrócić radiowozem któregoś z moich kolegów? - pokręcił głową na jej niespodziewany foszek. Czy ona naprawdę próbowała jeszcze w tej sytuacji wywoływać w nim jakiekolwiek wyrzuty sumienia? Właściwie to nawet nie musiała - sam też zdawał sobie sprawę, że z pewnością nie wygrywał w konkursie na ojca roku. Dlatego zrezygnowany sięgnął po klucze, w ciszy otwierając celę. Po chwili zawahania skierował się w stronę Peyton, by przysiąść na skraju leżanki. - Powiesz mi co się stało?
     
    imię / nick:smutku mój
    multi:isidore
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 1
     





    18

    wiek


    Uczę się i macham pomponami

    ZAJĘCIE


    I Jake jest mój!

    UCZUCIA




      
    Peyton
       White

      
    "Baby Shark doo, doo, doo, doo, doo, doo

      

      

      

      

      

      

    2020-05-30, 20:13


    A może to był jej sposób na przyciągnięcie uwagi ojca? Z resztą, to nie jej wina, że koledzy taty mają dobrą zabawę, kiedy taką rozzłoszczoną i naburmuszoną Peyton zabierają na posterunek. Normalnie skończyłoby się na upomnieniu, ale jeśli chodziło o nią, to musieli zaraz robić sobie z niej żarty i psuć jej zabawę. Oczywiście nie oznacza to, że była bez skazy, broiła bardzo. Aż za bardzo jak na dziewczynę w swoim wieku. Ale przynajmniej nie piła, nie imprezowała. Pod tym względem to złote dziecko było! - Ludzie kradną takie rzeczy! A ta koszulka była warta mniej niż batonik! Więc nic nie zrobiłam. Szczególnie że ją oddałam. - no uważała że nic nie zrobiła, szczególnie że skradziona rzecz została w rękach właściciela. Wiadomo, że to nie sprawiało, że nagle była niewinna. Ale tak sobie po prostu myślała i chciała by tak było. Nie chciała by tato dawał jej karę. Próbowała nie robić mu problemów, nie prosiła o kieszonkowe, nie sprowadzała do domu znajomych i próbowała się uczyć tak by nie wzywali go do szkoły. Ale nie mogła być idealna na każdej strefie życia! - Ale tato. - naburmuszyła się jeszcze bardziej, jeśli to możliwe. Nie miała już argumentów. Więc ale tato musiało wjechać. Zawsze tak było kiedy nagle nie wiedziała co ma powiedzieć. - Przecież nie chciałabym by mnie tu przywozili. - szepnęła,wywracając oczami, a potem wlepiła je w szarą ścianę celi. Wcale nie chciała się tu teraz uzewnętrzniać. Wolałaby wziąć swoje rzeczy i sobie iść. Wtedy mogłaby się poużalać swojemu chłopakowi. Zamiast tego musiała rozmawiać z tatą. A teraz to bardziej chciało jej się płakać i z tym płaczem na końcu nosa, podniosła tyłek i przysunęła się do taty by się przytulić i mu w ramię wypłakać się. Inne nastolatki pewnie tatusiom nie płakały. Ale Peyton nie miała mały której mogłaby moczyć rękaw. - Chciałam po prostu... iść w niej na festyn. A już nie miałam pieniążków, po prostu myślałam że tego nie zauważy. To zwykły lumpeks, mają tam miliony rzeczy. - zanosiła się płaczem, jąkała. Cóż, nastolatki, może nawet okres jej się zbliżał. Niezła drama queen, więc to możliwe!
     
    imię / nick:-
    multi:-
    poziom mistrza grySTOPIEŃ 2
     


    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: