Witaj na forum
nieznajomy
  • REGULAMIN
  • OGŁOSZENIA
  • DO ADMINISTRACJI
  • REZERWACJE
  • ZAMÓWIENIA
  • NIEOBECNOŚCI
  • ZARAZ WRACAM
  • KTO ZAGRA?
  • ZAJĘTE WIZERUNKI
  • MIEJSCA PRACY
  • DZIELNICE MIESZKALNE
  • SPIS LOKACJI
  • POSZUKIWANIA
  • RODZINY FABULARNE
  • POZIOMY MISTRZA GRY
  • WĄTEK KRYMINALNY
  • pogoda


    Smithers, BC, Canada
    newsy
  • Witamy w Deep Lakes ♥
  • Nowy numer Deep Lakes News już dostępny!
    Przypominamy o możliwości wysłania gorących ploteczek na konto DL NEWS w wiadomości prywatnej!
  • Poszukiwani moderatorzy - więcej informacji w ogłoszeniu

  • Znalezionych wyników: 40
    Deep Lakes Strona Główna
    Autor Wiadomość
      Temat: Dezaktywacje
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 2
    Wyświetleń: 52

    PostForum: (Dez)aktywacje   Wysłany: 2020-08-02, 15:37   Temat: Dezaktywacje
    Dezaktywacja postaci
    Dane postaci: Finneas Kahan

    Dezaktywacja postaci
    Dane postaci: Gwen Dohemy

    [ Komentarz dodany przez: Lindsay Kernighan: 2020-08-02, 16:38 ]
    //. wizerunki wchodzą do obiegu o 17:07
      Temat: Strefa gastronomiczna
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 19
    Wyświetleń: 352

    PostForum: amusement park   Wysłany: 2020-07-21, 21:56   Temat: Strefa gastronomiczna
    ━━ W takim razie tam również zajrzymy. ━━ powiedział z uśmiechem. Sam wielkim fanem tej atrakcji nie był, gdyż zderzanie się autami nie kojarzyło mu się z niczym dobrym, jednak, jeżeli Gypsy miała na to ochotę - to czemu nie. Może akurat tym razem nie wypadnie z samochodziku, jak miało to miejsce w trakcie jego jedynej wizyty w wesołym miasteczku za tak zwanego dzieciaka. Miało to miejsca tak dawno, bo ponad dwadzieścia lat temu, a mimo wszystko dreszcze dalej przechodziły po jego ciele na myśl o tym zdarzeniu. Na szczęście nim ponownie przyszło mu zmierzyć się ze swoim lękiem z odległych lat, wyszedł z propozycją zjedzenia czegoś wspólnie, na co kobieta z entuzjazmem, który cieszył Finneas’a, przystała. ━━ Nie będę. Masz moje słowo. ━━ Po raz kolejny tego dnia spojrzał na tablicę z menu, jakie dana budka oferowała i jego serce aż zabiło szybciej, wiedząc nazwy tych wszystkich cudownych fasfoodów, od których jego cholesterol drastycznie wzrośnie, a stan zdrowia pogorszy się. Oczywiście, po jednym burgerze ze zdecydowanie zbyt dużą ilością tłuszczu, którego sobie upatrzył, nic groźnego mu się nie stanie, jednak jego zamiłowanie do tego typu żywności, które widać u niego na co dzień z pewnością dni jego życia skróciło już wystarczająco. Może zatem powinien zrobić w końcu jakiś krok do poprawy swojego sposobu żywienia? Z pewnością, ale nie w wesołym miasteczku, do którego przyszedł się zabawić, a nie zastanawiać czy ten burger będzie gwoździem do jego trumny czy jutrzejsza pizza zajmie to miejsce. Z zadowoleniem zamówił wybraną przez siebie pozycję zaraz po dziewczynie, po której swoją drogą spodziewał się podobnego wyboru. Jakie też teatralne zdziwienie wymalowało się na jego twarzy, kiedy prosiła ona sprzedawcę o coś zdrowego. Mężczyzna za ladą również zdawał się być zaskoczony taką prośbą, jednak po krótkiej chwili znalazł opcję odpowiednią dla dziewczyny. Poinformował, że jedzenie będzie gotowe za parę minut, a Finneas i Gypsy postanowili wykorzystać ten czas na znalezienie jakiegoś wolnego stolika, co takie trudne w ostateczności nie było, gdyż wiele osób postanowiło w tym momencie udać się na zapewnione tutaj atrakcje. ━━ Wyszedłem przy tobie na największego grubasa. ━━ zaśmiał się, siadając naprzeciwko niej przy stole z rozłożonym parasolem nad nimi. ━━ Ale w sumie jest mi z tym nawet dobrze. ━━ dodał po chwili, już rozkoszując się w myślach smakiem zamówionego przez siebie burgera. ━━ Tylko, błagam, nie mów, że jesteś na jakieś cud diecie, która ostatecznie nic nie daje. ━━ powiedział. Oj, miał doświadczenie w takich tematach, chociaż wolałby nie. Sam tymi jadłospisami z porcjami dla dzieci się nie katował, jednak jego była miała na ich punkcie jakiegoś bzika. Wyliczała każdą kalorię, jedzenie ważyła, a nawet pilnowała dokładnie godziny, o której mogła coś zjeść. Wszystko w imię bycia szczupłą. Czy było warto? Fakt, dobrze wyglądała, ale jej ciągłe naburmuszenie z powodu głodu bywało męczące. Finneas próbował jakoś temu zaradzić, jednak kobieta uparcie stała przy swoim. To konkretnym powodem ich rozstania nie było, jednak na pewno jakiś udział w tym miało. ━━ W ogóle, jak tam z farmą? ━━ zapytał, przypominając sobie, że ostatnimi czasy Gypsy miała ją na głowie. ━━ Jakbyś potrzebowała jakiejś pomocy, to wiesz, ja jestem zawsze chętny. ━━ zaoferował się.
      Temat: Magazyn dowodów
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 3
    Wyświetleń: 127

    PostForum: Deep Lakes Police Department   Wysłany: 2020-07-19, 23:21   Temat: Magazyn dowodów
    Finneas w tym momencie był zdezorientowany, zdenerwowany, a poza tym czuł się nawet oszukany i to przez własnego ojca, który nikomu nie raczył za życia powiedzieć, że ktoś kiedykolwiek mu w ten sposób groził. Mimo wszystko, mężczyzna starał się zachować pewnego rodzaju spokój, co nie do końca mu chyba wychodziło, o czym świadczyć mogły pomniejsze tiki, takie jak chociażby namiętne tupanie nogą, nad czym kompletnie nie mógł zapanować, czy chociażby sam fakt, że o tej godzinie znajdował się na komisariacie. Gdyby tylko pozwolił emocjom trochę ochłonąć albo nawet, gdyby przespał się z tą nieprzyjemną nowiną, jaka go zastała w trakcie sprzątania strychu - wówczas tak, czy siak zjawiłby się na policji ze swoim znaleziskiem, jednak z pewnością, będąc bardziej świadomym swoich poczynań oraz tym, czego naprawdę oczekuje od funkcjonariuszy w tym momencie. Prawda była taka, że teraz chciał po prostu, by “coś z tym zrobili”, jednak co kryło się pod tym zdaniem? Na to Finn nie umiał w tej chwili odpowiedzieć. Chyba liczył, że ktoś się zwyczajnie tego domyśli. Może, mógł poszukać między rzeczami więcej śladów, które wskazywałby, kto mógł grozić jego ojcu? A może więcej pogróżek walało się po tych zakurzonych kartonach? Kahan powinien był to przejrzeć przed podjęciem decyzji o przyjechaniu na komisariat w trybie wręcz natychmiastowym, który już teraz – z perspektywy niedługiego okresu - wydawał mu się zdecydowanie przesadzony, a przede wszystkim nieprzemyślany. Cóż, na miejscu się już jednak zjawił, a nawet zdążył zwrócić uwagę policjantki, więc aktualnie odwrotu już nie było i to z czym przyszedł musiało zostać przedstawione. A za wiele niestety nie miał. Raptem starą kopertę, a w niej kartka, na której nadrukowane były słowa, których czytać się nie powinno, jeżeli chciało się spokojnie w nocy zasnąć. Dla Finneasa było to nie dość, że dziwne, to jeszcze niepokojące. Co, jeżeli osoba, która kierowała treść tego liściku do jego taty, prędzej czy później przerzuci się na kogoś innego z jego rodziny? Co, jeżeli swoje pogróżki spełni? Nawet nie chciał o tym myśleć, bo od razu zaczynała go po tym boleć głowa. Nie mógł na to pozwolić i miał nadzieję, że policja w Deep Lakes mu z tym problemem pomoże, nawet jeżeli późna godzina już temu nie sprzyjała. Na szczęście kobieta nie zrugała go za to, że znajdował się w miejscu, w którym nie powinien. Pewnie zauważyła jego obecny stan i stwierdziła słusznie, że najpewniej przypadkiem znalazł się pomiędzy dowodami do innych spraw. Dobrze, że tak się stało, bo mężczyzna nie umiałby nawet wyjaśnić jak się tutaj znalazł, co mogłoby podziałać na jego niekorzyść, co było ostatnią rzeczą, na której mogłoby mu zależeć. Przyjechał tu, by rozwiązać stary problem, a nie pakować się w nowy, bezsensowny w dodatku. Kiwnął głową na jej słowa i ruszył we wskazanym przez kobietę kierunku. Weszli do sali, którą ten wcześniej ominął przez swoją nieuwagę, po czym zajęli miejsca naprzeciwko siebie przy biurku, na którym znajdowała się informacja, kto przy nim siedzi. Robin Choi przeczytał w głowie, lecz nie skupił się na tym zbytnio, chcąc, by nie umknęła mu żadna rzecz, jaką policjantka do niego mówiła. Niemalże od razu podał jej swój dowód, a następnie przeszedł do sedna sprawy, dla którego w ogóle przyjechał tu o tej porze. ━━ List z pogróżkami. ━━ odpowiedział niemalże od razu, po czym stwierdził, że musi to jeszcze naprostować, coby pani Choi go w pełni zrozumiała. ━━ Nie wobec mnie, ale mojego ojca. ━━ mówił, wyciągając kopertę z kieszeni. Nieco się wygniotła w tym czasie, jednak nie powinno to stwarzać większego problemu, czyż nie? ━━ Mimo wszystko obawiam się, że reszta rodziny bezpieczna przez to nie jest. ━━ powiedział, cały czas przyglądając się swojemu dzisiejszemu znalezisku. ━━ Byłaby możliwość znalezienia nadawcy? ━━ zapytał z nadzieją w głosie, licząc, że jedna literka na kopercie będzie wystarczającą podpowiedzią dla policjantów, kto list ten jego ojcu wysłał.
      Temat: Strefa gastronomiczna
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 19
    Wyświetleń: 352

    PostForum: amusement park   Wysłany: 2020-07-15, 20:58   Temat: Strefa gastronomiczna
    Z racji na przeczucie, jakoby dziewczyna unikała go ostatnimi czasy, obawiał się, że i tym razem postanowi zniknąć gdzieś pomiędzy tłumem, coby nie doszło do ewentualnej rozmowy między nimi. Odetchnął zatem z ulgą, kiedy to zareagowała na jego powitanie w tak radosny sposób. Wywołało to nawet uśmiech na jego twarzy, którego skrywać nie miał zamiaru. Już idąc w jej kierunku rozłożył ramiona, aby móc przytulić ją na powitanie, jak też miał w zwyczaju prawdopodobnie od liceum. Dopiero po tym geście rozpoczynał z nią pogawędkę, której w ciągu minionych dni wyjątkowo mu brakowało. To nie tak, że nie miał się do kogo zwrócić, lecz nie miał również na pęczki prawdziwych przyjaciół, z którymi mógłby porozmawiać o wszystkim. Na to grono składały się chyba dwie osoby, z czego jedna właśnie miała ciche dni, a druga zbyt dużo spraw na głowie, więc Finneas naprawdę nie chciał dokładać swoich trzech groszy do tego. Szczególnie, że to nic takiego ważnego nie było. Po prostu czuł potrzebę wdania się z kimś bliskim nawet w przypadkową i bezsensowną dyskusję, a prawda była taka, że Kahanowi samo siedzenie w ciszy by wystarczyło. Jak można było zatem zauważyć - zbyt wymagający nie był, co chyba wypadało docenić. ━━ Nawet nie wiesz, jak mnie to cieszy. ━━ powiedział szczerze, słysząc powód, dla którego zjawiła się w Wesołym Miasteczku. Zawsze jakiś. Zresztą, nie musiał być konkretny. Dla Finneasa liczyło się to, że w ogóle się pojawiła, nawet, jeżeli może liczyła na to, że na niego jednak nie trafi. Bądź co bądź ludzi było tu od groma i spotkanie kogoś z kim było się umówionym graniczyło wręcz z cudem, przez co Finn zaczął zastanawiać się, czy aby na pewno potem odnajdzie się ze znajomymi, którzy przecież wciąż bawili się na zapewnionych tutaj atrakcjach, ale prędko wrócił myślami do sytuacji obecnej, wmawiając sobie, że chłopcy w razie czego przecież dadzą sobie radę. Przypadkowe spotkania były tutaj zatem jeszcze bardziej przypadkowe, lecz akurat w tym wypadki Finn nie miał zamiaru na to narzekać. Co więcej, był skłonny dziękować niebiosom za takowe. ━━ Dobrze by było, bo w ostatnich latach jakoś omijało nas szerokim łukiem chyba. ━━ zauważył, próbując przypomnieć sobie kiedy ostatni raz mieszkańcy Deep Lakes mieli możliwość zabawienia się w Wesołym Miasteczku. Sam Finn przypuszczał, że było to co najmniej pięć lat temu, kiedy to chciał przyjść, ale zwyczajnie nie mógł, gdyż czas go ograniczał, a nie wypadało brać dnia wolnego w nowej pracy ze względu na jakieś wesołe miasteczko. Finneas miał wrażenie, że szef by tego nie zrozumiał. ━━ Byłaś już na czymś? ━━ zapytał. ━━ Osobiście polecam Dom Strachów, ale i przejażdżka na karuzeli jest całkiem przyjemna. ━━ dodał od razu, przywołując prawdopodobnie swoje ulubione atrakcje, które zdobyły jego serce. Co prawda ta pierwsza zapewniła mu zawał serca i to nie raz, lecz na tym polegał jej cały urok, czyż nie? ━━ Idealnie się równoważą tę dwie atrakcje. ━━ zauważył z uśmiechem, po czym postawił krok przed siebie, widząc, że kolejka do budki, przy której stali się przesunęła. Nawet w sumie nie wiedział, co mógł tutaj kupić. Wcześniej nastawiony był na jakiegoś burgera i z zadowoleniem stwierdził, że i tutaj coś takiego dostanie. ━━ Co powiesz na jakąś przekąskę, a następnie podbój Wesołego Miasteczka? ━━ zaproponował z uśmiechem, licząc na aprobatę tego pomysłu.
      Temat: Magazyn dowodów
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 3
    Wyświetleń: 127

    PostForum: Deep Lakes Police Department   Wysłany: 2020-07-15, 15:49   Temat: Magazyn dowodów
    V
    {outfit}


    Robienie porządków w mieszkaniu przekonało Finneasa, aby za sprzątanie zabrać się również w domu rodzinnym. Doskonale pamiętał, że strych ich domu nigdy nie należał do miejsc uporządkowanych, szczególnie, że większość domowników traktowało go po prostu jak pierwszą lepszą graciarnie - cóż, Finn nie był lepszy. Również wrzucał tam wszystko, co popadnie. Znaczy, wszystko, co na daną chwilę mu się znudziło, jednak z myślą, że może kiedyś do tego wróci. Szkoda, że rzadko kiedy faktycznie sięgał jeszcze raz po te rzeczy. Może gdyby tak było to nie panowałby tam teraz taki bałagan. Nie umiał wskazać konkretnie, co było powodem, dla którego postanowił podjąć się tego bądź co bądź męczącego zadania, od którego wszyscy się umywali przez lata. Czy to była chęć powrotu do przeszłości, poprzez przerzucanie tych gratów, mających wartość sentymentalną? A może wręcz przeciwnie? Pozamykanie pewnych rozdziałów wymagało, aby trochę przedmiotów w koszu wylądowało. Istniała też szansa, że Kahan chciał choć raz być dobrym synem i pomóc matce, która niestety z każdym dniem młodsza nie była, a problemy, jakie życie jej rzucało pod nogi nie malały. Chociaż tak mógł ją odciążyć. I to była chyba najlepsza motywacja do tego sprzątania, którym nawet kobiecina był zaskoczona. Pozytywnie oczywiście. Zjawił się w pełni sił rano w pewną sobotę gotowy do pracy. Próbował zaciągnąć do pomocy młodsze rodzeństwo, jednak żadne nie było jakoś do tego chętne. Finn im się nie dziwił. Który nastolatek w końcu poświęciłby sobotę na sprzątanie strychu? Pewnie i tak byli już gdzieś umówieni, więc grzechem byłoby przymuszanie ich do zastania w domu. Paca w pojedynkę wiązała się z tym, że z pewnością zajmie mu to więcej czasu, jednak wciąż nie zniechęcało to mężczyzny, który od razu zabrał się do sprzątania po przekroczeniu progu strychu. Pracy było dużo - to trzeba było przyznać. Przeszło trzydzieści lat życia upchnięte w te cztery ściany mogło przerażać, jednak Finneas założył słuchawki na uszy i nie myślał o tym więcej. Pierwsze momenty były najgorsze, bo polegały dosłownie na przerzucaniu rzeczy z kąta w kąt, by w ogóle zorientować się, co takiego tu jest, jednak po około godzinie naprawdę zaczęło przypominać to sprzątanie. Starał się segregować rzeczy, które były do wyrzucenia, zostawienia lub ewentualnie oddania, jak stare, ale niezniszczone zabawki czy też książki. Ostatnio w pracy widział projekt o zbiórce takich rzeczy na jakieś domy dziecka, więc stwierdził, że już teraz się przygotuje, by móc do niej dołączyć. Z uśmiechem przeglądał swoje stare zabawki, książki, a nawet i albumy, które walały się pomiędzy. Z początku skupiał się jedynie na tych, które przedstawiały jego dzieciństwo, lecz z czasem zaczął oglądać również te nieco starsze, z czasów, kiedy to jego rodzice byli młodzi. Oj, nie powinien tego robić. Rozanielony na fotografiach ojciec, trzymający na rękach swoje pierwsze dziecko sprawiał, że Finneas czuł się okropnie z tego faktu, że już go pomiędzy nimi nie było. Miało być sprzątanie, a wyszedł smętny powrót do przeszłości. W sumie mógł się tego spodziewać. Gdy album się skończył mężczyzna udał się w poszukiwanie innych rzeczy, które z ojcem mu się kojarzyły chyba tylko po to, by posolić tę świeżo otwartą ranę. Oczywiście, że wpierw sięgnął po te książkę pełną baśni i bajek, którą ten im czytał na dobranoc. Było ich tam dziesiątki, a i tak Finn zawsze prosił o jedną i tą samą. Otworzył stronę, na której znajdowała się ona, lecz zamiast przypomnieć sobie jej treść jak miał w zamiarze, zwrócił uwagę na kopertę zaadresowaną do jego ojca. Zmierzył ją zdezorientowany spojrzeniem, a następnie wziął do ręki i wyjął z niej pożółkłą kartkę. Serce od razu mu przyśpieszyło czytając jej treść. List z pogróżkami. Czemu on nic o tym nie wiedział? Czemu ojciec nic z tym nie zrobił? Finneas od razu zbiegł na dół do matki, którą zaczął wypytywać o ten list, lecz ta albo udawała, że nic o tym nie wiedziała albo faktycznie nie miała pojęcia, że grożono jej mężowi. ━━ Tego nie można tak zostawić. ━━ powiedział, nim wyszedł z domu, ignorując wołania matki, która nalegała, by poczekał, by się uspokoił. On jednak nie chciał słuchać. Musiał zgłosić to na policję. Trzeba było znaleźć osobę, która to wysłała i się z nią rozprawić nawet jeżeli Stephen już dobrą chwilę trzy metry pod ziemią leżał. Należało to zrobić dla niego.

    Rozemocjonowany zajechał przed parking komisariatu policji, gdzie też zaparkował niechlujnie. We własnym odczuciu nie miał jednak czasu na bawienie się poprawne ustawianie auta pomiędzy namalowanymi liniami. Zresztą, była dość późna godzina, więc nikt nie powinien mieć mu za złe czegoś takiego. Wszedł do budynku, w którym był nie pierwszy raz, lecz pierwszy raz tak podburzony. Chyba dlatego przeszedł parę razy przez nieodpowiednie drzwi, przez co zwyczajnie się trochę pogubił i wylądował na pewno nie tam, gdzie powinien. ━━ Nareszcie ktoś. ━━ rzucił, gdy po paru minutach, słysząc kroki najpewniej jakiegoś policjanta. ━━ Kahan. Finneas. ━━ przedstawił się, wychodząc z pomieszczenia i spotykając się na korytarzu z kobietą w mundurze. ━━ Znalazłem coś niepokojącego.
      Temat: Finneas Kahan
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 2
    Wyświetleń: 169

    PostForum: kalendarze   Wysłany: 2020-07-13, 21:36   Temat: Finneas Kahan
    ━ 4 ━rozgrywka trwa
    kto: Gypsy Louque
    gdzie: Wesołe miasteczko - strefa gastronomiczna
    co:uzupełnię
    ━ 5 ━rozgrywka trwa
    kto: Robin Choi
    gdzie: komisariat
    co:zadanie od mg
      Temat: Strefa gastronomiczna
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 19
    Wyświetleń: 352

    PostForum: amusement park   Wysłany: 2020-07-13, 21:27   Temat: Strefa gastronomiczna
    IV

    {outfit}

    Gdyby ktoś Finneasowi z liceum powiedział, że w mieście będzie wesołe miasteczko to najpewniej wzruszyłby ramionami i kompletnie to zignorował. Nie był ona fanem takich zabaw, a w tamtym okresie to zabaw ogólnie. Siedzenie w domu i użalanie się nad samym sobą lub robienie tego w towarzystwie innych uzależnionych od narkotyków osób - to była dla niego rozrywka, którą kiedyś praktykował praktycznie każdego dnia. Na szczęście to się zmieniło i w tym momencie po tamtym Finneasie nie ma już śladu. Dekada tak wpłynęła na tego człowieka, że czasem aż trudno uwierzyć, że to ten sam Finn, któremu wszyscy w pewnym momencie wróżyli kompletne stoczenie się, niczym jego starszy brat. Nie tylko tym dziesięciu latom powinno się za to dziękować. Duży, a tak naprawdę, największy wkład mieli w to ludzie, którym chyba do końca życia będzie za to wdzięczni. Na ich czele oczywiście znajdowało się rodzeństwo, które wyciągnęło do niego pomocną dłoń w odpowiednim czasie, ale również Gypsy, bez której nie miałby motywacji, by odrzucić większość złych nałogów. Zresztą, nie tylko do tego była mu motywacją. Dzięki niej się uśmiechał, dzięki niej miał wenę, by komponować, dzięki niej co dzień stawał się lepszym człowiekiem - tak chyba działa zakochanie, prawda? Szkoda tylko, że jednostronne. Finn nie narzekał na to zbytnio jednak zbyt często. Fakt, nieszczęśliwe zauroczenie bolało - szczególnie, gdy nie umiał się z niego wyleczyć, ale naprawdę starał się tym nie przejmować. Cieszył się, że w ogóle ma taką osobę w swoim bliskim towarzystwie, mimo że ostatnimi czasy jakoś tego nie odczuwał. Prawda była taka, że miał nawet wrażenie, iż kobieta niezbyt chętnie z nim ten kontakt utrzymuje. Był on dość zdawkowy oraz rzadki, nie wspominając już nawet o spotkaniach, których liczba naprawdę była niewielka. Gdy Finn coś proponował - jak na przykład wyjście do tego wesołego miasteczka – zazwyczaj mu odmawiała, na co poradzić nic niestety nie mógł. Chciał przyjść tutaj z nią, lecz w grupie znajomych z pracy chyba również miał szansę bawić się dobrze, czyż nie? Zadzwonili do niego jakąś godzinę przez oficjalnym otwarciem miasteczka z propozycją pewnego wypadu, na który mężczyzna zgodził się bez większego wahania. Miał po prostu ochotę przeżyć coś, z czego rezygnował w latach nastoletnich, co było rzeczą raczej normalną. O ustalonej porze przyjechał po niego współpracownik i razem udali się na teren całego przedsięwzięcia. Było ono średnich rozmiarów, co nieco rozczarowało Finna, który spodziewał się Wesołego Miasteczka z prawdziwego zdarzenia, jednak nie skomentował tego na głos, a zwyczajnie udał się za znajomymi na jego teren i rozpoczęli swoją małą przygodę, która nieźle wymęczyła dwudziestosiedmiolatka. Po godzinie był już padnięty po tym wszystkim, a atrakcji jeszcze parę przed nim było. Postanowił więc zrobić sobie małą przerwę i to w dodatku przy jedzeniu. Zaproponował to towarzystwu, jednak ci woleli nie wychodzić z kolosalnej kolejki, w której stali od jakiegoś czasu, coby zwyczajnie miejsca nie stracić. Finneas kiwnął na to jedynie głową i udał się w kierunku, z którego pochodziły zapachy niezdrowego jedzenia serwowanego tam. Aż mu ślinka ciekła na myśl, jakiego cudownego burgera za dosłownie chwilę sobie zamówi, kiedy to pomiędzy dziesiątkami twarzy dostrzegł tę jedną znajomą. ━━ Gypsy? ━━ zawołał, z początku niepewnie, lecz z nadzieją, że nie pomylił przyjaciółki z kimś obcym. Trochę ukuło go serce, widząc ją tu po tym, jak jemu odmówiła, jednak mimo wszystko cieszył się, że miał okazję spotkać ją tego dnia. ━━ Co cię przekonało, żeby jednak się zjawić? ━━ zapytał, podchodząc bliżej kobiety.
      Temat: Zgłoszenia po zadania
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 7
    Wyświetleń: 58

    PostForum: MG   Wysłany: 2020-07-08, 22:38   Temat: Zgłoszenia po zadania
    Proszę o przydzielenie zadania
    Imię i nazwisko postaci: Finneas Kahan
    Poziom ingerencji MG: 2
    Zadanie: wątek kryminalny

    [ Komentarz dodany przez: Mistrz Gry: 2020-07-09, 19:01 ]
    //. zadanie wysłane
      Temat: Ferguson's Jewels
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 2
    Wyświetleń: 139

    PostForum: Central Lakes   Wysłany: 2020-07-07, 21:38   Temat: Ferguson's Jewels
    Finneas uwielbiał robić porządki do momentu, w którym nie uświadamiał sobie, ile pracy jest z tym związane. Na jego nieszczęście zawsze przypominał sobie o tym dopiero w chwili, w której wszystkie jego rzeczy są na tyle porozrzucane po cały pokoju, że nie jedyną opcją jest po prostu posprzątanie wszystkiego jak trzeba, a co za tym idzie – przeznaczeniu paru godzin swojego życia na układanie i bawienie się, co rusz znajdowanymi pomiędzy gratami, których serca nie miał nigdy wyrzucić. Szkoda tylko, że robił to w dniu wolnym od pracy, który z początku chciał spędzić w inny sposób, ale cóż, skoro już zaczął to trzeba było skończyć. Przerzucał stare książki, będące zarazem jego podręcznikami z lat szkolnych na lewo, zdjęcia z okresu dzieciństwa na prawo, podobnie zresztą jak zeszyty, w których zamiast notatek z zajęć zapisane były teksty piosenek – jego ulubionych, swoją drogą i takim tez sposobem z bałaganu przechodził w jeszcze większy bałagan. O dziwo, nie przeszkadzało mu to zbytnio, bo świetnie się bawił wspominając czasy, gdy wszystko było jakieś łatwiejsze. Znaczy, do czasu jego małego incydentu, o którym lepiej nie wspominać, a najlepiej w ogóle o nim zapomnieć. Przeglądał tak przedmioty z lat swoich prawdziwie młodzieńczych aż w końcu natrafił na pudełko, na którym markerem napisana była data końca liceum. Otworzył karton, rozdzierając przy tym jego kawałek, by na samym początku zobaczyć wyblakłą i zakurzoną togę, którą miał na zakończeniu. Wyciągnął ją i przyjrzał się dokładnie, wspominając spektakularny upadek swojej koleżanki, który to zaliczyła, odbierając świadectwo od dyrektora placówki. Następnie sięgnął po album. Niegdyś elastyczna skóra, którą był obity, teraz już praktycznie się kruszyła, lecz nie powstrzymało to Finneasa przed przejrzeniem zdjęć. Oczywiście, że najpierw postanowił odnaleźć na tych pożółkłych nieco stronach samego siebie. Musiał przyznać, że się zmienił. I to bardzo, jak zresztą większość jego równolatków. Po dziesięciu latach nie byli już niepewnymi przyszłości nastolatkami, a raczej niepewnymi przyszłości dorosłymi z bagażem doświadczeń, który swoją wielkością mógł zaskoczyć niektórych starszych ludzi. Przyjemnie było patrzeć na te uśmiechnięte twarze przyjaciół, którzy na to miano niestety już nie zasługiwali. W ciągu dekady kontakt z wieloma z nimi niestety się urwał, lecz była jedna osoba, z którą codziennie mógł prowadzić wielogodzinne rozmowy – nastoletnie zauroczenie Finneasa. Ona akurat się nie zmieniła, a przyjemniej w jego oczach. Tak samo piękna, tak samo charyzmatyczna i tak samo niezainteresowana nim, jak wtedy. Mężczyzna przewrócił kartkę na następną stronę, na której znajdowało się ich wspólne zdjęcie, lecz nie miał okazji mu się przyjrzeć, bo jego wzrok przykuła bransoletka, która akurat upadła na podłogę. Dowód jego największego tchórzostwa. Nachylił się po nią i z niezadowoleniem stwierdził, że lata pomiędzy tymi stronicami, a teraz i upadek jej nie służyły, gdyż zwyczajnie się zerwała. Już chciał ją wrzucić z powrotem do tego albumu i zwyczajnie o tym zapomnieć, kiedy przypomniał sobie, że nigdy tak naprawdę za nią nie zapłacił. Wtedy nie było go stać na uiszczenie całej kwoty, lecz teraz był on w całkowicie innej, zdecydowanie lepszej, sytuacji finansowej. Pewnego rodzaju poczucie winy złapało go na tyle mocno, że schował bransoletkę do kieszeni i pozostawiając cały bałagan, wyszedł z domu, by w końcu - po dziesięciu latach - zapłacić za nią. Tym razem ceny się nie bał, wiedział, że na koncie znajduje się wystarczająca suma. Miał jedynie nadzieje, że u jubilera spotka tę samą dziewczynę, co wtedy, bo powątpiewał, że byłby w stanie wytłumaczyć innemu ekspedientowi, dlaczego chce mu wręczyć paręset dolarów.

    Wszedł, tym razem pewniej, do jubilera, u którego znalazł się w mniej niż trzydzieści minut i z zadowoleniem mógł stwierdzić, że ekspedientka była ta sama, co wtedy. On to naprawdę miał szczęście do takich spraw. Kobieta, nieco starsza już, przywitała go z mniejszym entuzjazmem niżeli pamiętał, jednak jemu to nie przeszkadzało. Zamknął za sobą szklane drzwi, po czym skierował się ku głównej ladzie. ━━ Raz już pani pomogła. ━━ powiedział, po czym sięgnął po bransoletkę i położył ją na blacie. Była ona w naprawdę złym stanie, jak tak teraz Finn na nią spoglądał. Mógł chociaż spróbować ją naprawić nim ją przyniósł. W tym wszystkim jednak o tym kompletnie nie pomyślał. ━━ I teraz też by się pomoc przydała. ━━ dodał, wciąż patrząc na wisiorek, który swoje lata już miał. ━━ O ile oczywiście się da. ━━ dodał, przenosząc w końcu spojrzenie na kobietę.
      Temat: Diamonds are a girl's best friend
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 8
    Wyświetleń: 229

    PostForum: Rozgrywki   Wysłany: 2020-06-29, 23:04   Temat: Diamonds are a girl's best friend
    Biorąc pod uwagę przytoczony przez dziewczynę fakt, pytanie odnośnie szkoły wydawało się bezsensu - łagodnie mówiąc. Poczuł się wówczas nieco głupio, lecz cóż. Tak to wygląda, kiedy najpierw się coś mówi, a dopiero potem myśli. Na swoje usprawiedliwienie miał jedynie to, że przecież mogło mu się pomylić - mogło się okazać, że szkołę ma już dawno za sobą, a jedynie młody wygląd zachowała, a to, że wydawała mu się znajoma to zwykły przypadek, jakich przecież wiele na tym świecie. Niestety tak nie było i współdzielili tutejsze liceum. Dobrze chociaż, że byli z różnych roczników, jak sama ekspedientka zauważyła, bo w innym wypadku prawdopodobnie zapadłby się pod ziemię. Prawdziwą ignorancją z jego strony byłoby, gdyby nie dostrzegł jej w swojej lub jakiejś innej równoległej klasie w trakcie paru ostatnich lat szkoły. ━━ Ostatni. ━━ rzucił, po chwili orientując się, że ta informacja brzmieć może z lekka bezsensu, gdy wyrwana jest z jakiegokolwiek kontekstu. ━━ Ostatni rocznik, więc wyżej raczej już nie. ━━ naprostował. Miał wrażenie, że dziewczynie wiedza a jakoś bardzo do szczęścia potrzebna nie była, jednak nie odpuściłby sobie, gdyby się z nią tym nie podzielił. Konwersacja na ten temat była dla niego dość nietypowa. Można powiedzieć, że nawet trochę niezręczna? Pokazywała jedynie to, że naprawdę Finneas był niezainteresowany życiem szkolnych korytarzy, a co za tym idzie – nie znał po prostu ludzi. Uspołecznianie się jakoś nigdy go specjalnie nie kręciło, kolokwialnie mówiąc i takie były tego skutki. Nie uważał, że będzie mu to kiedykolwiek potrzebne, bo nie myślał o przyszłości dalszej niż następne parę godzin, które według niego i tak były zbyt odległe, by poświęcać im więcej jak dosłownie chwilę. Takie podejście zazwyczaj wiązało się z “życiem na sto dwa procent”, lecz nie w tym wypadku. Finn funkcjonował. I tyle. Inaczej trudno było to nazwać, nawet jemu. I chociaż sam Kahan nie miał z tym najmniejszego problemu to jego najbliżsi już tak. Nie rozumiał tego do końca. Jego rodzina borykała się z wieloma kłopotami. Nie było to tajemnicą dla niego, jak i tak naprawdę dla całego miasteczka. Dlaczego więc tak bardzo interesowało ich to, jak ich starszy syn w rodzinie spędza swoje popołudnia i dlaczego nie wśród rówieśników? Na to również nie umiał niestety odpowiedzieć. Może traktowali to jako aktywność, która odciągała ich od gorszych rzeczy? Taka rozgrzewka przed większymi problemami życia codziennego. W sumie opcja ta brzmiała nawet rozsądnie i mogła mieć w sobie więcej prawdy niż by się wydawało.

    Prędko na szczęście porzucili tematy szkolne, by wrócić do tego, dla którego zebrali się tutaj o tak okropnej, bo późnej godzinie. Można by ponarzekać na nią oraz na towarzyszącej jej pogodzie, która zamiast się polepszać - wręcz przeciwnie – coraz chętniej i śmielej pokazywała swoje najgorsze oblicze. Śnieg nie prószył spokojnie, a sypał z nieba, jakby ktoś po prostu łopatą zrzucał go na ulice Deep Lakes bez jakiegokolwiek opamiętania. Nie wspominając już o tej wichurze, która wyginała gałęzie drzew w tak nienaturalne pozycje, że aż ciekawie było się temu przyglądać. Że też akurat taką porę wybrał on do kupowania prezentu pani jego serca, która nie wiedziała, że tą panią faktycznie jest. Miał jednak nadzieję, że po balu to się zmieni – na dobre oczywiście. W sumie nie wiedział, czego dokładnie oczekiwał. Chyba po prostu nie chciał być odrzucony, chociaż nie, to też nie było to. Finneas miał po prostu poczucie, że musi się w końcu wyznać jej, co leży mu na sercu, a co ona z tą informacją zrobi – jej sprawa. Możliwości było wiele, Finn jej nie ograniczał w tym wypadku. On jej w sumie żadnym nie ograniczał, ale o to mniejsza w tym momencie. Długo się zastanawiał, czy powinien to robić, a skoro już ustalił, że tak, to czy na pewno w takiej formie. Czy nie narzucał jej się zbytnio w taki sposób? - takie pytanie krążyło po jego głowie cały czas, a wewnętrza dyskusja z tym związana nie cichła nawet na chwilę. ━━ Gdyby nie Twoja pomoc to i ja z kolczykami albo naszyjnikiem z wystawy bym stąd wyszedł. ━━ uśmiechnął się w odpowiedzi na jej słowa. Cóż, przyszedł tutaj kompletnie z niczym. Znaczy z zalążkiem pomysłu, który kształtów nabrał dopiero w chwili, gdy podzielił się nim ze znawcą, za jakiego uważał swoją prawie rówieśniczkę. Niby młody wiek, a na swoim fachu się już znała i to trzeba było docenić. Żeby sprawić, że Finneas wręcz zakochał się w kawałku biżuterii to naprawdę trzeba było mieć zdolności. ━━ Ja również. Niby nadzieja matką głupich, ale liczę, że w tym przypadku tak nie będzie. ━━ przyznał zgodnie z prawdą, kierując się do kasy, przy której sądził, że usłyszy koszt prezentu dla przyjaciółki. Wiedział, że nie są to tanie rzeczy, dlatego też solidnie się do tego zakupu przygotowywał, biorąc dodatkowe zmiany w pracy, a nawet znajdując kolejną dorywczą fuchę. Odpuszczał sobie nieraz nawet obiady w stołówce, by móc sprezentować jej coś, co zapadnie jej w pamięć i pokaże, jak jej na niej zależy. Stanął prosto przed ladą i już nawet chciał sięgać po portfel, znajdujący się w prawej kieszeni kurtki, kiedy to dziewczyna odezwała się tonem nieco innym, co zwróciło niewątpliwie jego uwagę. Uniósł jedną brew ku górze, a na jego twarzy dotrzeć można było zdezorientowanie, które chyba jednak umknęło ekspedientce, która zajęta wówczas była pakowaniem bransoletki. ━━ Słucham? ━━ zapytał, z początku nie rozumiejąc, o co jej chodzi. Spojrzał niepewnie na nią oraz na pakunek, doszukując się jakiejś podpowiedzi, lecz naprawdę nie mógł na nic wpaść. Chyba nie chodziło o to, że w jego rodzinnym domu się nie przelewało, a przynajmniej miał nadzieję, że to było powodem, dla którego taka propozycja padła z jej ust. ━━ Ale ja naprawdę zapłacę, nie potrzebuję stuprocentowej obniżki. ━━ powiedział, spotykając się w tym samym momencie z jej spojrzeniem, które mówiło samo przez siebie. Mimo wszystko chwycił za swój portfel i prędko wyciągnął z niego wszystkie banknoty, które uprzednio do niego schował. ━━ Nie potrzebuję. ━━ powtórzył, wskazując na pieniądze, a następnie dostrzegając, że ich ilość nie jest wystarczająca, by w pełni opłacić całą bransoletkę. Nagle jakby lekko przygasł. Już niczego nie tłumaczył, bo zamilkł spoglądając na pięknie zapakowaną bransoletkę, którą wziął powolnie do ręki. ━━ Oddam co do centa. ━━ powiedział spokojnie, wzdychając pod nosem. Oczywiście, mógł odłożyć ją i powiedzieć, że weźmie coś tańszego, lecz jak już wspominane było - w tym się zakochał. Nic innego do niego tak nie trafiło i tylko w tym widział błyskotkę, która ucieszy i Lizzy. Czuł się źle z faktem, że nie było go stać by móc zapłacić już teraz za to, lecz co miał poradzić? Skorzystanie z zaproponowanej przez nią opcji było kuszące i byłby głupi, gdyby z niej zrezygnował. Z tego też powodu schował bransoletkę do kieszeni, podziękował, życząc dobrej nocy i wyszedł, uprzednio jeszcze dodając: ━━ Oddam, choćby nie wiem, co.

    koniec
      Temat: Aktywacja
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 0
    Wyświetleń: 37

    PostForum: (Dez)aktywacje   Wysłany: 2020-06-22, 21:46   Temat: Aktywacja
    Aktywacja postaci
    Dane postaci: Finneas Kahan
    Wizerunek: Harry Styles
    Link do posta fabularnego: link
    Zdjęcie do karty postaci: link (kiedy wymagana jest zmiana wizerunku) wizerunek ten sam
    Tematy do przywrócenia:karta relacje telefon instagram kalendarz
      Temat: Chodnik przed wejściem
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 9
    Wyświetleń: 271

    PostForum: Basement   Wysłany: 2020-06-22, 21:41   Temat: Chodnik przed wejściem
    Piątek był dniem prawdopodobnie najbardziej wyczekiwanym przez Finneasa. Mężczyzna wyjątkowo bardzo lubił swoją pracę, jednak weekend ukochał sobie jeszcze bardziej, co dla nikogo nie powinno być większym zaskoczeniem. Nie było chyba osoby, która potrafiłaby narzekać na to, że dostaje dwa dni wolne w tygodniu, które przeznaczyć może na co tylko chce, a przynajmniej Finn takowej nie znał. Wyszedł z ratusza – tak jak zawsze - około godziny siedemnastej i w planach miał od razu udanie się do mieszkania, lecz telefon od starszego brata przekonał go, że lepiej będzie, jeżeli wpadnie on chociaż na chwilę do rodzinnego domu, coby pokazać się matce na oczy, która to zaczynała już narzekać, że ten jej nigdy nie odwiedza. Usiadł, wypił z nią kawę, posłuchał jakim to jest okropnym synem za to, że tak rzadko przychodzi i oczywiście, że powinien znaleźć sobie w końcu żonę, bo tak nie wypada, żeby w tym wieku jeszcze partnerki nie mieć. Finneas kiwał na to wszystko głową, nie wdając się w dłuższe dyskusje, gdyż wiedział, że nie ma to większego sensu. Zdania matuli nie zmieni, a na kłótnie nie miał autentycznie nastroju. Kiedy zatem mamie skończyły się tematy do rozmów, a raczej błędy, które mogłaby synkowi wytknąć, Finn uznał, że to najlepszy moment do ulotnienia się z tego zakątka nędzy i rozpaczy, jak to zwykł nazywać swój dom rodzinny po wyprowadzce. Teraz, kiedy miał już swój własny kąt nie musiał się okłamywać, że to miejsce takie złe nie było - było okropne, lecz mieszkając w nim wolał tak o nim nie myśleć dla własnego komfortu.

    To małe rodzinne spotkanie nieco go zmęczyło, przez co kiedy tylko wrócił do mieszkania wynajmowanego wraz ze znajomymi, rzucił się na sofę, znajdującą się w salonie. Piątki zazwyczaj spędzał na mieście, coby się nieco odstresować i poczuć w sobie życie, lecz tego dnia wyjątkowo miał wrażenie, że najlepiej będzie, gdy po prostu zostanie w swoich czterech ścianach i pójdzie spać. Nie miał jednak do tego okazji, gdyż tak prędko jak tylko zmrużył swoje powieki, tak też w drzwiach pojawił się Thomas, proponujący współlokatorowi wypad na miasto. I mimo że Finn jakiejś wielkiej ochoty nie miał, to naprawdę nie miał serca mu odmawiać. Podniósł się ciężko, momentalnie żałując swojej decyzji, lecz pozwolił sobie jedynie na pojedyncze westchnięcie przed opuszczeniem mieszkania wraz z przyjacielem. Thomas miał konkretny plan na ten wieczór, więc Finneas swoich propozycji nie wprowadzał, bo zwyczajnie nie czuł takiej potrzeby. Przyjaciel mówił, że idą tam – to też tam szli. Finn nie widział w tym większego problemu, bo zdawał sobie sprawę, że w każdym miejscu świetnie się odnajdzie. A jak nie, to po prostu usiądzie gdzieś z boku, by w samotności popijać drinka lub zwykłe piwo i pozwolić Thomasowi być królem tego wieczoru.

    Wybrany przez niego bar należał do tych większych w mieście. Gromadziło się w nim wiele osób, przez co brak wolnego miejsca był czymś dość często spotykanym. Na szczęście mężczyźni zjawili się w nim o odpowiednim czasie, gdyż udało im się złapać ostatni wolny stolik, który oczywiście od razu zajęli. Rozsiedli się wygodnie i na dobry początek wieczoru, a dla Finneasa - również na rozbudzenie, zamówili sobie po mocniejszym drinku. Przyzwyczajeni do tego smaku nawet się nie skrzywili, a od razu zamówili kolejne, wdając się przy tym w dyskusję na temat grubości szklanek, w których podawany był alkohol. Nawet nie wiedzieli skąd pomysł na taką dyskusję pojawił się w ich głowach, ale to większego znaczenia nie miało. Po około godzinnej zawziętej rozmowy, która już nie skupiała się jedynie na szklankach Thomas wyruszył na podboje, zaś niezainteresowany tego wieczora płcią przeciwna Finneas na papierosa. Pozostawili na swoich miejscach okrycie wierzchnie i rozdzielili się na tę chwilę. Szatynowi trochę zajęło przedostanie się na zewnątrz, jednak ostatecznie udało mu się wyjść na świeże powietrze. Stanął przed budynkiem i zaczął poszukiwać w kieszeniach paczki papierosów oraz zapalniczki. Już miał zamiar cieszyć się z prędkiego znalezienia poszukiwanych przedmiotów, kiedy to coś bardziej przykuło jego uwagę. Kobiecie przechodzącej tuż przed nim wypadł portfel, na który już ewidentnie zaczął czaić się również popalający niedaleko od niego młodzik. Chłopak podszedł do zgubionej przez nieznajomą rzeczy i nachylił się, by ją podnieść. Już chciał odwrócić się i odejść, jak gdyby nigdy nic, lecz na drodze stanął mu wyjątkowo praworządny Finneas. ━━ Dokądś się wybierasz? ━━ zapytał, wyciągając mu z rąk portfel. Chłopak zdezorientowany tą sytuacją nie zareagował w żaden sposób i uciekł tak prędko jak tylko dostał do tego okazję. ━━ Przepraszam! ━━ zawołał za kobietą, nie chcąc kłopotać się już nastolatkiem, który na jej stracie chciał zarobić. Postanowił również podbiec do niej nieco, coby mu nie uciekła. ━━ Nie zgubiła pani czegoś? ━━ zapytał, zatrzymując się w końcu, będąc ciekawym, czy w ogóle zauważy ona, że coś jej z torebki wypadło.
      Temat: Rezerwacja do aktywacji
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 0
    Wyświetleń: 37

    PostForum: (Dez)aktywacje   Wysłany: 2020-06-22, 21:01   Temat: Rezerwacja do aktywacji
    Rezerwacja dodatkowa: Harry Styles

    //. rezerwacja dodatkowa dodana do spisu
      Temat: Diamonds are a girl's best friend
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 8
    Wyświetleń: 229

    PostForum: Rozgrywki   Wysłany: 2020-06-13, 23:03   Temat: Diamonds are a girl's best friend
    Kobieta miała ewidentnie poczucie humoru, wymieniając jakieś obcobrzmiące słowa, które dla Finneasa kompletnie nic nie znaczyły. Czyżby naprawdę sądziła, że będzie on wiedział, że są to kwiaty? On kojarzył jedynie róże, stokrotki i słonecznki, a to dlatego, że matka miała sztuczny bukiet z tych badyli w korytarzu. Cóż, nie można była tego ukrywać, ale chłopak starał się zrozumieć to, co mówiła. Próbował je nawet skojarzyć z czymkolwiek, lecz kiepsko mu to szło. Słysząc o chabrach pomyślał chrabąszczach, lecz powątpiewał, że ekspedientka zaproponowałaby mu jakieś robaki na prezent dla dziewczyny. A może była to nowa moda, która do większej części Deep Lakes jeszcze nie doszła? Nie, to brzmiało zbyt absurdalnie nawet jak na kogoś takiego jak Finn. Skoro kojarzenie ze słowami z rodzimego języka mu nie wychodziło, chciał spróbować poszukać ich w innych. Pojawiał się jednak w tym momencie problem, znaczący wręcz. Otóż Finnesa niczego poza angielskim nie znał. Oczywiście, tak jak system od niego wymagał - uczył się drugiego języka, który w jego wypadku był francuski, lecz po tylu latach edukacji jedyne, co umiał powiedzieć w języku “żabojadów” - jak to jego ojciec zwykł nazywać - to “dzień dobry” oraz “siódmego września widziałem jelenia.” Dlaczego akurat to zdanie? Sam zainteresowany nie miał pojęcia, a co gorsza nie pomagało mu w rozszyfrowaniu zagadki, wymyślonej nieświadomie przez brunetkę. Ogromne przerażenie zagościło w jego oczach, co dziewczyna chyba dostrzegła. Dostrzec można było w jej spojrzeniu pewnego rodzaju politowanie, związane z nieznajomością tychże kwiatów, jednak Kahan nie miał jej tego za złe - sam uważał, że to w pewnym sensie komiczne, że prawie dorosły mężczyzna nie wie, jak wyglądają jakieś rośliny. Może i nie była to wiedza konieczna, lecz jakieś podstawy mógł sobie przypomnieć, wiedząc, że będzie szedł do jubilera, chcąc wybrać coś dla Lizzy. Skąd w końcu ekspedientka miała wiedzieć, co wybrana jego serca lubi? Szatyn chyba zapomniał, że pani za ladą miała teoretycznie jedynie pomóc w wyborze, a nie go dokonać. ━━ No wie pani, takiego... spokojnego? ━━ dodał jeszcze, kiedy ta poszukiwała kolejnej błyskotki do pokazania mu. Już zaczynało brakować mu słów, których mógłby użyć do opisania rzeczy, której poszukiwał. Było ich niewiele i już się niestety kończyły. Nie jego wina, że się nie znał i chciał jedynie, aby “pasowało do niej” i było “ładne”. No dobrze, jego wina, ale ten fakt można było już chyba pominąć. Mając taki niesprecyzowane oczekiwania, liczył chyba, że widząc bransoletkę nagle go olśni albo przemówi ona do niego mówiąc, że jest idealna. Z taki podejściem to mogliby w tym sklepie spędzić parę godzin i nic odpowiedniego nie znaleźć i o ile samemu Finneasowi to nie przeszkadzało, bo on miał czas, to nie chciał go zbytnio zabierać dziewczynie. I tak przyszedł w czasie, w którym to powinna ona zamykać jubilera. Nie wyprosiła go chyba tylko z dobroci serca lub poczucia jakiegoś współczucia wobec niego, bo tak też mogło być. ━━ Finneas Kahan. ━━ odpowiedział po chwili zawahania. Nie wiedział, czy podawać nazwisko, które jednak zbyt dobrze się nie kojarzyło, jednak stwierdził ostatecznie, że, co mu szkodzi? Prędzej czy później i tak by się wydało lub nawet dziewczyna już wiedziała, tylko chciała się upewnić. ━━ Czy mi się wydaję, czy my chodzimy przypadkiem do tego samego liceum? ━━ kontynuował, gestykulując przy tym dłońmi jak to miał w zwyczaju i spoglądając w jej kierunku. Wydawało się, że wpadła na pomysł, co mogłoby się spodobać chłopakowi na tyle, by to kupić, bo w końcu sięgnęła po jakąś błyskotkę. Gestem ręki przywołała go do siebie, co ten posłusznie zrobił i z uwagę przyjrzał się temu, co ma mu do zaoferowania. Aż szerzej otworzył oczy widząc srebrną bransoletkę, która autentycznie mu się spodobała. Była taka delikatna oraz elegancka – wszystko to, czego poszukiwał w prezencie dla osoby, która również takimi cechami się pochwalić mogła. Zadowolenie wymalowało się na jego twarzy, przyglądając się biżuterii. ━━ Pani to ma jednak talent. To jest idealne. ━━ pochwalił ją, wielce entuzjastycznie, przyglądając się dokładnie wykonanemu łańcuszkowi . Nawet nie wiedział, że takie precyzyjne kształty można uzyskać z metalu! ━━ Nie dziwię się, że ulubieniec. Od razu wpada w oko. ━━ przyznał zgodnie z prawdą, unosząc swoje spojrzenie dopiero w chwili, gdy zadała mu ona pytanie. Uśmiechnął się pod nosem, zastanawiając się jak jej odpowiedzieć to dość krótko i zwięźle, co takie proste nie było. Cóż, Finn mógłby godzinami opowiadać, dlaczego zdecydował się wręczyć Lizzy taki podarek, jednak miał wrażenie, że ekspedientka nie chciała naprawdę słuchać o historii jego szczeniackiego zauroczenia, które poza jego głowę jeszcze nie wyszło. Miało się to stać na balu, w trakcie którego chciał jej wręczyć tę biżuterię, jednak czy tak się stanie? O ile nie stchórzy to tak, lecz nic jeszcze nie jest pewne. ━━ Zdecydowanie zaskoczyć. Raczej nie spodziewa się po mnie czegoś takiego. Albo raczej ja w tej roli mogę być dla niej zaskoczeniem. ━━ dodał, jednak już bardziej do siebie, niżeli dziewczyny, do której jednak prędko wrócił myślami. Odchrząknął prędko i zapytał. ━━ Ile mnie taka przyjemność będzie kosztować?
      Temat: Zgłoszenia
    Finneas Kahan

    Odpowiedzi: 1
    Wyświetleń: 67

    PostForum: MG   Wysłany: 2020-06-04, 14:51   Temat: Zgłoszenia
    Zgłaszam się jako świadek
    Imię i nazwisko postaci: Finneas Kahan
     
    Strona 1 z 3
    Skocz do: